Kwasowa Grota Heroes VIIMight & Magic XDark MessiahHorn of the AbyssHistoria Światów MMSkarbiecCzat
Cmentarz jest opustoszały
jesteś zalogowany jako Nieznajomy
zaloguj się    załóż konto
Nieznane Opowieścitemat: [RPG] Ostatni bal - drużyna III: etap zakończony
komnata: Nieznane Opowieści
strona: 1 - 2 - 3 - 4 - 5 ... 8 - 9 - 10

Eniphoenix PW
28 marca 2009, 14:22
Wampirowi nie uśmiechało się ginąć.Ale...zostawić towarzyszy w potrzebie?Przecież ten największy właśnie do nich pobiegł.
Co zrobić, co zrobić?-myślał
W końcu zadecydował, że nie opuści kompanów.Zaczął biec w kierunku sali Caralda.

f!eldf!eldBurnt.

Qui PW
28 marca 2009, 14:34
Tylko wytrenowana przez lata unikania ciosów widłami szybkość reakcji uchroniła Erminusa od spotkania z opancerzonym łapskiem. Dzięki temu nie stracił połowy twarzy, za to stracił resztki panowania nad sobą i uciekł z krzykiem. Uciekł dokładnie tam, gdzie nie chciał się znaleźć, czyli do pokoju z jatką. Zamknął za sobą drzwi i krzyknął:

-WSTAWAĆ! Idzie tu duży rycerz i zaraz nas zabije!

Ponieważ "duży rycerz" jeszcze nie nadszedł, wampir miał chwilę, żeby ochłonąć i rozważyć możliwości obrony. Tudzież ich brak. Zęby ani sztylet nie poradzą sobie ze zbroją. Więc pozostaje tylko... księga! Szybko wydostał swoją zdobyczną złowrogą księgę i zaczął ją pospiesznie przeglądać w poszukiwaniu czegokolwiek wyglądającego jak jakieś przydatne zaklęcie. Zdawał sobie sprawę, że to wyjątkowo zły pomysł, i że próba rzucenia czegokolwiek z tej książki może mieć katastrofalne skutki dla rzucającego, dla celu i dla całej okolicy, ale chwilowo nie widział innej alternatywy. Lepsza niepewna eradykacja od pewnej dekapitacji.

Field PW
28 marca 2009, 15:27
Eniphoenix walnął z rozpędu w Rzeźnika. Ten spojrzał się na niego, po czym przysunął się do ściany, jakby mówił: "idź".

Z kolei Erminus powoli zaczynał tracić cierpliwość. Księga przede wszystkim zawierała dziwne ryciny, w dodatku niezbyt przyjemne dla ludzkiego oka. Dla wampirzego - cóż, jeśli się lubi opisy wkładania człowieka w żelazną dziewicę i obrazy pokazujące to, co się z nim dzieje w środku...

W pewnym momencie z księgi wypadła karta do gry. Duża, ozdobna, przedstawiała dziewczynę z pucharem. Nad nią unosiła się wstęga z napisem: "Ke biwet, i veveret", a na marginesach znajdowały się napisy: "Temperans", "Temperanti", "Tengerand", "Temperiszczyj". W miejscu, z którego ona wypadła, widać było bardzo dużo tekstu. I jedną nazwę, która zabrzmiała w miarę obiecująco: "Evere diavole".
Erminus, przyglądając się, zauważył dwie rzeczy: potrzeba trupa i potrzeba... cóż, może nie drugiego trupa, ale spuszczenia krwi wampirowi. Jaki to miało mieć efekt - nie wiadomo, ale obrazek sugerował całkiem destrukcyjne możliwości rytuału.

Eniphoenix PW
28 marca 2009, 15:41
Eniphoenix widząc gest Rzeźnika powoli i niepewnie poszedł dalej.Cały czas był czujny, gdyż nie wiedział co może się stać i uznał, że lepiej być gotowym na wszystko.

Hobbicus PW
28 marca 2009, 17:19
- Ale że co?! - krzyknął Thordamh. Wizja zostania rozszarpanym przez dużego rycerza nie była bardzo pocieszająca. Reakcja była natychmiastowa - krasnolud spróbował wstać, podpierając się tylko i wyłącznie prawą ręką. Może to coś da...

- Ty, truposz! Uh... Gdzie...? Co do... A niech Starożytni zmiotą... Jaki plan? - może i słowa, które w przerażeniu wypowiedział, nie były bardzo sensowne, ale to nie on jest tutaj od myślenia. Miał jednak głęboką nadzieję, że wampir go nie pozostawi na pastwę rycerza i przynajmniej będzie niezłym towarzyszem w tej jakże smutnej i niehonorowej agonii...

- WSTAWAJ, ogrzy pomiocie! - wrzasnął do Genoriusa.

Przez głowę krasnoluda ciągle przelatywały dwa proste słowa.

"Nie tak... Nie tak... Nie tak..."

Qui PW
28 marca 2009, 18:25
-Na korytarzu - odpowiedział wampir. - Nie wiem, na co czeka, ale nie mamy dużo czasu.

Erminusa nieco ucieszył fakt, że krasnolud zdecydował się ruszyć zad. W tej sytuacji zdecydowanie krasnolud był lepszy od braku krasnoluda. Może się do czegoś przyda.

-Plan jest taki: zamierzam odprawić magiczny rytuał, który znalazłem w bardzo nieprzyjemnej księdze należącej do tego tutaj. Nie wiem dokładnie, jak go wykonać, ani jakie będą efekty - mówił, cały czas wgapiając się w niezrozumiały opis rytuału, licząc na to, że rzuci mu się w oczy jeszcze jakaś wskazówka. - Jeśli masz jakiś lepszy plan, to chętnie posłucham, bo ten nie wróży nic dobrego.

Przez chwilę Erminus rozważał poszukanie w księdze czegoś innego, ale odrzucił ten pomysł. Nie ma czasu. Ta cholera może w każdej chwili tu wejść. Trzeba spróbować. Przynajmniej składniki są. Zaczął od położenia tego, co zostało ze skryby, na stole. W końcu rytuał by wypadało odprawić na ołtarzu. Taka tradycja. Teraz... co dalej? Krew z wampira? W sumie może sobie trochę tego upuścić, pytanie ile trzeba? Jeśli dużo, to lepiej od razu się zdecydować, co potem.

Jeszcze karta. To w ogóle ma coś wspólnego z rytuałem, a może to tylko zakładka? Erminus nie wiedział, bo i skąd. Te napisy to zaklęcia, a może tylko jakieś słowa w obcym języku? Tego oczywiście też nie wiedział.

- Ke biwet, i veveret - powiedział. Brzmiało nieźle. - Temperans, Temperanti, Tengerand, Temperiszczyj - to już nie aż tak dobrze. No nic. Skoro to jest na marginesach, to może trzeba każde słowo wypowiedzieć po innej stronie stołu... znaczy ołtarza? To przypuszczenie miało jakiś sens, aczkolwiek to wcale nie oznaczało, że jest prawidłowe.

I jeszcze to "Evere diavole". Diavole to może być coś od diabła... tylko co? Przyzwanie? Opętanie? A może tylko "moc diabelska", czy inne takie wyrażenie? Albo to wcale nie ma nic wspólnego z diabłem, tylko brzmi podobnie? Łasica jedna wie. Erminus nawet nie wiedział, w jakim języku jest ten tekst. Przeklął pod nosem swój brak znajomości języków oraz wątpliwej moralnie magii.

Jeszcze ostatni rzut oka na księgę, może coś mu zaświta. A jak nie, to i tak spróbuje to odprawić. Najwyżej nic się nie stanie. Albo pół zamku wyleci w powietrze.

Solmyr PW
28 marca 2009, 19:31
Genorius od chwili był już przytomny, więc zajestrował akcję od momentu przybycia Erminusa. Przypomniał też sobie, dlaczego znalazł się podłodze.
- Kto tu jest ogrzym pomiotem, pchli pachołku?! Zobacz lepiej, co mi zrobiłeś, nieokrzesany dzikusie! - wykrzyczał do krasnala.
Podszedł do Erminusa i zajrzał mu przez ramię do księgi. Nie był pewien, czy wie co dokładnie znaczą te słowa.
- Pozwól mi przyjrzeć się bliżej. - rzekł do wampira i wyciągnął ręce po księgę. Pomyślał także, że jeśli nie wydobędzie przynajmiej ogólnego sensu, zajrzy do którejś z pozostałych ksiąg wampira.

Field PW
28 marca 2009, 19:36
Usłyszeli kroki.
Ciężkie.
Rzeźnik się zbliżał. Na razie tylko on.

Hobbicus PW
28 marca 2009, 20:57
- Genorius! Idź, proszę cię grzecznie, gdzieś z dala od drzwi. Ja stanę obok wejścia - jak rycerzyk wejdzie i coś pójdzie nie tak, jakbyśmy chcieli, to mu po głowie maczugą łupnę, że przypomni sobie, co się działo przed Ciszą...

Jak powiedział, tak zrobił. Krasnolud pośpiesznie ustawił się obok drzwi i przygotował się do zamachu maczugą.

- Paniczu, co tam mamroczesz? - zapytał wampira. - Temparans, Tamperenti... Czy jakoś tak... Mi się to widzi, że to coś z charakterem... odwagą? Nie brzmi to jakoś jak zaklęcie... Ke biwed plepleple... To już prędzej. A zresztą, jeden troll, i tak śmierdzi... Rób, jak uważasz. Wiedz tylko, że będziesz odpowiadał za wszelkie uszczerbki na moim zdrowiu w przypadku niewypału tego czarostwa... jeśli przeżyjemy...

Qui PW
28 marca 2009, 22:16
Kapłan chce poczytać, a krasnolud się zgłasza na mięso armatnie. Czemu nie.

-Ależ proszę - rzekł Erminus i wręczył Genoriusowi księgę. Przez chwilę mignęła mu myśl, że kapłanowi to może zaszkodzić. Ale co tam, może coś odczyta, a jak od tego zgłupieje to trudno, sam chciał. -Jak coś zrozumiesz to krzycz, a ja lepiej się wezmę do dzieła. Bo czas się kończy.

Wampir zaczął od przejechania sztyletem po gardle trupa, tak coby więcej krwi było. Na pewno nie zaszkodzi. Potem wziął kartę i rozpoczął rytuał. A raczej to, co sobie wymyślił, że nim jest.

-Temperans!

Przeszedł na drugi bok stołu.

-Temperanti!

Teraz trzeci bok.

-Tengerand!

I ostatni.

-Temperiszczyj!

Następnie wampir wlazł na stół i stanął nad trupem. Schował kartę (może do czegoś się jeszcze przyda, poza tym ładnie zrobiona, szkoda by było ją zapaskudzić) i dobył sztyletu. Przeszło mu przez myśl, że zamiast dziewczyny z pucharem ma tylko kapłana z księgą i krasnoluda z maczugą. Z jakiegoś powodu go to rozbawiło i zachichotał szaleńczo. Opanował się. Trzeba to kończyć. Kroki słychać coraz bliżej. Erminus podwinął lewy rękaw i zrobił kilka podłużnych ran. Starał się nie ciąć zbyt głęboko, aby uzyskać możliwie dużo krwi nie pozbawiając się ręki permanentnie. Jeszcze kilka. I ze dwie na przedramieniu, przecież nie może tego spaprać bo dodał za mało krwi.

Odwrócił się w stronę drzwi. Czuł, jak krew ścieka mu strumieniami po ręce. Jeszcze tylko ostatnia inkantacja (tudzież to, co za nią uznał), ale z tym zaczeka, aż zobaczy wroga. Teraz to conajwyżej mógłby wkomponować krasnoluda w krajobraz, co wcale nie byłoby szczególnie złym pomysłem, ale nie po to odstawił cały ten cyrk. Ale jeśli to ma się udać, to lepiej, żeby cel był widoczny, niezależnie od efektu.

Solmyr PW
28 marca 2009, 22:49
Podziękował skinieniem głowy i przyjrzał się dokładnie stronie, na której księga była otwarta i próbował sobie dokładnie przypomnieć wygląd schowanej przez Erminusa karty. Grzebał w zakamarkach pamięci, a mobilizująco działał fakt zbliżających się kroków.
- Myśl! Myśl! - szeptał gorączkowo.
Jeśli zaraz nie wpadnie na coś istotnego, musiałby mieć nadzieję, że rytuał wampira się powiódł.
Posłuchał krasnala i stanął jak najdalej od drzwi.

Field PW
28 marca 2009, 23:02
W pokoju zrobiło się duszno i momentalnie zaczęły zanikać światła pochodni.
Po chwili zapadła ciemność. Lepka, gęsta, tak czarna, że nie wampir nie mógł niczego dostrzec. Powietrze było lepkie i gęste, ogarniając Erminusa, Eniphoenixa, Thordamha i Genoriusa, wciskało im się w gardła i nie tyle dusiło, co wypełniało całkowicie, niczym woda.

Eniphoenix PW
28 marca 2009, 23:22
Eniphoenixowi zdecydowanie nie spodobało się uczucie wypełniania gardła wodą.Ale cóż-nic nie mógł na to poradzić.W ciemnościach spróbował palcami wyczuć ścianę i cofnąć się spod drzwi w róg sali.Gdy szedł powiedział jeszcze do swojego pobratymcy:
-Erminusie, jeśli to będzie możliwe, to zaczekaj z rzuceniem czaru aż wejdą tu następni strażnicy.Trochę się na mnie wkurzyli i pewnie będą mnie gonić.

Field PW
28 marca 2009, 23:56
Czas czasem. Kroki się zbliżały nieubłaganie. Mechaniczne dźwięki były tym bardziej niepokojące, że nie wiadomo było, jak daleko jeszcze rzeźnikowi do drzwi. Jeśli już w nich nie był.

Qui PW
29 marca 2009, 00:18
Rytuał działał. Niestety, skutki uboczne były dość kłopotliwe. Erminus wiedział, że ma tylko jedną szansę. Jeśli nie trafi, to koniec. Na ewentualnych dalszych strażników przyjdzie pora później.

-Thordamh, nie pozwól mu przejść! - krzyknął Erminus. Wciąż nie wiedział, jaki efekt przyniesie zakończenie rytuału, ale jeśli będzie to czar o wąskim obszarze działania, to lepiej, żeby nie spudłował. A jeśli nie, to w sumie wszystko jedno, ale lepiej nie ryzykować. Wiedział, że jest na wprost drzwi. Jeżeli krasnolud zastąpi drogę Rzeźnikowi, to czar powinien przelecieć nad głową krasnala i trafić zakutego w zbroję parszywca. Jeżeli. Wampir gotów był zakończyć rytuał na odgłos otwieranych drzwi, odgłos uderzenia maczugi o zbroję, tudzież odgłos zarzynanego krasnoluda.

Field PW
29 marca 2009, 11:54
W tym momencie usłyszeli huk.
Thordamh poleciał na ścianę, przynajmniej tak to wyglądało dla niego, bo nagle łupnął o coś twardego i rozbolały go mięśnie.
Ktoś wszedł do komnaty.
I wyglądało na to, że wyjdzie albo on, albo oni.

Eniphoenix PW
29 marca 2009, 12:08
-Ups...to chyba ten Rzeźnik.I nie wydaje mi się, żeby był w dobrym humorze... - stwierdził Eniphoenix

Qui PW
29 marca 2009, 13:50
Erminus uznał ten huk za sygnał do działania. Raz kozie eradykacja. Wyciągnął ręce przed siebie i rzekł:

-Ke biwet, i veveret!

Field PW
29 marca 2009, 14:21
Pochodnie buchnęły ogniem i iskrami. W komnacie się zrobiło czerwono.
Co jednak dziwniejsze, trup z prowizorycznego "ołtarza" zniknął.

W drzwiach stał rzeźnik. Jak zwykle, mina bez wyrazu. Thordamh wylegiwał się radośnie naprzeciwko niego, natomiast między nimi stał...
Cóż, trudno powiedzieć, co to do końca było. Trup uległ dziwnemu przeobrażeniu. To znaczy, niby Carald wyglądał jak Carald, ale w oczodołach, które powstały po zniknięciu oczu jarzył się jakiś dziwny, piekielny płomień. Zgrabiony, wyprostował się niczym kukła, trzeszcząc przy tym niemiłosiernie. Skierował swój wzrok na Erminusa.
- Tttyyy... tttyyyśśśś mnie tu przyyyciąąągnąąął... Pełen egoizzzmuuu... Cyyniiizmuuu i nieeenaaawiiiściii... Mmmmaaaałłłłyyy, ooobrzyyydliiiwyyy, aaaabomiiiinaaacyjjnyyy nieeeetoooppppeeeerzuzuuuu... - wyciągnął język i oblizał. - Naaauuuczęęę ciiięęę... Cccooo ttotoo jjjessst zzzłoooo... mmmyyyśśśliiiszz, żże juuuż wiiidziiiaaałeeeś zzzłooo... Pooozzwwóóól, żeee cccii jjee ppookkażżę... JA JESTEM ZŁEM - wrzasnął.

W tym momencie jego tyradę przerwał rzeźnik, który, chyba wykazując brak zrozumienia, ciął mieczem w jego kierunku. Carald obrócił się wręcz nienaturalnie szybko i w tym momencie zaczęły z kątów wystrzeliwać łańcuchy. Część z nich oplątała puszkę, część zaczęła się wbijać hakami w szczeliny. Rzeźnik nie wydał z siebie nawet głosu. Zaczął się szarpać i ciąć na oślep.

W międzyczasie okazało się, że łańcuchy straciły chyba poczucie celu, albo też chciały i dostać Erminusa, i zaczęły uderzać we wszystkie części komnaty. Jeden z nich rozdarł wampirowi policzek. Drugi trafił obok Eniphoenixa, a trzeci złapał jego dłoń. Genoriusa nogę coś oplątało i zaczęło szarpać. Najmniej szczęścia miał jednak Thordamh. Łańcuchy przygnieździły go do ziemi i poczęły orać twarz, ramiona i brzuch. Po części bezskutecznie, bo gdzie była zbroja, tam tylko się odbijały, ale niczym wściekłe węże, ponawiały atak, boleśnie wyrywając kawałki skóry i dziobiąc żywe mięso.

Eniphoenix PW
29 marca 2009, 14:53
Eniphoenix znajdował się w dość niekomfortowym położeniu.Łańcuch oplatający dłoń zdecydowanie nie należał do przyjemności.
Zaraz, a może to inne słowo...może Evere Diavole zrobi coś z tymi łańcuchami... - myślał
Czując zaciskający się na jego dłoni łańcuch postanowił przejść do działania.Skierował wolną dłoń na ogniwa łańcucha tuż za jego dłonią i wyrzekł:
-Evere Diavole.
strona: 1 - 2 - 3 - 4 - 5 - 6 - 7 - 8 - 9 - 10
temat: [RPG] Ostatni bal - drużyna III: etap zakończony

powered by phpQui
beware of the two-headed weasel