Kwasowa Grota Heroes VIIMight & Magic XDark MessiahHorn of the AbyssHistoria Światów MMSkarbiecCzat
Cmentarz jest opustoszały
jesteś zalogowany jako Nieznajomy
zaloguj się    załóż konto
Nieznane Opowieścitemat: [RPG] Ostatni bal - drużyna III: etap zakończony
komnata: Nieznane Opowieści
strona: 1 - 2 - 3 ... 8 - 9 - 10

Eniphoenix PW
8 marca 2009, 10:33
Eniphoenix widząc, że zaklęcie odniosło pożądany skutek lekko się uśmiechnął.
Odszedł od pijawki sparaliżowanej przez Genoriusa i podszedł do skryby. Spojrzał na niego chłodnym wzrokiem i ukazał kły chcąc go przerazić. Po chwili znów rzucił na skrybę czar. Był to kolejny ognisty pocisk.


Solmyr PW
8 marca 2009, 10:40
Genorius wstał i odsunął się od pijawki.
- Odejdźcie lepiej od tego paskudztwa - powiedział do wampira i krasnala.
Potem skupił energię i rzucił Toksyczną Chmurę na Pijawkę.

Hobbicus PW
8 marca 2009, 18:01
Thordamh, nieco zdziwiony zaistniałą sytuacją, posłusznie odsunął się od pijawki, podszedł do skryby, uderzył maczugą w jego prawą rękę, a następnie zapytał:
- Kto i po kiego kreegana cię tu przysłał?!

Field PW
11 marca 2009, 19:58
Pijawka przeraźliwie zapiszczała, po czym efekt zaklęcia ustał i upiorny mutant oklapł na ziemię. Po pomieszczeniu rozległ się koszmarny smród pozostały po zaklęciu.

W międzyczasie Carald nie wyglądał na przerażonego, mimo że ognisty pocisk spalił mu ubranie i nieźle poparzył, a Thordhamh, którego maczuga się obsunęła, przetrącił palce u lewej ręki. Carald zawył ze wściekłości i ciął krasnoluda w twarz, ignorując jego pytanie. Szczęściem - a może dzięki pociskowi, rozorał mu tylko lewe ramię, rozcinając koszulę. Wystarczyło jednak, żeby krasnolud odruchowo się cofnął.

Hobbicus PW
11 marca 2009, 20:03
- No to mnie wkurzyłeś, bratku - powiedział zirytowany krasnolud i uderzył skrybę maczugą w łeb. Nie miał na celu zabicia go, lecz jedynie ogłuszenia - na pewno się jeszcze jego łeb do czegoś przyda.

Eniphoenix PW
11 marca 2009, 20:10
Eniphoenix znów się uśmiechnął.Szyderczo się uśmiechnął.Wściekłość Caralda tylko dodawała mu sił.W celu pomocy krasnoludowi podszedł do skryby i kopnął go w plecy w celu spowodowania utracenia przez skrybę równowagi.

Solmyr PW
11 marca 2009, 20:27
Ha, pijaweczko, nie ze mną takie numery. Odsłońcie mi tego skybę - powiedział do krasnoluda i wampira. Następnie wydobył z siebie energię i posłał ją w kierunku napastnika w postaci Zranienia.

Field PW
13 marca 2009, 13:45
W momencie, kiedy Genorius uwolnił raniącą magię, poczuł jak mu się kręci w głowie. Rzucanie zaklęć to jedno - każdy szanowany mag powinien sobie pozwolić na użycie całego arsenału w trakcie walki - ale chyba trochę przeholował. Czuł się jak pijany i dziwnie... pusty. Gdzieś w środku kołowało w nim odrobinę energii, jednak była ona nikła i cały czas się wymykała, gdy próbował ją uchwycić. Chyba na razie nici z rytuałów.
Tak, czy inaczej, zaklęcie odniosło pożądany skutek. Ręka Caralda, w którą wcześniej trafił Thordamh, wygięła się pod dziwnym kątem i trzasnęła przy wtórze opętańczego wycia skryby. No, teraz to sobie jej raczej nie bardzo poużywa.

W połączeniu z kopnięciem w zad (cóż, nawet wampiry nie mają takiego rozmachu) i potężnym łupnięciem rozbryzgującym całą twarz Caralda tak, że zamiast nosa była fontanna krwi, a lewy policzek nabrał konsystencji galarety, aż dziwne było, że oszalały z bólu człowiek może coś jeszcze zrobić. Cóż, zrobił - Thordhamh po chwili bólu dostrzegł, że jego lewa ręka raczej nie będzie miała szczęścia. Skryba uwiesił się na nim, przewracając go na ziemię i wbił nóż w ramię. Bolało jak jasna cholera. I zdecydowanie te kilkadziesiąt kilo nie było lekkie.

Eniphoenix PW
13 marca 2009, 15:17
Gdy wampir zobaczył skrybę przewracającego krasnoluda pomyślał, że to dobry moment, aby znów zaatakować.Ale tym razem zrobił coś innego.Zatopił kły w karku Caralda tak, aby sprawić mu jak największy ból.

Solmyr PW
13 marca 2009, 16:35
Dluga przerwa w czarowaniu sprawiła, że Genorius trochę się zagalopował. Czuł zawroty głowy i z trudem stał na nogach.
- Już chyba wam nie pomogę - powiedział i padł ciężko na fotel, który na szczęście stał nieopodal.

Hobbicus PW
13 marca 2009, 20:30
- ŁO KREEGANIE!!! - wrzasnął krasnolud. Bolało. I to jak.

Thordamh próbował upaść z kompletnym bezwładem. Gdyby jego kończyny próbowały cokolwiek zahamować, byłoby kiepsko.

"Chyba już nic się na ten temat nie dowiemy..."

Field PW
14 marca 2009, 12:01
Jak się okazało, fotel był po prostu jakimś cieniem i Genorius łupnął o podłogę. Teraz faktycznie musiał chwilę odpocząć. Krzyż go trochę pobolewał...

f!eldf!eldSolmyr, do Kreegana, jeśli w komnacie byłoby coś jeszcze, to bym napisał -_-"


Carald już tylko kwiknął. Krew bryznęła na Thordamha, a Eniphoenix zaczął gwałtowanie mlaskać. Co prawda nie był jakoś specjalnie wykończony, ale kto wie, kiedy nagle pojawi się kolejny posiłek. Życiodajna krew zaczęła krążyć w jego żyłach z prędkością wręcz gigantyczną.

I w tym momencie pojawił się problem. W drzwiach stanął ktoś. Eniphoenix natychmiast wyczuł konkurencję. Podobnie jak magowie, wampiry natychmiast czują smród nieumarłych. Zapaliło mu się ostrzegawcze światełko w głowie.
Natomiast nie zapaliło się ono Thordamhowi, który powoli zaczynał tracić oddech - dwa ciała na sobie, w tym jedno, które się posila radośnie, a drugie trzyma nóż wbity w jego ramię. Nawet na krasnoluda to trochę ciężko. Nic nie widział poza trupem i krwią.

DO ERMINUSA: Erminus popatrzył bez przekonania na widok. Carald, nawet jeśli tu faktycznie był, to raczej był wyczuwalny niż widoczny. Dostrzegł pobratymca posilającego się krwią, jakiegoś brodacza pod nim, leżącego człowieka w płaszczu zabryzganym krwią i coś, co kiedyś było chyba jakimś wariantem mutanta stworzonego przez Agara, a teraz roztapiało się powoli w śmierdzącą tkankę. Wszędzie była krew. I dziękować Starożytnym, że Erminus był najedzony - bo inaczej chyba by zaczął powoli tracić kontrolę nad sobą.

Solmyr PW
14 marca 2009, 12:45
- Auć, gdzie fotel? - zapytał nie wiadomo kogo Genorius, upadłszy na podłogę.
Wtem drzwi otworzyły się, a widok jaki w nich zobaczył wstrząsnął nim.
- Zaraz mnie zabije. - pomyślał i chciał wstać, by odejść gdzieś dalej, lecz nadal nie czuł się najlepiej. Wstał, oparł o ścianę i zaczął głęboko oddychać, ale wszechobecny zapach krwi nie podziałał najlepiej na skołatane nerwy i zawroty głowy.
- Chcesz nas zabić, czy pomóc? Jeśli zabić, to za bardzo się nie natrudzisz, jeśli pomóc, to zrób coś temu skrybie, przy którego szyi jest teraz twój pobratymiec. - zwrócił się słabym głosem do nowoprzybyłego.

Eniphoenix PW
14 marca 2009, 12:46
Posilony krwią Eniphoenix wstał i zdjął ciężar Caralda z Thordamha.Wyjął też krasnoludowi nóż z ramienia, po czym spojrzał na drugiego wampira.

Niedobrze!Tylko ja jestem tu w pełni sprawny i gotowy do walki, a do tego jakiś drugi wampir!Oby nie miał złych zamiarów-myślał krwiopijca.

-Jak się nazywasz i co tu robisz?-zwrócił się do swojego pobratymcy


Hobbicus PW
14 marca 2009, 14:00
Ciężko. Bardzo ciężko. Cholernie ciężko.

"Nie, nie należy wstawać. Nie teraz. Bo będzie jeszcze gorzej. Może nie ma złych zamiarów? Może. A może jednak? Wampir sobie poradzi. Tak, poradzi sobie."

- Dzięki - powiedział Thordamh do wampira i zamknął oczy. Niech odpoczywa. I tak dużo zrobił.

Qui PW
14 marca 2009, 15:39
Erminus poczuł się trochę zaskoczony. Spodziewał się zastać tutaj człowieka z księgami, a znalazł... nie był do końca pewien, co znalazł. Drugiego wampira, to na pewno. Człowieka, z którego rzeczony wampir właśnie wysysał krew. Kolejnego człowieka, który wyglądał raczej kiepsko i właśnie zaproponował mu dobicie posiłku wampira. Nie zabrzmiało to zbyt sensownie, posiłki wampirów rzadko wstają. Widok uzupełniał krasolud, najwyraźniej uszkodzony. I coś jeszcze, raczej permanentnie uszkodzone. Cudownie... tylko co teraz?! Walczyć z nimi? Uciekać? Na początek wyjął sztylet. Tak na wszelki wypadek.

Ten drugi wampir się pyta o imię... No nic, chyba trzeba się jakoś z nim dogadać, w końcu Erminus nie przybył tutaj walczyć, zwłaszcza z innymi wampirami.

-Witam państwa. Erminus Sable mnie zwą - oznajmił okolicy. -Nie przeszkadzaj sobie - dodał, zwracając się do wampira. W końcu nieładnie przerywać komuś posiłek. - Ja tu tylko wpadłem po książki.

Tak, książki... Erminus miał nadzieję znaleźć tu coś ciekawego, a nie pobojowisko. Ale cóż, trochę krwi jeszcze nigdy nikomu nie zaszkodziło, a już na pewno nie księdze. Może mimo wszystko coś stąd się uda wynieść.

Eniphoenix PW
14 marca 2009, 16:14
Eniphoenix zobaczył, że Erminus jest zaskoczony.Postanowił wyjaśnić mu sytuację.
-Moje prawdziwe imię brzmi Eniphoenix.Ale przy świadkach zwracaj się do mnie Deveryan Partra lub po prostu Deveryan.Wyjaśnię ci co tu się stało.Ten skryba nagle nas zaatakował.Najlepiej będzie go dobić.Na tego człowieka napuścił jakiegoś stwora, a sam zaatakował krasnoluda.Jak widać oboje zostali uszkodzeni.Krasnal przez skrybę, a ten kapłan rzucił za dużo czarów.A co do mojego posiłku, to już go zakończyłem. -powiedział do drugiego krwiopijcy.

Qui PW
15 marca 2009, 00:26
- Więc go dobij, skoro uważasz, że trzeba - rzekł Erminus. - Mnie to nie wadzi. Chyba, że chcesz go wcześniej wypytać czy coś. Ja za to chętnie zapoznam się z jego księgami.

Erminus zaczął się rozglądać po pobojowisku.

-A potem stąd znikam i tobie też radzę - wampir wiedział z doświadczenia, że jeśli jakiś człowiek zobaczy w jednym pokoju trupa i wampira, od razu stwierdza, że wampir był napastnikiem. Zresztą zazwyczaj ma rację, ale to nie w tym rzecz. - Jesteś cały uwalany tym skrybą.

Eniphoenix PW
15 marca 2009, 13:06
-Oczywiście, że to zrobię!Dobiję go!A co do wampira i trupa, to tutaj myślą, że jestem człowiekiem.-odpowiedział Erminusowi
Wampir przystąpił do działania.Wziął nóż skryby i zatopił go w jego karku przy okazji maskując ślady swoich kłów.

Field PW
15 marca 2009, 20:58
W momencie ostatecznego zabójstwa rozległ się przeraźliwy wrzask i wycie.
A potem zapadła cisza.
strona: 1 - 2 - 3 - 4 - 5 - 6 - 7 - 8 - 9 - 10
temat: [RPG] Ostatni bal - drużyna III: etap zakończony

powered by phpQui
beware of the two-headed weasel