Kwasowa Grota Heroes VIIMight & Magic XDark MessiahHorn of the AbyssHistoria Światów MMSkarbiecCzat
Cmentarz jest opustoszały
jesteś zalogowany jako Nieznajomy
zaloguj się    załóż konto
Nieznane Opowieścitemat: [RPG] Ostatni bal - zusammen do kupy
komnata: Nieznane Opowieści
strona: 1 - 2 - 3 - 4

Hobbicus PW
4 marca 2010, 17:26
- "BIEŻ"!!! - nagle wrzasnął Thordamh, unosząc niespodziewanie ręce na znak krzyża. Lan poczuła silny ból w okolicach żuchwy. Bynajmniej - dostanie z takim impetem w twarz z zaciśniętej pięści nie powinno być przyjemne...

Kurdupel spojrzał na niewiastę, pomyślał sekund trzy i powiedział:
- Pahdon!
po czym odwrócił się i wyrwał Sirrinie z rąk swoją włócznię.

- Szama-szama-szama! - zwrócił się do drakena, następnie ugiął nieco kolana, zgarbił się i zacisnął mocniej dłonie na swej broni, będąc gotowym do jakiegokolwiek ataku.

Mitabrin PW
4 marca 2010, 17:39
Rosa spojrzała na Lan, która z zaskoczenia aż upadła na podłogę. Chcąc jej pomóc wstać zaczęła biec w jej kierunku z zamiarem podania dłoni, lecz z uwagi na dość śliską posadzkę przewróciła się przy samej Lan uderzając ją dość mocno nogą, poza tym Rosa przy przewracaniu się chwyciła się pierwszej rzeczy, którą miała pod ręką, czyli włosów Lan.

Po tym Rosa leżała koło Lan ściskając w ręku garść urwanych jej włosów, była tak zszokowana, że aż nie czuła bólu po upadku. Po chwili zdezorientowania powiedziała:
- Eee... Przepraszam panią... Nie było to moim zamiarem... -

Qui PW
4 marca 2010, 20:11
Szaleństwo, istne szaleństwo. Erminus profilaktycznie odsunął się od szamającego krasnoluda i przewracających się kobiet. Dziwne rzeczy się dzieją. A tamten osobnik, co on czytał? Tam było coś ciekawego...

-Proponuję poważnie przeanalizować konwergencję - rzekł do nikogo w szczególności.

Altair PW
5 marca 2010, 02:12
Altarion przez dłuższą chwilę przyglądał się całej sytuacji z lekkim poirytowaniem. Wokół nie było nawet śladu żadnych chociażby mało wartościowych artefaktów.

Jak to możliwe, że do tej pory nikt nie znalazł choćby najmniejszego. - pomyślał.

Nagle jego uwagę przykuł Drekar, który najwyraźniej zamierał zrobić coś bardzo niemądrego.

Warto na przyszłość zapamiętać, że ten człowiek bywa nieobliczalny. - stwierdził.

Następnie zwrócił uwagę na Thordamha, które zachowanie łagodnie mówiąc było mocno niepokojące. Mag widział w życiu wielu śmiałków, którzy w obliczu niebezpieczeństwa tracili rozum. Zwykle i to raczej prędzej niż później kończyło to się dosyć nieprzyjemnie zarówno dla nich jak i współtowarzyszy, który mieli nieszczęście znaleźć się za blisko.

Niedobrze, będą kłopoty. - pomyślał.

Przeczucie go nie zawiodło. Ujrzał upadającą Lan i Rosę oraz krasnoluda z szaleństwem w oczach.
Twarz Altariona momentalnie się zmieniła, a jego rysy wyostrzyły. Z oczu i rąk zaczęła wydobywać się ciemnoniebieska poświata. - tego było za wiele nawet dla spokojnego maga.
W dokładnie trzy sekundy elf był już przy krasnoludzie i nim ten zdążył cokolwiek zrobić, począł "zabójcze" połączenie lodowego promienia z zaklęciem paraliżu.
Thordamh zdołał usłyszeć tylko cedzone przez zęby słowa Altariona:

Konwergencja głupcze! Wszystkich nas zgubisz! - po czym upadł zdzielony zaklęciem, laską maga oraz konwergencją, która zmieniła pierwotne zaklęcie w coś na kształt paraliżującego "Uścisku mroku", osmalająć przy okazji twarz szalonego krasnoluda.

Altarion cofnął się by nie dostać rykoszetem własnego zaklęcia.



dambibi PW
5 marca 2010, 16:24
Sirrina wyraźnie zamyśliła się, tracąc kontakt z rzeczywistością. W marzeniach nawiedził ją latający stwór o niewyraźnych kształtach . Jedyne co zdołała zobaczyć to błękitny kolor jego skrzydeł.Po chwili zapikował w chmury i zniknął. W tym momencie usłyszała czytanie listu a potem poczuła nagłe szarpnięcie - krasnolud odebrał swą włócznię
- Uspokójcie się wszyscy! Krasnoludzie rozum ci odjęło ? Czemu uderzyłeś panienkę Lan?

Sirrinie nie podobało się to wszystko.List wskazujący na jakąś intrygę, wplątana w nią Lan.Czy nie powinna się stąd wynosić?

Xelacient PW
5 marca 2010, 18:18
W międzyczasie mnich z poziomu podłogi jedną ręką trzymał się za głowę a drugą macał drogę przed sobą.
Treść listu jakoś go nie poruszyła, pewnie dlatego, że uderzenie bardzo mocno go zamroczyło, tak bardzo, że zamiast doczołgać do ściany wlazł pod brzuch drakena, zatrzymał się na jego lewej tylnej nodze gdy natrafił ręką na pazur.
Jakoś nie mógł odgadnąć co to jest.

Qui PW
5 marca 2010, 19:34
Słowa Altariona o gubieniu zwróciły uwagę Erminusa... On coś zgubił niedawno, tylko co to było... Aaa, no tak!

-Tak apropos gubienia, to myśmy zgubili parkę demonów! - rzekł radośnie.

Alamar PW
6 marca 2010, 11:53
Draken, widząc co się wokół niego wyprawia, osłupiał i to tak, że nie zareagował ani "przylepioną" do niego dziewczynę, ani na "tańce" na lodzie, ani na karzełka mierzącego do niego wykałaczką, ani na mnicha, który się próbował pod nim "schował". W ogóle tylko rozdziawił pysk i nie wiedział co myśleć: zjeść ich, zostawić w spokoju czy najlepiej jak najszybciej czmychnąć z tego zamku wariatów?

_________________


Cios krasnaluda chwilowo zamroczył Lan, a jednocześnie w jej umyśle pojawił się obraz trzech mężczyzn, nieznacznie starszych od niej, jakiegoś pomieszczenia, chyba treningowego, a także oswojonego wilka.
- Dom - powiedziała szeptem Lan i spróbowała się skupić na wspomnieniach, ale obraz szybko uleciał z jej głowy. Równie szybko jak pojawiły się i zniknęły wspomnienia, tak szybko zamigotał i zgasł kryształ w medalionie, świecąc przez chwilę niemal niewidocznym blaskiem.

Do rzeczywistości przywróciła Lan Rosa, choć równie boleśnie jak krasnolud.
-Auć! - wykrzyknęła Lan, po czym rozpłaszczyła się już całkowicie na ziemi, a raczej lodzie.
Przynajmniej miała stamtąd dobry widok na całą sytuację: Manfred coś tam czytał na głos i osoby wokół niego patrzyły zdziwione... i to chyba na nią, tylko dlaczego? Przecież to nie jej wina, że tak tu leży...
Dziewczynki wydawały się być rozbawione całą sytuacją, ale babcia jak zwykle była niezadowolona.
Obok zaś elf z Sirmmą przekrzykiwali się nawzajem, łojąc krasnoluda, który stał jak wryty z tą swoją włócznią, mierząc w - spojrzała do góry - drakusia!!!

Lan pozbierała się czym prędzej i wstała, po czym podbiegła do krasnoluda, chwyciła jego włócznie i szarpiąc z całej siły starała się mu ją wyrwać i odrzucić jak najdalej od bezbronnego zwierzaczka:
- Nawet o tym nie myśl! Mierzyć do bezbronnej istoty, kto to widział! Oddawaj ten kij, zanim zrobisz komuś krzywdę!

Field PW
7 marca 2010, 12:14
Zaklęcie z potężnym wizgiem przeleciało obok maga i łupnęło w ścianę, mijając przerażonego Horacego dosłownie o krok. Ten wrzasnął i odskoczył. Zamek zadygotał w posadach. Wszyscy usłyszeli trzeszczenie oraz odgłosy wykruszania się murów.

Thorold spojrzał z zainteresowaniem w górę. Była to ostatnia rzecz, którą zobaczył.

f!eldf!eldUprzedzam - LOSOWAŁEM. No... prawie :P


Na szlachcica spadł potężny kawał kamienia. Głowa mu się rozbryznęła, a zaraz potem zapanował totalny chaos. Wszyscy rzucili się w kierunku przeciwnym niż spadający sufit. Po kilku chwilach dotarli do południowo-zachodniej wieży. Tutaj wyglądało to w miarę spokojnie.

Niestety okazało się, że nie wszyscy dotarli. Lan, wciąż zastanawiając się, co mogłaby jeszcze wyciągnąć ze swoich wspomnień i czy warto nadstawiać drugiego policzka krasnoludowi, spojrzała się i krzyknęła:
- Gdzie są pozostali?

Okazało się, że między gruzami został wspomniany już zdecydowanie martwy Thorold. Brakowało też Kisera, Vara i Horacego. I, co gorsza, z szajbniętej gromadki ostała się tylko babcia. Dziewczynki gdzieś przepadły.

W tym momencie Rosa i Sirrina zaczęły płakać. To było zdecydowanie zbyt wiele, jak na ich nerwy. Babcia wyjątkowo litościwie tylko prychnęła i powiedziała:

- Dobrze. Od tej pory zaklęcia rzucamy tylko w sytuacjach kryzysowych. Jasne, bardziej magiczna części grupy? Po drugie: w co ty się wpakowałaś, dziecko? - zwróciła się retorycznie do Lan. A po chwili zastanowienia dodała: - Jakim cudem wypaczasz magię? Skąd jesteś? KIM jesteś?

Manfred pokiwał głową.
- Dobre pytanie. Kim ty jesteś, u diabła? Nie dość, że wiecznie nieprzytomna, to jeszcze interesujesz się samymi głupotami.

Drekar natomiast z zainteresowaniem patrzył się na drakena. Czy to możliwe, że gdyby się nie schował pod jego brzuchem, to by nie przeżył? Czy to możliwe, że dziki zwierz ocalił mu życie?

Draken spoglądał się na człowieka z równą ciekawością. Czy to możliwe, że gdyby ten głupek nie władował mu się pod brzuch i nie zrobiłoby mu się niewygodnie, to by nie zauważył, że spada na niego cegła? Czy to możliwe, że takie nie-wiadomo-i-co ocaliło mu życie?

Thordamh za to zdecydowanie powoli zaczynał coraz bardziej odpływać z tej rzeczywistości. Nagle zobaczył dwie galaretki tańczące calypso. Po chwili przed oczami przeleciał mu nietoperz ze słomką w gębie i w okularach przeciwsłonecznych śpiewający "Jak dziewica - ssąc krew z żyły pierwszy raz". I nagle ujrzał ją...


...Potrzebę Klienta z Legendarną Plakietką Promocji na Ostrzenie Toporów.

Krasnal rozdziawił usta w nieprzytomnym uśmiechu. Nie widział przy tym zniesmaczonego Altariona, który otrzepując się z pyłu, klął pod nosem nieprzyzwoite słowa pod adresem właśnie niego.

Hobbicus PW
7 marca 2010, 12:54
- Fokrebaszynlyszbotederecym... - wybełkotał radośnie kurdupel, puszczając przy tym swoją włócznię. Następnie uniósł ręce w górę, zamknął oczy i zaczął przebierać palcami, jakby próbował podrapać zwiniętego w kulę jeża.

Po chwili przerwał rytuał i wskazał palcami wskazującymi dwa zupełnie różne kierunki, mówiąc do wszystkich:

- Kierunek - wschód! Tam musi być jakaś cywilizacja...

Po czym zaczął maszerować dookoła własnej osi, zgodnie z rytmem: prawa, lewa, lewa, prawa, lewa, lewa, lewa, prawa, prawa, lewa, prawa, lewa, lewa, lewa, prawa, prawa, prawa, prawa, prawa, prawa, lewa i od nowa.

dambibi PW
7 marca 2010, 14:16
Sirrina wytarła zapłakaną twarz i powiedziała:

-Teraz nie możemy się rozdzielać! Zachowajmy spokój, to nasz jedyny ratunek. Rozejrzała się po pomieszczeniu i wyszeptała pod nosem: "a może by tak....." Wyciągnęła zza pazuchy zwój(oko maga), rozpieczętowała go i wykrzyczała: "Avaa silmäsi! "

Qui PW
7 marca 2010, 15:52
Istot w okolicy trochę ubyło. Erminusa niezbyt to zmartwiło. Cóż, tak to już jest w naturze. Dobór naturalny. Zauważył, że draken wciąż jest z nimi. Po co on komu? Zauważył, że krasnolud również wciąż jest z nimi i na dodatek odstawia szopkę. Po co on komu? Zauważył, że... Nagle się zreflektował. Dokładnie to samo pytanie może sobie zadać na temat każdego z obecnych, łącznie z samym sobą. Nie było to szczególnie pocieszające. Zauważył, że jedna z obecnych czyta zaklęcie ze zwoju... Zaklęcie...? Coś tu jest nie tak...

-Chomik!!! - krzyknął, gdy zorientował się, co jest nie tak i rzucił się do ucieczki, byle dalej od Sirinny, zwoju i zaklęcia.

Altair PW
7 marca 2010, 17:53
Altarion otrzepał się z pyłu, słuchając przy tym wymówek babci "Grozy" następnie rozejrzał się po obecnych (starając jednocześnie nie patrzeć w stronę Thordamha).

Pragnę tylko zauważyć, że KTOŚ musiał powstrzymać szalonego krasnoluda, który uderzywszy Lan wywołał potężną konwergencję. Sądzę, że jest swojego rodzaju mechanizm obronny Lan... - zaczął

Podobnie jak jej "ataki niepamięci". - dodał w myślach.

Prawdopodobnie nikt z was nie przeżyłby gdyby moje zaklęcie zostałoby rzucone choćby sekundę później...

Jasne! Może po za "Grozą", ta babcia jest chyba nieśmiertelna! - pomyślał

Z całą pewnością natomiast "Konwergencja Lanowska" postawiłaby jej posiadaczkę przy życiu w sporej wielkości kraterze - stwierdził

Dlatego na przyszłość prosiłbym aby niepotrzebnie nie prowokować wypadków, nie drażnić drakenów i nie rozpalać ognisk w składnicy prochu. - mag skończył swój wywód.

To dotyczy także ciebie Sirrinio, myślę, że efektem konwergencji w twoim wypadku może być trwała ślepota - powiedział Altairon.



Hobbicus PW
7 marca 2010, 18:07
Thordamh spojrzał na gadatliwego maga.

- Jaki szalony? TOBIE, mości Zajęcu, nigdy się nie zdarzyło lądować na potylicy? To naprawdę bardzo przyjemna rozrywka - zwłaszcza, gdy rzucają tobą przepięknie się błyszczące łańcuchy. Nie dość, że lecisz w nieokreślonym kierunku, nie będąc pewnym, czy przeżyjesz uderzenie w ścianę, inny łańcuch czy pierwsze lepsze byle-co, to jeszcze dookoła wiwatują rozentuzjazmowani egoiści żądni pierników i igrzysk. Przy okazji - uwaga na kaszaloty.

Ledwo skończył i wrócił do swojego zajęcia - tym razem jakby z nieco mniejszą werwą.

Field PW
7 marca 2010, 21:40
W tym momencie śpiewający nietoperz upadł na podłogę i okazał się być Erminusem. Niezbyt to wyglądało pocieszająco. Wampir wyglądał na wyjątkowo rozwścieczonego... albo wyglądałby, gdyby nie to, że z równie nieprzytomnym uśmiechem nucił:
- Carald, Carald, chowa się po kątach,
Carald, Carald, trupem wciąż tu trąca,
Tim, Tim, benzydryna, hasz, gorzała, gazolina,
Biegać, skakać, pędzić przez leśne okowy,
aż pijany elf gotów wskoczyć ci do głowy,
I wraz z boginią Clearasil, co kibelka szukała,
I wraz z elfem Kybellem zwanym "Leśna pała",
Podwoje niebiańskie otworzyć, gdzie każdy skorzysta,
Dzieci-kwiatów wciąż przybywa, choć się kończy czysta!

Zza Erminusa wyzierała babcia. Thordamh po raz pierwszy zobaczył na jej twarzy wyraz ciężkiego szoku... trzeba było to zapamiętać.

W międzyczasie zaklęcie Sirriny wyrzuciło z siebie głośne "BLP!". Sama czarodziejka zrobiła minę, jakby coś jej wysysało mózg od tyłu, dostała wytrzeszczu i nagle powiedziała:
- Czekam. Na. Ruch.

Manfred wzruszył ramionami i poszedł pod ścianę, patrząc się cały czas w dwa skrawki listu. Sirrina dodała:
- Uwaga. Za. Pięćdziesiąt. Metrów. Zakręt. W. Prawo. Trzymaj. Się. Prawego. Pasa.

Eniphoenix PW
8 marca 2010, 22:09
Zaistniała sytuacja nie spodobała się Eniphoenixowi. Właściwie, to bardzo go zdenerwowała. Wampir wydarł się:
-Co wy robicie?! Oszaleliście?! Zabawianie się z drakenami, miotanie zaklęciami rozwalającymi ściany, śpiewy, atakowanie kobiet... to dom wariatów! Nie wiem, co ja tu jeszcze robię! Po co w ogóle się tutaj zjawiałem?!

f!eldf!eldNa to pytanie odpowiedź znajdziesz w karcie postaci.

Quba Drake PW
9 marca 2010, 17:43
Draken patrzał się na grupkę humanoidów z wielkim politowaniem. Cała ta sytuacja była nader dziwna. Kiedy krasnolud wyciągnął swoją śmieszną broń pseudosmok nie zląkł się nawet, czuł wyraźną przewagę nad przeciwnikiem... nie tylko we wzroście, ale i w sile. Bestia długo zastanawiała się co zrobić z naszymi milusińskimi, aż w końcu przypomniała sobie co chciała zrobić... Tak więc najpierw draken odchylił głowę, wyglądało to jakby chciał puścić w stronę tych biednych małych istot falę ognia, lecz zamiast tego czekała ich raczej nieprzyjemna niespodzianka, bo o ile ogień mógł ich poparzyć to ta gama zapachów z żołądka pseudosmoka mogła spowodować omdlenie nawet u najwytrwalszych stworzeń oraz uraz na psychice do końca życia... Draken miał nadzieję, że jego oddech powali przeciwników i pozwoli mu bez przeszkód zjeść Lan.

Field PW
10 marca 2010, 17:49
Babcia wyraźnie wróciła do siebie, podeszła do drakena i zdzieliła go laską przez łeb.

W międzyczasie Manfred rozejrzał się. Za nimi nic praktycznie nie było, tylko kupa gruzu. Przed nimi natomiast - zamknięte drzwi do wieży i korytarz skręcający w prawo.

Lan zerknęła nieprzytomnie na babcię i na Manbreda, który ją zignorował... przynajmniej na chwilę. Dziewczyna po dłuższym zastanowieniu zmarszczyła brwi i powiedziała:
- Ależ pani babciu, nie wiem, co się dzieje. - zamrugała oczami. Dom? - To znaczy, ja niewiele pamiętam. Tyle, że było dużo mężczyzn. I pieski.
Erminus zacmokał.
- No, nie za dobrze. Ja tu widzę nadużycia seksualne.
Mina na twarzy Lan sugerowała całkowite nieskalanie procesem myślowym. Przynajmniej takim, który by zahaczał o tematykę prokreacji.
- Nie wiem, o czym mówisz do mnie, panie wampirku. A tak w ogóle, drakuś, zachowuj się, nie śmierdź.

Draken był wciąż lekko skołowaciały. Babcia chyba chciała być przewodniczką stada. Patrzyła się spode łba to na niego, to na tę dziewczynę i co parę chwil gładziła swoją laskę z demonicznym błyskiem w oku.

Babcia westchnęła.
- Dziecko. Z listu właśnie wynika, że jesteś celowo u Loretty i że ktoś na ciebie poluje.
- Slicker. - odezwał się Manfred, patrząc się cały czas w listy.
- I, co dziwniejsze, zdaje się, że twoja obecność wypacza zaklęcia. Nie zauważyłaś, że nikt nie jest w stanie przy tobie rzucić czegokolwiek?

W tym momencie Altarion dostał przebłysku.
- Slicker chce ją wykorzystać, a Loretta ją chroni.
- Tylko po co chce ją wykorzystać? - zapytała gderliwie Rosa.

Lan nie wiedziała, co myśleć o tym wszystkim.
- Ale co ja takiego właściwie robię?

W tym momencie Sirrina powiedziała:
- Wprowadź. Dane. Wybranego. Celu.

Babcia spojrzała na nią ciężkim wzrokiem i walnęła ją, bardziej chyba z przyzwyczajenia, bo lekko, w głowę.
- Rusz tą pustą mózgownicą. O tym, co robisz, później. Teraz inne pytanie: po co cię Loretta tu przetrzymuje i czego od ciebie chce Srebrny Język?
Manfred się obszczerzył znad listu:
- Może spytajmy Loretty?
- A gdzie ona jest? - warknęła babcia. - Ma ktoś pojęcie?

Lan się uśmiechnęła.
- Loretta lubi przebywać w obserwatorium na górze.

- Ale chyba nie w trakcie balu? - prychnęła babcia. - Gdzie ona się teraz może podziewać, co?

- To znaczy, że wracamy do sali balowej? - zapytała Lan. Babcia zmierzyła ją wzrokiem. Podobnie i Manfred.
- Khm? - chrząknął dystyngowanie de Bois-Fresnes.

Xelacient PW
10 marca 2010, 18:40
Przypadkowość ludzkiego losu, nieświadome władowanie się pod jedno niebezpieczeństwo ochroniło przed drugim. Temat godny kontemplacji.
I tym właśnie był pochłonięty wciąż trzeźwiejący mnich i być może w końcu spróbowałby wyrazić swoją wdzięczność, ale drekar go uprzedził.

Przez krótką chwilę miał niczym nieuzasadnioną nadzieję, że gad przemówi, jednak jego zionięcie skutecznie ją rozwiało.
Mnich jako podróżnik który z niejednego śmietnika chleb wygrzebywał jakoś to zniósł tylko raz się zakrztusiwszy, o dziwo nie nie skomentował czynu babci.

Za to jako pierwszy przerwał ciszę, oczywiście przybierając ton i pozycję skromnego sługi.

-Pragnąłbym zaproponować państwu, żebyśmy najpierw znaleźli jakieś schronienie w którym będziemy mogli spokojnie poczekać póki sytuacja się nie unormuje, a szukanie wyjaśnień odłożyć na później.

Nieznacznie się skrzywił, brzmiało zbyt inteligentnie.

Qui PW
10 marca 2010, 19:39
Komentarz tego pomylonego pseudo-sługo-czegośtam mocno zirytował Erminusa.

-Tak, chodźmy gdzieś i zaczekajmy AŻ PRZYJDĄ BARANY I DEMONY I NAS ZJEDZĄ! I UNORMUJĄ! ŻEBYŚ MÓGŁ SOBIE W SPOKOJU POOBMACYWAĆ SMOKA!

Tak, od razu lepiej. Nie ma to jak dobry wybuch gniewu. A teraz może coś konstruktywnego... Tamtej coś odbiło chyba. Domaga się celu. Rzeczywiście chce czegoś szukać, czy tylko bredzi bez sensu? Można by ją na czymś przetestować... tylko na czym? Tamci chcą Loretty. Erminus nie był pewien, czy też chce Loretty. Chyba raczej nie. Mogłaby mieć mu za złe przybycie bez zaproszenia. I te demony też. Nie mówiąc o paru strażnikach rozwłóczonych po okolicy.

A co tam, niech Łasica zeżre testy! Wampir podszedł dyskretnie do "kopniętej" czarodziejki i wyszeptał:

-Najbliższy starożytny artefakt wielkiej mocy poproszę. Tylko cicho.

strona: 1 - 2 - 3 - 4
temat: [RPG] Ostatni bal - zusammen do kupy

powered by phpQui
beware of the two-headed weasel