Kwasowa Grota Heroes VIIMight & Magic XDark MessiahHorn of the AbyssHistoria Światów MMSkarbiecCzat
Cmentarz jest opustoszały
jesteś zalogowany jako Nieznajomy
zaloguj się    załóż konto
Nieznane Opowieścitemat: [RPG] Ostatni bal - drużyna III: etap zakończony
komnata: Nieznane Opowieści
strona: 1 - 2 - 3 - 4 - 5 - 6 ... 8 - 9 - 10

Solmyr PW
29 marca 2009, 16:22
To, co się działo przekraczało wszelkie wyobrażenia. Nawet kapłani Księżyca nie wyczyniali takich rzezcy, bynajmniej Genorius niczego takiego nie widział. Poczuł, że coś owija się wokół jego nogi i ciągnie go gdzieś. To wszystko zaczeło go już lekko irytować. Nie wiedział od czego zacząć, czy najpierw oswodzić nogę, czy zacząć przeszukiwać księgę. Postanowił jednak w pierwszej kolejności spróbować odplątać tę mackę, a następnie zajrzeć do księgi. Postanowił, że zajrzy tam nawet wtedy, gdy odplątać mu się nie uda.

Hobbicus PW
29 marca 2009, 16:51
Thordamh poczuł gniew, ból, spokój, przerażenie i żądzę krwi w jednym. Próbował wstać i atakować łańcuchy, niezależnie od konsekwencji. Był słaby, jednak złość dodawała mu sił.

- Dwugłowe wydry! Jaszczurowi braty! Smocze łajno! - krzyczał trochę z bólu, trochę z gniewu. - Ferajna! W trupa! Strzelać w trupa! Rzucać w niego czym popadnie! Po prostu go UBIJCIE!

Qui PW
29 marca 2009, 16:55
Wampir po zakończeniu rytuału poczuł się zaskoczony tym, że nadal stoi na stole. Trochę spodziewał się, że skończy wbity w ścianę, wyleci na kilkaset metrów w górę razem z połową zamku, rozpocznie podróż do wnętrza Enroth, tudzież zamieni się w różowego jeżozwierza, jednak nic takiego nie nastąpiło. Za to conieco go zaskoczyło powstanie z martwych przez skrybę. I nagły atak łańcuchów.

Erminus podsumował wydarzenia wydając z siebie bliżej nieokreślony dźwięk i zeskoczył ze stołu, trzymając się za zraniony policzek. Następnie przewrócił stół, przykucnął za nim i podążył w stronę kąta, w którym siedział kapłan, wlokąc za sobą tę nędzną i raczej jednostronną osłonę.

"Przynajmniej ten wielki rycerz chyba przestanie być problemem" - pomyślał. "Za to stworzyłem nowy problem. Może przywołam coś jeszcze, będzie trójkącik" - zachichotał. Erminus czuł, jak w wyniku ostatnich wydarzeń ulatują z niego resztki zdrowego rozsądku. - "Trzeba się go jakoś pozbyć. Albo będzie po mnie. On mnie chyba nie lubi" - znów zachichotał. Wśród jego mocno zmąconych myśli pojawił się też żal, że nie zna jakiegoś zaklęcia, które wysadza w powietrze wszystko dookoła. Jeśli jakimś cudem przeżyje, obiecał sobie to nadrobić.

Field PW
29 marca 2009, 17:13
Evere diavole Eniphoenixa zdziałało tyle, co nic. No, może oprócz tego, że jakiś łańcuch dorwał się do jego lewej nogi i zaczął szarpać, jakby próbował powalić go na ziemię.
W międzyczasie rzeźnik leżał już na podłodze, całkowicie przykryty atakującymi i rozszarpującymi go łańcuchami.
Genorius raczej nie miał szans się wyzwolić, ale na szczęście łańcuchy znalazły sobie inny obiekt. Thordamha zaatakowała cała salwa z czystą agresją, jeśli żelazo może być do tego zdolne.
W tym momencie wyglądało na to, ze Thordamh nie ma już żadnych szans. Jeden z haków wbił mu się w oko, drugi wreszcie przebił się przez zbroję. Trysnęła krew i obryzgała pobliską ścianę.
Carald obrócił się powoli.
- Tttaaakk... waaszze cccierppienie bbbęęędzieee leeeggendaaarneee naaawet w pieeeekleee... - wysyczał z radością.

Hobbicus PW
29 marca 2009, 17:22
To za dużo dla Thordamha. To koniec. Już nic nie zrobi. Pozostaje tylko czekać na śmierć... lub ratunek...

Jedyne, co mógł w tym momencie krasnolud zrobić, to paść na ziemię i mieć nadzieję, że łańcuchy znajdą jakiś inny cel. Więc tak zrobił - po prostu padł.

Solmyr PW
29 marca 2009, 17:38
Łańcuchy dały spokój, ale to, co się działo z krasnalem przyprawiało Genoriusa o mdłości.
- Szybko. Księga. - pomyślał i zaczął przeglądać całą stronę, próbując rozszyfrować choć część tekstu i szukąc czegoś co mogłoby wyglądać na jakieś przeciwzaklęcie.
Kątem oka zobaczył, że w jego kierunku zmierza Erminus. Kątem oka dojrzał też odwracającego się w ich kierunku Caralda.
- Karta! Tam musi coś być. Chodź szybko, może razem odszyfrujemy to szybciej. A czasu to nie mieli za wiele...

Qui PW
29 marca 2009, 18:20
Erminus dowlókł się do kąta razem ze stołem i wydobył kartę. Był całkiem przekonany, że nic więcej na niej nie ma, ale co mu szkodziło. Bardziej skupił się na księdze. Może coś jeszcze zrozumie z tej strony... albo z następnej? A może...

-Może po prostu trzeba... odprawić ten rytuał na odwrót? - zasugerował. Zdawał sobie sprawę z tego, że to by było zbyt proste, ale jeśli nic nie znajdą w księdze, trzeba będzie spróbować. Zwłaszcza, że przywlókł ołtarz ze sobą.

Eniphoenix PW
29 marca 2009, 20:03
Zdenerwowany zaistniałą sytuacją Eniphoenix próbował wolną ręką zrzucić z lewej nogi łańcuch.Mocno szarpał go w gniewie.Nie lubiał sytuacji, w których nie może zbyt wiele zrobić.

Field PW
31 marca 2009, 19:44
I w momencie, kiedy Thordamh padł na ziemię, ataki trochę osłabły. No dobrze, łańcuchy wciąż biły o zbroję, ale jakby bardziej anemicznie.
Thordamh nie mógł jednak dostrzec, że upiór teraz patrzył w inną stronę. Niestety, inna strona to dostrzegła i ciarki przebiegły po plecach nawet wampirom.
W momencie, gdy na Eniphoenixa rzuciła się chmara łańcuchów, do komnaty wpadli strażnicy. W związku z tym łańcuchy nagle rozproszyły się, jakby wokół niewidzialnego klosza i, oplatając wampira, pofrunęły w kierunku strażników. Wrzask, jaki z siebie wydobyli, mieszał się z ekstatycznym wyciem Caralda.

W międzyczasie Genorius i Erminus przerzucali księgę. W końcu dotarli do rytuału. U dołu strony widać było drobny napis - calma - oraz coś, co wyglądało na łamany dungar. Dungar łamany z dederghrax. Po chwili Erminus był już w stanie złożyć znane słowa w jakąś całość:
Iżby ainrrewdthare faghradfvi zaciągnąć, ciało złożone ghordvfare ainfirrthi. Ktoś zginąć musi, by ainrrewdthadvi usatysfakcjon i nasycion był [...] nie człowiek, bo życia forvdhartym za mało w nim. Niech ainrrewdthadvi sam wybierze favgh i niech sam go życia pozbawi. Wtedy [...]

Poniżej była już tylko zamazana strona, jakby ktoś nie chciał opisywać, co się stanie dalej. Ciekawiej od obecnej sytuacji na pewno to nie wyglądało.

Eniphoenix PW
31 marca 2009, 19:51
Enihpoenix był już ogromnie wściekły.Oplatające łańcuchy wzbudzały w nim wielki gniew.Próbował uwolnić chociaż jedną rękę.Gdyby Erminusowi i Genoriusowi nie wyszło miał inny plan.Zawołał do nich:
-Macie już coś?Jeśli nie, to sam spróbuję!

Qui PW
31 marca 2009, 20:38
To, co udało im się odczytać, nie było zachęcające. Ktoś zginąć musi, żeby ten ajrencośtam był usatysfakcjonowany. Cudownie. Erminus nawet nie był pewien, czy chce, żeby to coś było usatysfakcjonowane. I ma sam wybrać swoją ofiarę. Wygląda na to, że jak na razie wybrał wszystkich. A jak zrobi co ma zrobić, to... nie wiadomo co. Pójdzie sobie? Zabije kogoś jeszcze? Zamieni się w mrówkojada?

Rozważania Erminusa przerwał okrzyk drugiego wampira.
-Ależ nie krępuj się! - odkrzyknął.

Więc toto ma zabić kogoś, na dodatek to nie może być człowiek. To może krasnolud? Chyba też nie, bo by go już wykończył? Albo właśnie nie chce być nasycony? A może czeka na... wampira? Z drugiej strony, życia w wampirze niewiele. Erminus nie miał pomysłu, jak spożytkować tekst z księgi. Na początek więc przetłumaczył Genoriusowi to, co odcyfrował, na ludzki język. Może on coś wymyśli. Byle szybko.

Solmyr PW
31 marca 2009, 20:54
- Też nie rozumiem. Carald nie wygląda na kogoś, kto chce szybko wykończyć jakiegoś osobnika. Woli się napawać cierpieniem i maltretować ofiary. Może byśmy doprowadzili Caralda do furii? Tylko żeby miał wtedy w zasięgu wzroku jakiegoś nie-człowieka... Może któryś z tych strażników nie jest człowiekiem? Ale jeśli wszyscy to ludzie, to... albo któryś z was, albo krasnal. Nie wiem, co, ale coś musimy zrobic i to szybko.

Field PW
3 kwietnia 2009, 13:03
Łańcuchy oplatające Eniphoenixa nagle oderwały się od niego i utworzyły większy, wciąż otaczający go, szalejący klosz. Wampir nie widział, co się wokół niego dzieje, ale chyba nic nowego nie nastąpiło, sądząc po cichnących już wrzaskach strażników.
Łańcuchy atakujące Thordamha w pewnym momencie uniosły go, oplotły szczelnie, tak, że krasnolud nic nie widział, po czym złożyły na ziemię, tworząc z niego krwistostalową mumię.

Nagle wszystko stanęło.
Carald obrócił się w stronę Genoriusa i Erminusa, po czym powiedział:
- Kkkktttoo kkooollleeeejnnnyyy? Zzzzdecccyyddduuujccciiieee... Bbbooo wwwszyyyysssscyyy zzzginiecccieee... Www tttymmm sssaaaammmyyyymmmm czczczaaaassssieee... - po czym uśmiechnął się, pochylił nad jednym z ciał, wsadził rękę w zwłoki, a wyciągnąwszy ją, oblizał z lubieżnym grymasem.

Eniphoenix PW
3 kwietnia 2009, 14:15
Eniphoenix chociaż nie powiodło mu się wydostanie się z łańcuchów próbował dalej.Złapał od wewnątrz oburącz za łańcuch i spróbował szarpiąc go utworzyć szczelinę, przez którą widziałby co się dzieje i mógłby przez nią wystawić choć jedną rękę.

Qui PW
3 kwietnia 2009, 15:20
Erminus nie miał wielkich problemów z odpowiedzią na zadane pytanie. Krasnolud raczej nie brał już udziału w loterii, książka twierdzi, że człowiek to za mało, więc kapłan też odpada, a sam zgłaszać się nie zamierzał.

-Jego zabij, jego! - machnął ręką w stronę Eniphoenixa. Nie życzył wampirowi śmierci, ale zdecydowanie wolał poświęcić jego niż siebie.

-Zróbże cokolwiek! - wyszeptał do Genoriusa. -W końcu jesteś kapłanem! Odeślij tego nieumarłego demona czy coś!

Solmyr PW
3 kwietnia 2009, 16:57
- Ja nic mu nie zrobię. Nawet gdybym miał trochę energii, to i tak zniszczenie nieumarłych podziałałoby na ich wszystkich, a ty chyba nie jesteś zbyt żywy? A pociskiem światła to mu mogę najwyżej brwi osmalić. Cała nadzieja w tym rytuale. Skoro krew wampira była potrzebna do przywołania tego monstrum, to i ona musi go odegnać. Ale chyba to ten wampir, którego Carald ma zabić, powinien powiedzieć "Calma". Nie gwarantuję, że to się uda, ale: Ty sprowokuj go, aby chciał cię zabić, gdy cię tylko zrani tak że pojawi się krew, powiedz "Calma", ja też mogę w tym samym momencie to powiedzieć w razie czego. Jeśli wtedy go nie załatwimy, to po nas, ale jeśli sie uda, to wtedy wypije mój eliksir many i szybko zacznę cię uzdrawiać. Lecz jeśli umrzesz od razu, to już nic nie zrobię - powiedział to jak najszybciej umiał, starając się jednocześnie pozostać zrozumiałym, do Erminusa.

Field PW
3 kwietnia 2009, 18:14
f!eldf!eldNo, ja czekam na dalsze losy tego waszego radzenia się. Macie czas :P

Qui PW
3 kwietnia 2009, 18:56
-W książce wyraźnie pisze zabić, nie zranić - odparł poirytowany Erminus. -Poza tym, już mnie zranił - wskazał ranę na policzku. -Jakoś go to nie uspokoiło. Zabicie trzech strażników i krasnoluda też nie. Chyba musi zabić wampira i wolałbym nie być nim ja.

Wampirowi nagle przyszło coś do głowy. Aczkolwiek dużo zależało od tego, czy twórca "Podręcznika psychopaty" posługiwał się logiką.

-Słuchaj! Przy rytuale pisało, że koniecznie potrzebna jest krew wampira. Tu jest napisane, że ofiarą nie może być człowiek. Jakby to musiał koniecznie być wampir, to chyba tak by było napisane? Więc z tego wynika, że krasnolud może być. A ta cholera o tym wie i dlatego jeszcze go nie ukatrupiła do końca! Jakby go sprowokować...

Solmyr PW
4 kwietnia 2009, 12:03
- Nie mam pojęcia, jak go niby sprowokować do zabicia krasnala... Ale... - powedział do Erminusa.
- Szanowny Caraldzie, wiesz, że ten tu krasnal należy do Bractwa Inkwizytorów Słońca? Każdy członek tej organizacji może w każdej chwili wezwać oddział szturmowy złożony z arcykapłanów Słońca. Aby to zrobić musi krzyknąć magiczne zawołanie. Wiem, że jesteś bardzo potężny, ale tych kapłanów wpadnie to od razu dwudziestu. Zaleją cię potwornym światłem, następnie skrępują twoje obecne ciało palącymi linami, a potem umieszczą w klatce, wysoko w wieży ich świątyni. Tam Słońce pali cały czas, a gdy twa teraźniejsza powłoka zostanie spopielona, twoje jestestwo będzie tam jeszcze bardziej wystawione na niszczącą moc Słońca. Nigdy nie powrócisz do Piekła, bo pozostaniesz tam na zawsze. Wierz mi, nawet ty nie zadałeś nikomu takich mąk, jakie będą zadane tobie, gdy tylko zjawią się tu arcykapłani. Będziesz płonął, płonął i płonął, ale twoje krzyki agonicznego bólu nie będą przez nikogo słyszane. Może też się stać tak, że moc Słońca zamieni cię w Ducha Światłości, a to chyba najgorsze co może spotkać tak silnego i potężnewgo demona jak ty. I albo mi się zdaję, albo już od dłuższej chwili krasnal próbuje nabrać powietrza do płuc. - Genorius, mówiąc to do Caralda, użył całego swojego talentu krasomówczego. Modlił się w duszy do Gwiazd, aby Carald mu uwierzył.

Field PW
4 kwietnia 2009, 12:09
f!eldf!eldMG wytrzeszcza oczy ze zdziwienia.
strona: 1 - 2 - 3 - 4 - 5 - 6 - 7 - 8 - 9 - 10
temat: [RPG] Ostatni bal - drużyna III: etap zakończony

powered by phpQui
beware of the two-headed weasel