Kwasowa Grota Heroes VIIMight & Magic XDark MessiahHorn of the AbyssHistoria Światów MMSkarbiecCzat
Cmentarz jest opustoszały
jesteś zalogowany jako Nieznajomy
zaloguj się    załóż konto
Nieznane Opowieścitemat: [RPG] Ostatni bal - drużyna III: etap zakończony
komnata: Nieznane Opowieści
strona: 1 - 2 - 3 - 4 ... 8 - 9 - 10

Eniphoenix PW
15 marca 2009, 22:25
Wampir schował nóż skryby za pazuchę.Przeszukał też jego ciało, aby zobaczyć, czy nie ma nic cennego.
-Radziłbym ci się schować Erminusie.Ten wrzask mógł kogoś tu ściągnąć.A jeśli nie, to ja zaraz tu kogoś ściągnę.Tej dwójce -spojrzał na Genoriusa i Thordamha- ktoś musi pomóc. -powiedział do drugiego wampira

Qui PW
16 marca 2009, 01:51
Ludzie często krzyczą, gdy umierają. Erminus słyszał niejeden wrzask, ale takiego to jeszcze nie. Jednak nie podzielił się tym spostrzeżeniem z Eniphoenixem. Również nie wyjawił, że absolutnie obojętny jest mu los krasnoluda i kapłana. Ani tego, że udawanie człowieka w tym piekielnym domu jest conajmniej kłopotliwe. Nie powiedział również, że propozycja schowania się w pustym pokoju jest zupełnie idiotyczna.

-Spotkałem człowieka, który twierdził, że umie naprawiać ludzi. Przed chwilą był w spiżarni. Taki trochę dziwny, ale może pomóc - rzekł do Eniphoenixa. - A mną się nie przejmuj. Poradzę sobie.

To rzekłszy, Erminus schował sztylet i przystąpił do oględzin pomieszczenia, ze szczególnym uwzględnieniem walających się po podłodze ksiąg. Skoro już tu przylazł, to przynajmniej rzuci okiem. Jednocześnie miał coraz bardziej dosyć tego całego "przyjęcia". Najpierw dziwni znajomi ze spiżarni i podejrzliwy kucharz, a teraz sceny rodem z Kreegańskiej Masakry Wirującymi Ostrzami. Kusiło go, żeby rzucić to wszystko w łasicę i po prostu uciec. Ale może jeszcze nie w tym momencie...

Eniphoenix PW
16 marca 2009, 08:35
-Gdzie jest ta spiżarnia?-zapytał Erminusa

Qui PW
16 marca 2009, 15:59
-Idziesz do końca korytarza, na górę, drzwi po lewej.

(f! popraw jeśli skopałem ;))

Eniphoenix PW
16 marca 2009, 16:01
-Dobrze, idę. -powiedział Eniphoenix- Tylko ich nie pogryź!
Krwiopijca poszedł w kierunku wskazanym przez jego pobratymcę.

Solmyr PW
16 marca 2009, 16:37
Uczucie osłabienia powoli mijało. Genorius rozejrzał i zobaczył, że krasnolud wciąż leży w kałuży krwi. Nie wiedział, czy uda mu się wykrzesać trochę leczniczej magii, jednak spróbował ją skierować na ranne ramię krasnoluda.

Field PW
21 marca 2009, 12:35
To po kolei:

Genoriusowi udało się jedynie wystrzelić trochę nic nie znaczących iskier z palców. Wyglądało na to, że trzeba będzie trochę odpocząć. Pomijając inne nieprzyjemne odczucia jak mrowienie w palcach i uporczywą migrenę po próbie rzucenia zaklęcia, kapłan przynajmniej już był w stanie stać w pozycji wyprostowanej. Dobre i to.

Erminus dojrzał w końcu pięć wartościowych (na oko) ksiąg. Co prawda, dwie z nich były napisane w wyjątkowo niezrozumiałym języku, ale przynajmniej nie były ładnie zdobione, tylko po prostu stare. Widać było, że gęsto zapisane strony mogły skrywać faktycznie jakąś ważną informację.
Trzecia księga wręcz poraziła Erminusa. Już od dawna nie czuł czegoś, co by mogło tak sponiewierać kimś żywym tylko dlatego, że trzymał to w dłoni. Okładka była stara, lekko zniszczona. Księga w ogóle wyglądała, jakby przeszła przez wiele rąk, a przy okazji jakoś dziwnie sugerowała, że te ręce ją wyrzucały natychmiast, gdy do niej zajrzały. No, chyba że się było psychopatą pokroju Corlagona albo Agara.
Czwarta księga po otworzeniu wyglądała na zabezpieczoną wyjątkowo wredną magią. Ilekroć Erminus próbował odcyfrować tekst, tylekroć litery albo się mieszały między sobą, albo po prostu znikały i wracały zaraz po tym, jak przestało się w nie wpatrywać.
Ostatnim egzemplarzem było coś, o czym Erminus właściwie tylko słyszał, a i tak bez większych konkretów. Wyglądało na to, że właściciel tego zbiorku trzymał w łapskach rękopis Nichyova - przepięknie wykonany, zaszyfrowany w bliżej nieokreślonym, choć trochę zbliżonym do okean języku, zielnik z dokładnymi rycinami. Ciekawe tylko, że ostatnie kilka stron było wyraźnie sklejonych ze sobą, jakby autor chciał coś ukryć.

Deveryanowi udało się dojść na górę tylko po to, by się nadziać na strażników.
Było ich trzech - dwóch poznanych już przy bramie, chyba wracali z warty i trzeci, którego twarzy nie mógł dostrzec. Dwa metry wzrostu i hełm w kształcie czaszki nie wyglądały jednak zbyt zachęcająco. Podobnie zresztą jak miecz rzeźnicki trzymany w prawej dłoni.
- Panie szlachcic, już po? - jeden ze strażników wyglądał na zaskoczonego. Drugi raczej wiedział dokładnie co robić. Wyciągnął zza pasa róg i zadął, po czym powiedział:
- Kretynie, przecież ten alarm był od Caralda. Coś się stało, skoro ten człowiek tutaj jest, a glif strażniczy został złamany! - po czym wyciągnął miecz i powiedział z irytacją - Jeśli chcesz przeżyć, śmigaj na górę i dobrze się baw w sali. Trzeba schować trupa zanim ktoś go dostrzeże. Gdzie twoi towarzysze?

Eniphoenix PW
21 marca 2009, 12:58
-Chodzi mi właśnie o moich towarzyszy!-oburzył się Eniphoenix-leżą w sali Caralda!Trzeba im pomóc!Ten człowiek nas zaatakował!Tylko ja jestem w dobrym stanie!Krasnolud ma ranne ramię i stracił przytomność, a kapłan jest bardzo wyczerpany rzucaniem zaklęć!-zakończył swą mowę wampir

Solmyr PW
21 marca 2009, 19:50
- Ech... to na nic... muszę pomedytować. Mam tylko nadzieję, że krasnal przeżyje. - powiedział w bliżej nieokreślonym kierunku.
- Mogę zapytać po co waści te tomiszcza? Widzę, że masz pewne problemy z odszyfrowaniem ich treści. Jeśli nie masz nic przeciwko, mogę się im przyjrzeć. - zwrócił się do Erminusa.

Qui PW
21 marca 2009, 20:35
Erminusa bardzo ucieszyły jego znaleziska. Najchętniej natychmiast zagłębiłby się w lekturę, ale miał dziwne wrażenie, że to nie jest dobry pomysł. No tak, dwa trupy, nieprzytomny krasnolud, ledwo żywy kleryk, a na środku pokoju siedzi wampir i czyta książkę. Wyjaśnienie takiej sytuacji komukolwiek byłoby dość trudne. Wampir zdecydował, że lepiej będzie zabrać księgi i zmienić lokal. Tylko w co je zapakować? Jedyną zdatną do tego celu rzeczą w okolicy był płaszcz martwego skryby. Erminus zerwał płaszcz z trupa, starł ewentualne resztki krwi, i zawinął weń książki. Przy czym tę złowrogo emanującą umieścił na samym spodzie, niech na niego też trochę poemanuje. Nie był pewien, czy to dobry pomysł, ale przecież go to nie zabije - zaśmiał się w duchu z najstarszego żartu nieumarłych. Ponadto może będzie musiał poemanować tym na kogoś - zła aura może się przydać. Przez chwilę miał nawet ochotę przetestować jej działanie na kapłanie lub krasnoludzie, ale zrezygnował z tego pomysłu. Już i tak było za dużo trupów w okolicy.

-To nie czas ani miejsce na studiowanie tego - odpowiedział kapłanowi. - Dziwię się, że ten wrzask jeszcze nikogo nie przywabił. Zamierzam się stąd oddalić i dokładniej zaznajomić się z tymi księgami w jakimś spokojnieszym pomieszczeniu. Jeśli chcesz i czujesz się na siłach, to chodź ze mną - zaproponował. W końcu dobry kapłan nie jest zły i może się przydać.

Solmyr PW
21 marca 2009, 20:48
- Mogę iść, ale jako kapłan na niewiele sie przydam, jestem całkowicie wyczerpany. Ale zostawimy tu tego krasnala samemu sobie? Chyba nie mogę odejść, dopóki nie dowiem się, czy nic nie zagraża jego życiu. - powiedział do Erminusa.
Pochylił się nad krasnalem i poklepał go po policzku:
- Hej, nic ci nie jest? Musimy się stąd wynosić. Obudź się!

Hobbicus PW
21 marca 2009, 22:21
Niektórzy nie mają nic przeciwko, gdy zostaną gwałtownie obudzeni. Niektórzy też gdy zostaną uderzeni w policzek nastawiają drugi. Thordamh nie należał do tego typu osób, toteż pierwszą jego reakcją po nieprzyjemnym przebudzeniu był cios w twarz Genoriusa prawą ręką. Tą samą, w której trzymał maczugę.

Drugą reakcją było rozejrzanie się i określenie powagi sytuacji.

"Taak... Tu kapłan, tu jakiś wampir czytający jakieś księgi... Gdzie ten drugi truposz? Ooo, ten nie żyje... I to coś też... Maczuga... Moja lewa ręka... I krew, dużo krwi... Czy warto..."

- Nie - powiedział głośno krasnolud i postanowił, że najlepiej się znów położyć, tym razem jednak próbując nie zamykać oczu. Niby nic się nie dzieje, ale jak coś znowu się zacznie, to kto ich wszystkich uratuje, jak nie nasz dzielny, brodaty łowca?

"A ja tu przyszedłem tylko na bal..."

Field PW
21 marca 2009, 22:59
Pomysł był średni. Jak Thordamh się obudził, tak teraz Genorius padł nieprzytomny obok krasnoluda.

Qui PW
22 marca 2009, 00:29
Erminus z niedowierzaniem patrzył, jak kapłan obrywa maczugą w łeb i upada na podłogę. Cóż, mógł się przydać, ale to nic. Krasnolud zaś najwyraźniej preferuje pozostanie w pozycji poziomej. Wybitnie nieprzydatny. Wampir nie widział żadnego sensu w dłuższym pozostawaniu w tym pomieszczeniu. Nawet, gdyby chciał ponaprawiać leżących, to i tak nie wiedział jak.

-Dobranoc - powiedział więc, wziął zawiniątko pod pachę i wyszedł z pokoju, aby znaleźć jakieś ciche i spokojne miejsce, gdzie będzie mógł dokładniej przewertować księgi i może też spróbować rozkleić te pozlepianie strony. Zamierzał otworzyć pierwsze napotkane drzwi zza których nie usłyszy żadnego dźwięku.

Hobbicus PW
26 marca 2009, 19:44
- Że co? Znaczy się... Niech to - warknął Thordamh. Ten wampir mógł się jeszcze na coś przydać... Podobnie zresztą jak skryba... i kapłan...

"Wszystko idzie nie tak... Truposze sobie poszły, kapłan leży, zostałem sam... A jeśli jakiś pomocnik skryby tutaj wejdzie? Lepiej wstać, tak... To najlepsze rozwiązanie, wszak powinienem..."

Krasnolud syknął. Lewa ręka odmówiła mu posłuszeństwa.

- Na goblińskie bachory... - mruknął pod nosem. Sytuacja była nieciekawa. Wręcz beznadziejna.

"Jedyne rozwiązanie..."

Poirytowany krzyknął jak najgłośniej:

- DEVERYAN! Rusz swoją zawszoną rzyć i pomóż mi, do stu pijawek!

Solmyr PW
26 marca 2009, 20:19
- DEVERYAN! Rusz swoją zawszoną rzyć i pomóż mi, do stu pijawek!
Krzyk. Ból. Rozmazany widok. Gwiazdki przed oczami. Zapach krwi.
- Nie drzyj się. - wychrypiał i ponownie zemdlał.

Field PW
27 marca 2009, 09:56
Rzeźnik z maską na twarzy nawet nie wydał z siebie dźwięku. Od razu poleciał do komnaty Caralda.
- Taki jesteś cwany? - wysyczał jeden ze strażników do Deveryana. - Spokojnie, uzdrowimy ich. Tak, że już nie będą mieli więcej problemów. Ani sami ich nie stworzą.

W międzyczasie, idąc korytarzem, Erminus zobaczył... coś.
I to coś wzbudziło w nim dawno już zapomniane przerażenie. Dwumetrowe bydlę zapakowane w zbroję dosłownie śmierdziało czarną magią. To coś stanęło przed nim i wyciągnęło rękę przed siebie. To był chyba gest oznaczający "stój".

Byli w pułapce. I trzeba było się z niej jakoś wydostać.

Qui PW
27 marca 2009, 14:08
-Łaaaaa! - krzyknął Erminus w wyniku nagłego spotkania z dwumetrowym strażnikiem z dodatkiem czarnej magii. Instynktownie cofnął się o dwa kroki. Ledwo opanował chęć cofnięcia się o dwa tysiące kolejnych... ale wiedział, że nie ma dokąd uciekać. Ranny krasnolud i nieprzytomny kapłan w niczym nie pomogą. Trzeba coś powiedzieć i to szybko.

-Żeście mnie panie wystraszyli! Wychodka żem szukał i zbłądziłem, wszedłem tam, - wskazał na drzwi do pomieszczenia, w którym był przed chwilą - a tam, panie, rzeźnia! Pozabijali się! Zaiste dobrze, żeście się zjawili, gdyż zaprawdę trzeba powiadomić Lady!

Erminus odsunął się na bok, aby strażnik miał wolne przejście do pokoju. Miał nadzieję, że z niego skorzysta, tudzież pójdzie szukać Lady Loretty... albo niech zrobi cokolwiek innego, byle dał mu spokój. Wampir oceniał swoje szanse w ewentualnej konfrontacji na raczej nikłe. Jeśli blef nie zadziała, będzie trzeba próbować uciekać. Gdziekolwiek. Byle nie z powrotem.

Eniphoenix PW
27 marca 2009, 15:43
Co do...wy ich chcecie zabić, tak?-powiedział Eniphoenix do strażnika jednocześnie obserwując go bacznie, aby móc zareagować na ewentualny atak.

Field PW
28 marca 2009, 12:30
Rzeźnik przekrzywił głowę i spojrzał na Erminusa. Po czym zamachnął się ręką. Na szczęście - tą nieuzbrojoną.
Wampirowi jakimś cudem udało się odskoczyć, a w ścianie zrobiło się ładne wgłębienie. Cóż, to wyglądało zdecydowanie na zaproszenie do powrotu do sali. Puszka ze stali nie zrobiła nic więcej. Na razie.


- Zabić? Nie... Ty i oni... Baa potrzebuje nowej siły... Ostatnia szansa - DO SALI! - wrzasnął strażnik i wyciągnął miecz.
strona: 1 - 2 - 3 - 4 - 5 - 6 - 7 - 8 - 9 - 10
temat: [RPG] Ostatni bal - drużyna III: etap zakończony

powered by phpQui
beware of the two-headed weasel