Kwasowa Grota Heroes VIIMight & Magic XDark MessiahHorn of the AbyssHistoria Światów MMSkarbiecCzat
Po cmentarzu włóczy się:
   Andruids
jesteś zalogowany jako Nieznajomy
zaloguj się    załóż konto
Jarmark Cudówtemat: Takie małe dzieło (czyt. książka) związane z Hirołsami
komnata: Jarmark Cudów

Wyznawca Pustki PW
27 kwietnia 2015, 16:13
Od razu ostrzegam - to nie będzie wymarzona lekturka wyjadacza mówiąca o patatających konikach i śpiewających elfach. Będzie zaczepiać to o fabułę obu uniwersów, ale nie będzie to specjalnie ścisłe "zaczepianie się".
Historię będę toczył do momentu, w którym nie będę miał żadnego pomysłu... chyba, że komuś się to bardzo spodoba i będzie chciał dopomóc biednego Wyznawcę :-P
Na początek dam wstęp, który jednak (spojleruję!) z początku nic wam nie powie o uniwersum. Jeśli spotkam się z zainteresowaniem (będzie znak, że ktoś to przeczytał) to pomyślę nad kontynuacją. Pogrubione momenty podkreślają miejsca, w których zaczynają się nowe akapity.
A więc (nie zaczyna się zdania od "a więc" głupcze!) - zaczynamy.

Rozdział 1
Początek końca...

Nasza historia była wspaniała... choć momentami wypełniała ją wojna, spotkać mogliśmy się ze wspaniałymi czasami pokoju. Nasza społeczność wspólnie budowała świat ją otaczający dla siebie i dla przyszłych pokoleń. Te czasy jednak minęły... i nigdy nie powrócą. Błąd jednego człowieka potrafi czasem przekreślić wszystko.

Po straszliwej wojnie z 1939 roku ludzie postanowili założyć sojusz ogólnoświatowy. Jeśli jeden kraj chciał coś zrobić, inne musiały wyrazić najpierw na to zgodę. W końcu doszło do tego, że cały świat miał wspólnego prezydenta, który miał swoich pomocników. Wszyscy wybierani byli demokratycznie. Następnie powstał ogólnoświatowy fundusz, ośrodki naukowe. Sprzęt militarny istniał już tylko w postaci rakiet zamkniętych bezpiecznie w silosach.

I tu zaczyna się początek czegoś pięknego, a zarazem koniec rzeczy nam znanych. W ośrodkach naukowych zaczęto przeprowadzać badania genetyczne. Stwory, które przyszły dzięki temu na świat wyglądały identycznie jak znane nam z różnych mitów i baśni. Na Ziemi zaistniały centaury, minotaury, smoki i inne stworzenia, których teraz nie będziemy wymieniać. W ten sposób zwróciliśmy na siebie uwagę. Kolejnego na pozór spokojnego dnia nad siedzibą prezydenta Narodów Zjednoczonych wylądował statek. Istoty, które z niego wyszły przypominały biblijne anioły z pięknymi lśniącymi skrzydłami. Przedstawili się jako "Starożytni". Dowiedzieliśmy się, że już wielokrotnie bywali na naszej planecie i obserwowali nas z ukrycia. Zaoferowali nam układ. Mieli nas nauczyć, jak wstąpić na wyższy poziom egzystencji i pomóc zasiedlić nowe planety. W zamian chcieli tylko, abyśmy udostępnili powstałe w laboratoriach stworzenia, aby też mogły się rozmnażać, tworzyć społeczności. Zgodziliśmy się.

Los człowieka jest taki, że niezależnie od wyboru, doświadczymy skutków zarówno pozytywnych jak i negatywnych. Gdybyśmy odmówili Starożytnym, zapewne zniknęliby równie szybko jak się pojawili, a my nie usłyszelibyśmy o nich przez bardzo długi czas. Tak się jednak nie stało.

Mijały lata. Dzięki naukom Aniołów udało się niektórym opanować sztukę, którą nazwać powinienem magią. Dobrze znana nam planeta - Mars - została zasiedlona ludźmi i innymi stworzeniami. Z czasem tak samo działo się z innymi światami. Z czasem zaistniała potrzeba zbudowania portali umożliwiających połączenie z innymi koloniami. Dowództwo Ziemi jednak się na to nie zgodziło. Najbliższą nam planetą z portalem był Mars. W tym momencie też zaczęliśmy nazywać się jako społeczność, dość odpychającą nazwą, która brzmiała - Kreatorzy.

Ludzie na naszej planecie starali się opanować magię, co im wychodziło. To jednak nie jest koniec naszej opowieści, a dopiero jej początek. Dalej prowadzono badania. Tworzyliśmy psy o mające kilka głów - najczęściej po dwie lub trzy - i nazywaliśmy je cerberami. Starożytni nie widząc w nich niczego złego rozprzestrzeniali je po galaktyce.

Sojusznicy zaczęli przynosić zatrważające wieści. Niektóre z planet najeżdżane były przez dziwne potwory nazywane Kreegananami. Dopiero potem dowiedzieliśmy się, że były to niektóre ze stworów przez nas stworzonych. Musiały się zbuntować i rozwijać własną społeczność gdzieś daleko od nas. W końcu od spotkania ze Starożytnymi minęło już 1000 lat!

Kreeganie rozprzestrzeniali się niszcząc kolejne kolonie. Musieli zaatakować też świat Aniołów, ponieważ sieć portali została na nasze nieszczęście przerwana. Nas również dopadło dzieło zniszczenia. Kiedy prezydent Narodów Zjednoczonych doskonalił się w medytacji, miał wizję. Zobaczył diabła chodzącego pomiędzy ludźmi, którzy nie zwracali jednak na niego uwagi. Kreeganin przejął nad medytującym kontrolę i odnalazł miejsce, z którego mógł wystrzelić rakiety jądrowe. Jak można się domyślić - zrobił to. Rakiety wzbiły się w powietrze, aby następnie zbombardować Ziemię.

Skutki tego były straszne. Ludzie, którzy ocaleli zostali zmuszeni do ukrycia się w podziemiach. Część z nich, chcąc zapomnieć o wszystkim stała się Bezimiennymi - istotami, które od tego momentu dzielą ze sobą każde wspomnienie. Reszta po długim czasie wyszła na powierzchnie, o tym jednak dowiecie się później. Oprócz masowej emigracji ludzi i innych stworzeń rozumnych przez nich stworzonych, zerwany został kontakt ze Starożytnymi. Uważali, że to ludzie byli winni zniszczeniu swojej planety. Część z nich jednak musiała zstąpić również do podziemi. Stworzyli tam machinę, która pozwoliła ukryć Ziemię przed Kreeganami. Na innych światach, które zeszły do poziomu barbarzyństwa spotkać można się było z zapiskami dotyczącymi Mglistego Królestwa, którym była właśnie nasza planeta.

Ocaleli zapomnieli o swojej historii. Nie mówię teraz tylko o ludziach. Pozostali Starożytni, my i istoty przez nas stworzone - zostaliśmy zmuszeni do pisania jej na nowo.

Hobbicus PW
27 kwietnia 2015, 16:24
Ludzie! Na litość, nie piszcie książek na początku swojej przygody literackiej! Czy naprawdę jest tak trudno zacząć od opowiadania, czegoś prostego i krótkiego, co każdy może ocenić na początek? Czy naprawdę musicie zaczynać od czegoś ambitnego swoją podróż po pisarstwie? Nie można zacząć od jakichś prostszych, krótszych form?

Niegdyś napisałem wiersz. Znalazł się on ostatecznie w zbiorczym tomiku poezji, pośród dzieł wielu innych poetów. Myślicie że osiągnąłbym chociaż tyle, gdybym zaczął od napisania własnego tomiku poezji? Myślicie że twórcy muzyki od razu zaczynają od tworzenia całych symfonii czy albumów studyjnych? Nie - wszyscy tworzą najpierw dema, dema i jeszcze raz dema - próbki, krótkie formy, coś, co ludzie mogą na szybko przeczytać i ocenić. Tak samo komiksopisarze zaczynają od wysyłania swoich prac do jakichś czasopism, gdzie są zamieszczane pojedyncze komiksy, albo może do jakichś zbiorczych wydawnictw. W każdym razie - nikt, kto chce zrobić coś porządnie, nie bierze się z motyką na słońce, nie mając nawet motyki!

Zatem proszę Cię, Wyznawco Pustki, zacznij od nowa. Mogę zmienić dla Ciebie nazwę tematu na opowiadanie. Tylko błagam - nie zaczynaj od książki. Nie porywaj się na coś, czego nie umiesz. Pokaż najpierw jakiś mniejszy skrawek swojej twórczości, zrób to od początku do końca, wtedy skrytykujemy, weźmiesz rady do siebie i zrobisz coś następnego. A gdy to wszystko doszlifujesz, wtedy możesz zacząć pisać książkę. Teraz jest za wcześnie na to.

Wyznawca Pustki PW
27 kwietnia 2015, 16:44
Zamysłem tego co mam w głowie raczej nie było opowiadanie :-P Opowiadanie jest... krótkie.
I zdaje mi się strasznie szybko oceniasz, że "ktoś nie umie pisać". Ja już piszę jedne wypociny, które raczej trzeba nazwać książką i nie spotkało się z bardzo dużą krytyką. Wręcz na odwrót. Osoby czytające to robiły to podobno z przyjemnością.

Jeśli to jest naprawdę takie złe, to można od razu zamknąć temat, wyrzucić go w kosmos i nic o nim nie wspominać. Możliwe, że to przez ograniczenie, że chcę nawiązać do uniwersów Mocy i Magii. Ja tam nie wiem.

Hobbicus PW
27 kwietnia 2015, 16:48
Jeżeli Twoim zamysłem nie było opowiadanie, to proszę Cię - zostaw ten zamysł na później. Dużo później. Bo teraz książka wyjdzie Ci zwyczajnie pokracznie. Znajomi mogą Ci mówić co chcą, ale to jednak nie znajomi stanowią esencję krytyki, a ta mniej bliższa Ci personalnie publika. Ona nie będzie już taka łagodna.

Nie popełniaj tego strasznego błędu, jakim jest zabieranie się za coś ogromnego bez doświadczenia. Potrzebujesz najpierw doświadczenia, może też formy sławy. Zacznij pisać opowiadania o czymś innym, coś krótkiego, żeby ludzie mogli sobie poczytać w wolnej chwili i ocenić, a potem zapamiętać Ciebie jako tego, kto akurat coś takiego pisze. A potem co tam tylko zechcesz.

Po prostu ważny jest wstęp do swojej twórczości. Huczne wejścia nigdy nie wypalają.

Wyznawca Pustki PW
27 kwietnia 2015, 16:52
W takim razie uważam, że temat trzeba posłać w piach.

Nicolai PW
27 kwietnia 2015, 17:03
Oho, Scribbler Buster strikes back... Jeśli kiedykolwiek zacznie mi się marzyć kariera literacka to pójdę do Hobsia, by wybił mi ją z głowy. Tylko na jedną osobę nie działa jego malkontenctwo, a jest nią kleks zamazał nick.
W każdym razie uważam, że Wyznawca może dalej tworzyć swoje fanfikcje, bo nikomu krzywdy one nie robią, ale porywać się od razu na książkę? Może jakaś krótsza forma literacka?

przystan PW
15 lipca 2017, 09:40
skoro nikt tu nie napisał nic od ponad 2 lat, to ja, w 2017 roku, odświeżę ten temat. a że opowieść została źle oceniona, mogę ją zacząć od nowa z innym tematem. ale na tym. będzie pasowało. tylko widać że długich nie lubicie na początek więc nic nie mam.

przystan PW
15 lipca 2017, 10:24
jednak jeśli chodzi o to, to ja nie chcę żadnych ocen. jeśli jakąś usłyszę to dalej będę kontynuował. może komuś się spodoba. jak ktoś chcę czytać niech czyta. jak ktoś nie chcę to nie.

i tu można zacząć:
ostrzeżenie: opowieść związana z Heroes Online

Kiedyś był Ashan, ale przyszedł zły lord i rozdzielił wszystkich jego mieszkańców na niezliczone drużyny a miejsc na nie było tylko 6. 3 zamieszkiwała przystań, 2 Nekropolia, a 1 była ich obu. stworzenia nie chciały żyć na świecie oddalonym od Ashanu i przyszły do krain zamieszkiwanych przez inne drużyny najeżdżając je i niszcząc. Wyżynne klany i Demony przyszły do Czarnolasu gdzie walczyli z nimi Gwardziści, łucznicy i kapłani polowi. Czarny kieł przyszedł do Stolicy Przystani, Sokolego gniazda gdzie kradł im wszystko. Pustyn, Brr pustyn i Ash przyszli do Szepczących równin gdzie armia była mocniejsza. tam zjednoczone drużyny, Przystań i Nekropolia, Ramię w ramię walczyli z najeżdżającymi ich drużynami. Pustka poszła do Ziemi światła ale rozprzestrzeniła się też w Szepczących równinach co spowodowało tam wielką przewagę ze strony wroga. Stolica Nekropolii, Nar-Heresh jest atakowana przez więźniów. Pazury namtaru też zostają niszczone przez zamykanych więźniów. gdy każda z krain potrzebowała wsparcia nadszedł czas ogólnokrainowego sojuszu Przystani z Nekropolią. wojna zaczyna się.

Przystań wciąż wierzy w Erlatha. zaczynają się Smoczy rycerze a przeciwne drużyny umacniają się. przychodzi wsparcie dawniej istniejące tylko w grze. potężny usunięty bohater powraca! przychodzi najmocniejsza Zuana ale przeciwnicy są gotowi na starcie z nią. rozpoczyna się ostateczne starcie. Przystań nie wierzy w zwycięstwo. Zuana odchodzi do nekropolii podając się jako alpanu. jednak po wielu latach powraca tracąc tytuł smoczego rycerza i potężną armie jako plucha. brakuje nowych graczy a przeciwników jest coraz więcej! nie ważne która drużyna zwycięży. ważne, że zwyciężymy! w końcu mamy sojusz. nie można ryzykować. trzeba szukać wsparcia. Albin zostaje wysłany na negocjację z przeciwnikami, ale go pokonują. nie ma co, trzeba opuścić Ashan. Gildie zostały tworzone, Prowincja Gildii została zasiedlona. ludzie byli bezpieczni daleko od Ashanu. przestało brakować żołnierzy, ludzie z prowincji wracali z workami kryształów. Ludzie zwyciężyli wojnę 5 lat po daniu kryształów na szkolenie

Kastore PW
15 lipca 2017, 10:37
Orodreth był przynajmniej zabawny, a to jest po prostu beznadziejne.

przystan PW
15 lipca 2017, 12:02
dla ciebie

Andruids PW
15 lipca 2017, 12:10

Kastore PW
15 lipca 2017, 12:27
Specjalnie dla mnie? :3
temat: Takie małe dzieło (czyt. książka) związane z Hirołsami

powered by phpQui
beware of the two-headed weasel