Kwasowa Grota Heroes VIIMight & Magic XDark MessiahHorn of the AbyssHistoria Światów MMSkarbiecCzat
Cmentarz jest opustoszały
jesteś zalogowany jako Nieznajomy
zaloguj się    załóż konto
Podziemna Tawernatemat: Pieśń lodu i ognia & Gra o tron
komnata: Podziemna Tawerna
strona: 1 - 2 - 3 ... 12 - 13 - 14 - 15 - 16 - 17

Nicolai PW
17 kwietnia, 19:58
Worków ryżu, przecież to oczywiste ;)

Matheo PW
17 kwietnia, 20:48
Alamar:
Informację dostałeś. Skoro nie wierzysz, to sam sprawdź.
Czyli na tym forum można pisać bzdury, fake newsy i dyrdymały i każdy ma sobie sam sprawdzać czy to prawda, a administratorzy mają to gdzieś? Tym bardziej dziwne standardy. Śmiała teza bez podania źródła to nic nie znaczący spam. Natomiast odsyłnie ludzi do innych dyskusji na innych portalach to przejaw chamstwa i arogancji.

Ludzie logują się tutaj bo chcą toczyć dyskusje tutaj z ludźmi, którzy tworzą to środowisko. Jak komuś to przedzkadza to niech się nie loguje. I jeszcze jedno jeżeli ktoś zdołał się tu zalogować to znaczy, że umie korzystać z wyszukiwarki bo inaczej się tu trafić nie da. Także daruj sobie te porady.

Nicolai PW
23 kwietnia, 10:49
Odcinek rewelacja. Jak nie najlepszy w serii to ścisła czołówka. Szkoda, że to już koniec pogadanek i w następnym odcinku będzie już akcja, ech...

Hieronim PW
23 kwietnia, 18:30
A ja zakochałem się w "Jenny ze Starych Kamieni" w wykonaniu Florence + the Machine

https://www.youtube.com/watch?v=eTa1jHk1Lxc

Andruids PW
23 kwietnia, 18:57
Cytat:
Jenny ze Starych Kamieni" w wykonaniu Florence + the Machine
takie se

Bacus PW
23 kwietnia, 19:43
Andżej:
:
Jenny ze Starych Kamieni" w wykonaniu Florence + the Machine
takie se
Takie se komentarz na temat takiego se utworu.

A GoT klasyczne - pół sezonu nuda, 2 odcinku będą fapogenne i finał zamknięcie wszystkich wątków. Pozdrawiam.

Toffi PW
23 kwietnia, 21:05
Bacus:
i finał zamknięcie wszystkich wątków.

Oby tym razem coś bardziej ambitnego niż wybuch połowy postaci.

Mateusz PW
23 kwietnia, 22:51
IMO jeden ze słabszych odcinków jakie pamiętam. Jestem osobą, która lubi spokojnie klimaty, rozmowy, budowanie napięcia, pieśni (choćby wspomnieć, że ubóstwiam pierwsze ~40 minut Hobbita).

Ale niestety, ten epizod jest strasznie kaleki. Dialogi napisane na kolanie, przynudnawe i przydługawe. Tyrion klepał w kółko to samo, nawet nie wiem czy nie powtarzał kilka razy tych samych zdań w stylu "niedługo wszyscy umrzemy". Żadna rozmowa (oprócz wyznania przez Jona, że jest Targiem) nie dodała niczego do fabuły. Oprócz tego:
-słabiutka relacja Arya / Gendry
-w moim odczuciu super cringowa i przeciągnięta scena pasowania Brienne
-trzeszcząca klisza w stylu dziewczynka chcąca walczyć, mówienie komuś że powinien się schować w kryptach nawet jak chce walczyć itp.
-śmiechu warte przywrócenie Ducha na ekran (pliz, zniknęliście go na tak długi czas, kurde, Wilkora Jona, z którym miał głęboką relację i potem jak gdyby nigdy nic on sobie stoi na murach. Supcio)

Z plusów odcinka to... szczerze nie wiem. Piosenka była ok, ale wg mnie mało w niej duszy (jak np. Pippin song, czy nawet misty mountains) a więcej wykalkulowania pod wzruszonko.

Ja jestem super na NIE i to chyba po raz pierwszy w historii serialu tak stanowczo, bo tak to jestem fanboyem ;) Widząc jak mocno dedeki ostatnio wszystko spłycają to tracę nadzieję, że cokolwiek ciekawie wytłumaczą, a najbardziej boję się o wątek Brana i Night Kinga :(

avatar PW
23 kwietnia, 22:59
Odcinek specjalnie 'słaby' by móc nacieszyć się postaciami, które w odcinku nr 3 pójdą do piachu w ilościach hurtowych :)

Matheo PW
25 kwietnia, 15:52
Mi się odcinek bardzo podobał. To było potrzebne. Nie można było takiej zbieraniny różnych nacji po prostu wrzucić do jednego zamku. To są dawni lub niedani wrogowie. Te sceny, pokazywały w jak abstrakcyjnej i nieracjonalnej sytuacji znalazło się Westeros. To jest naprawdę koniec świata.

Dwa pierwsze odcinki mają drugie dno. Pokazują jak porąbana jest tam sytuacja. Nie będzie jak we „Władcy pierścieni”, że wszyscy walczyli w tej samej sprawie, a potem ludzie, krasnoludy, elfy, dzikie plemiona, niziołki a nawet orkowie klęknęli przed nowym królem lub zostali włączeni w skład państwa mlekiem i miodem płynącego.

Bitwa o Winterfell to dopiero początek. Tam tylko niektórzy walczą o Północ i każdy ma inną jej wizje. Nawet jeżeli wygrają to co dalej? Północ nienawidzi Dzikich, a dzicy Północy. Do Targaryenów Starkowie nie pałają miłością po tym czego się dopuścili. Na domiar złego Nieskalani i Dothrakowie. A im dalej na południe tym bardziej porąbana sytuacja. Żelaźni Ludzie łupią Reach i Skałę, a potem przyjdzie Danuta z Greyjoyami u boku...

No kompletny bałagan.

Nicolai PW
25 kwietnia, 19:11
avatar:
Odcinek specjalnie 'słaby' by móc nacieszyć się postaciami, które w odcinku nr 3 pójdą do piachu w ilościach hurtowych :)
Szkoda tylko, że już drugi odcinek z rzędu się nimi "nacieszamy". Jest to szczególnie słabe jeśli uświadomimy sobie, że before jest dłuższy niż danie główne. W ogóle to jakieś nieporozumienie. Robili nam przez osiem lat smaka na Wielkie Starcie z Białymi Wędrowcami tylko po to by zakończyć wszystko w jednym odcinku kolejną bitwą o Winterfell? Pewnie równie głupią jak nie głupszą jak poprzednia...

Zrozumiałbym jakby na szybko przypomnieli Tormunda czy Podricka, bo to mimo wszystko postacie drugoplanowe i mogli umknąć casualowemu widzowi, ale Tyrion, Jaime i Davos? Przecież przez te siedem sezonów poznaliśmy się z nimi jak łyse konie i nie potrzebujemy żadnego briefingu przy szklance mleka.

A jeśli chodzi o takie tuzy jak Jon czy Varys to im mniej ich pokazują tym lepiej. Przecież oni tak ich skiepścili, że już nie przypominają samych siebie. Snow to badass, który osiągnął w swoim życiu naprawdę wiele i to pomimo "bycia" bękartem. Przyjaciel Dzikich, Lord Dowódca Nocnej Straży i Król na Północy. Jak ktoś taki mógł skończyć jako recesywny kochanek Danuty?

Przecież on jest żelaznym kandydatem na Żelazny Tron Azor Ahaia. Właśnie, co z tym proroctwem? I co z Melisandre? Tyle nasłużyła Panu Światła żeby ostateczną bitwę z Wielkim Innym oddać walkowerem? Tyle ominęli i naupraszczali, że z tego co Grze o Tron brakuje byłoby można zrobić drugi serial...

No, ale za to mieliśmy cały odcinek wspominek przy kominku. A poprzedzał go epizod poświęcony przywitaniom i spotkaniom po latach. No i wymuszoną niechęć do Daenerys coby mieć materiał na kilka odcinków konfliktu "CGI-free", który nie wydrenuje tak budżetu... Tylko szkoda, że wyszedł mniej naturalnie niż wklejony na siłę Duch. W ogóle zauważyliście jego cameo?

Ale tak, to jest taki odcinek jakiego potrzebowaliśmy.

Matheo:
Nie można było takiej zbieraniny różnych nacji po prostu wrzucić do jednego zamku. To są dawni lub niedani wrogowie. Te sceny, pokazywały w jak abstrakcyjnej i nieracjonalnej sytuacji znalazło się Westeros. To jest naprawdę koniec świata.
Jakie "tak po prostu"? Przecież do tego momentu prowadziło siedem sezonów. Doskonale wiemy jak i dlaczego Jaime nawrócił się na przyzwoitość, nie potrzebujemy pogadanki przy kominku, która nie wprowadza kompletnie nic. A to, że byli do niedawna wrogami... Jakoś inne media się obywały bez tego. Albo wprowadzały to w dużo lepszy sposób. Takie Gwiezdne Wojny, relacja Luka z Vaderem zmieniała się z każdym ich spotkaniem. Nie potrzeba było wspólnego wypadu do zoo, by uzasadnić wspólne ubicie unieszkodliwenie na 30-lat Imperatora. Poza tym czemu ta cała zgraja nie musiała się wcale zjawić naraz w Winterfell. Mogliby być wprowadzani stopniowo. Jeśli rzucasz hurtem pół obsady w jedno miejsce i potrzebujesz dwóch odcinków na ogarnięcie status quo to wiedz, że konkretnie spartaczyłeś scenariusz.

Matheo:
Nie będzie jak we „Władcy pierścieni”, że wszyscy walczyli w tej samej sprawie, a potem ludzie, krasnoludy, elfy, dzikie plemiona, niziołki a nawet orkowie klęknęli przed nowym królem lub zostali włączeni w skład państwa mlekiem i miodem płynącego.
Ale Aragorn został królem "tylko" Gondoru i Arnoru. Rohan, Shire czy Erebor (chociaż podobno Krasnoludy opuściły Samotną Górę i wróciły do Morii) pozostały niezależne. I o jakie Dzikie Plemiona Ci chodzi? Easterlingowie? Haradrimowie? Pierwsze słyszę by klęknęli. Orkowie tak samo.

Matheo:
Bitwa o Winterfell to dopiero początek. Tam tylko niektórzy walczą o Północ i każdy ma inną jej wizje. Nawet jeżeli wygrają to co dalej? Północ nienawidzi Dzikich, a dzicy Północy.
Wydaje mi się, że zarówno jedni jak i drudzy mają już od dawna w pompie wzajemne waśnie...

Matheo:
Do Targaryenów Starkowie nie pałają miłością po tym czego się dopuścili.
A co zrobili? Podczas Podbojów Aegona Zdobywcy ani jednemu Północniakowi włos z głowy nie spadł. W zasadzie to poza Aerysem II nikt z tej dynastii nie zalazł im za skórę. Niemniej patrząc na to co odwalał Robert, Joffrey, Cersei i Bolton to Targowie nie wypadają tak źle. Baratheonowie nie wsparł Winterfell Smokami w walce o przeżycie...

Matheo:
Na domiar złego Nieskalani i Dothrakowie.
Przy takiej depopulacji Westeros, znajdzie się miejsce dla każdego. W najgorszym przypadku zrekolonizują Północ za Murem. Tam już nic żywego nie mieszka...

Matheo:
Żelaźni Ludzie łupią Reach i Skałę, a potem przyjdzie Danuta z Greyjoyami u boku...
Euron łupi w książkach, ale w serialu? W serialu jest zajęty spółkowaniem z Cersei i kombinowaniem jakby tu Słonie przez Wąskie Morze przeprawić.

Matheo PW
26 kwietnia, 15:14
Nicolai:
kolejną bitwą o Winterfell? Pewnie równie głupią jak nie głupszą jak poprzednia...

A co z nia było nie tak?


Nicolai:
Przyjaciel Dzikich, Lord Dowódca Nocnej Straży i Król na Północy. Jak ktoś taki mógł skończyć jako recesywny kochanek Danuty?
Gdyby jej nie przyprowadził to te wszystkie tytuły nic by nie znaczyły. Bo wszyscy byliby martwi.

Nicolai:
Przecież on jest żelaznym kandydatem na Żelazny Tron Azor Ahaia. Właśnie, co z tym proroctwem?

Dawno się wypełniło. Stanis uratował świat. Dzięki jego decyzjom Jon przeżył. Stanis "zbudził kamiennego smoka", pomógł odkryć tozsamosc Jona. Dostaliśmy już tyle dowodów na to, że martinowskich przepowiedni nie należy brać dosłownie. "Rumak, którzy przemierzy świat" to wielki, latający jaszczur itp.

Nicolai:
I co z Melisandre?
Bardzo prawdopodobne, że po wskrzeszeniu Jona utraciła moce tak jak Thoros po wskrzeszeniu Catelyn.

Nicolai:
wklejony na siłę Duch. W ogóle zauważyliście jego cameo?
To już czepialstwo. Podczas zamachu na Jona wrony musiały coś zrobić z Duchem. Albo go zamknęli albo wygnali za Mur. Cały czas przebywał w okolicach Muru i przybył do Winterfell razem z Nocną Strażą.


Nicolai:
Doskonale wiemy jak i dlaczego Jaime nawrócił się na przyzwoitość
Ale Jaime doskonale nie wiedział, że w Winterfell spotka Brana, którego chciał pozbawić życia, ludzi Stanisa których jego ludzie wyżynali nad Czarnym Nurtem, Clegena który zdradził Lannosterów, czy Lorda Błyskawicę którego chciało zabić prawie całe Królestwo. Tu nie ma czerni i bieli, dwóch rywalizujących ze sobą sił. Tu mamy cała gamę szarości.

Nicolai:
Takie Gwiezdne Wojny
Nieadekwatne porównanie, patrz wyżej.

Nicolai:
relacja Luka z Vaderem
Nic nie osiągniemy porównując relację dwóch osób z mieszaniną wszelkiej maści ludów o sprzecznych interesach i wrogich zamiarach upchniętych w jednym mieście. Jedyną analogię jaką widze z tym porównaniem to Jaime i Brieene. Od śmiertelnych wrogów do... miłości?

Nicolai:
Ale Aragorn
Chyba nie powinniśmy tego ciągnąć tutaj. Możemy to wyjaśnić w tym temacie.

W "Powrocie króla" jest piekna scena jak wszyscy klęjają przed nowym władcą. Wspomniałem o tym dla kontrastu żeby pokazać jak porąbana jest sytuacja w Westeros.


Nicolai:
Wydaje mi się, że zarówno jedni jak i drudzy mają już od dawna w pompie wzajemne waśnie...
Dlaczego wrony zabiły Jona i dlaczego niektórzy lordowie nie chcieli mu pomóc?

Nicolai:
A co zrobili?
Absolutnie nic. Bunt Neda przeciwko dynastii to efekt systemu podatkowego i niewydolnej służby zdrowia :D

Nicolai:
Baratheonowie nie wsparł Winterfell Smokami w walce o przeżycie...
Możesz wyjaśnić?

Nicolai:
Przy takiej depopulacji Westeros, znajdzie się miejsce dla każdego. W najgorszym przypadku zrekolonizują Północ za Murem. Tam już nic żywego nie mieszka...
Nie chodzi o to, czy się zmieszczą tylko o to czy zostaną zaakceptowani. Kilka scen pokazuje, że nie bardzo.

Nicolai:
Euron łupi w książkach, ale w serialu?
To tylko przykład. Co zrobić z rodem, który staną po stronie Roberta podczas buntu, potem wypowiedział posłuszeństwo Koronie a teraz popiera Daenerys? Straszny bałagan w całym królestwie.

Bacus PW
26 kwietnia, 20:25
Nicolai jak zawsze pieniaczy, dziamga i marudzi.

Ogólnie to ostatnie 6 sezonów przyzwyczaiło mnie, że to mierny serial z fajnymi scenami tak obecny mnie nie nudzi... może dlatego, że cieszy mnie, że to już koniec. No jednak scena Arya-Gendry była tak potrzebna jak lupa ślepemu.
No panowie, jeszcze 4 odcinki i uwolnimy się od tego brzemienia oglądania tego bohomazu gdzie Tyrion z jednej lepszej postaci stał się nudny - bo skończył się materiał źródłowy, gdzie Jon walczy z Branem o mistrza mimiki, a ten fajny rudy barbarzyńca dalej nie dostał tego na co zasłużył...
Mam nadzieje, że bitwa będzie sensowna i spójna bardziej jak w Dwóch Wieżach niż Hobbicie.

Pozdrawiam brać nerdowską

Nicolai PW
26 kwietnia, 23:06
Matheo:
A co z nia było nie tak?
Um... wszystko? Począwszy od tego, że Ramsay zamiast siedzieć w zamku wyszedł spotkać się w otwartej bitwie, poprzez nieuzbrojonego Olbrzyma, na Rickonie nie umiejącym into zygzak kończąc. Jest już głupio, a walka nawet się nie zaczęła :( Strategia to kpina z widza. Każdy kto ma jakieś pojęcie o średniowiecznych bitwach łapał się za głowę średnio dwa razy na minutę. Acz najgorsze to chyba było te oflankowanie przez stertę ciał poległych. What the... Rozumiem, że chcieli postawić Jona w opłakanej sytuacji, ale jak chcieli go oskrzydlić to mogli wzorować się na manewrze kanneńskim, a nie dawać akcję, której nawet Transformery by się wstydziły. Dalej tłumaczyć mi się nie chce, odsłyłam do YT:



Matheo:
Gdyby jej nie przyprowadził to te wszystkie tytuły nic by nie znaczyły. Bo wszyscy byliby martwi.
Gdyby jej nie przyprowadził to Nocny Król nie miałby jak przedostać się przez Mur. No, ale dobra... załóżmy, że miał Plan B (Horn of Winter czy Teleport Baelisha). Wówczas gdyby jej nie uświadomił to Biali Wędrowcy zaskoczyliby ją w połowie krwawej wojny z Cersei. Biorąc pod uwagę, że idąc przez Północ powiększyłby armię, a Danuta wręcz przeciwnie to mogłaby przegrać i to z kretesem. Także potrzebowali siebie nawzajem. A nawet jakby to przecież Jon wcale nie musiał skakać wokół niej jak wierny eunuch. Sansa jakoś się nie patyczkowała. Tak, nawet Sansa ma większe jaja od Aemona (bo tak najpewniej miał na imię Snow, z całą pewnością nie Aegon)...

Matheo:
Dawno się wypełniło. Stanis uratował świat. Dzięki jego decyzjom Jon przeżył.
Ty tak na serio? Tak ważny wątek dokonał po kryjomu samorozwiązania? Poza tym, phi... przecież na obecnym etapie Jon jest całkowicie zbędny. Poza tym jeśli przyjąć takie kryterium to równie dobrze Azor Ahaiem mógłby być Ned, Catelyn czy nawet Sam... Poza tym jest mocno hintowane, że nie chodzi o jedną osobę i Snow jest jedną z nich. Wizja Rhaegara u Nieumarłych + Melisandre widząca tylko "śnieg" jak pytała R'hllora o Azor Ahaia.

Matheo:
Stanis "zbudził kamiennego smoka", pomógł odkryć tozsamosc Jona.
Zbudził tożsamość, bo dwa sezony po jego śmierci, Jon dowiedział się prawdy od osób, które Stannis nawet na oczy nie widział? Tak... makes sense.

Matheo:
Dostaliśmy już tyle dowodów na to, że martinowskich przepowiedni nie należy brać dosłownie. "Rumak, którzy przemierzy świat" to wielki, latający jaszczur itp.
Jest dokładnie na odwrót. Nawet takie absurdalne przepowiednie jak "Kiedy słońce wzejdzie na zachodzie i zajdzie na wschodzie (...)" się spełniają. Jest tam też o rumaku, polecam lekturę. Ogólnie wszystko co DaeLowe to polecam. Z proroctwami u Martina jest tak, że spełniają się w sposób bardziej poetycki, chamska łopatologia to domena DeDeków. Chociaż zdarzają się bardziej jednoznaczne realizacje jak Robb ubolewający nad tym, że nie da się Tywina tak po prostu zaskoczyć we wychodku czy Jon Snow, z którego ran zaczął się jawić dym.

Matheo:
Bardzo prawdopodobne, że po wskrzeszeniu Jona utraciła moce tak jak Thoros po wskrzeszeniu Catelyn.
Coś tu konkretnie pomieszałeś, jak z tymi Orkami, niech no sam zainteresowany się wypowie:
Thoros z Myr:
The Freys slashed her throat from ear to ear. When we found her by the river she was three days dead. Harwin begged me to give her the kiss of life, but it had been too long. I would not do it, so Lord Beric put his lips to hers instead, and the flame of life passed from him to her. And... she rose. May the Lord of Light protect us. She rose.

Matheo:
To już czepialstwo. Podczas zamachu na Jona wrony musiały coś zrobić z Duchem. Albo go zamknęli albo wygnali za Mur. Cały czas przebywał w okolicach Muru i przybył do Winterfell razem z Nocną Strażą.
To nie czepiastwo, to ubolewanie nad tym co zrobili z czymś tak ważnym. Wilkory były dla Starków tym czym Smoki dla Danuty. Każde z dzieci Neda było silnym wargiem, każdy z ich wilkorów był alegorią jego losu. Duch był wyrzutkiem jak Jon. Lady oberwało się za niewinność jak Sansie. Szary Wicher towarzyszył Robbowi aż do końca. I tak dalej... A tutaj kompletnie wykastrowali ten wątek. Tylko u Brana go poruszali, a u Rickona ledwie hintowali.

Co do Ducha to przydomek zyskał nie tylko ze względu na albinizm, ale na to, że był cichy niczym zjawa. Wszyscy mieli go za niemego. I wiesz kiedy po raz pierwszy dał głos? W momencie kiedy zabito Snowa. Jedni uznają to za piękne przywiązanie zwierzęcia do pana. Drudzy jako alegorię Jona. Ktoś skazany na życie w milczeniu wziął głos. Trzeci teoretyzują, że Lord Dowódca wwargował się w niego by uniknąć śmierci.

W każdym razie ważny i piękny wątek, ale spłycony do wklejenia w rogu kadru. Także nie "czepiam się", a ubolewam nad tym co HBO zrobiła z tą serią. Poza tym w serialu Duch był zamknięty podczas asasynacji i pojawiał się kilka razy po nim.

Matheo:
Ale Jaime doskonale nie wiedział, że w Winterfell (...)
Co? Co to zdanie ma znaczyć?

Matheo:
Tu nie ma czerni i bieli, dwóch rywalizujących ze sobą sił. Tu mamy cała gamę szarości.
I jak to odpowiada na postawioną przeze mnie tezę?

Matheo:
Nieadekwatne porównanie, patrz wyżej.
Jak to się ma do tego co napisałeś wyżej?

Matheo:
Nic nie osiągniemy porównując relację dwóch osób z mieszaniną wszelkiej maści ludów o sprzecznych interesach i wrogich zamiarach upchniętych w jednym mieście.
Ale... ja zupełnie nie o tym. Mnie nie chodzi o żadne paralele. Mi chodziło o sposób prowadzenia narracji. To był tylko przykład...

Matheo:
W "Powrocie króla" jest piekna scena jak wszyscy klęjają przed nowym władcą. Wspomniałem o tym dla kontrastu żeby pokazać jak porąbana jest sytuacja w Westeros.
I gdzie wśród tych wszystkich widziałeś Dzikich i Orków? No i czemu dla kontrastu podałeś nieprawdziwą informację o włączeniu Krasnoludów i Hobbitów do Domeny Elessara Telcontara?

Matheo:
Dlaczego wrony zabiły Jona i dlaczego niektórzy lordowie nie chcieli mu pomóc?
To było dwa sezony temu. W międzyczasie Dzicy wsławili się pomocą przy obaleniu Bękarciego Uzurpatora i dodatkowo zyskali wizerunkowo wsparciem w nadchodzącej kampanii przeciw Białym Wędrowcom. Poza tym Dzicy chodzili w poprzednim odcinku po Winterfell i nikt się nie krzywił. Zresztą, jakby ich umyć i uczesać to nie powinny być do odróżnienia od Północniaków z Południa. A czemu Wrony zabiły Snowa? Bo nie rozumieli stawki? I uważali Dzikich za swojego odwiecznego wroga przed którym bronili Siedem Królestw, nie Białych Wędrowców. Czemu część Lordów zdradziła na rzecz Ramsaya? Po jedno znużenie wojną... jak ostatnim razem dali się namówić synowi Neda to skończyli jako piniaty na cudzym weselu. Po drugie niechęć, wszak głowa rodu Karstarków skończył zdekapitowany, bo słusznie oskarżył Robba i Catelyn o zdradę (chodziło o wypuszczenie Jaimego). Po trzecie wielu liczyło na dorobieniu się na nowym porządku. Dlatego tak wielu Szlachciców stanęło po stronie Szwecji podczas Potopu. A jeśli chodzi o alegorie z Westeros to podczas Podbojów Aegona Zdobywcy trzy pomniejsze rodziny zostały Lordami Namiestnikami.

Matheo:
Absolutnie nic. Bunt Neda przeciwko dynastii to efekt systemu podatkowego i niewydolnej służby zdrowia :D
Khem...
Ja sam:
A co zrobili? Podczas Podbojów Aegona Zdobywcy ani jednemu Północniakowi włos z głowy nie spadł. W zasadzie to poza Aerysem II nikt z tej dynastii nie zalazł im za skórę.

Matheo:
Możesz wyjaśnić?
Północ nie zawdzięcza nic Baratheonom, Danucie może zawdzięczać wszystko. W obliczu takich wydarzeń postrzeganie Targaryenów mogłoby się bez problemu obrócić o 180 stopni.

Matheo:
Nie chodzi o to, czy się zmieszczą tylko o to czy zostaną zaakceptowani. Kilka scen pokazuje, że nie bardzo.
Wielkie mi rzeczy, kilku wieśniaków zrobiło wielkie oczy na widok pierwszego Murzyna jakiego spotkali w swoim życiu. Westeros to nie globalna wioska z XXI wieku, by takie zjawiska nie dziwiły. Zwłaszcza jeśli to nie był zwykły Murzyn, a wykastrowany żołnierz z legendarnej formacji. Swoją drogą obadaj reakcję Pawlaka na czarnoskórego księdza w "Kochaj albo rzuć". Poza tym dzieje Westeros to nieustanna historia o tym jak przybywali kolejni imigranci z Essos, a miejscowi musieli to zaakceptować.

Matheo:
To tylko przykład. Co zrobić z rodem, który staną po stronie Roberta podczas buntu, potem wypowiedział posłuszeństwo Koronie a teraz popiera Daenerys? Straszny bałagan w całym królestwie.
To co zrobił Aegon zrobił z Lannisterami, a Robert z Tyrellami? Takie bałagany nie są niczym niezwykłym w dziejach Westeros. W realnym świcie było tak samo. Sobieski początkowo wspierał Szwedów i zero konsekwencji, a nawet Królem został. Jaruzelski, który miał krew na rękach został kontraktowo pierwszym Prezydentem III RP, a potem dożył kresu swoich dni w ciepełku i dostatku, nawet go na Powązkach pochowali z państwową oprawą.

Bacus PW
27 kwietnia, 08:52
Tabelka szans na zgon w najbliższym odcinku.

Matheo PW
28 kwietnia, 10:33
Nicolai:
Um... wszystko?
A... bo Ty o bitwie bękartów. No to pełna zgoda, nie poszło im. Myślałem, że o starciu między Żelaznymi Ludźmi i siłami Północy prowadzonymi przez ser Rodrika z dodatkiem Boltonów.

Nicoli:
Sansa jakoś się nie patyczkowała.
Wydaje mi się, że Jon jest jedną z niewielu osób, które zdają sobie sprawę z powagi zagrożenia. On jest ponad tymi dziecinnymi podziałami, przysięgami itp.

Nicolai:
Poza tym jeśli przyjąć takie kryterium to równie dobrze Azor Ahaiem mógłby być Ned, Catelyn czy nawet Sam..
No ale Melisandre mówi, że to Stanis jest Ahaiem.

Nicolai:
Zbudził tożsamość, bo dwa sezony po jego śmierci, Jon dowiedział się prawdy od osób, które Stannis nawet na oczy nie widział?
Gdyby nie Stanis Jon zginałby i nie miałby kto go wskrzesić. Tak, to ma sens.

Nicolai:
polecam lekturę. Ogólnie wszystko co DaeLowe to polecam
Ja polecam by nie traktować tego jak dogmat i zostawić miejsce na inne wnoszące coś do dyskusji opinie. Czytałem większość tych teorii i nie ze wszystkimi się zgadzam.

„“wiatr będzie przenosił góry jak liście” Warunek niespełniony” tu chodzi o Górę, Clagena.

Nicolai:
Jest dokładnie na odwrót.
W tekście, który przytoczyłeś jest potwierdzenie tego co napisałem.
Cytat:
Ginie też rumak Khala Drogo i jego syn – Rhaego. Co dzieje się ze świadomością tych trzech istot? Moim zdaniem stan, w jakim znajdowało się poronione dziecko Dany, jest tu wskazówką. Dusze te wstąpiły w smocze jaja.
I jeszcze potwierdzenie na koniec.
Cytat:
A zatem, jeśli Rhaego i Drogo nadal żyją w smokach, to czy przepowiednie dosh khaleen i Mirri Maz Duur mogą się spełnić? Moim zdaniem tak. Rhaego rzeczywiście stanie się rumakiem, który przemierzy świat.

Nicolai:
Coś tu konkretnie pomieszałeś
Tak pomyliłem postacie. Ale Lord Błyskawica po przekazaniu płomienia nie mógł już być wskrzeszany i pewnie dlatego Thoros się wahał. Moim zdaniem Melisandre też doznała poważnego uszczerbku swojej mocy po wskrzeszeniu Jona.

Nicolai:
Co? Co to zdanie ma znaczyć?
Sugerujesz, że sytuacja z Jaimiem jest klarowna ale on sam jest zdziwiony tym kogo spotyka w Winterfell. Więc takie oczywiste to nie było.

Nicolai:
I jak to odpowiada na postawioną przeze mnie tezę?
Jeżeli to jest ta teza
Nicolai:
Doskonale wiemy jak i dlaczego Jaime nawrócił się na przyzwoitość, nie potrzebujemy pogadanki przy kominku,
To wiele postaci diametralnie zmieniło się na przestrzeni 7 sezonów i mamy tego kumulację w Winterfell. Dlatego według mnie takie pogadanki są potrzebne.

Nicolai:
Jak to się ma do tego co napisałeś wyżej?
Cały czas podajesz przykłady konfliktów gdzie mamy dwie rywalizujące ze sobą strony. Ja uważam, że w Westeros sytuacja jest dużo bardziej skomplikowana. W obozie Północnym mamy tarcia, a w Południowym nie jest lepiej bo nie wiadomo o co chodzi Euronowi.

Nicolai:
Czemu część Lordów zdradziła na rzecz Ramsaya?
Jeden z nich odmówił przypadkiem tylko ze względu na Dzikich. Z tego co pamiętam zapytał o nich wprost i odpowiedź mu się nie spodobała.

Nicolai:
Północ nie zawdzięcza nic Baratheonom, Danucie może zawdzięczać wszystko.
Ale Baratheonowie nie wyrządzili Starkom żadnej krzywdy. W przeciwieństwie do Tagaryenów. Co mówiła Catelyn Nedowi gdy ten chciał ruszyć na południe? Że jego ojciec i brat też tam pojechali i nie wrócili.

Nicolai:
W obliczu takich wydarzeń postrzeganie Targaryenów mogłoby się bez problemu obrócić o 180 stopni.
Zakładasz, że pospólstwo kieruje się racjonalnością. Przybycie Daenerys może przypadać na największą klęskę i kataklizm jaki ci ludzi pamiętają. Lud bardzo często wszelkie swe niedole zrzuca na władców.

Posłużę się tekstem, który Ty linkowałeś.
Cytat:
Powieść roi się przecież od przedstawicieli pospólstwa, którzy mylą postaci, mają na ich temat absurdalne wyobrażenia, albo wprost pozostają o całe dekady w tyle za wydarzeniami politycznymi. Przekazywanie informacji działa na zasadzie głuchego telefonu. Nawet za panowania króla Joffreya byli ludzie, którzy wzdychali do spokojnych czasów starego, dobrego króla. Ale za starego, dobrego króla uważali nie Roberta, a Aerysa II.

Nicolai:
Poza tym dzieje Westeros to nieustanna historia o tym jak przybywali kolejni imigranci z Essos, a miejscowi musieli to zaakceptować.
Dokładnie! Każdy kolejny napływ ludzi oznaczał wojnę i ustanawianie nowego ładu. Najpierw przybyli Pierwsi Ludzie, którzy toczyli krwawe wojny z Dziećmi Lasu. Potem przybyli Andalowie, którzy zdominowali Pierwzych Ludzi. Najlepszym tego przykładem jest Dolina Arynów gdzie Andalowie zepchnęli Pierwszych Ludzi z żyznych terenów w góry. Plemiona, które ujarzmił Tyrion to właśnie wygnani Pierwsi Ludzie. Potem przybyli Rhoynarowie na czele z księżniczką Nymerią. Dlaczego Arya tak bardzo się nią fascynowała? Bo jej imię to niemalże synonim wojny. Razem z Martelami opanowała zbrojnie całe Dorn a poprzednich władców zakuła w złote łańcuchy i zesłała na Mur. Przybyli też Targaryenowie i rozpoczęli... podbój. Każde przybycie nowego ludu do Westeros oznacza wojnę i nowy ład polityczny. Dlatego uważam, że nie ma innej drogi niż demokracja. Wtedy lordowie mogliby zabiegać o nowych przybyszów i osiedlać ich u siebie, bo każdy z nich to głos.

Nicolai:
To co zrobił Aegon zrobił z Lannisterami, a Robert z Tyrellami? Takie bałagany nie są niczym niezwykłym w dziejach Westeros.
Cały czas podajesz konflikty klarowne i kończące się w prosty sposób. Robert wygrał, wrogów ukarał, a popleczników wynagrodził. Potem Lannisterowie zrobili to samo. Czy Daenerys nie będzie musiała tego odkręcić? Czy nie powinna ukarać sojuszników Roberta, którzy pomogli wymordować jej rodzinę. Dla zwolennika Korony, jak Stanis, Starkowie i Greyjoyowie to uzurpatorzy, buntownicy i zdrajcy. Widzimy to dokładnie gdy Stanis wrzuca pijawki do ognia. Z punktu widzenia zwolennika żelaznego tronu Boltonowie i Freyowie nie są zdrajcami. Oni pomogli stłumić bunt, który mógł rozerwać królestwo na pół. Stanis pewnie nadał by im tytuły, ziemie, wynagrodził złotem, a potem zesłał na Mur za złamanie świętych zasad gościnności :D Nie. Sytuacja w Westeros nie jest klarowna. Nie mamy dwóch walczących ze sobą sił, gdzie zwycięstwo jednej kończy wszelkie waśnie. Zwycięstwo nad Nocnym Królem i Cersei będzie dla Daenerys początkiem tworzenia państwa, o ile w ogóle uda jej się to zrobić.

*Na temat „Władcy Pierścieni” odpowiedziałem tutaj.

Garett PW
28 kwietnia, 14:43
Cytat:
No ale Melisandre mówi, że to Stanis jest Ahaiem.

Ty tak na serio? Melisandre sama przyznaje, że wizje są prawdziwe, ale nie radzi sobie z interpretacją.

Cytat:
Tak pomyliłem postacie. Ale Lord Błyskawica po przekazaniu płomienia nie mógł już być wskrzeszany i pewnie dlatego Thoros się wahał. Moim zdaniem Melisandre też doznała poważnego uszczerbku swojej mocy po wskrzeszeniu Jona.

"Twoim zdaniem" i "pewnie dlatego"... No spoko, ale to co było w książce różni się od twojego zdania. Thoros nie chciał jej wskrzeszać, bo jej ciało zaczynało już gnić, więc tutaj nawet pocałunek życia nic by nie zrobił. A Beric nie mógł być potem wskrzeszony, ponieważ niejako dokonał transakcji - oddał swoje życie za jej, co już właściwie podchodzi pod magię krwi.

Cytat:
Ale Baratheonowie nie wyrządzili Starkom żadnej krzywdy. W przeciwieństwie do Tagaryenów. Co mówiła Catelyn Nedowi gdy ten chciał ruszyć na południe? Że jego ojciec i brat też tam pojechali i nie wrócili.

No nie wiem, Joffrey im wyrządził tyle samo, o ile nawet nie więcej krzywdy niż Aerys. I zanim mi spróbujesz odpowiedź, że Joffrey to technicznie Lannister, to pragnę ci jednak przypomnieć, że to nie jest jakaś super znana informacja in-universe.

Cytat:
Dlatego uważam, że nie ma innej drogi niż demokracja. Wtedy lordowie mogliby zabiegać o nowych przybyszów i osiedlać ich u siebie, bo każdy z nich to głos.

Szkoda tylko, że nie ma absolutnie nikogo kto by tę demokrację wprowadził. Już nie wspominając o tym, że zakończenie w stylu "A potem nastała demokracja i wszelkie konflikty magicznie zniknęły" to śmiech na sali.

Matheo PW
29 kwietnia, 08:45
Garett:
Ty tak na serio? Melisandre sama przyznaje, że wizje są prawdziwe, ale nie radzi sobie z interpretacją.
Tak, na serio. Dla mnie kwestia Ahaia nie wzbudzała wątpliwości. Stanis przeszedł próbę, wyciągną miecz z płonącego stosu. Było to powiedziane wprost.

Stanis Baratheon uratował świat. Jako jedyny odpowiedział na wezwanie Nocnej Straży i dzięki niemu Aegon Targaryen, prawowity dziedzic żelaznego tronu przeżył.

Garett:
No spoko, ale to co było w książce różni się od twojego zdania.
Jest tam napisane wprost, że Thoros nie chce tego zrobić ze względu na zgniliznę?

Garett:
A Beric nie mógł być potem wskrzeszony, ponieważ niejako dokonał transakcji - oddał swoje życie za jej, co już właściwie podchodzi pod magię krwi.
No dokładnie o tym pisałem. Melisandre również mogła doznać uszczerbku po wskrzeszeniu Jona.

Garett:
No nie wiem, Joffrey im wyrządził tyle samo, o ile nawet nie więcej krzywdy niż Aerys. I zanim mi spróbujesz odpowiedź, że Joffrey to technicznie Lannister, to pragnę ci jednak przypomnieć, że to nie jest jakaś super znana informacja in-universe.
No nie wiem... Stanis poinformował o tym absolutnie wszystkich lordów Westeros. Do tego Tyrion wie, Jaimie wie, Varys na pewno wie, wszyscy dotarli na Północ a piszemy o tym kto bardziej skrzywdził Straków. Do tego Mercela się domyśliła prawdy, Kevan Lannister się tego domyślił i nawet Euron wie, a przybył z bardzo daleka.

Po drugie. Obejrzyj sobie scenę egzekucji Baelisha, a dowiesz się dwóch rzeczy. Za śmierć Neda obwiniono Petyra, a Bran wie absolutnie wszystko.

Także pochodzenie Joffreya to wiedza powszechna. Przynajmniej na Północy, a o niej mówimy.

Po trzecie Joffrey niczego nie zrobił samodzielnie. Ned nauczył synów, że wyroki wykonuje się samemu. Ron i Jon sami chwytali za miecz gdy chcieli kogoś ściąć. Za Joffreya wszystko odwalił Tyrion, Jaimie, Tywin i Cersey czyli Lannisterowie.

Nicolai:
Po drugie niechęć, wszak głowa rodu Karstarków skończył zdekapitowany, bo słusznie oskarżył Robba i Catelyn o zdradę (chodziło o wypuszczenie Jaimego)
On zginął za zabicie dzieci Lannisterów przetrzymywanych jako zakładnicy, a Rob nie miał nic wspólnego z wypuszczeniem Jaimiego.

Garett:
Szkoda tylko, że nie ma absolutnie nikogo kto by tę demokrację wprowadził.
Jon Snow wybrany demokratycznie na Lorda Dowódcę, Euron wybrany demokratycznie, Szary Robak wybrany demokratycznie, Mance Ryder (w pewnym sensie wybrany demokratycznie), Dothrakowie w pewnym senie również mają demokracje istnieją więzy krwi, a przywództwo można odebrać. Do tego maesterowie wybierają się demokratycznie. Jakoś dużo tej demokracji w obozie Północnym.

Poza tym trzy najważniejsze osoby w tym obozie mają skłonności do jej wprowadzenia. Tyrion mówi wprost o „przełamaniu koła” i o tym że są „inne sposoby”. Aegon już dwa razy zrzekł się korony i chyba nie zamierza po nią sięgać, zwłaszcza że doskonale poznał system demokratyczny. Natomiast Daenerys też wspomina o „zakończeniu tyranii” i wielokrotnie rozstrzygała decyzje oddając ludowi głos. Także osób do jej wprowadzenia jest aż nadto.

Garett:
Już nie wspominając o tym, że zakończenie w stylu "A potem nastała demokracja i wszelkie konflikty magicznie zniknęły" to śmiech na sali.
Jeśli się to przedstawi w tak lekceważący sposób to na pewno, Natomiast jeżeli weźmie się pod uwagę, że w praktycznie każdej prowincji jest albo problem z dziedzicem, albo walka o przejęcie władzy, to można dojść do wniosku, że innej drogi nie ma.

Bacus PW
29 kwietnia, 08:57
Nowy odcinek lepszy niż poprzednie dwa, dużo się biją, dużo umierają i dużo jest ognia. Fajne.

avatar PW
29 kwietnia, 09:22
Dużo się dzieje ale też sporo rozczarowań. Nie wiem czy lepszy od dwóch poprzednich.
strona: 1 - 2 - 3 - 4 - 5 - 6 - 7 - 8 - 9 - 10 - 11 - 12 - 13 - 14 - 15 - 16 - 17
temat: Pieśń lodu i ognia & Gra o tron

powered by phpQui
beware of the two-headed weasel