Kwasowa Grota Heroes VIIMight & Magic XDark MessiahHorn of the AbyssHistoria Światów MMSkarbiecCzat
Cmentarz jest opustoszały
jesteś zalogowany jako Nieznajomy
zaloguj się    załóż konto
Podziemna Tawernatemat: Odpowiedzialność Groty i MM
komnata: Podziemna Tawerna
Czy bycie aktywnym fanem bardziej szkodzi w realnym życiu, czy pomaga?
Raczej pomaga (1)
 
 3%
Raczej szkodzi (3)
 
 8%
I pomaga, i szkodzi (4)
 
 11%
Ani nie pomaga, ani nie szkodzi (5)
 
 14%
Pytanie jest kompletnie bez sensu (23)
 
 64%
Zaloguj się i zagłosuj!

Tarnoob PW
20 grudnia 2014, 23:51
Czy nie uważacie, że twórcy serii HoMM i MM, a nawet wielkich fanowskich portali jak Kwasowa Grota, ponoszą część odpowiedzialności za reakcje swoich fanów? Oczywiście, chyba jeszcze nikt nie umarł z głodu, bez­sen­noś­ci, rozerwania pęcherza ani innych przerażających urazów od grania w Might and Magic ani Heroes, tak jak to by­wa­ło z innymi grami. Mimo to pewnie bycie aktywnym fanem jakoś wpłynęło na naszą naukę, pracę, relacje z o­to­cze­niem… Czy kiedykolwiek byliście na siebie samych/same źli, że za dużo graliście, pisaliście, czytaliście lub za często sprawdzaliście, co ciekawego o hirkach (lub jakiejkolwiek innej grze) się właśnie wydarzyło? Czy Wy, Wasi rodzice albo inni bliscy kiedykolwiek winili Wasze zainteresowanie HoMM-MM i Grotą za jakieś niepowodzenia w na­u­ce, na studiach, w pracy, itd.?

Przyznaję bez bicia, że zdarzało mi się odkładać obowiązki na potem, bo zajmowałem się pisaniem na forach lub śledzeniem czyichś wiadomości. Kilka razy w życiu – kiedy grałem w MM6–8 i w H3+HC – było to w trakcie roku szkolnego, trwało w seriach po nawet kilka godzin, i takie „sesje” ciągnęły się przez tydzień lub więcej, oczywiście nie codziennie. Być może gdybym nie był wielkim fanem (Xo)MM, miałbym lepsze oceny w gimnazjum, w LO i te­raz na studiach – ale trudno przewidzieć, czy faktycznie zająłbym się zamiast tego czymś bardziej pożytecznym za­wo­do­wo. Mam też wrażenie, że społeczność Groty była dla wielu bardzo kształcącym doświadczeniem – bo tutaj uczyli się informatyki, grafiki czy chociaż poprawnej polskiej pisowni i kulturalnej dyskusji na poziomie, nawet przy różnicy zdań.

Czy nie boicie się też o innych – czyli o to, że Waszą twórczość czytają setki lub tysiące ludzi, a wśród nich znaj­dzie się podekscytowana młodzież, która bierze to zbyt serio i poświęca się grom i stronom kosztem nauki? Czy nie martwicie się też, że ktoś może przejmować od Was część Waszych poglądów i opinii sprzed lat, brać je bar­dziej skrajnie i mieć od tego namieszane w głowie? Mówię tu np. o dość negatywnym stosunku do polityki Ubi za­raz po tym, jak przejęli serię i wydali Heroes V, edycję kompletną H1–5 oraz Heroes Kingdoms. Młodsza widownia, jak np. ja czy Nie_mam_nicka, popadała wtedy czasami w histerie i agresywny stosunek do tych ludzi, a nawet do ich fanów.

Dołączam ankietę i zachęcam do pisania, bo temat jest bardzo ciekawy i nie było do tej pory podobnego. Dużo na­pi­sa­no o grze fair-play i etyce w uczciwej rozgrywce, ale jak myślicie, jakie są ogólne zasady w „etyce bycia fa­nem” i w publikowaniu czegokolwiek na widok publiczny?

Acid Dragon PW
21 grudnia 2014, 01:20
Twoje pytanie z założenia jest bezsensowne.

Bycie "aktywnym fanem" czegokolwiek to forma rozrywki / hobby. Podobnie jak oglądanie telewizji, chodzenie po galeriach sztuki, zbieranie znaczków pocztowych, chodzenie na imprezy ze znajomymi, podróżowanie, czy przeglądanie "pudelka".

Jak każde hobby, pochłania czas. I - jak każde hobby - może wciągnąć tak bardzo, że zamiast spędzać tylko czas wolny, zaczynamy poświęcać też inne elementy życia, jak chociażby czas na naukę, czy pracę.

Jak każde hobby, może być mniej lub bardziej istotnym elementem życia, ale wszystko sprowadza się do tego, że życie należy do Ciebie i sam decydujesz co z nim zrobić.

Nie istnieje więc żaden bezpośredni związek między tym, czy jesteś aktywnym fanem i czy to jakkolwiek pomaga, czy szkodzi w życiu. Związek jest między tym JAK decydujesz się być "aktywnym fanem" i Twoimi wyborami, a wpływem na życie.

Jakiekolwiek stwierdzenie, że bycie fanem pomaga lub szkodzi lub nie pomaga lub nie szkodzi jest bez sensu. Równie dobrze można się dopytywać, czy życiu pomaga bieganie lub jazda na hulajnodze. Można biegać, żeby uciec przed mordercą i można biegać, aby właśnie gonić ofiarę.

Przez to do ankiety dokładam brakującą opcję.

Hobbicus PW
21 grudnia 2014, 01:59
W skrócie: zgadzam się z Acidem. Stwierdzenie, że jakiekolwiek hobby dobrze lub źle wpływa na resztę naszego życia prywatnego jest pozbawione logiki - o takie coś można oskarżyć każdą sferę naszych osobistych zainteresowań czy poczynań.

Hubertus PW
21 grudnia 2014, 13:37
Diablo zabija? WoW też? O.o nie mogę uwierzyć, że to widzę, zwłaszcza spod Twego pióra Tarnoobie. Pisanie tego typu uogólnień szkodzi społeczności graczy dużo bardziej niż Krucjata różańcowa kontrowersyjnym spektaklom.

Trzeba jasno i dobitnie powiedzieć non possumus, to nie gry są problemem w sprawach, w których występują jako element rzekomo sprawczy. To nie gry powodują, że szaleniec zabija swoich bliskich, i że czerpie inspiracje tam gdzie ich nie ma, i gdzie miliony innych ludzi takowych nie odnalazło.
Gra może stać się źródłem inspiracji chorych czynów, ale ich korzenie są w rodzinie, w wychowaniu, w otoczeniu danej osoby. W zimnych chowie, braku bliskości, braku wzorców moralnych i osobowych. I to tam należy lokować odpowiedzialność, a nie przesuwać ją na gry komputerowe, które w takich sprawach są najłatwiejszym kozłem ofiarnym.

A prawda jeśli chodzi o wpływ gier, także MMO na psychikę, wynikająca z badań jest dużo bardziej korzystna. Choćby wspomnieć, że rozwija refleks, myślenie twórcze, zdolność abstrahowania figury i tła, dostrzegania szczegółów, wyrabia poczucie rytmu i wrażliwość muzyczną, poprawia zdolności przywódcze_(no dowódca zwycięskiego raidu heroic z WoWa może śmiało sobie to wpisać do CV), myślenie strategiczne i logiczne. Świat cyfrowy zmienia tez pracę mózgu ludzkiego, mózg robi się co prawda bardziej powierzchowny w przetwarzaniu, ale za to dużo bardziej twórczy i przechodzi z kodu słownego na kod obrazowo-dzwiękowy, to jest szansa pchnięcia cywilizacji do przodu. Nie można przy tym zapomnieć o zagrożeniach jakie niesie choćby zaniechanie kultury słownej czy czytania, bo przegięcie w żadną stronę nie jest korzystne.
Rozsądne korzystanie z dobrodziejstw techniki cyfrowej na pewno nas ubogaca, ale to czy popadniemy w sieciowe uzależnienia i czy zatracimy poczucie rzeczywistości zależy od nas samych i naszego otoczenia. Tu ani portale społecznościowe ani producenci gier nie ponoszą ani krzty odpowiedzialności za jakieś tragiczne okoliczności. To taka amerykańska kultura prawna, by szukać winy, nie tam gdzie ona leży, ale tam gdzie się da kasę wyłudzić.

W zagrożeniu zatracaniem się w ułudnej rzeczywistości duże znaczenie ma rozwój moralny człowieka i jego więzi z najbliższymi. Gdy jest wszystko w tym względzie w porządku, to nawet najbardziej wciągająca zabawna potrafi być przerwana i w odpowiednim momencie pojawi się alarm o zagrożeniu przełamania bariery. Natomiast jeśli ktoś jest wyzuty z uczuć wyższych, to nawet w pac-manie odnajdzie inspirację do zabicia kogoś xP

Tarnoob PW
21 grudnia 2014, 15:42
Przepraszam, że wywołałem takie skrajne reakcje i wykasowałem pierwszy akapit, który mógł być źle zrozumiany. Rzeczywiście, przytaczanie tamtych strasznych przypadków nie powinno być w poście o Might and Magic, bo mo­że być odebrane za skrajne porównanie.

Qui PW
22 grudnia 2014, 01:20
Cytat:
Czy nie uważacie, że twórcy serii HoMM i MM, a nawet wielkich fanowskich portali jak Kwasowa Grota, ponoszą część odpowiedzialności za reakcje swoich fanów?

Absolutnie nie. Każdy twórca myśli tylko o tym, żeby zarobić jego dzieło było jak najlepsze. A fani sami muszą sobie ustalić priorytety w życiu, gdyż to oni poniosą ich konsekwencje.

Mi osobiście bycie "aktywnym fanem" wyszło na dobre, gdyż z tej okazji zacząłem pisać, a także miałem okazję programować na żyjącym organiźmie. Natomiast jeśli ktoś (ekhem :P) tylko wypisuje dyrdymały na forum, to w rzeczy samej może to być strata czasu...

Cytat:
ale jak myślicie, jakie są ogólne zasady w "etyce bycia fanem" i w publikowaniu czegokolwiek na widok publiczny?

...ale skoro już wypisujesz, to przynajmniej przeczytaj to przed "publikacją na widok publiczny", bo jak już to publicznie upublicznisz, to publiczność odpublikuje się w stronę publiskiego pubu :P.

Tarnoob PW
22 grudnia 2014, 01:42
Qui, nawet nie wiesz, jak mi ulżyło od zobaczenia tego posta. Mimo że ma przekąsy, to jest bardzo konkretny i od­po­wiada na pytania, kierując ten wątek do sedna sprawy.

Nie wiedziałem też, że do napisania – jak się domyślam, m.in. Twojej powieści Quentina Oakwooda – inspirowało Cię jakoś forum.

Tarnoob PW
23 grudnia 2014, 08:43
Pozostaje jeszcze pytanie odwrotne – jak realne życie wpływa na bycie fanem.

U Qui, Acida i innych programistów, wspominanych w innym poście, ścieżka zawodowa bardzo pomogła – bo swo­ją wiedzę mogli wykorzystywać od razu przy robieniu stron i modów.

Coś podobnego było chyba u F!elda, który swoje studia z PR zaliczał m.in. przez rozkręcanie fandomu – ale razem z jego studiami to minęło. :-/

Przez ostatnie kilka lat pojawili się zawodowi graficy, których tak bardzo brakowało w czasach powstawania WoG-a: Trith, Nephretes i Alex-ander.

Jednak na dłuższą metę można odnieść wrażenie, że mniej-więcej po dwudziestce i po trzydziestce wygrywają spra­wy zawodowe i rodzinne. Nawet jeśli studia i praca pomagały w budowaniu społeczności – przez wiedzę – to jednak zabierają czas i ochotę na wdrażanie tego.

Jak Wy to widzicie?

Acid Dragon PW
23 grudnia 2014, 10:02
To ponownie kwestia indywidualna, ale generalna zasada to to, że hobby można i powinno się zajmować w tzw. "czasie wolnym". I w latach szkolnych, czy na studiach tego czasu jest od groma. Pamiętam, że miałem jeden taki semestr, w którym poniedziałki i piątki miałem całkowicie wolne, a do tego dochodziły 3,5-miesięczne wakacje. Oczywiście było to zanim postanowiłem ten czas lepiej wykorzystać drugim kierunkiem studiów, ale wciąż.

Wraz z podjęciem pracy jednak, że już o założeniu rodziny nie wspomnę, ilość wolnego czasu spada do nieprzyzwoicie niskiego poziomu.

Qui PW
24 grudnia 2014, 00:56
Cytat:
Nie wiedziałem też, że do napisania - jak się domyślam, m.in. Twojej powieści Quentina Oakwooda - inspirowało Cię jakoś forum.

To dobrze, że nie wiedziałeś, bo jest to daleko idąca nadinterpretacja mojego posta. To konkretne forum nie ma z tym nic wspólnego. Dawno temu na pierwszym forum JB pojawił się WWalker, który zaczął pisać różne opowiadania w heroesopodobnych klimatach. Się spodobało, więc kilku kolejnych, w tym ja, też coś spróbowało. WWalker wtedy zaczął pracę nad Osadą, gdzie więcej osób zaczęło pisać, i tak poszło. Natomiast powieść sama w sobie nie ma z tym wiele wspólnego, poza faktem, że gdybym wtedy, podkreślam (a raczej pogrubiam) nie zaczął pisać, to mogłaby nigdy nie powstać. A może bym zaczął z innej okazji, tego to już nawet Łasica nie wie.

Cytat:
U Qui, Acida i innych programistów, wspominanych w innym poście, ścieżka zawodowa bardzo pomogła - bo swoją wiedzę mogli wykorzystywać od razu przy robieniu stron i modów.

Uwielbiam, jak rozumiesz wszystko dokładnie na odwrót. Uwielbianie też proponuję zrozumieć na odwrót, to wyjdzie ok :P.

W moim przypadku zdobyłem wiedzę o robieniu stron aby móc pomagać przy Osadzie, a potem zrobić forum AC. Nabyte doświadczenie pomogło potem w rozpoczęciu pracy, gdyż pomimo braku "doświadczenia" w sensie stażu pracy, byłem już w stanie coś zrobić. I nawet zademonstrowałem forum. Nie jest to nic wielkiego, ale jak jeden student pokaże takie coś, a inni nic... :P

Natomiast przechodząc do nowego pytania, otóż teraz faktycznie posiadam dużo większe umiejętności niż kiedyś. Ilość wolnego czasu była mocno ograniczona w poprzednich latach, teraz się trochę unormowało, natomiast nadal przy Grocie nie robię nic, w porywach do bardzo niewiele :P. Niestety, odkąd programowanie stało się moją pracą, przestało być hobby. Są pasjonaci, którzy po skończonym dniu pracy nadal mają ochotę programować, ale ja się nie zaliczam, i jest to główny powód, dla którego technologicznie Grota jest jakieś sto lat za Afroamerykanami :P.

Tarnoob PW
16 stycznia 2015, 22:18
Przylazł mi do łba jeszcze jeden wątek z innej beki.

Jak myślicie, czy odchodzenie od fandomu – o którym pisze Acid – bierze się bardziej z braku czasu, braku po­my­s­łów czy jednego i drugiego?

Na brak pomysłów chyba nie można nigdy narzekać. Zawsze w świecie MM była i jest fura roboty – nowa strona lub serwis do napisania, jakiś projekt fanowski do dołączenia się (jak mody do H3/H5, fanowskie MM i inne po­wią­za­ne gry), jakieś wiadomości do śledzenia, i tak dalej. Pewnie sporo fanów miało swoje niezrealizowane plany – i chciałem nawet zakładać o tym nowy wątek, bo to całkiem ciekawy temat dość.

Dlatego „winowajcą” odejść jest raczej czas – chociaż znam przypadki, gdzie temat się zwyczajnie wyczerpał, zro­bio­no praktycznie wszystko i nie ma nad czym się rozwodzić, nawet z talentem do lania wody – i m.in. dlatego od­sze­d­łem z forum heroes3.eu.

Jest też jeszcze jeden ciekawy powód odejść od fandomu, spadku aktywności i zajęcia się życiem – kiedy jest czas, są pomysły, ale nie ma zapału ani ludzi, żeby je zrealizować. Tak skończyły dziesiątki projektów miast i mo­dów albo bardzo śmiałe plany Might and Magic Wiki, które nigdy nie przekroczyły „masy krytycznej”.

Jak widzicie to u siebie? Co Was „odciąga” w pewnym momencie od zarąbistego zajęcia, jakim jest bycie fanem? Kieruję tego posta także do starych wyjadaczy, którzy już prawie nie piszą, ale widują pewnie to forum – jak Vinius, liszokraci (czwórca Trang/MCaleb/Rabi/Vatras), Dru, Mitabrin i inni.

Dru PW
17 stycznia 2015, 00:28
Niestety prawda jest taka, że człowiek z biegiem czasu ma coraz więcej obowiązków, szkoła, studia, praca, dziewczyna, a potem dzieci. Wszystkie te obowiązki w pewnym sense męczą człowieka, który chce pozostały mu czas przeznaczyć na relaks jakim jest granie w gry, oglądanie filmów czy czytanie książek.

Oczywiście stworzenie czegoś dla fandomu jak nowy dział w grocie czy modyfikacji do trójki to coś pozytywnego, ale jakby nie patrzeć jest to dodatkowe zobowiązanie, dodatkowa praca, za którą nikt tobie nie płaci. Praca przy której musisz stworzyć nowe grafiki i je obrobić, napisać nową linijkę kodu, znaleźć błąd w kodzie by w końcu ta strona wyświetlała się prawidłowo. To wszystko zabiera nasz cenny czas wolny przeznaczony na odpoczynek i zmusza nas do dodatkowej "pracy".

W moim przypadku wygląda to tak, że codziennie wchodzę na Kwasową grotę, ale nie mam już czasu czytać wszystkich postów na forum (Tak Tarnoob, w szczególności Twoich przydługawych referatów :P), a jeszcze mniej czasu mam na pisanie na forum czy wplątanie się w grubszą dyskusję :P. Nie zapomniałem oczywiście też o Heroesach :) Zagram sobie czasami w jedną mapę z którejś części serii, ale lubię też pograć w inne gry.

Przez 12 lat, odkąd jestem na polskiej scenie HoMM, wiele ludzi już odeszło i jakbym miał porównać początek roku 2003, a początek obecnego roku, jest to już zupełnie inna społeczność fanów. Wiadomo, że uchowają się jeszcze jacyś starzy wyjadacze, ale większość ludzi ma już inne życie...

Acid Dragon PW
17 stycznia 2015, 00:48
Czas na pewno jest problemem, podobnie jak sprawy osobiste, czy "słomiany zapał".

Ale jest też inny powód, dużo bardziej prozaiczny. Wielu ludziom HoMM, MM, czy nawet gry ogólnie się po prostu znudziły. Są ludzie, którzy mają jedno hobby przez całe życie i są ludzie, którzy co rok-dwa-trzy lata próbują czegoś zupełnie nowego. Jednego roku są zapalonymi fanami Tolkiena, drugiego - Gwiezdnych Wojen, a trzeciego - kite-surfingu.

I w porządku.

Sam miło wspominam kilku Jaskiniowców, kiedy razem budowaliśmy specyficzny klimat dawnej Osady. Wartościowi ludzie, inteligentni, swojego czasu byliśmy tak samo zafascynowani M&M i Heroes. Z Fuuzym razem okrywaliśmy tajemnice Starożytnych i przeklinaliśmy zetknięcie się "dwóch żyletek" z H4. Z Atakeerem graliśmy w WoGa, próbowaliśmy sił w moddingu. O ile dobrze pamiętam, nawet próbował on zrobić mapkę arenową do niedoszłego turnieju w WoG.
Ale obaj wyruszyli do innych krain zainteresowań. Jeden mi nawet powiedział coś w stylu, że po prostu nie potrafi siedzieć zbyt długo ciągle w tym samym. I to w pełni rozumiem.

Tarnoob PW
17 stycznia 2015, 01:16
Acid uderza w samo sedno mojego pytania – bo niedobory czasu to oczywistość i dlatego pytam o inne przyczyny odejścia.

Z jednej strony taka zmienność zainteresowań utrudnia budowanie czegoś długofalowego. Dzięki temu, że taki A­la­mar od kilkunastu lat siedzi po swoje długie uszy w Might and Magic i dzień w dzień jest podłączony do kablówko-kroplówki ze wszystkimi możliwymi źródłami (jakoś tak sobie Alamara wyobrażał chyba Field), Grota się tak ro­z­wi­nę­ła i prześcignęła inne strony. To chyba stanowi o sile KG albo innych „długodystansowców” jak CH – budują je wła­ś­nie ludzie o wieloletnich zainteresowaniach jak tutaj sam Acid, Alamar, Gui (chociaż chyba odpłynął nie tylko czasem, ale i swoimi hobby od MM) czy ich godni następcy jak Dark, Hobbit i inni. Może dlatego ostała się na pol­s­kiej scenie prawie sama, a przynajmniej sama została w czołówce peletonu. (Ech, przypomina się ‘Last man stan­ding’ Hammerfalla).

Zauważcie, że taka liga się praktycznie wykruszyła, bo samo granie, zwłaszcza w jedną grę i to często na spe­c­jal­nie szablonowych mapach, może się znudzić. Podobnie mogło być z „Tajemnicami Antagarichu”, „Centrum Heroes III” czy nawet Akademią Wojny, gdzie serwis ma się dobrze (widziałem się nawet niedawno na żywca z adminem, mbehem :-) ), ale forum już od lat się wynudziło i odpłynęło na tematy piłki nożnej, panienek, różnych dresiarskich zainteresowań, itd. :-P Last but not least – Jaskinia Behemota była (i jest) ewenementem, ale widocznie skupiła wcze­ś­nie krótkodystansowców. Sam Behemoth szybko oddał władzę he… <to imię jest tu chyba równie niemile wi­dziane jak „spłuczka”>, a on sam odszedł (pewnie też pod naciskiem publiki), WWalker przekazał władzę kró­t­ko­dy­s­tan­so­wym Grodo, i tak dalej, i tak dalej. Dlatego w JB nastąpiła dużo szybciej wymiana pokoleń – a w Grocie, któ­ra ma już porównywalny staż, dalej panują te same postaci. :-)

Tarnoob PW
15 lutego 2015, 09:19
Pod prysznicem przyszedł mi do głowy ciekawy temat: odpowiedzialność edukacyjna.

Podobno (tzn. jak głoszą felietony Hubertusa w „Czasie Imperium”) w latach świetności Jaskini Behemota, czyli ok. 2000–2004 (mniej więcej rządy AWS i SLD), mówiło się, że Jaskinia wychowuje.

Czy też nie macie wrażenia, że dołączenie do społeczności „odchamiło” paru nastolatków i nie tylko? Widać pewne szlachetne przykłady ewolucji i dojrzewania – najbardziej znane to chyba Vinius, Ginden i Hobbit, od tępionego noo­ba do Starożytnego. Pewnie niejeden nauczył się np. ortografii właśnie przez fora – i u mnie też to miało znaczenie.

Uczestniczenie w społeczności jest też chyba okazją do pogłębienia wiedzy z wielu dziedzin:
– historii i mitologii – przy analizowaniu stworów i fabuł
– prawa – żargon Konstytucji, analizy Acida nt. legalności i moralności publikowania KB i MM1–5, niechlubny przy­pa­dek modu „Rekvizit”, itd.; w JB też się można było dowiedzieć trochę o prawie m.in. od Vandergahasta (radca) i w związku np. ze Stowarzyszeniem czy Konwentem
– filozofii, wiary i polityki – nie oszukujmy się, mniej więcej od czasów reformacji Europa jest światopoglądowo po­dzie­lo­na, a od rewolucji francuskiej też politycznie. Chyba jakakolwiek bliższa znajomość dwóch lub więcej ludzi prowadzi do tego, że prędzej czy później dowiadują się o swoich opiniach. W dodatku istnienie tak powszechnych mediów i wiadomości o bieżących wydarzeniach to pożywka dla wielu dyskusji.
– biologi i biotechnologii – specjalność Acida. :-3
– informatyki i grafiki komputerowej – wiadomo

To moim zdaniem o wpływie społeczności świadczy bardzo dobrze. Niektórzy wspominają też przykład grup tur­nie­jo­wych i ligowych – jak tam w miarę oświecony przywódca (Black Moses, Uzza) „cywilizuje” trochę, hm, no wiemy jaką (brak mi dobrego słowa, żeby nie zarobić na „wpier…”) resztę.

Hobbicus PW
15 lutego 2015, 12:07
Jaskinia Behemota nie nauczyła mnie w ogóle ortografii. Tyle mogę powiedzieć z tego, co pamiętam z czasów, kiedy byłem o połowę młodszy.

J. M. Sower PW
15 lutego 2015, 12:38
Osobiście twierdzę, że pytanie nie jest do końca bez sensu, ale nie należy go brać zbyt poważnie. Ot taka fajna pogawędka, gdzie można podzielić się własnymi doświadczeniami. Dla mnie uczestniczenie w życiu Groty dało wiele, ale i nieco zabrało z życia (niestety każde hobby nas odziera jakoś z czasu). Muszę jednak przyznać, że raczej na tym zyskałem. Jako dość młody człowiek zacząłem mimowolnie wpajać tu gramatykę (samo częste czytanie już na to wpływa, a tu się jeszcze człowiek udziela) czy też zacząłem się uczyć obsługi programów komputerowych, co rozwinęło moje dotychczasowe zainteresowania (zawsze lubiłem plastykę i szkicowanie w realu), zacząłem sobie lepiej radzić z językiem angielskim i dzięki temu trafiłem do świetnej klasy Informatycznej (świetnej jeśli chodzi o jej rozrywkowych członków), gdzie NIE jestem uznawany za żółtodzioba, a za (pozwolę sobie zacytować) "Człowieka ogarniętości" ;P. Jestem pewien, że przynajmniej część tej "ogarniętości" zawdzięczam Grocie i jej mieszkańcom ;D.

Podsumowując, Grota nie wpłynęła na mnie negatywnie, lecz zeżarła nieco mojego życia ;P. Przez to muszę się trochę wysilać, żeby być człowiekiem w pełni towarzyskim, ale z tego co widzę to wychodzi mi to całkiem dobrze, i wielu ludzi z otoczenia mnie lubi i szanuje. Ostatnio udaje mi się nawet zdobywać coraz większą sympatię pewnej znajomej ;), więc najwidoczniej nie wyrosłem na nerda przez to ciągłe odwiedzanie świata M&M ;D.
temat: Odpowiedzialność Groty i MM

powered by phpQui
beware of the two-headed weasel