Kwasowa Grota Heroes VIIMight & Magic XDark MessiahHorn of the AbyssHistoria Światów MMSkarbiecCzat
Po cmentarzu włóczą się:
   Andruids
   Kastore
jesteś zalogowany jako Nieznajomy
zaloguj się    załóż konto
Nieznane Opowieścitemat: [RPG/CHAT] New York TV: Fantastyczna Szkoła Delikwentów
komnata: Nieznane Opowieści
strona: 1 - 2

Wiwern PW
1 czerwca 2014, 20:28
- Dzisiaj na antenie Nowy York TV mamy zaszczyt gościć w naszych skromnych progach osobę wyjątkową. - zaczęła prezenterka, której przeciętność skryta była pod kilkoma warstwami tapety, sztucznym uśmiechem i dziwnym pseudonimem Lady Microphone. Swój autorski program mogła prowadzić tylko dlatego, że jej ojciec był dyrektorem stacji. - Na tej słynnej sofie siedzieli już najsłynniejsi orkijscy raperzy, krasnoludzkie gwiazdy hard rocka, najprzystojniejsi elficcy aktorzy, a nawet sam prezydent stanów zjednoczonych. Kim jednak są oni przy finaliście zeszłorocznej edycji Fantastycznej Szkoły Delikwentów nr 9? Przed wami Marcus Young!

Człowiek o aparycji przeciętnego dresa wszedł zamaszystym krokiem do studia. Wszystkie światła skierowały się na niego, a kobiety zgromadzone w studiu zaczęły piszczeć. Prezenterka podeszła do gościa, podała mu dłoń, uśmiechnęła się sztucznie i wskazała miejsce na wielkiej sofie, na której słynny Marcus rozsiadł się ochoczo.
- Program naszej stacji uczynił cię niesamowicie sławnym. - zaczęła reporterka. - Jak się z tym czujesz? Czy sława nie uderza ci do głowy? Czy to prawda, że nie jesteś już z Kayą Holmes? Kto jest twoim stylistą? Czy to prawda, że rozbiłeś ferrari po pijaku? Naprawdę masz kontrakt na prowadzenie telewizji śniadaniowej? Jaki jest sens życia? Jak zdołałeś okiełznać całą szkołę i zdobyć tron delikwentów?
- To ostatnie wiem, hehe! - zaśmiał się rubasznie Marcus. - Po prostu skopałem im te magiczne dupy!

***

Witam w kolejnej grotowej sesji! Skończyliśmy już projekt o pewnych intrygujących ucztownikach i teraz w formie relaksu odpoczniemy od przepychu i epickości, podkręcimy trochę absurd i dodamy nutkę kąśliwej refleksji nad rzeczywistością tworząc tym samym coś zupełnie nowego –> New York TV: Fantastyczna Szkoła Delikwentów nr 9!

W tym projekcie odwiedzimy zupełnie nowe, a przede wszystkim autorskie uniwersum, które kiedyś zasiedlały liczne fantastyczne rasy, a magia była obecna w każdym zakątku planety. Lata jednak mijały, rasy przemijały, a magia zaczęła ustępować coraz popularniejszej technice. Ludzie, elfy, krasnoludy i cała reszta radosnego dziadostwa stwierdziła, że szczytem ich ambicji jest mieszkać w szklanych wieżowcach oglądając telewizję, jedząc jednocześnie pizzę z popularnej sieci fast food i zaspokajając swoje prymitywne instynkty. Każda istota potrzebuje jakieś rozrywki i nawet cuda magików, alchemików i potężnych czarnoksiężników (nawet jeśli zanikająca) nie jest wstanie przyćmić ochoty oglądania jak niziny społeczne tłuką się po mordach na oczach milionów telewidzów i przekraczają kolejne granice dobrego smaku. Rynek telewizyjny nie mógłby przejść obojętnie wobec ciągle niezaspokojonej potrzeby oglądania kiczu i słynna stacja New York TV ruszyła z swoim słynnym projektem Fantastyczna Szkoła Delikwentów nr 9. To barwne reality show dzieje się w najgorszej szkole dla magów i przyszłych poszukiwaczy przygód, gdzie lokalne dresy, wandale, gbury, kibole i bandyci podejmują (udają?) naukę pod kątem nie zbyt ogarniętej kadry nauczycielskiej, a w praktyce po prostu leją się po pyskach, romansują, próbują zdobyć pozycje władczy szkoły i okiełznać magiczne moce, które im w tym pomogą. Niesamowicie słaby, tani i prześmiewczy koncept, czyż nie? Tak, ale uwierzcie, że to reality show rusza już z trzecim sezonem, a gracze wcielą się w osoby, które znajdą się środku całego tego telewizyjnego bałaganu.

***

Jakkolwiek szkoła delikwentów nie bez powodu nosi swoje miano, to jednak jest dosyć barwnym miejscem, gdzie każdy może przeżyć jakąś przygodę, założyć płytową zbroję, nauczyć się kuli ognia i z nową mocą radośnie pójść na stadion. Czyż to nie jest wspaniale? Wystarczy przetrwać pierwsze tygodnie, trochę podpakować, zaopatrzyć w dobry kij bejsbolowy i wszystko idzie z górki!

Z pamiętnika Georga Michaela, uczestnika pierwszej edycji, dzień przed jego tragiczną śmiercią z ręki szefa jednego z szkolnych gangów.

Nie wiem o co chodzi z tym programem, nie wiem o co chodzi z tą magią i nie wiem czego chcecie. Poszedłem jak każdy szanujący się ork do rejonówki, bo chciałem trochę poimprezować i poskręcać kilka karków. Mogę już odejść?
Lokalny ork-dres

Jaka niby ciekawa i intrygująca szkoła? W pierwszy dzień mnie pobili, a potem musiałem brać udział w tych durnych lekcjach. Kazali mi podkradać jaja dwudziestotonowemu smokowi, testowali na mnie jakieś dziwne substancje i zachęcali do noszenia płytowej zbroi, od której do dziś mam krzywe plecy.
Jakiś frustrat-absolwent

Szkoła delikwentów to kawał porządnego widowiska na światowym poziomie. Pod przykrywką tępej wulgarności i bójek kryje się istna uczta dla oczu przepełniona barwnymi postaciami, intrygami i strategiami na poziomie najlepszych dowódców. Zdobywanie sojuszników, utrzymanie szacunku i prestiżu, należyte kontakty z kadrą, ogarnięcie najlepszej „dupy” jako forma współczesnego mariażu politycznego, kontrolowanie poszczególnych pięter szkoły, dbanie o zaopatrzenie żywnościowe przez przejęcie szkolnych automatów, stołówek i sklepików, ulokowanie szpiegów pod murami szkoły i wszystkich lokalnych klubach, zachowanie odpowiednich stosunków z poszczególnymi rasami i stacją tv – zostać królem szkoły może zostać naprawdę geniusz. W obecnym sezonie mam kilku faworytów, a dokładniej kogoś z Wielkiej Piątki. Hau Tsung to japoński gnoll o ciekawym podejściu do rządzenia i perfekcjonistycznym podejściu, $aimon Cash to satr, celebryta i milioner o nieskończonym zaopatrzeniu i całym czarnym rynku w kieszeni, Tom to kawał solidnego imigranta z polski będący uosiebieniem woli dresu, Chomikołak to podstępny i zdradliwy intrygant pozbawiony honoru i skrupułów, a Zamaskowany Rycerz to istny czarny koń o nieznanej tożsamości. Ten sezon z pewnością będzie najciekawszy.
Fan serialu

Uczniowie są jak każdy widzi. Trochę bójek, handlu narkotykami i morderstw się zdarza. Nie będę zaprzeczał. Po co jednak robić z tego aferę? Po co telewizję do tego mieszać? Przecież tu chodzi o edukację, prawda? No... Dobra, koniec tego dobrego. Idę na ustawkę uczniów. Założyłem się z naszym elektrykiem, że wygra Hau Tsung. Zaraz, jak to wciąż jesteśmy na wizji? Wyciąć to proszę, ej...
Weed, nauczyciel alchemii

Ma się dziać. Widz ma być prowokowany i szokowany w każdej chwili. Pod żadnym pozorem nie wolno go „obrazić” przed sprowokowanie do myślenia, bo tego nie wybaczy. Ma się dziać, a jeśli się nie dzieje, to trzeba samemu popchnąć odpowiednio sytuacje i to właśnie jest moją rolą.
Super Star, główny prowadzący w wywiadzie dla New York Times

***

W sesji nie dość, że gracze będą mogli spróbować sił w walce o władze w szkole, trochę poćwiczyć zapomnianą sztukę magiczną, zdać egzaminy szkolne, kilka razy uratować świat, zostać gwiazdą telewizji i nawet zakochać się w jakieś miłej osóbce, to jeszcze wszystko to wydarzy się na zupełnie nowej płaszczyźnie, czyli zupełnie nowym kanale rpg na chacie, gdzie w czasie rzeczywistym będzie można przeżyć przygodę pod czujnym okiem innych mieszkańców groty.

Na deser zostawiam rozpiskę najpopularniejszych ras nowego yorku i ich stereotyp w kulturze. Każdy gatunek uosabia jakąś subkulturę lub zjawisko. Zapraszam do czytania! ^^

Rasowe Archetypy:
Ludzie – Przeciętni i pospolici. Nie wyróżniają się niczym oprócz bycia yuppie ogarniętymi przez obsesję kariery zawodowej, zdobycia wykształcenia, wzbogacenia się i gapienia się telewizor, który jest przecież tak bardzo hehe, śmieszny. Ja tutaj młody wykształcony, karierę robię. Zejdź mi z drogi, mam spotkanie biznesowe w mc'donaldzie.

Elfy – Długousi są za mądrzy przecież, by jak durni ludzie gapić się w przekłamane serwisy informacyjne mówiące jak żyć i co robić. Postanowiły więc zostać hipsterami, którzy starają się być zawsze alternatywni i na przekór wszystkim noszą dziwne, alternatywne stroje. Paradoksalnie wszyscy i tak wyglądają tak samo oraz oglądają tą samą telewizję, przy której mówią do siebie tylko jestem za mądry na takie durności, oglądam to dla beki. Typowy elf brzydzi się trywialnością i wolny czas próbuje spędzić na warsztatach artystycznych gapiąc się na kwadrat namalowany na płótnie. Przeważnie jednak i tak trafiają do najpopularniejszego clubu, piją najpopularniejsze drinki i tańczą w rytm najpopularniejszej muzyki, a potem robią sobie zdjęcia nowym Iphonem na Facebooka, gdy leżą upici na betonie. Dobra faza, hehe.

Krasnoludy – Brodacze wychowani na muzyce swoich ojców, prawicowej ideologii i hołdzie dla historii jedynych i najwspanialszych stanów zjednoczonych. Zazwyczaj jeżdżą swoimi harleyami po autostradach, siedzą w niszowych pubach i słuchają hard rocka. Mocno agresywni i grubiańscy, nie unikają bójek. ]Nie masz skórzanej kurtki z ACDC? Podejdź no tu, lewacki homosiu. Nauczymy cię bycia facetem.

Orkowie – wychowani na rapie, szacunku ulicy i szczerym przekazie. Zazwyczaj młodociani przestępcy w przydługich spodniach, z dresowymi bluzami z kapturem, bejsbolem na ramieniu oraz byczym karkiem. Lubią malować po domach sprayem, robić ustawki, dopingować swoje ulubione kluby piłkarskie, podpalać oraz słuchać dobrego beatu. Ta muzyka to nasz flow, mówi o prawdziwym życiu, pozdro, peace, yo!

Jaszczuroludzie – podejrzane typki o dziwnych zapędach i niejasnych interesach. Powszechnie znani jako dilerzy narkotykami i bronią. Psst, chcesz kupić trochę magii?

Gnolle – wysokie irokezy, glany oraz poczucie anarchistycznej wolności. Mieszkają w kartonach i walczą z mass mediami poprzez śpiewanie piosenek o złej policji. Policja złapała mnie za dewastację mienia, durne psy!

Rusałki – Pokolenia dzieci-kwiatów, które zatrzymało się na etapie życia w naturą. Próbują polepszyć swoją reputację walcząc o dobro natury i ograniczenie emisji spalin, ale nikt ich nigdy nie słuchał, bo i tak są ćpunami i zwolennikami jakiś wschodnich religii. Nadejdzie dzień sądu i wszyscy się przekonanie czym jest zagłada... Simon, dawaj bucha i puść jakieś reagge.

Wampiry – Emo o upodobaniu do makijażu, grzywek, trampek i ogólnym bólu egzystencji. Kochają romantyzm, ale czytały tylko Wertera. Uwielbiają dramaty, ale znają tylko Zmierzch. Rzuciła mnie dziewczyna i nie zdałem z przyry. Życie jest bezsensu, idę na mościk.

Ogry – Typowe rednecki żyjące na wsi i jeżdżące pickupem. Żyją oglądaniem telewizji, a czasami wpadną na miejscowy turniej wrestlingu lub pójdą na pikietę republikanów.

Niziołki – Nerdy marnujące życie przed komputerem. Wklepałbym ci, ale muszą wbić jeszcze dwa poziomy w World of Sallasiacraft.

Nieumarli – wyjątkowe paskudne i przerażające typki o mrocznej aurze oraz wyglądzie seryjnego mordercy ukrytego pod postacią miłego i pomocnego sąsiada. Szatanizm, eksperymenty na ludziach, horrory gore i spanie w trumnie to nie jest nic złego, prawda?

Demony – Dawniej wrogowie numer jeden wszystkich cywilizowanych ras. Obecnie lekko dziecinni fani koreańskiego popu i japońskich kreskówek z małymi, słodkimi lolitkami. *głosem mrocznego lorda* Obejrzysz ze mną to Yaoi czy mam zachęcić cię do tego torturami?

Centaury – Rosyjscy emigranci, którzy ciągle odwalają coś idiotycznego i wrzucają do sieci. Plotki mówią, że w ich rodzinnych stronach niedźwiedzie chodzą po ulicach. Dajesz te filmiki na youtube z wypadkami z Rosji. Chcę zobaczyć co te centaury znowu odwalają!

Fauny – Najbogatsza rasa w całym uniwersum, mająca w swoim posiadaniu 90% światowego majątku. Znani są z przepychu, wielkich willi na swoich prywatnych wyspach oraz bycia obiektem kultu i zazdrości. Patrz jaki obskurny żul! Szofer! Zatrzymaj się! Chcę wręczyć tej biedotce czek na 1 000 000$. Niech zna szczodrość pana.

Meduzy – Temperamentne, gorącokrwiste, pełne pasji i spontaniczności. Greckie ucieleśnienie kultury śródziemnomorskiej o zabójczym spojrzeniu. Nie patrz tak na mnie!

Mechanika w sesji opiera się na uproszczonym modelu z DnD. Postawiłem na przejrzystość, by nie bawić się w zbędne liczenie, a cały fun losowości oddać w jak najprostszej formie. Jest 6 statystyk przeniesionych z powyższego systemu, a dokładniej:

Siła
Każdy dres musi mieć odpowiednią parę w łapie, by złoić skórę innym uczniom oraz muskulaturę, by wzbudzić respekt u swoich
pobratymców. Nic nie oddaje tego jak brutalna i mało finezyjna, ale skuteczna w praktyce siła.


Wytrzymałość
Zdolność utrzymania się na nogach w trakcie ustawki i utrzymanie świadomości mimo wstrząsu mózgu i złamania owartego – to oddaje wytrzymałość.

Zręczność
Ogól szybkości, techniki, refleksu. Dzięki tej umiejętności nawet mały gnom może powalić ogra poprzez uniknięcie jego wielkich łap i skontrowanie finezyjną dźwignią.

Charyzma
W Szkole Delikwentów może zapanować tylko najstraszniejszy, a w telewizji tylko najbardziej charakterystyczny. Bez charyzmy nic się nie osiągnie.

Intelekt
Umożliwia szybki rozwój i improwizowanie, dzięki której każda walka i egzamin mogą zakończyć się powodzeniem, nawet gdy „ten silny dres” nie da sobie rady z wyzwaniem.

Wiedza
Suchy zbiór informacji o realiach. Cecha pasywna, ale umożliwiająca osiągnięcie harmonii, spokoju i ładu w życiu. Nadmiar grozi zostaniem nerdem i przegraniem telewizyjnego show z kretesem.

UWAGA! NABÓR DO SESJI JEST ZAMKNIĘTY I SKŁAD GRACZY JEST JUŻ USTALONY. MOGĘ JEDYNIE ZAPROSIĆ ZAINTERESOWANYCH DO OGLĄDANIA NASZEJ GRY ZZA KULIS. SZCZEGÓŁY, A PRZEDE WSZYSTKIM TERMIN SESJI POJAWI SIĘ JUŻ NIEDŁUGO.

Irhak PW
2 czerwca 2014, 08:36
Margo Mab Baal
Spokrewniony chyba z każdą rasą jaką się da, podobno potrafi zmieniać rzeczywistość zgodnie ze swoją wolą. Nie zostało to potwierdzone, ale potrafi na pewno sprawiać, że drzwi znikają, a jego przeciwnicy (i ci co się śmiali z jego imion - oba są przecież żeńskie!) znikali w tajemniczych okolicznościach. W jego obecności zawsze coś się dzieje - a to nauczyciele zaczynają się bić z tablicą, a to chuligani zaczynają śpiewać i tańczyć tańczyć na owocach czy też na głowie największego kujona rosną kwiatki i inne rosiczki. Ma znajomych w każdej możliwej frakcji w szkole. Czasem nawet napuszcza jednych na drugich (najbardziej lubi oglądać walki elfów z wampirami). Orków czasami trenuje, przebierając ich przy tym w elfie fatałaszki (różowe spódniczki, makijaż itp.), a od jaszczurów bierze zawsze to co chce. Choć sam jest czysty to ma sporą siatkę dilerów, a krasnoludy jedzą mu z ręki (dosłownie) choć nie wiedzą czemu. Sam wygląda jak połączenie elfa, jaszczura i orka, a dodatkowo krąży plotka (sam ją podsyca), że w jego żyłach płynie smocza krew. Jakoś nigdy nie startował na pozycję króla, gdyż ma wszystko co chce bez niej (a niekiedy to nawet król się go boi).

10 Siła
9 Wytrzymałość
10 Zręczność
9 Charyzma
9 Intelekt
8 Wiedza

Hobbicus PW
2 czerwca 2014, 12:06
Doktor Normann jeszcze raz spojrzał na dowód osobisty. Można było przypuszczać, że się zastanawia nad czymś bardzo intensywnie. Zapisał coś w swoich notatkach, po czym zwrócił się do pacjenta:

- PAN NIE JEST CZYSTYM WILKOŁAKIEM?
- Babka rakszasą była. Od matki strony była.
- MUSZĘ ZNALEŹĆ FORMULARZE-
- ...formularze dla mieszańców. Tak, znam procedury. Znam.
- NIECH PAN POCZEKA CHWILĘ.

Doktor wstał, skrzypiąc cicho swoimi kośćmi, i poszedł do gabinetu obok. Finn wciągnął trochę powietrza nosem, a wraz z nim trochę zapachu rozmaitych środków czystości. Zwykle lubił ten aromat, zawsze mu się kojarzył z pracą i z pensją, nawet jeśli nie była ona wysoka. Teraz jednak nie był on za bardzo przyjemny. Wyciągnął z kieszeni mentola i zapalił. Zaciągnął się, spoglądając na ulicę za oknem.

Tak, Finn doskonale znał procedury. Jako fizjoterapeuta i pielęgniarz był zmuszony zapoznać się z nimi już w pierwszym roku studium medycznego. Wciąż jednak nie mógł się do końca pogodzić z tym, w jaki sposób klinika psychiatryczna traktuje swoich pacjentów. Podział dokumentów na rasy oraz pół-rasy był już dla niego bardzo dotkliwym szufladkowaniem, ale niestety nie na tym się kończył rasizm w służbie zdrowia. Rejestracja do odpowiednich lekarzy przede wszystkim na podstawie rasy pacjenta według niego nigdy nie wychodziła żadnemu z leczonych na dobre. Było to oparte tylko i wyłącznie na stereotypach - ludzie, elfy, krasnoludy i inne dobre rasy trafiały zwykle pod opiekę miłych lekarek-faerie. Orkowie szli do doktora Jackletona, młodego goblina cieszącego się powodzeniem wśród pań w rejestracji, bagniaki zaś trafiały do kadry jaszczuroludzi. Znał te procedury na pamięć, kiedy jeszcze miał praktyki w tradycyjnych przychodniach. Finn jednak, tak samo jak każde inne stworzenie mroku, został przydzielony ze swoimi problemami prawdziwemu liszowi.

Nie żeby doktor Normann był złym lekarzem ze względu na swoją nieumarłą naturę - wręcz przeciwnie, jako psychiatra doskonale się nadawał do swojej roboty ze swoją trupią twarzą bez jakichkolwiek emocji. Finn jednak nie czuł się do końca pewnie w jego towarzystwie. W końcu to był trup, takich jak on powinno się raczej spotykać w prosektorium, a nie poza nim. Poza tym Finn bardzo nie lubił tego, że został zapisany do tego lekarza tylko ze względu na to jak wygląda. Zawsze czuł się przez takie traktowanie gorszy, zwłaszcza że jego rasa ma dobrą reputację tylko wśród otępionych literaturą młodzieżową nastoletnich fanek. Poza nimi wilkołaki od lat były traktowane jako nędzne gwiazdorzyny.

Lisz wrócił do gabinetu z papierami i spojrzał na szluga w pysku Finna.

- MÓWIŁ PAN ŻE NIE JEST PAN PALACZEM. BĘDĘ MUSIAŁ ZMIENIĆ DOKUMENTACJĘ.
- Nie jestem. Tak tylko czasem. Czasem palę. Nie jestem palaczem.
- TU NIE WOLNO PALIĆ. TO DLA DOBRA INNYCH PACJENTÓW. BARDZO PROSZĘ ZGASIĆ PAPIEROSA I WRZUCIĆ DO POJEMNIKA NA ŚMIECI OBOK.

Wilkołak westchnął głęboko, wstał i ruszył ociężale w stronę kosza, głośno sapiąc przy każdym kroku. Jego sprawność fizyczna nie powalała - od dwóch lat zmagał się z nadwagą na skraju pierwszego stopnia otyłości. Miało to swoje zalety. Był przy tym wystarczająco silny i postawny, żeby móc być dobrym terapeutą i jednocześnie bronić się przed tymi bardziej agresywnymi uczniami. Jednocześnie jednak poruszanie się sprawiało mu pewną trudność, a z powodu jego tuszy nie miał zbyt dobrej opinii zarówno w środowisku szkolnym (zwłaszcza wśród nauczycieli wf-u), jak i lekarskim. No i musiał wychodzić o wiele wcześniej z domu, by nie spóźniać się do pracy - lepsze było przyjść na pół godziny przed rozpoczęciem roboty niż ryzykować bieg.

- WIĘC JESZCZE RAZ: MA PAN PROBLEMY Z OPANOWANIEM EMOCJI - upewnił się psychiatra, przewracając strony swojego notesu.
- Tak, dokładnie tak - Finn usiadł na krześle i wziął głęboki wdech.
- UDERZYŁ PAN NAUCZYCIELA ZA TO ŻE UPRAWIAŁ SEKS Z UCZENNICĄ W TOALECIE.
- Czułem zazdrość. Dobrze się z nią dogadywałem. Uśmiechnęła się po masażu. Uśmiechnęła. Zwykła zazdrość.
- BĘDZIE PAN PRZESŁUCHIWANY NA POLICJI?
- Dyrekcja powiedziała że jeśli sprawa się nie rozgłośni, to nie będzie żadnego postępowania. Żadnego. Nie rozgłośni się, nie będzie.
- WYRZUCONO PANA Z PRACY?
- Przesunięto. Nie wyrzucono. Polecono mnie innej placówce. Pojutrze zaczynam pracę. Nie wyrzucono. Best Fantasy Highschool, dwudziestka dziewiątka.
- CZYLI NIE MA PAN PROBLEMÓW ZAWODOWYCH ANI FINANSOWYCH?
- Raczej nie. Raczej.

Doktor Normann dokończył wypełnianie formularza i przekazał wilkołakowi do sprawdzenia. Finn wyciągnął okulary z lewej kieszeni koszuli i założył na pysk, po czym przyjrzał się uważnie danym wpisanym w tabelkę na kawałku żółtego papieru:

MIEJSCOWOŚĆ I DATA: Nowy York XX.09.201X
ID 4774525-13-ZI

FORMULARZ PACJENTA GATUNKU RASOWEGO MIESZANEGO
ZGODNIE Z ROZPORZĄDZENIEM MINISTRA ZDROWIA Z DNIA 30 LISTOPADA 199X W SPRAWIE KLASYFIKACJI GATUNKU RASOWEGO OBYWATELI

CENTRUM ZDROWIA PSYCHIATRYCZNEGO
ZSIPR "CZASZKODNO" W NOWYM YORKU

NAZWISKO I IMIĘ: Finn Kosovsky
NUMER DOWODU: 49YY3265ZZZ
DATA URODZENIA: 2.09.199X
WIEK OBECNY*: 23
WYKSZTAŁCENIE: zawodowe (studium policealne)
ZAWÓD: fizjoterapeuta, masażysta, pielęgniarz i asystent nauczyciela wychowania fizycznego.

POCHODZENIE GATUNKU RASOWEGO*:
Wilkołak (Hominis Lupus Lupus) | >75%
Rakszasa (Hominis Leo Rakshasaenis) | <25% (od strony matki)

WZROST: 202 cm
WAGA: 126 kg (bmi na skraju otyłości)
KOLOR SKÓRY: -
KOLOR WŁOSÓW: brunatno-rudy
KOLOR OCZU: piwne
CECHY SZCZEGÓLNE: widoczny przy zamkniętym pysku lewy dolny kieł, ogon typowy dla gatunku rasowego rakszasy.

*LICZONE W MOMENCIE WYPISYWANIA KARTY.
*W TABELĘ PO LEWEJ STRONIE WSTAWIĆ KOLEJNE ZWIĄZKI MIESZANE POCZĄWSZY OD NAJNOWSZEGO POKOLENIA. PO PRAWEJ WSTAWIĆ SZACOWANY PROCENT PRZEKAZANYCH GENÓW. POWYŻEJ TRZECIEGO POKOLENIA ZWIĄZKI POWINNY BYĆ IGNOROWANE.

---

PALĄCY: tak
NARKOTYKI: -
PRZEBYTE CHOROBY: -
SKÓRA/PAZURY: w normie
PŁCIOWOŚĆ: w normie
ORIENTACJA: heteroseksualna z odchyłami (pacjent nie był w stanie udzielić jednoznacznej odpowiedzi).

[...]

ROZPOZNANIE: nerwica depresyjna (F43), zagrożenie otyłością (E66), akalkulia (R48.8); pacjent wykazuje też skłonności hebefilskie i efebofilskie (F65.8), występują również objawy zaburzenia afektywnego dwubiegunowego (F31).
WSKAZANE: dalsza diagnoza oraz terapie; kontynuacja samorealizacji zawodowej.

[...]

---

PODPIS I PIECZĄTKA LEKARZA:
Ignatio Normann, M.D.


- MIAŁ PAN TYLKO SPRAWDZIĆ DANE OSOBOWE.
- Tak, sprawdziłem, tak. Wszystko się zgadza. Tak.
- PRZEPISUJĘ PANU RELANIUM, DWIE DAWKI DZIENNIE RANO I WIECZOREM, ORAZ TRAZODON, JEDNA DAWKA WIECZOREM.
- Dobrze, rozumiem, tak. Oczywiście, tak.
- DO TEGO ECHINACEA NA WZMOCNIENIE, JEDNA DAWKA RANO. POPIJAĆ CZYSTĄ WODĄ ALBO HERBATĄ BEZ CUKRU. OGRANICZYĆ PALENIE TYTONIU ORAZ SPOŻYCIE NABIAŁU. POD ŻADNYM POZOREM NIE SIĘGAĆ PO KOKAINĘ, MARIHUANĘ ANI INNE ŚRODKI NARKOTYZUJĄCE POZA ALKOHOLEM I LSD.
- Tak, dobrze. Tak - wilkołak nie patrzył już na lekarza. Udawał że przygląda się uważnie podłodze.

***

Finn Kosovsky urodził się jako owoc związku Edgara Kosovsky'ego i Lisy Lee-Jonson w bogatej dzielnicy Nowego Yorku. Ojciec pochodził z szanowanej wilkołackiej rodziny z tradycjami. Pracował jako tłumacz w firmie zajmującej się rozwożeniem artykułów elektronicznych. Matka była córką z gwałtu na rakszasiej żebraczce. Edgar wykupił ją od jaszczurzych alfonsów podczas podróży w delegacji, tym samym narażając się swoim rodzicom-arystokratom.

Gdy Finn miał 10 lat, jego ojciec zginął w wypadku lotniczym. On i jego matka musieli sprzedać swój majątek i zacząć zarabiać na życie. Sześć lat później Lisa zmarła na zapalenie płuc podczas sprzątania ulic na mrozie. Finn trafił do domu dziecka. Przysiągł sobie że ukończy naukę i zdobędzie wykształcenie zawodowe. Mimo poważnych problemów z arytmetyką (spowodowanych prawdopodobnie mieszaną krwią) ukończył kursy pielęgniarskie i dostał się do szkoły policealnej, gdzie zdał egzamin na technika fizjoterapeutę. Następnie rozpoczął pracę jako masażysta i pielęgniarz w liceum Fantasy High School nr 11 "CONAN".

Ze względu na problemy z tuszą oraz bycie mieszańcem nie dogadywał się dobrze ani z uczniami, ani z kadrą nauczycielską. Zdarzali się jednak podopieczni, którzy zwracali się do niego całkiem życzliwie. Jedną z nich była Mary Anderson, krasnoludzica, jedna z tutejszych prymusek. Finn czuł się szczęśliwy w jej towarzystwie, nieźle się z nią dogadywał. Nieźle jak na siebie - potrafił z nią normalnie porozmawiać o sprawach niezwiązanych z zawodem. Czuł że pojawia się w nich jakieś uczucie.

Pewnego dnia w nauczycielskim kiblu natknął się na rozebraną Mary obejmowaną przez jednego z matematyków. Rzucił się na niego z pięściami i złamał parę żeber. Dyrekcja dała mu ultimatum: jeśli Finn nie rozgłośni tego, co się działo między poszkodowanym a uczennicą, zostanie jedynie wyrzucony ze szkoły, za to dostanie posadę w szkole nr 9. Obawiając się o swoją karierę zawodową Kosovsky zgodził się na układ. Nie słyszał za dużo o tej szkole, gdyż nie rozmawiał o takich sprawach z innymi nauczycielami. Przed pierwszym dniem pracy odwiedził klinikę psychiatryczną i podjął się leczenia.

***

Wilkołak przyszedł do szkoły na dwadzieścia minut przed rozpoczęciem jego zajęć, w trakcie gdy trwały pierwsze lekcje. Zostawił swoje rzeczy oraz ubiór w gabinecie pielęgniarskim. Zorientował się jednak, że nie ma pojęcia gdzie znajduje się toaleta dla personelu szkoły, skorzystał więc z znajdującego się blisko kibla dla uczniów.

Przy wyjściu zastał go jakiś nauczyciel - starszawy elf w okularach, trzymający blisko przy sobie dziennik. Spojrzał na Finna nieufnie.

- Co, wilczur, na lekcje się nie przychodzi? Co to ma znaczyć?! Wyglądasz na jednego z tych bandziorów, do diabła, z tej jednej klasy! Idziesz ze mną!
- Ale proszę pana, ale przecież, proszę pana, to nie tak, ja tu tylko-
- O do diabła, dyskutuje jeszcze ze mną do diabła! - elf złapał wilkołaka za ramię i próbował poprowadzić. Uspokojony lekami Kosovsky nie protestował. - Idziemy do sali! To że kiblujesz wiele lat nie znaczy wcale, do diabła, że możesz się szwendać gdzie zechcesz! Ale nie martw się, twój wychowawca już dopilnuje, do diabła, żebyś dostał zasłużoną karę!

Przed wejściem do sali elf wziął dziennik klasy i zaczął przeglądać uważnie.
- Nazwisko!
- Kosovsky. Finn Kosovsky. Tak - odparł zrezygnowany wilczur.
- Nie ma cię w dzienniku? O ty do diabła, w ogóle nie chodzisz na zajęcia, co? Ale już na to zaradzimy, do diabła! - belfer wyciągnął długopis i dopisał do listy obecności nazwisko Finna. Następnie skreślił w dzienniku obecności za pierwszy miesiąc, dając dopisek: Nie usprawiedliwiać!

- To cię nauczy szacunku do nauki, szczeniaku, do diabła! A teraz marsz do klasy! - wrzasnął i otworzył drzwi. Finn, nie mając innego wyboru, wszedł do środka.

***

ATRYBUTY:

Siła: 22 (modyfikator +7)
Wytrzymałość: 14 (modyfikator +3)
Zręczność: 2
Charyzma: X*
Intelekt: 2
Wiedza: 8

* - Charyzma jest na poziomie nieokreślonym. Ze względu na swoje problemy psychiczne oraz różnorasowość w większości przypadków Finn nie ma praktycznie żadnych szans w testach na charyzmę, jednakże u niektórych osób jego sytuacja życiowa może wywoływać na tyle silne współczucie, iż może być traktowany przez nie z o wiele większym zaufaniem.

Morglin PW
2 czerwca 2014, 17:26
Cytat:
UWAGA! NABÓR DO SESJI JEST ZAMKNIĘTY I SKŁAD GRACZY JEST JUŻ USTALONY. MOGĘ JEDYNIE ZAPROSIĆ ZAINTERESOWANYCH DO OGLĄDANIA NASZEJ GRY ZZA KULIS. SZCZEGÓŁY, A PRZEDE WSZYSTKIM TERMIN SESJI POJAWI SIĘ JUŻ NIEDŁUGO.

Świetnie, mogliście umieścić tę informację na początku tematu - nie marnowałbym czasu na czytanie...

Wiwern PW
2 czerwca 2014, 17:55
Jakbym tak zrobił, to nikt by tego nie przeczytał. :P

Poza tym widzowie będą też mogli ingerować w sesje na swój specyficzny sposób. :>

Garett PW
2 czerwca 2014, 18:40
Znaczy nie liczą tego ingerowania, to dołączyć się nie będzie można? Jak tak to trochę lipa bo realia mi się spodobały. :(

Andruids PW
2 czerwca 2014, 18:47
Łączę się z tobą w bólu Morglin xD Nawet nie próbowałem się wysilać, a niesforny umysł już zaczął rozważać ciekawe postać pasujące do osobliwego klimatu sesji (najprawdopodobniej padłoby na krasnoluda, kapitana kółka saperskiego). Nieładne posunięcie Wiwerno ; )

Wiwern PW
2 czerwca 2014, 19:24
Cóż, początkowo i tak miałem mieć większy skład do gry. Obecny team jest i tak już po pewnych cięciach. :P

Każdy kto byłby zainteresowany wzięciem udziału mimo zamkniętego naboru niech mi się tutaj wpisze. Powiedzmy, że rozważam pewien zabieg fabularno-odgrywano-społeczny, który mógłby was przybliżyć do odegrania jakieś roli w uniwersum. Wbrew pozorom nie taki mały. :>

W każdym razie sesja jest także pewną formą wydarzenia (nie)kulturalnego, więc zapraszam serdecznie. :)

Belegor PW
2 czerwca 2014, 20:03
Imię: Caol Pipes
Rasa: Jaszczuroczłowiek
Wygląd: Wysoki, zielono-żółty, z czarnymi łuskami na pysku. Oczy zjadliwie żółte, wredny wyraz pyska. Zawsze chodzi w poszarpanych, T-shirtach, jeansach, skórzanych kurtkach z kolcami i z licznymi kieszeniami.
Charakter:
Wredny, poważny, sarkastyczny drań, który nie zawaha się poświęcić kumpli dla „wyższej” sprawy, skąpy i potrafiący „perswazją” ściągać długi. Liczy każdy grosz i jest mściwy. Mówiłem, że jest wredny?
Klasa: Dla najgorszych, znany ze sprzedawania broni, „uhahaczy” i bomb
Pasja: Chemia, zwłaszcza ta bombowa
Historia:
Syn jaszczura z dobrego domu. Firma ojca zajmuje się sprzedażą i dystrybucją środków prewencyjnych. Wykorzystując kontakty szmuglował w poprzedniej szkole bronie nieużywane, prototypy nie mówiąc jaka jest ich minimalna moc (lubił gdy używana jest na full power). Od malutkiego bawił się zestawami małego chemika. Nie dziwota, że w wieku sześciu lat zrobił pierwszą bombę śmierdzącą z siarczanu amonu, a w gimnazjum kupował węgiel, by zrobić z niego amfetaminę. Związany z łobuzerską saurią- Tyrią Nightscale, która potrafiła stawać się niewidzialna. U szczytu ich przestępczej kariery podkładali bomby w każde święto. Wywalony ze szkoły z powodu strony internetowej ośmieszającej dyrektora, nauczycieli i uczniów (głównie homosiowatych elfów). Jako jedyny się przyznał. Po wydaleniu sala gimnastyczna tej szkoły została z „nieznanych przyczyn” zrównana z ziemią. Obecnie przebywa w nowej szkole, gdzie znów chce się wybić na szczyty tamtejszej hierarchii chuliganów, więc można się spodziewać nie jednego wybuchu i licznych remontów.


Siła: 9
Wytrzymałość: 9
Zręczność: 10
Charyzma: 10
Intelekt: 11
Wiedza: 6

Kammer PW
2 czerwca 2014, 20:43
Realia ciekawe, chętnie coś poingeruję. :P

I gratuluję, przekonaliście mnie do zaglądania do tego stolika. :P

Garett PW
2 czerwca 2014, 20:58
Ja to chętnie byłbym obiektem owego ingerowania, ale w ostateczności poingeruję. Szkoda tylko, że mój Demon - Otaku - prawiczek nie powstanie. :P

Garett PW
16 lipca 2014, 19:36
Karta Uczestnika Programu

Imię i nazwisko: Keitaro Lucyfer
Płeć: oryginalnie mężczyzna (posiada zdolność przemiany w kobietę)
Rasa: Demon ze szlacheckiego rodu (Arcydemon)
Narodowość: Polska
Hobby: Anime i Manga, World of Sallasiacraft i inne gry komputerowe
Ciekawostki: Jest uzależnionym od Hentai prawiczkiem, nie lubi lewaków, Keitaro nie jest jego prawdziwym imieniem (demony ze szlacheckich rodów nigdy nie podają osobom postronnym swych prawdziwych imion)
Statystyki:
-Siła 12
-Wytrzymałość 10
-Zręczność 8
-Charyzma 4
-Inteligencja 11
-Wiedza 10

Historia: Keitaro jest pochodzącym z Polski Demonem, jego rodzina musiała uciekać do Ameryki, gdyż partia Inkwizycji która wygrała wybory większością konstytucyjną, zapowiedziała pozbyć się wszystkich diabłów, wampirów, orków, nieumarłych, rusałek i centaurów z ziem Polskich. Mimo, że z bogactwem swojej rodziny mógłby iść do każdej dowolnej szkoły, jego ojciec oglądając zapowiedź Fantastycznej Szkoły Delikwentów, powiedział, iż jego syn z pewnością wygra program i cała Ameryka, ba, cały świat dowie się jak potężny jest ród Lucyfer.
Ponoć Keitaro miał zamiar uciec, ale dziwnym trafem teleportował się wprost do szkoły. Oto film, ukazujący owo zdarzenie:

Keitaro z Wielkiego Rodu Lucyfer, zwany Akuma!
Wzywam cię o potężny Arcydemonie!

JEB! ŁUBUDUBU! TRZASK!

Na środku niechlujnie narysowanego kręgu spirytystycznego pojawił się ubrany w ciemne jeansy i brudną czarną koszulkę z napisem „I Love Anime!!!” nastolatek. Wydawałoby by się, iż jest zwykłym człowiekiem, gdyby nie łuskowate ręce i olbrzymie skrzydła na plecach. Chłopak jakby nigdy nic, grał w jakąś bzdurną gierkę na tablecie w odgadywanie imion postaci z anime.
-Ty jesteś Wielki Demon Akuma? - odezwał się jakiś ciotowaty wampir-emo.
-Co? BAKA! Akuma to po japońsku Demon, tylko lepiej brzmi, dlatego się tak nazwałem – odpowiedział mu demon. - No, to w jakim kraju jesteśmy?
-Eeee, w Ameryce, w Fantastycznej Szkole Delikwentów nr.9.
-What?! Jasna cholera, najpierw musieliśmy przyjechać do ameryki, bo w Polsce wygrała partia Inkwizycji i nie można było tam zostać, potem zapisują mnie do tej głupiej szkoły dla neandertali, żebym „pokazał, że ród Lucyfer może wygrać wszystko”, wrzucam do internetu porady jak mnie wezwać mając nadzieję, iż trafię do Japonii, a tu dupa. Musiałeś mnie wezwać akurat tutaj ty idioto?
-Nooo booo, te straszne dresy cały czas mnie biją chciałem żeeebyyy Pan Akuma mnie obronił – wampir widocznie już nie wytrzymywał i zaczynał płakać.
-Hmmm, pomogę ci jeśli mi powiesz gdzie jest prysznic dla dziewczyn.
-Prosto korytarzem, po schodach i w lewo.
-Arigato! - Keitaro wstał i otworzył drzwi.
-Hej, a co z twoją pomocą?
-Kłamałem, idź się lepiej pociąć. Nara!
Idąc w stronę prysznica, Keitaro zaczął zmieniać postać. Okrył go ogień i wyszedł z niego jako wysoka, długowłosa kobieta z olbrzymimi zderzakami!

Kammer PW
16 lipca 2014, 22:05
Imię i nazwiska: Simon Kentucky der Schlertzen della Sekatora de Odhins;
Płeć: mąż; //magii
Rasa: pierwotnie elf, lecz po całkiem bogatych modyfikacjach;
Zachowanie: psychopaty i z tendencjami do manipulowania innymi. Jego wypowiedzi są wybitnie... odmienne. Może albo jedynie porozumiewać się krótkimi dźwiękami i mruknięciami, albo odstawiać bogate monologi, ignorując otoczenie i możliwych rozmówców;

Biografia: pochodzi z całkiem bogatej, snobistycznej rodziny. Miał do dyspozycji większość rodowej fortuny i postanowił przeznaczyć ją na działalność dobroczynną zgłębianie tajników magii. Wszelakiej. Poważnie. Studiował voodoo i techniki medytacyjne Shaolin, nordyckie runy i pierwotnoie-amerykańskie duchy natury. Poszukiwania wiedzy zagoniły go do Nowego Yorku, gdzie to trafił na skutek błędu w inkantacji teleportacji, bo przecież z NY bardzo blisko do Yorku. Uczył się w pewnej, renomowanej szkole, lecz pewnego dnia wybitnie się śpieszył i wszedł na tereny getta orków w drodze na placówkę badań. Oczywiście, nieszczęścia idą parami. Akurat na tereny przybyli z gościnną i pokojową wizytą pewien gang krasnoludów z jakimś pijanym ekspaladynem na czele. Kto znalazł się w centrum frontu? Toż to oczywiste... Ostatecznie nasz bohater stracił oko, część języka i poniósł całkiem poważne uszkodzenia reszty organów. Operacja plastyczna okazała się niezbędna, lecz rodzina, naturalnie, odwróciła się od niego plecami. Został on jedynie poskłądany jako-tako do kupy i wypuszczony. Później leczył się własnymi metodami, czego skutkami było na przykład czerwonawe, sztuczne oko, które kontraskuje z jego naturalnym niebieskim drugim i brzydkie blizny na całym ciele. Na domiar złego został wywalony z poprzedniej szkoły (za naruszenie praw mieszkańców magicznych i ich siedlisk. Cokolwiek to znaczy). Dołączenie do Delikwentów traktuje jako szansę na kontynuację nauki magii;

Statystyki:
Siła: 2; //aczkolwiek może wykorzystać telekinezę do podnoszenia i ciskania przedmiotów i osób
Wytrzymałość: 5; // wystarczy, narzekacze? :P
Zręczność: 4;
Charyzma: 8;
Inteligencja: 25; (słownie: czterdzieści)
Wiedza: 20;

Wiwern PW
17 lipca 2014, 00:52
Witam po przerwie! Były spore problemy z ustaleniem terminu i zgraniem wszystkich osób w jednym momencie, ale w końcu udało się. Sesja rozpocznie się 18 Sierpnia o godzinie 18:30 na naszym nowym kanale rpg, na którym w czasie rzeczywistym będzie można grać oraz oglądać przygody dresów, magów i uczniów z tego pokręconego, nieśmiesznego uniwersum.

To wszystko? Oczywiście, że nie! Do zaprezentowania mam oficjalne intro do tej sesji, w którym poznamy telewizyjny świat z perspektywy medyków-komandosów. Ta krótka sesja była przyjemnym testem kanału rpg, sprawdzianem działania kostek oraz miłą, fabularną odskocznią od standardów fantastyki. Obrobiony zapis tamtejszej przygody znajdziecie tutaj.

Szczegóły odnośnie mechaniki odnajdziecie w tym miejscu.

Kto się dostał? Cóż, wszyscy, ale... Nie każdy będzie mógł sobie pograć przez całą sesję. Czas antenowy jest bardzo, bardzo drogi. Jak jednak ściągnąć z anteny tych najnudniejszych? To bardzo proste. Wystarczy po prostu dać możliwość głosowania telewidzom, czyli wszystkim mieszkańcom groty i świadkom tego całego bajzlu. Do tego będzie służył specjalny temat [RPG/Głosowanie] New York TV, który zostanie utworzony wraz z startem sesji. W pierwszym akcie gracze zaczną od krótkich 5 lekcji i będą łączeni w grupy po 3 osoby. Po skończeniu aktu widzowie zagłosują na 4 najlepszych, którzy przejdą dalej, a ci nudziarze, którzy nie potrafią się sprzedać będą musieli odejść. Wyniki losowania grup zostaną ukazane na dniach. Głosujący mogą wygrać 5000zł, fiata multiple oraz randkę z Alamarem. Zapraszamy!

Xel gra postać spoza problemów ramówki tv i walenia bejsbolem. Dołączy do gry w trakcie sesji wraz z rozwojem fabuły i ominie go głosowanie.

Do gry dołączy także Trith, który w wolnej chwili wrzuci tutaj swoją kartę.

Xelacient PW
17 lipca 2014, 18:36
Imię: Wrenax, recykler dusz

Wiek: Dużo, ale gdy nie jesteś biologiczną istotą to i tak bez znaczenia, ale powiedzmy, że kilkaset w "ziemskiej" miarze.

Wygląd: Półprzezroczysty glut po którym przebiegają różne wyładowania, rozbłyski i inne przebarwienia. Jednak zazwyczaj występuje w postaci dwumetrowego pancerza.

Wyposazęnie: Wielka zbroja z elementami mechanicznymi.
Najważniejsze jednak są kamienie dusz, które pozwalają mu chwytać dusze oraz jego osobisty “procesor” - pełniący jego funkcję mózgu, przy jego zniszczeniu straci kontakt ze swoim “ciałem” i najprawdopodobniej jakiś wir magiczny czy inne zjawisko porwie jego świadomość w jakiś inny zakątek multiuniversum. Zwykle trzyma go pod napierśnikiem, a w “głowie” ma aparaturę obserwacyjno-nadawczą

Charakter: Niemal pozbawiona emocji świadomość.  Nawet nie ma pewności czy wciąż posiada dusze.
Jednak “żywi” się emocjami z otoczenia i mogą się one mu udzielić. Do celu kieruje się logiką i rozwagą.
Jego celem jest ogólnie pojęty “rozwój” jeszcze bardziej ogólnie pojętego “ogółu”.
Jeśli uzna jakąś czynność za służącą tym celom to nie będzie się wahał jej wykonać(no chyba, że ryzyko (czyli prawdopodobieństwo razy straty) będzie zbyt duże.
Wrenax mówi spokojnie i wyraźnie, a także ma przebogate słownictwo, ale czasami się "zapomina" i potrafi jechać na skomplikowanym naukowym słownictwem, ponadto jest bardzo zachowawczy tym co mówi (nie używa mocnych i dosadnych, uproszczonych argumentów, lecz często dopuszcza możliwość wyjątku i tym podobnych uogólnień, przez co słuchanie go wymaga skupienia i wysiłku, ale w końcu jest psionicznym bytem, potrafiącym jako czysta jaźń podróżować miedzy wymiarami.

Historia:
Kim jestem? Zbrodniarzem, setki lat frustracji spowodowały, że zwróciłem się przeciw członkom własnej rasy. A była to rasa niezwykle zaawansowana technicznie i kulturowo, przemierzała pustkę kosmosu, by zasiewać życie na planetach i je rozwijać. Ja zaś byłem kimś
zwyczajnym - nauczycielem, choć ten fach przy symbolicznym przyroście miał więcej wspólnego ze zbieraniem i przekazywaniem wiedzy niż jej nauczaniem.

W skali znanych mi przewinień moje czyny były wręcz śmieszne,  wątpię, żeby spowodował realne straty, ale to było coś niespotkanego w tym idealnym społeczeństwie.

Najgorsze było to, że dałem się ponieść emocjom.
Jakby mnie ukarali? Nie wiem. Może skazaliby mnie na wygnanie? W każdym bądź razie udało mi się uciec.
Specyficzne manipulacje psioniczne pozwoliły mi wytworzyć substancję która stanowi granicę między energią a materią. Goonergium
To ona dała mi moc do niszczenia i to ona pozwoliła mi uciec, ale cena była straszna.
Moje ciało, moje jestestwo, moja świadomość, a nawet moja dusza zostały pochłonięte przez tą przeklętą mieszaninę.
Stałem się martwy, dosłownie. Zostałem uwięziony pustce odrętwienia i poznałem najgorszy rodzaj nudy, kiedy twój umysł obumiera. I tak osiągnąłem stan “bezczasowej pustki”. Co to jest? Stan niemal równoznaczny z końcem egzystencji. Można rzecz, że moja dusz została unicestwiona.
Nie wiem ile trwałby ten stan, ale chyba dzięki moim niemym krzykom lub sygnałom wysyłanym przez wrak mojego statku znalazła mnie ona.
Biorąc pod uwagę nieskończoność kosmicznej pustki, nasze spotkanie było wręcz cudem, chociaż kto wie?
Może to nie był czysty przypadek, lecz skutek sumy wielu mało znaczących szczegółów?
Jestem jej wdzięczny za to co dla mnie zrobiła, ale nasze ścieżki, prędzej czy później musiały się rozejść, u podstaw naszego konfliktu leżało głębokie różnice światopoglądowe naszych nacji. Zresztą, straszny babsztyl, jeśli nie powiedzieć dosadniej.
Czy kiedyś wrócę do mojej rasy? Nie wiem, musiałbym ją najpierw odnaleźć.
Ale to tego czasu poświęciłem się pewnemu celu:
Dusze mogą zostać wykorzystane przy tworzeniu artefaktów lub przeprowadzania magicznych rytuałów, skutkuje to ich zniszczeniem, a tym samym końcem ich egzystencji.

To nie do końca prawda, dusz do cna wyczerpana staje się niczym iskra wobec wybuchu supernowej.
Świadomość zamiera, zdolność do rejestracji jakichkolwiek wrażeń również. Dosłownie przerwa w istnieniu, ale nadal trwają.

Często są to dusze istot które nie zasłużyły na jakąkolwiek litość, które gdyby im się poszczęściło nie zawahały by się doprowadzić swoich wrogów do identycznego stanu. I jest niewielka szansa, żeby odpokutowały chociaż część swoich win.
Ale być może to mój sposób na uspokojenie dysonansu poznawczego?  Pomóc tym którym nikt inny nie pomoże? A może chcę, by Egzystencjum rozwijało się bez przeszkód?
Można różnie to nazwać, ale ja mówię, że jestem recyklerem dusz.



Siła: 20
Wytrzymałość: 20
Zręczność: 10
Charyzma: 5
Inteligencja: 40
Wiedza 15

Trith PW
17 lipca 2014, 22:14
Imię i nazwisko: Basil Hiacynt Anagnos
płeć: mężczyzna
wiek: 21
rasa: meduza

Biografia: Basil jest synem imigrantki z Grecji. Tak, tej mistycznej, legendarnej Grecji, która była ojczyzną wielu z najsłynniejszych starożytnych matematyków, filozofów, herosów. Która była kolebką cywilizacji współczesnego świata a dzisiaj jest podupadającym, bankrutującym krajem z nieoficjalnym hymnem "Pierdolę, nie robię!", krainą szykanowaną przez Unię Europejską.
Persefona Anagnos wyjechała rzekomo w celu poprawy warunków bytu swojego oraz swojego dziecka, które planowała urodzić w Ameryce, by miało obywatelstwo. Dziecko, która sama nie wie, z kim ma. By sama zapewnić sobie pobyt w Stanach, "przekonała swoimi wdziękami" przynajmniej trzech facetów. Krótko mówiąc, Persefona była "kobietą wyzwoloną", a w dodatku apodyktyczną furiatką i histeryczką, którą mało tak naprawdę obchodziło w życiu.
Basil więc wyrósł na bardzo nieporządnego młodzieńca. W młodym wieku zaczął używać wyrobów tytoniowych, napojów wyskokowych oraz substancji psychoaktywnych. A w rozpuście to prześcigał własną matkę. Odkrył, że seks jest bardzo dobrą metodą manipulowania ludźmi (w tym również własną matką, ale z nią to akurat zaczęło się z jej inicjatywy). Z racji odziedziczenia wielu cech po matce ( w tym śródziemnomorskiego temperamentu) często miały miejsce konflikty między nim a Persefoną. W ten oto sposób Basil wykształcił zadziorny, buntowniczy i niezależny charakter. Siłą rzeczy prędzej czy później został wyrzucony z domu. Ale potrafił sobie z tym poradzić. Wystarczy zakręcić tyłkiem przed odpowiednią (odpowiednio naiwną) osobą i później udawać wielką miłość, to ma się miejsce do zamieszkania i pełną lodówkę do ograbiania czasem nawet do kilku miesięcy, jak się ma siły udawać grzecznego. Czasami jednak Basil jednak nie był w stanie znaleźć wystarczająco głupiego faceta lub baby przez wystarczająco długi czas, wtedy musiał on porzucać swoje motto "ból pracy jest gorszy niż najgorszy ból dupy". A z racji braku solidnego wykształcenia, jedyne co mógł robić, to sprzątać. Ale że z natury nie był pedantem, a w dodatku miał w zwyczaju zamieniać w kamień każdego, kto go wystarczająco zdenerwuje, zatem nigdy nie zaobserwowano go pracującego dłużej niż miesiąc.
Zmieniło się to, kiedy po znajomości (nie trzeba wspominać jakiego rodzaju znajomości), kolega koleżanki kuzyna dyrektora załatwił Basilowi przyjęcie do najgorszej szkoły poszukiwaczy przygód w regionie pod przykrywką ucznia. Tak naprawdę chodziło o zatrudnienie na czarno w postaci sprzątacza... WRÓĆ! w roli Szanownego Pana Woźnego. Sytuacja wydawała się być korzystna dla każdego: Dyrcio nie musiał płacić żadnych składek czy odprowadzać innych płatności od (legalnego) zatrudniania, nareszcie znalazł się ktoś, kto po dwóch dniach roboty nie trzaśnie drzwiami oburzony warunkami pracy i złoży pozew do sądu o bezpośrednie zagrożenie życia, a Basil nareszcie znalazł robotę, w której może się żywnie opierdalać i (w teorii) nie będzie musiał dawać dupy. Zarobki są mizerne, ale nie jest źle z wliczonym zakwaterowaniem w skrzydle mieszkalnym tego zacnego ośrodka edukacji (jeden z najgorszych syfów, w jakim przyszło mu mieszkać) oraz wyżywienie w szkolnej stołówce, z którego jednak korzysta jak najrzadziej, gdyż jeszcze nie rozszyfrował do tej pory, z jaką potrawą ma tam do czynienia.

cechy:
- w miarę sprytny i przekonujący - jest w stanie wyprowadzić w pole lub zmanipulować innych za pomocą demagogii czy uwiedzenia.
- xxx - spore doświadczenie w bardzo bliskich (acz ordynarnych) kontaktach międzyludzkich (przy takiej ilości partnerów to nic dziwnego), co więcej jest zdeprawowanym seksoholikiem.
- gadzi metabolizm - kiepsko u niego z termoregulacją, unika narażania się na zbyt wysokie lub niskie temperatury. Tak jak gady, nie musi jeść regularnie, wystarczy jak naje się raz na dłuższy czas i praktycznie nie musi jeść do skończenia "zapasów", czego wynikiem jest duże wahanie wagi. Jednak stara się jadać regulanie i z umiarem, by utrzymać w miarę stałą linię.
- leń i słabeusz - wrodzone lenistwo nie pozwala mu na regularne ćwiczenia, czyli więc nie imponuje budową ciała.
- choleryk - kiedy zdenerwowany, staje się niebezpieczny. Kiedy puszczają mu nerwy staje się wulgarny i wredny.
- sprzątanie oraz walka narzędziami sprzątającymi - mimo wszystko ta znikoma ilość pracy nie pozostała bez śladu. Wie jak trzymać miotłę oraz jak roztrzaskać ją komuś na głowie.
- takie tam, gusła - intuicyjne, podstawowe posługiwanie się magią (bojową, oczywiście), nic szczególnego, z pewnością w dodatku jest to poniżej średniej krajowej.

wygląd:
Dosyć przeciętna, może nawet nieco przymdła twarz, zwykle chudy, a przede wszystkim niemal całkowicie pozbawiony mięśni. Szarobrązowe łuski, żółtawa skóra, wygląd wystarczająco zaniedbany, by się nad takowym zlitować, ale wystarczająco zadbany, żeby nie był odpychający i dało się go ruchać.



STATYSTYKI:
Siła – 4 ( znacząco zwiększa się, kiedy wpada w furię (+200% wartości współczynnika) )
Wytrzymałość - 4
Zręczność - 12
Charyzma - 10
Inteligencja - 11
Wiedza - 4

Wiwern PW
18 lipca 2014, 12:02
Podział grup w pierwszym akcie wygląda następująco:

1) Na lekcji magicznego BHP i administracji fantastycznej prowadzonej przez samego dyrektora szkoły znajdą się Finn, Basil, Caol i Margo.

2) Na luźnych zajęciach z alchemii prowadzonych przez flegmatycznego pana Weeda znajdą się Caol, Keitaro i Simon.

3) Test sprawności fizycznej na lekcjach WF przeprowadzi wam Rysiek z Wietnamu, ceniony sportowiec ze stresem pourazowym. Znajdą się na nim Simon, Margo, Caol i Finn.

4) Starszy, miły Gnoll przeprowadzi wam ciekawą lekcję historii, archeologii i artefaktoznastwa. Na niej znajdą się Finn, Keitaro i Basil.

5) Na koniec dnia wicedyrektorka, mistrzyni magii, albinoska i zimna jak lód elfka z wahaniami nastroju przeprowadzi lekcję magii. Na niej pecha znaleźć się będą mieli Margo, Keitaro, Simon i Basil.

Kammer PW
18 lipca 2014, 18:43
Jakby ktoś nie załapał, to sesja już sie zaczęła. Odsyłam na Cmentarz.

Wiwern PW
19 lipca 2014, 01:03
Nie będę się zbytnio rozwodził, bo jestem zmęczony, a za kilka godzin wyjeżdżam.

Przyznam jednak, że bawiłem się świetnie. Były momenty lepsze i gorsze, niektóre motywy zawaliłem, ale jakoś to szło. Było i trochę humoru, i trochę walk, a i miejsce na fabularne plot twisty się znalazło.

Nie wiem kiedy uda nam się zebrać ponownie, ale zostały nam jeszcze 3 akty. W nich nowe przygody, nowe sojusze, tajemnicze Time Squire TV, wesele Pipesa, kosmos, pościgi, wybuchy i strzelaniny.

Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do komentowania

Hobbicus PW
22 lipca 2014, 12:26
Stenogramy z sesji zostaną opublikowane za czas jakiś. Trochę to zajmie, niestety, chyba że miałbym wrzucać bezpośrednio plik txt do wglądu.
strona: 1 - 2
temat: [RPG/CHAT] New York TV: Fantastyczna Szkoła Delikwentów

powered by phpQui
beware of the two-headed weasel