Kwasowa Grota Heroes VIIMight & Magic XDark MessiahHorn of the AbyssHistoria Światów MMSkarbiecCzat
Cmentarz jest opustoszały
jesteś zalogowany jako Nieznajomy
zaloguj się    załóż konto
Nieznane Opowieścitemat: [RPG] Statek Widmo
komnata: Nieznane Opowieści
strona: 1 - 2

Bychu PW
10 października 2012, 19:39
A jednak, musimy uciekać pomyślał Weedster, po czym jak najszybciej zaczął uciekać wraz z wynalazcą, z nadzieją, że w jednym z węższych korytarzy, będą mieli większe szanse, gdyby doszło do walki.
- Uciekaj! - darł się Weedster.

MG (Mhrokus Gigantus) PW
10 października 2012, 19:54
Dark DragonDark DragonDartanion & TopFunny525 (wyjątkowo wciela się w rolę Alberto)

Nagły świst w powietrzu i coś metalowego wbiło się między żebra Alberto. Może i nierozsądnym było po prostu się odwrócić od zgrai napastników, bez większego planu. Teraz niestety było na to za późno. Przynajmniej zrobili sobie spory dystans i mimo, że rana Alberto zaczynała już krwawić to radzili sobie całkiem nieźle. Pędzili razem, ramię w ramię, z powrotem w górę korytarza, którym dopiero co schodzili. Za nimi buty Delphanian tupotały o metalową podłogę, a Weedster słyszał ich zbliżające się głosy. Nie mieli najmniejszych szans, żeby im uciec. A gdyby nawet jakimś dziwnym zrządzeniem losu zdołali umknąć, Aur Myss będzie na nich czekał jutro i pojutrze i... Wybiegając zza zakrętu, Weedster omal nie wpadł na strażnika stojącego przed nimi. ISW uniósł odruchowo obie ręce w powstrzymującym geście, a nagłe hamowanie, które uchroniło Weedstera przed staranowaniem go, spowodowało, że po chwili z tyłu wpadł na niego Alberto, delikatnie zabrudzając go przy tym krwią.
- Co tu się dzieje? – spytał strażnik.

Orianna PW
10 października 2012, 20:03
Gonią nas strażniku! - odpowiada Alberto - A ja zostałem ranny, jakiś idiota do mnie strzelił! Potrzebujemy pomocy, proszę, pomóżcie nam!

Alberto widząc, że rana mocno krwawi, wyciąga ze swoich spodni starą szmatkę, którą przez przypadek zabrał z jadalni, gdy kończył jeść. Używa jej, do oczyszczenia rany.

Weedster - Mówi Alberto - Mamy mało czasu! Za chwilę tu będą! Szybko! Biegnij ile sił, dam radę, najważniejsze jest, aby odnaleźć Oriannę, ona nas na pewno ochroni!...

Bychu PW
10 października 2012, 20:14
Weedster wyjął szybko swój sztylet, i uderzył strażnika rękojeścią, aby go powalić i ogłuszyć, po czym szybkim ciosem w krtań zaatakował sługusa Myssy. Po czym (jeśli się udało) przekazał broń strażnika wynalazcy z nadzieją, że wynalazca, będzie umiał nią przynajmniej porządnie walnąć przeciwnika w łeb.
Sam wziął do ręki granat i wyczekiwał odpowiedniego momentu użycia go.

MG (Mhrokus Gigantus) PW
10 października 2012, 20:25
Dark DragonDark DragonDartanion & TopFunny525 (wyjątkowo wciela się w rolę Alberto)

Strażnik wysłuchiwał przez chwilę krzyków Alberto, po czym został zaatakowany sztyletem. Odparł tak oczywisty atak z łatwością. Sztylet ześlizgnął się po kolbie i upadł na ziemię. Weedster dostał najpierw karabinem pod żebra, a następnie kolbą w głowę i stracił przytomność. Strażnik wycelował też w głowę uciekającego Alberto biorąc to za przejaw czystej dezercji. Trafił go jedynie w nogę, co spowodowało natychmiastowy upadek naukowca. Ten też po chwili zemdlał z bólu...

Markab PW
10 października 2012, 20:48
Markab powoli zbierał się z ziemi, patrząc cały czas na więźnia. Oczy zapłonęły soczystą pomarańczą i sucho odpowiedział.- Z łaski swojej odejdź- dodał że złością.- Rozbijasz się niczym Banta po knajpie. A teraz odwróć się i odejdź, bo inaczej pogadamy. Przy tych słowach zdawało mu się że przesadził, ale musiał grać role dalej.

Orianna PW
10 października 2012, 21:59
Nie... Dobrze... - To były ostatnie słowa Alberto przed całkowitym zemdleniem... Z bólu i obrażeń zadanych i przez więźniów i przez strażnika, który najwidoczniej niczego nie zrozumiał z jego lamentów...

Zendaar PW
14 października 2012, 12:13
Zendaar ponownie się zamyślił. W końcu zdecydował się wyrazić swoje stanowisko.

- Wpędzisz mnie do grobu, Shazar! Niech stracę, 500 000 kredytów i ani jednego więcej!

Urwał, dając swojemu rozmówcy chwilę na przemyślenie oferty. Był prawie pewny, że usłyszy pozytywną odpowiedź. Wreszcie popatrzył na swego klienta, uśmiechając się nieznacznie...

- Po przyjacielsku mogę też dorzucić kilka niewolnic.

Hobbicus PW
21 listopada 2012, 17:53
Jedyną rzeczą, na którą Little Gentti w takiej sytuacji mógłby się odważyć, byłoby odsunięcie się i niezawadzanie awanturnikom. Tak też więc zrobił, powarkując cicho pod nosem w Gamorrese o tym, że przeprasza samego siebie za swój nędzny żywot, lecz niestety nie może obiecać sobie żadnej poprawy.

W takich chwilach jak ta miał tylko nadzieję, iż tym razem nie wydarzy się nic ekstremalnego. Nie do końca wiedział dlaczego, lecz zwykle w przypływie emocji rzeczy wokół niego zachowywały się na tyle anormalnie, co i niebezpiecznie dla innych.

MG (Mhrokus Gigantus) PW
30 listopada 2012, 20:55
Dark DragonDark DragonAntares & Hobbit

Markab mógł się tego spodziewać, osobnik złapał go za ubiór i zaczął energicznie potrząsać.
- Chyba nie wiesz do kogo się zwracasz! Ludzie ścierwo! - Markab czuł na sobie jego cuchnący odór, zarówno niemytego ciała jak i wyziewów.
- A ty świniaku, co tam mamroczesz pod tym ryjem? To twój kumpel? - cała akcja zaczynała przybierać nieciekawy obrót.

Dark DragonDark DragonDartanion

Hej, Odpad – odezwała się Zahara Cody. – Jesteśmy już na miejscu? Android chirurg 2-1B popatrzył na nią tępym wzrokiem. Był właśnie w trakcie wstrzykiwania dawki kolto w lewe ramię Duga, leżącego na zbyt dużym łóżku szpitalnym pomiędzy nimi. Już w parę sekund po zastrzyku Dug zwinął się i przetoczył na plecy, wyciągając dolne kończyny poza prześcieradło, a następnie zesztywniał i zapadł w bardzo przekonujący stan stężenia pośmiertnego.
- Gratulacje – powiedziała Zahara. – Właśnie go zabiłeś. Wygląda na to, że zaoszczędziłeś Imperium kolejne czterysta kredytów. – Nachyliła się poklepała androida chirurgicznego po ramieniu. – Dobra robota. Masz smykałkę do pracy zespołowej. 2-1B spojrzał na nią jakby z niepokojem.
- Ale ja nie...
- Zrobię szybkie badanie, żeby potwierdzić czas zgonu. – Zahara pochyliła się i przetoczyła Duga na bok, aż z hukiem spadł z łóżka. Po chwili więzień podniósł się z jękiem niezadowolenia i wdrapał z powrotem na swoje posłanie, skąd rzucił jej nienawistne spojrzenie i wymamrotał pod nosem jakieś mroczne przekleństwo.
- Wygląda na kolejne cudowne uzdrowienie – powiedziała z uśmiechem Zahara.
Jeszcze jeden z twoich licznych talentów, jak widać.
- Wyjątkowo nieregulaminowe podejście – wyrecytował Odpad, a głęboko pod pancerzem jego korpusu coś szczęknęło i zaterkotało.
Czy nie uważa pani, że z uwagi na nieustanne skargi pacjenta należałoby przeprowadzić dodatkowe badania?
- O ile się nie mylę, akurat ten pacjent narzeka głównie na jedzenie. – Zahara spojrzała na Duga. – No i może na któryś z kilkunastu więziennych gangów, które chcą go skrócić o głowę za niespłacone długi. Mam rację, Tugnut? Dug warknął i machnął ręką w geście, który przekraczał bariery językowe a następnie powrócił do udawania własnej śmierci.
- Przyprowadź androida sanitariusza – powiedziała Zahara. – Niech go zabierze z powrotem do celi.Spojrzała znów na 2-1B.
Weedster słyszał całą tą rozmowę i z niej właśnie wywnioskował, że znajduje się w więziennym szpitalu. Co teraz? Co z profesorem? To i setki myśli dotyczących ostatnich zdarzeń kołatały mu się w głowie...

Dark DragonDark DragonThe Doom

- Umowa stoi Huttcie! Robić z tobą interesy to złoty interes - widać było jak ślini się na myśl o tych bogactwach.
- Dostaniesz wszystkie informacje jakich potrzebujesz. Poza tym na razie musisz pozostać tutaj, aby zachować wszelkie pozory. To chyba nie sprawi ci żadnych dodatkowych problemów, nieprawdaż?

Bychu PW
12 grudnia 2012, 21:26
Weedster czuł się dziwnie, wiedział, że porządnie oberwał w łeb. Nie próbował wstawać, ale obserwował dalszy rozwój sytuacji w ciszy, udawał, że wciąż jest nieprzytomny. Po chwili zaczął rozglądać się po pomieszczeniu, tak aby "lekarze" tego nie zauważyli.

Zendaar PW
16 grudnia 2012, 00:03
Zendaar ponownie się uśmiechnął, jednakże tym razem był to raczej wyraz pełen kpiny. Podczas swych licznych podróży poznał wielu łapczywych ludzi, ale chciwość kapitana przerosła jego wszelkie oczekiwania. Cóż... Normalnie nie zgodziłby się na tak nieopłacalną transakcję, jednak jego aktualne położenie nie pozwalało mu na wynegocjowanie lepszej ceny. Mężczyzna był jego ostatnią nadzieją, co więc by było, gdyby tak się rozmyślił i nie dobił targu? Hutt starał się o tym nie myśleć. Najważniejsze teraz było to, by wydostać się z celi, uciec ze statku, wrócić na rodzimą planetę i zapomnieć o całej tej nieciekawej przygodzie...

- Pamiętaj, że płacę i wymagam, Shazar! Wierzę w ciebie, jednak jeżeli coś pójdzie nie tak, to wiedz, że poniesiesz konsekwencje, jeśli nie z mojej, to z ręki moich ludzi, pilnuj się więc i nie spartol sprawy! To tyle.
strona: 1 - 2
temat: [RPG] Statek Widmo

powered by phpQui
beware of the two-headed weasel