Kwasowa Grota Heroes VIIMight & Magic XDark MessiahHorn of the AbyssHistoria Światów MMSkarbiecCzat
Po cmentarzu włóczą się:
   Alistair
   Kastore
jesteś zalogowany jako Nieznajomy
zaloguj się    załóż konto
Nieznane Opowieścitemat: [RPG] Nieznani zabójcy
komnata: Nieznane Opowieści
strona: 1 - 2 - 3

Dalerius PW
18 czerwca 2011, 10:57
Nad Ravenshore panowała jesienna atmosfera. Ludzie zaczęli powoli zapominać o człowieku, który stworzył w centrum Ravenshore wielki kryształ i przywołał niszczycielskie żywiołaki. W miejscu gdzie niegdyś stał owy kryształ wybudowano zamek, a w nim rezydował burmistrz miasta. Gildia kupiecka zaczęła się mocno rozwijać, a gra karciana Arcomage stała się tak popularna, że w karczmach zaczęło się robić tłoczno od ludzi. Ogólnie w Ravenshore zapanował spokój. Zdarzało się, że miasto było atakowane przez wilki i bandytów, ale zaraz szybko zostali wypędzeni. Jednak do bramy Ravenshore przybyli pewni przybysze...

Był to rycerz na swym koniu zakryty płaszczem, elf (prawdopodobnie czarodziej), drugi elf był druidem i jak rycerz był zakryty płaszczem i kapturem oraz mały goblin, który dzierżył kuszę i również był zakryty płaszczem i kapturem. Gdy przeszli przez bramę, wśród mieszkańców panowało małe przerażenie, ale jeden z nich podszedł i ich przywitał:

Witajcie przybysze w Ravenshore! Czy szukacie tu czegoś? Mogę wam wskazać drogę do miejsca, którego poszukujecie.

Naadir PW
18 czerwca 2011, 14:07
Naadir spojrzał na miejscowego, po czym rzekł
- Witaj, nie obawiajcie się, nie jesteśmy tak straszni jak wyglądamy... mam raczej przyjazne nastawienie, o ile nikt nie zamierza nam przeszkadzać. - w głosie Naadira słychać było lekką groźbę. Miejscowy wyraźnie zaniepokoił się postacią, której twarz zakrywał straszny hełm. - Jestem Lothar z rodu Sherogerth ( celowe przekręcenie nazwiska, by nie wywoływać paniki, czy wściekłości u niektórych miejscowych, gdyż okryty złą sławą i mroczną chwałą Naadir, wiele razy dokownywał straszliwych i okrutnych czynów, często stając po stronie demonów w wielu bitwach, będzie musiał grać kogoś innego, puki nie odbuduje reputacji ). To mój dobry przyjaciel Kanako Geosh - wampir wskazał na wysokiego, smukłego elfa, który kiwnął głową mieszkańcowi na znak przywitania. - Pozostałe dwie postacie to druid Drekar i Oromis Gordan, zwany,, URKIEM". Możesz nam wskazać posiadłość Daleriusa?
- Prosto, na północ, Panowie. - widać było, że obecność elfów w całej tej eskapadzie uspokoiła lekko miejscowych. Wszyscy czworo pojechali we wskazanym kierunku. - Dobrze, mam nadzieję, że miejscowi nie będą nas podejrzewać o nic złego. Musiałem przekręcić nazwisko, by nikt nie chciał mnie zabić i by się nie przerazili. Musiał bym walczyć, a to nie skończyło by się dobrze dla miejscowych. Mam złą reputację wśród ras innych od orków i demonów. Kto wie... może, gdy złapiemy zabójców, to mi wybaczą... - Naadir pochylił głowę, wspominając wojny, w których walczył po stronie demonów i inne złe czyny. Czarny Paladyn. Obrońca zła. Czuł, że to określenie będzie mu tu przeszkadzało i ciążyło. Oby nie pojawił się ktoś, kto raz go widział, nie chciał być rozpoznany.


achus4 PW
18 czerwca 2011, 15:39
Oromis spojrzał na Naadira z politowaniem
- Wcześniej ja będę miał dwa metry wzrostu, zostanę elfią księżniczką będę się brzydził zbrodnią zabijaniem i brudem oraz będę nosił damskie różowe fatałaszki w kwiatki niż tobie wybaczą- Powiedział z przekąsem goblin.
Mimo rozmowy z wampirem, Urk ciągle nasłuchiwał i obserwował czy nikt ich nie śledzi albo do niego nie mierzy

Naadir PW
18 czerwca 2011, 19:16
- Taa. Jeżeli jest tak jak mówisz, to chyba odpuszczę tą całą odbudowę i wrócę do poszukiwania mocy i budowania mrocznej chwały - bas Naaadira zabrzmiał w posępnym śmiechu. - Ale najpierw zakończymy działalność tych bandytów, a potem pomyślimy co dalej. No i poza tym nie wyobrażam sobie Czarnego Paladyna w służbie dobru. - Naadir zaczął ostrzyć topór, co robi często, gdy myśli nad jakąś walką. - Muszę uważać na krasnoludy, bo jestem u nich szczerze znienawidzony i długo poszukiwany... a wy czym się zajmujecie?

Kanako PW
18 czerwca 2011, 20:17
Kanako spojrzał z pogardą na goblina po czym przeniósł wzrok na wampira.
-Może by tak po sprawie wynieść to i owo z domu tego ważniaka? - szepnął do Naadira.
Odgarnął włosy z twarzy po czym związał je rzemykiem z tyłu. Sięgały mu prawie do pasa przypominając ściekającą wzdłuż kręgosłupa krew. Jeszcze raz spojrzał na goblina wyceniając jego siły. Pewnie nie miał by szans w starciu na bliski dystans.

Naadir PW
18 czerwca 2011, 20:41
Naadir uśmiechnął się.
- Tak. Przedni pomysł. Na pewno ma jakąś broń, księgi, złoto. To musi być ktos ważny, skoro chcieli go zabić. Chyba, że po prostu się naraził. - szepnął, po czym spojrzał na goblina. - Nie podoba mi się współpraca z tym karłem. Nie ufam mu. Czuję, jakby ciągle celował do mnie z tej jego kuszy. Trzeba go jakoś sprawdzić, a jeśli będziemy pewni, że się nie przydada... pomyślimy. Ale ma rację, nie mam po co odbudowywać reputacji w tych krainach. Za długo pracowałem na tą. Po prostu przyszedł mi na myśl, że to jakoś przybliży mnie do starożytnych bibliotek ludzi, gdzie znalazł bym większą potęgę. Ale czego nie oddadzą dobrowolnie, sami zabierzemy - dodał cicho. - Nie zdradzę swoich. Co do elfa, on wydaje się silniejszy i inteligentniejszy. Ile jeszcze tej cholernej drogi?

Xelacient PW
18 czerwca 2011, 22:59
Drekar szedł jak zawsze pieszo podpierając się kijem - mimo to bez widocznego wysiłku dotrzymywał tempa reszcie.

-Czym się zajmuje? - odpowiedział na pytanie Naadira - najzwyczajniej w świecie włóczę się to tu to tam, często w towarzystwie istot takich jak wy - po czym zamilkł widząc, że elf i rycerz żywo ze sobą szepczą. Dlatego dla równowagi zagadał goblina.

- Los niejednego już zaskoczył Oromisie, choć przyznam, że łapanie niedoszłych zabójców jakiegoś bogacza nie jest najlepszym sposobem na odpokutowanie win... jakiekolwiek one, by nie były... - dodał ściszając głos.

achus4 PW
19 czerwca 2011, 09:28
Goblin nie lubił elfów, wręcz ich nie cierpiał ale w tym wyczuł że coś jest nie tak nie odnosił się jak inne.
-Masz racje elfie, jednakże nie znaczy to że jeśli ktoś chce odpokutować to dobry początek długiej drogi. Nie jesteś jak inne elfy Drekarze, nie ma w tobie wyniosłości co jest charakterystyczne dla tej rasy. Za to nie cierpię długouchów bez obrazy.- Powiedział wyjątkowo miło Oromis. gdy przechodzili obok staraganu z warzywami szybkim ruchem poderwał z ziemi kamyk rzucił go w drugą ręke sprzedawcy a sam zabrał dwa jabłka i je schował do kieszeni. Po paru metrach wręczył jedno drekarowi mówiąc.-Ja na życie zarabiam pozbawiając innych niepotrzebnego ciężaru, rzadko zabijając, chyba że to elf-

Dalerius PW
19 czerwca 2011, 10:16
W końcu przybysze dotarli do posiadłości. Przed bramą stał jakiś ork (jak nietrudno zauważyć ochroniarz), który popatrzył na nich złowieszczym wzrokiem i powiedział:

Ach, a więc to wy chcecie pomóc mojemu szefowi? Cóż, w takim razie właźcie do środka.

Gdy weszli przywitał ich miły dla oka widok. Posiadłość była ogromna i szykowna. Wszędzie znajdowały się stoły i krzesła, po prawej stronie znajdowały się drzwi, które prawdopodobnie prowadziły do skarbca, widać było również schody, prowadzące na górę. Nie musieli być długo sami, ponieważ z góry przybył ich zleceniodawca, był on ubrany bardzo elegancko, miał na sobie czarną koszulę, ozdobioną złotym naszyjnikiem i pasem, jeżeli chodzi twarz wyglądał całkiem młodo. W końcu przywitał ich:

Witajcie przybysze, miło was spotkać. Cieszę się, że ktoś zainteresował się moim "problemem", chętnie odpowiem na wszystkie wasze pytania, ale na pewno wzmaga was apetyt. Usiądźcie przy stole, a ja pójdę powiedzieć moim sługom, by przygotowali posiłek - po czym udał się na górę.

Kanako PW
19 czerwca 2011, 13:24
- No. Jedzcie sobie, a ja trochę powęszę - uśmiechnął się Kanako po czym powędrował w stronę schodów.

Szedł na górę jak najciszej mógł, byle by tylko uniknąć niepotrzebnych pytań czy rozmowy ze służbą bądź z tym bogatym ważniakiem

Naadir PW
19 czerwca 2011, 17:41
Naadir uśmiechnął się widząc Kanako mającego zamiar przeszukać siedzibę. Postanowił nieco mu pomóc i poznać nowych towarzyszy.
- Przyznam, że ciekawa z nas grupa. Nie pierwszy raz uczestnicze w takiej przygodzie, ale najczęściej pracowałem sam. Ostatnio mało wyjeżdżałem z mej siedziby na południu. W tych czasach wątłego pokoju mało jest dla mnie zajęcia. A wy jak się tu znaleźliście?

achus4 PW
19 czerwca 2011, 20:11
Goblin czekał a przy okazji, sprawdzał czy nie ma nigdzie, żadnych otworów strzelniczych w ścianach, nie ruszają się oczy na obrazach, nie ma nigdzie pułapek. Od niechcenia odpowiedział Nadirowi
-Mieszkam w tym mieście.-
Po chwili nie czekając na odpowiedź, usiadł na jednym z krzeseł i zaczął się bawić bełtem.

Xelacient PW
19 czerwca 2011, 21:06
- A ja przybyłem z daleka, bo zainteresowały mnie wydarzenia, które miały tutaj miejsce, co prawda portale żywiołów zostały już dawno zniszczone, ale mam nadzieję, że znajdę jakieś ślady, które przybliżą mi naturę poszczególnych żywiołów -zaczął głośno Drekar, po czym nieco pochylił się w stronę Naadira i ściszył głos do konspiracyjnego szeptu - nie jestem pewien czy postępowanie Kanoko jest zbyt rozsądne...

Naadir PW
19 czerwca 2011, 21:20
Naadir szepnął
- Rozumiem twe obawy, ale spokojnie, ręczę za niego, a co ważniejsze może znajdzie jakieś ślady, lub dowie się czegoś o naszym pracodawcy. Jak na razie dość dziwi mnie jego zachowanie. Zostawia obcych samotnie? Na jego miejscu podejrzewałbym przynajmniej jedno z nas o bycie w to zamieszanym. Jednak ufam mu, wydaje się być w porządku. A co myślisz o goblinie?

Xelacient PW
20 czerwca 2011, 10:18
-Ma zręczne ręce, celne oko i niespecjalnie przejmuje się prawem własności, ponadto cały czas czujnie rozgląda się wkoło, chociaż to już musiałeś sam zauważyć... ale może tak nie stójmy, tylko dosiądźmy się do naszego towarzysza, przy odrobinie szczęścia zdążymy "rozmówić" się ze służbą.

Naadir PW
20 czerwca 2011, 22:22
Naadir za radą towarzysza zasiadł za dużym stołem. Odmówił jadła. Zastanawiał się co robi teraz Kanako

Xelacient PW
20 czerwca 2011, 23:50
Drekar nieco uspokojony zapewnieniami rycerza postanowił skorzystać z gościny gospodarza, swój płaszcz powiesił na oparciu krzesła, podobnie jak sakwę, a kij położył pod stołem (żeby nikt się o niego nie wywalił).

W przeciwieństwie do towarzysza był żywo zainteresowany poczęstunkiem.

Dalerius PW
21 czerwca 2011, 08:57
Gdy Kanako wszedł na górę, zobaczył długi wąski korytarz. Po lewej i prawej stronie ścian, znajdowały się cztery, a na samym końcu korytarza widać było kuchnię. W jednym z pokoi Kanako słyszał rozmowę. Wygląda na to, że była już rozpoczęta, ale zdołał usłyszeć 'interesujące' fragmenty:

- Wysyłasz ich na śmierć - powiedział jeden z głosów.
- Nie znasz ich umiejętności. Myślę, że dadzą radę. - tym razem słychać było głos Daleriusa.
- Widziałeś tych zabójców. Wkradnięcie się do tak zabezpieczonej posiadłości i zabicie wszystkich strażników, wymaga nie lada umiejętności. - powiedział pierwszy głos.
- Wiem, ale po prostu myślę, że im się uda. A teraz wybacz, ale muszę zająć się moimi gośćmi. - powiedział Dalerius, po czym wyszedł z pokoju. Gdyby nie fakt, że Kanako podsłuchiwał rozmowy na schodach, zostałby nakryty. Zszedł na dół, a niedługo po nim Dalerius. W końcu ich zleceniodawca, zaczął mówić:

- Cóż, czas pomówić w końcu o zleceniu. Jak już mówiłem, napadli na mnie zabójcy. Zabrali mi sporo cennych rzeczy, ale mam ich wystarczająco dużo, by wynagrodzić was za wykonane zadanie. Co do samych zabójców - znam tylko jedno miejsce, gdzie mogliby przebywać. Na północny wschód od mojej posiadłości znajduje się pewna jaskinia. Podobno działa tam Gildia Zabójców. Myślę, że to dobre miejsce do zaczęcia poszukiwań. Dam wam na razie 10000 szt. złota, abyście mogli kupić porządny ekwipunek. Wręczę wam też eliksiry, które poprawią waszą moc, wytrzymałość i inne współczynniki. - powiedział Dalerius, po czym wręczył im sakiewkę z monetami i eliksiry.

- Jeśli macie jeszcze jakieś pytania, to proszę, pytajcie. - dodał.

Kanako PW
21 czerwca 2011, 12:36
Kanako szybko chwycił sakwę. Zajrzał do środka po czym przywiązał ją sobie do pasa.

-Zaraz wam oddam! - krzyknął oddalając się od willi

Wyszedł rozejrzeć się po mieście. Najbardziej interesowały go sklepy magiczne, siedziba kowala i szewca. Wypadało by zmienić stare łachy na coś nowego

achus4 PW
21 czerwca 2011, 12:54
Zanim Kanako wyszedł goblin doskoczył do niego i złapał za ubranie przybliżając bełt do jego brzucha
-odłóż sakiewke podzielimy na cztery równe części, albo zrobie ci z brzucha gulasz-
Powiedział z paskudnym uśmiechem goblin
strona: 1 - 2 - 3
temat: [RPG] Nieznani zabójcy

powered by phpQui
beware of the two-headed weasel