Kwasowa Grota Heroes VIIMight & Magic XDark MessiahHorn of the AbyssHistoria Światów MMSkarbiecCzat
Cmentarz jest opustoszały
jesteś zalogowany jako Nieznajomy
zaloguj się    załóż konto
Nieznane Opowieścitemat: [Archiwum] 'zerowa' sesja rpg
komnata: Nieznane Opowieści
strona: 1 - 2 - 3 - 4 - 5 - 6 ... 9 - 10 - 11

Dru PW
23 czerwca 2005, 14:49
Wyciągam z pod peleryny mój czakram i rzucam w to stworzenie, przekraja go na pół po czym się rozpada

„Mówiłem ze nie mam ochoty z wami walczyć wiec chcę abyście mi nie wkraczali w drogięâ€?

Boryna PW
23 czerwca 2005, 15:25
Mówię to niemy wchodzimy ci w drogę tylko ty nam.I dlaczego mamy go zostawić?

Kathrin PW
23 czerwca 2005, 16:15
Mor tylko się przygląda, nie angażujac ani w walkę ani w polemiki. Nie obawia się magii, straszyć słownie nie musi. Wolałby na początek dowiedzieć się kto jest kim, a zwłaszcza kto tu najsilniejszy i będzie dowodził. Myślał, że dowie się czegoś tej nocy od pięknej Loin w zamtuzie. Ale takie sytuacje jak przed chwilą też wiele mówią.
Hmm, ta elfka....choć kobitka, budzi respekt. Nie mogę jej lekceważyć.
A ten druid? Wygląda na nawiedzonego. Takich szczególnie trzeba mieć na oku.
Nikomu nie ufać i nie mieszać się w nie swoje sprawy - to moja maksyma. A ta sprawa jeszcze nie jest moja. Zajmijmy się celem wyprawy.

Hej kto tu dowodzi i jaki jest plan na jutro?

Dru PW
23 czerwca 2005, 16:36
Elf bez żadnych emocji idzie dalej jedynie ponurym i cichym głosem mówi do młodzieńcza obracając trochę głowę za ramię:

„Bo tak ja mówię i tak ma być!â€?

po wypowiedzeniu tych słów znika za drzwiami karczmy

Kathrin PW
23 czerwca 2005, 16:55
Mor też wraca do karczmy. Zamawia piwo i rzuca mimochodem "Niektórzy tutaj wyglądają na takich co to potrafią zabić dla przyjemności. Mnie interesuje tylko cel i droga do niego. Jakie plany na jutro?"

Alamar PW
23 czerwca 2005, 16:57
Za chwilę Dru i Mor znów pojawiają się w drzwiach karczmy, ledwo uchylając się przed nadlatującym krzesłem. Z głębi karczmy słychać głośny krzyk karczmarza:
- Żebym was tu więcej nie widział!!! Bo nogi z d..y powyrywam!!! A szczególnie tego małego, cholernego kelnera, który myśli, że jest wielkim alchemikiem!!! Czy wy wiecie ile będzie mnie kosztować naprawa karczmy?!!! Kto mi zapłaci za szkody?!!! I co będzie, jeśli wasza "przyjaciółka" wróci?!!!

Kathrin PW
23 czerwca 2005, 17:02
Karczmarzu zostawiłem tu dość złota byś drugą karczmę postawił, radzę po dobroci zejdŹ nam z drogi, albo będziemy się grzać przed karczmą przy ognisku, rozpalonym tymi tu ławami.
Mor wyciaga topór i rozwala pierwszą z brzegu ławę.

Alamar PW
23 czerwca 2005, 17:09
- Ta ława będzie cię kosztować 50 sztuk złota!!! A teraz wynocha, bo zawołam straż!!! ZROZUMIELIŚCIE??? Czy może mam poprosić gości o pomoc??? - po czym wskazuje na klientów gospody.
I choc wiecie, że poradzilibyście sobie z nimi bez problemu, co najmniej w walce jeden na trzech, to jest ich za dużo, a poza tym Craig wyglada na ledwo żywego, no i nie wiadomo jak by się zachował druid zwany Zielonym, który wciąż jest waszym więŹniem.
Opuszczacie więc karczmę.

Dru PW
23 czerwca 2005, 17:27
Dru wyszedł z karczmy ze zdenerwowaną twarzą

„I co rzeczcie zrobili? Przez was nie mogę wypić mego ulubionego trunku, zapłacicie mi jeszcze za to, jakby nie to wasze przedstawienie mógłbym porządnie się napić a tak suszy mi w gardle!â€?

Kathrin PW
23 czerwca 2005, 17:27
Mor obserwował reakcję potencjalnych kompanów. Rzucił na odchodnem karczmarzowi worek ze złotem, wraz z tekstem "Nikt nie będzie mówił co mam robić z m o i m złotem. A jeśli to zrobi cóż...daję Ci to na przechowanie.Teraz z pewnością zapamiętam by tu po niego wrócić, a odsetkami będą głowy twoich bliskich"
Zawsze przecież można tu wrócić Dru.

Trang Oul PW
23 czerwca 2005, 18:42
Co z tą wyprawą? Mieliśmy wyruszyć dzisiaj.

Alamar PW
23 czerwca 2005, 20:37
Gdy tak zastanawiacie się nad propozycją Trang Oula, świat wokół Was zakrywa ciemność. Słyszycie jak Dru i druid mówią naraz:
-To nie jest naturalne - po czym obaj patrzą zdziwieni na siebie.
Ciemność nagle ustępuje, a Wy widzicie wioskę z Szmaragdowej Wyspy lecz trochę inną. Wszystko przyćmiewa czarna mgła, nieba nie widać i nigdzie nie ma śladu życia.
-Gdzie my jesteśmy? - pyta się Trang Oul
-Chyba w innym wymiarze - odpowiada Dru
-A jak się tu dostaliśmy? - odzywa się Altaxus
-Ktoś nas przeniósł - odpowiada druid zwany Zielony - Uwolnijcie mnie w końcu. Tutaj przyda się wam każda pomoc. Tutaj nie ma życia. Wyczuwam tylko samo cierpienie.
Patrzycie ze zdziwieniem na druida, ale jego słowa mają rację. Przyda się wam każda pomoc. Niechętnie Trang Oul opuszcza miecz i uwalnia druida.
-A tak w ogóle jak się nazywasz druidzie? Bo widzisz ja jestem Trang Oul, ten Mroczny Elf to Dru, Łowca to Craig, krasnolud to Mor, a ten chłopiec, alchemik to Altaxus.
-Jestem Anthony Barkskin, ale mówcie mi Zielony
-Dobra, to co teraz robimy? Jak się stąd wydostać? - odzywa się Craig
-Magią i Mieczem. A jak myślisz. - odburknął Mor
-Łatwo powiedzieć, trudniej wykonać. Czy ty w ogóle zdajesz sobie sprawę, że siła która nas tu sprowadziła jest bardzo potężna. Silniejsza niż moc wszystkich kapłanów Księżyca ze Szmaragdowej Wyspy wraz z potęgo smoka. - wyjaśnia Zielony.
-To nic z porównaniu z moją mocą - wtrąca się Trang Oul - A w połączeniu z mocą Dru i Zielonego na pewno uda się nam opuścić to przeklęte miejsce.
-To nie takie łatwe - mówi Dru - Najpierw musimy wiedzieć kto i dlaczego nas tu sprowadził, a potem przygotować odpowiednie zaklęcie.
-To na co czekacie. Zabierajcie się do roboty. Reszta z nas was popilnuje - proponuje Mor
-Warto spróbować. No, Trang Oul i Dru co za czary zna...
WypowiedŹ Zielonego przerywa dziwna melodia, która niesie się niewiadomo skąd. Czujecie się coraz bardziej senni, a co dziwniejsze wyczuwacie, iż to nie dlatego, że melodia jest zaczarowana, ale po prostu jest to wspaniale zagrana kołysanka. Nawet Mor czy Trang Oul nie mogą się jej oprzeć. Zasypiacie.

--------------------------------------------------------------------------------

Altaxus:
Budzisz się w znajomej okolicy. To twoja rodzinna chatka! Zaglądasz do wnętrza, ale widzisz puste łóżka swoich rodziców. Przypominasz sobie ich wygląd, zachowanie, życie z nimi. Nagle obraz twojej matki przemawia do ciebie:
-To twoja wina. Gdybyś bardziej przyłożył się do nauki, nadal byśmy żyli.
-Ale mamo, co mogłem zrobić. Miałem pięć lat. Nie umiałem nawet rozróżnić kwiatu od owocu.
-Gdybyś zamiast bawić się z rówieśnikami, a uczył się alchemii, nadal byśmy żyli.
Jej słowa przekonują Cię, że jesteś winny śmierci rodziców. Mówisz sobie w duchu "To moja wina" i nagle pod twoimi stopami otwiera się czarna otchłań, a ty w nią wpadasz. Ostatni obraz, który widzisz to dziki uśmiech twojej matki. Wiesz, że gdzieś widziałeś ten uśmiech, ale na pewno nie u niej.


Craig:
Budzisz się w znajomej okolicy. Spędziłeś w niej najwspanialsze chwile w swoim życiu, wraz ze swoją ukochaną. To były wspaniałe czasy. Idziesz pod znajome drzewo z nadzieją, że ją spotkasz. I faktycznie czeka na Ciebie! Dobiegasz do niej, lecz jest w niej coś dziwnego. Odzywa się do ciebie:
-Gdzie byłeś gdy umierałam? Czemu mi nie pomogłeś?
-Aniu, wiesz że wtedy pomagałem twoim rodzicom w połowie ryb. Bez tego umarlibyśmy z głodu.
-A więc ważniejsze dla ciebie były ryby niż ja. Gdybyś bardziej się o mnie troszczył, nadal bym żyła.
Uświadamiasz sobie, że ma rację. "To moja wina. Powinienem wtedy z nią być". Nagle pod twoimi stopami otwiera się czarna otchłań, a ty w nią wpadasz. Ostatni obraz, który widzisz to dziki uśmiech twojej ukochanej. Wiesz, że gdzieś widziałeś ten uśmiech, ale na pewno nie u niej.


Mor:
Budzisz się w znajomej okolicy. To twoja rodzinna kopalnia. Gdzieś w pobliżu powinni być rodzice i bracia, których od dawna nie widziałeś. Powinni się cieszyć z twojego powrotu i majątku jakiego się dorobiłeś. Idziesz dumnie prze korytarze, ale nikt nawet nie spogląda na ciebie. Czujesz się zawiedziony. W końcu wchodzisz do rodzinnego domu i widzisz swoją rodzinę. Spoglądają na ciebie, a następnie wracają do swoich zadań.
-CO TO MA ZNACZYĆ. Nie cieszycie się z mojego powrotu? Zdobyłem wielką sławę i jeszcze większą fortunę.
-I tą fortuną chcesz zdobyć naszą miłość? - pyta twoja matka.
-Ależ matko, przecież wiesz, że im krasnolud bogatszy, tym bardziej poważany.
-A więc myślisz, że pieniądze wszystko załatwią? Mylisz się. Opuściłeś nas, bo nigdy nas nie kochałeś. Myślałeś, że jak zdobędziesz fortunę, to cię pokochamy? Jesteś w błędzie! A teraz precz!
"Ona ma rację" myślisz w głębi ducha. Nagle pod twoimi stopami otwiera się czarna otchłań, a ty w nią wpadasz. Ostatni obraz, który widzisz to dziki uśmiech twojej matki. Wiesz, że gdzieś widziałeś ten uśmiech, ale na pewno nie u niej.


Anthony:
Budzisz się w znajomej okolicy. To twój las ze Szmaragdowej Wyspy, jeszcze nie wycięty. Ach, jak wspaniale być znowu w lesie, szkoda że nie ma tu Salgeriasa. Ale zaraz, w oddali stoi jakiś elf! Podbiegasz do niego i nie wierzysz własnym oczom, to on!
-Salgeriasie, mistrzu, tak się cieszę, że cię widzę! Jakim cudem ten las stoi i jak udało ci się przeżyć spotkanie ze Smoczymi Ważkami?
A gdzie ty wtedy byłeś? Dlaczego mi nie pomogłeś?
-Zostałem tu jak mi kazałeś, mistrzu. Wypełniałem twoje zalecenia opieki nad lasem.
-Głupiś jesteś Anthony. Gdybyś był bardziej elastyczny i MYŚLAŁ nadal bym żył. To przez ciebie nie żyję! Ty mnie zabiłeś!
"Ma rację. Gdybym poszedł z nim nadal by żył". Nagle pod twoimi stopami otwiera się czarna otchłań, a ty w nią wpadasz. Ostatni obraz, który widzisz to dziki uśmiech twojego mistrza. Wiesz, że gdzieś widziałeś ten uśmiech, ale na pewno nie u niego.


Trang Oul:
Budzisz się w znajomej okolicy. To Steadwick. A tam na górze koło Zamku Gryphonheart, tak to siedziba Kapłanów Światłości. W końcu dokonasz zemsty. Biegniesz ile sił w nogach i wpadasz z drzwiami do ich siedziby. Dziwne nikogo tu nie ma. A co tam, pewnie są w przy ołtarzu. Dotarłeś do odpowiedniej sali, przystajesz na chwilę, delektując się tym co zaraz nastanie. Kopniakiem otwierasz drzwi i widzisz krąg Kapłanów. Rzucasz się z satysfakcją do walki. Ubijasz jednego, drugiego, trzeciego i w końcu tracisz rachubę. Sala zalana jest trupami kapłanów, ale co ze zdziwieniem stwierdzasz jest ich coraz więcej. W końcu opadasz z sił i klękasz. Wtedy pojawia się Inkwizytorka, która mówi:
-Choćbyś nie wiem ilu nas zabił, nigdy nie wybijesz wszystkich. Twoja misja jest skazana na niepowodzenie.
"Ma rację" myślisz sobię. Nagle pod twoimi stopami otwiera się czarna otchłań, a ty w nią wpadasz. Ostatni obraz, który widzisz to dziki uśmiech Inkwizytorki. Wiesz, że już gdzieś widziałeś ten uśmiech.

Dru:
Budzisz się w znajomej okolicy. To Alvar, twoje rodzinne miasto i to sprzed twojego odejścia. Gdzieś tu jest twój dom i twoja rodzina. Biegniesz co sił w nogach. Może w domu jest żona i dzieci? Wpadasz do mieszkania i faktycznie ich zastajesz. Jesteś cały szczęśliwy. Podchodzisz do żony i chcesz ją ucałować, ale ona odsuwa się od ciebie.
-Coś się stało kochanie? Dlaczego jesteś taka oziębła? Tym razem zostanę z wami na zawsze.
-Tym razem? A zapomniałeś o swojej podróży do Ravenshore? Zostawiłeś nas dla kilku skrzynek Owoców Pulpy. Gdy cię nie było, miasto zaatakowały Ogry i my zginęliśmy.
-Ależ kochanie, wiesz że dałbym wszystko żeby wtedy tu być. Ale skoro ty i dzieci żyjecie, możemy zacząć wszystko od nowa!
-Ale ja nie żyję. I dzieci też nie. Twoje zamiłowanie do przygód, skazało nas na śmierć. Gdybyś wtedy nie wyjechał nadal byśmy żyli.
"Ma rację. To moja wina. Gdybym wtedy nie wyjechał, nic złego by się nie wydarzyło". Nagle pod twoimi stopami otwiera się czarna otchłań, a ty w nią wpadasz. Ostatni obraz, który widzisz to dziki uśmiech twojej żony. Wiesz, że gdzieś widziałeś ten uśmiech, ale na pewno nie u niej.

--------------------------------------------------------------------------------

UFF. Na razie to koniec przygody.
PROSZĘ RÓWNIEZ O NIE DOPISYWANIE DALSZYCH POSTÓW DOPÓKI NIE USTALIMY SZCZEGÓŁÃ“W ODNOŚNIE KTO I JAK MA PROWADZIĆ SESJĘ.

Alamar PW
24 czerwca 2005, 11:12
Tymczasem, baaaaardzo wysoko nad Szmaragdową Wyspą.
We wszystkich pomieszczeniach zabrzmiał alarm. Tajemnicza postać wyłania się z korytarza, idzie do głównego pomieszczenia i wciska bliżej nie określoną "runę". DŹwięki milkną. Następnie podchodzi do dziwnych urządzeń. Spogląda w coś wyglądającego na kryształową kulę i mówi do siebie:
-Ciekawe. Sytuacja robi się coraz bardziej interesująca. To już drugi taki alarm w przeciągu ostatnich tygodnii. Kto to wywołuje? No dobra, koniec tych rozważań. Trzeba pomóc tym biedakom.
Przyciska "runę" po prawej i z góry spada na tą postać oślepiające światło.

--------------------------------------------------------------------------------

Altaxus/Craig/Mor/Trang/Anthony/Dru:
Otacza cię całkowita ciemność. Czujesz się coraz bardziej słaby i masz coraz mniejszą ochotę do życia. Gdy chcesz już zasnąć na wieki, z góry pojawia się słup światła, wraz z tajemniczym głosem:
-Wasz czas jeszcze nie nadszedł. ChodŹcie ze mną a będziecie żyć.
Wraz z tym głosem powraca do ciebie ochota na dalsze życie. Wkraczasz w krąg światła i płyniesz do góry. Wiesz, że zrobisz wszystko aby się stąd wydostać i nigdy tu nie wrócić. Tuż na końcu kolumny światła zauważasz dziwną płaszczyznę, wyglądającą jak powierzchnia morza widziany spod wody. Zbliżasz sie do niej i...

Dru otwiera oczy. Powoli rozgląda się po pomieszczeniu. Dostrzega, że leży na łóżku w jakimś pokoju. Obok niego są cztery identyczne łóżka. Dostrzega tam Tranga, Zielonego, Mora i Craiga. Nagle z boku słyszy dziewczęcy głos:
-Widzę, że się obudziłeś. Reszta z was też. To dobrze. Ile w końcu można spać.
Podnosisz się żeby spojrzeć w tamta stronę i widzisz młodą, ludzką dziewczynę ok. 14 lat.
-Kim jesteś? I gdzie my jesteśmy? Zaraz, a co miałaś na myśli mówiąc "Ile można spać".
Dziewczyna rumieni się, a ty zdajesz sobie sprawę że nie jesteś ubrany. Reszta drużyny też jest w podobnej sytuacji. Craig i Mor dziwnie patrzą na Tranga, gdyż dopiero teraz zdali sobie sprawę, że nie jest on człowiekiem. Wsuwasz się więc po pierzynę, a dziewczyna odpowiada:
-Jetem kelnerką w oberży "Pod palmami". Jesteście goscmi Aarona i obecnie znajdujecie się na górnym piętrze
-Goścmi Aarona? - pyta zdziwiony Mor - Ostatnio chciał nas obedżeć żywcem ze skóry. Czemu więc teraz nas gości?
-Ach, pieniadze działają cuda. Po tym jak znaleziono was nieprzytomnych i ledwo, hm... żywych (spogląda na Tranga), przybyli Kapłani Księżyca i zapłacili za opiekę nad wami. Choć Aaron był niechętny, to nie mógł odmówić przyjęcia takiej fortuny. W między czasie pojawił się ten dziwny Morcarack i namówił Aarona do dobrego Was traktowania.
-Morcarack tu był? - pyta zdziwiony Craig - Przecież on rzadko opuszcza swoją jaskinię?
-A kto to jest Morcarack? - odzywa się Trang
-Miejscowy smok - wtrącił się Zielony - A więc interesują się nami i Świątynia i Morcarack? Czego od nas chcą? Zaraz, kiedy oni tu byli?
-Z dwa tygodnie temu. Zaraz po tym jak nagle znikneliście sprzed karczmy zleciała się ta gromadka. Po chwili pojawił się dziwny portal, z którego zostaliście wyrzuceni. Byliście na skraju życia i śmierci, ale szczęśliwie wyzdrowieliście.
-Chwila, a gdzie jest Altaxus? - pyta się Craig, a wy dopiero teraz zdajecie sobie sprawę, że nie ma go w pokoju.

--------------------------------------------------------------------------------

Altaxus:
Podążasz za słupem światła ku powierzchni i już masz ją dotknąć, gdy z przeciwnej jej strony pojawia się dziwny cień i mówi dobrze znajomym ci głosem:
-O, nie malutki. Ty zostajesz tutaj. Ze mną. Inni mogą iść, ale ciebie nie wypuszczę.
Po czym cień strzela ze swoich rąk energetycznymi kulami, a Ty obrywasz i spadasz w ciemność, coraz dalej od światła.

--------------------------------------------------------------------------------

-Chwila, a gdzie jest Altaxus?
-Kapłani zabrali go do swojej świątyni. Był w o wiele gorszym stanie od was. Mówili coś, że bez potężnej magii nie przeżyje.
-A więc musimy udać się do świątyni. - mówi Craig - A gdzie jest nasz ekwipunek?
-W tamtej szafce - odpowiada kelnerka wskazując ścianę przy oknie - Jest tam wszystko, oprócz tego co miał na sobie ten szkielet - pokazuje Tranga
-Co, nie ma go tam? Gdzie on jest? Mów, albo pożałujesz.
-Zabrał go kapitan tej łajby co wczoraj odpłynęła do Erathii- odpowiada pewna siebie dziewczyna. Widocznie groŹby Tranga nie wywarły na niej wrażenia - Wspominał coś o tym, że jesteś mu winien pieniądze za podróż, więc je wziął. A co do tego dziwnego słoju, co miałeś przy sobie, to zabrali go Kapłani.
-Pożałują tego! Już ja im dam nauczkę! Gdy tylko...
-Spokojnie. I tak musimy iść po Althaxusa. - mówi Dru - Poza tym warto się dowiedzieć czego od nas chcą.
-Nie widziałem cię nigdy wcześniej u Aarona. Kim jesteś? - pyta się Craig
Reszta przygląda się dziewczynie. Jest niska, szczupła, ma ognisto rude włosy, splecione w warkocz sięgający do pasa. Nosi czerwoną bluzę i z białą kokardką oraz czarną spódnicę. Dziewczyna patrzy na was zdziwiona i odpowiada:
- Nic dziwnego. Jestem tu nova. Przybyłam na wyspę wraz ze statkiem. A pracuję u Aarona od czasu, gdy wasz mały przyjaciel rzucił pracę. A teraz zostawiam was samych. Do zobaczenia na dole. - po czym opuszcza pokój.

Kathrin PW
24 czerwca 2005, 12:14
Tfu , śniło mi się coś paskudnego... ale co tam sny. Chyba nasze plany nie uległy zmianie od... właściwie to od kiedy? Czy ktoś tu mówił o dwóch tygodniach??? D w a tygodnie bez piwa? Chyba jestem już innym krasnoludem.
Trang masz dodatkową motywację, żeby stuknąć tych kapłanów. A swoją drogą nosić taki słój ze sobą...co najmniej nieostrożność.
Mój skarb... No dobra,proponuję ustalić wreszcie kto tu dowodzi.
Chcecie ratować chłopaka, wasza rzecz. Mój cel jest jasny. Ale jak mamy być kompaniją, dostosuję się do postanowień ogółu.

Trang Oul PW
24 czerwca 2005, 13:42
Muszę odzyskać moje filakterium. Ale najpierw muszę zdobyć pieniądze na broń. Który z mieszkańców wyspy jest najbogatszy?

Dru PW
24 czerwca 2005, 14:04
Elf wstaje z łóżka i podchodzi do szafy ubierając się, przywołuje swą pelerynę, zakłada naszyjnik i bierze czakram po czym odpowiada:

„hmmm..... Nie wiem jak wy ale ja idę się dowiedzieć co się ze mną działo i co chciał od nas Marcrack, Jeśli chcecie możecie iść ze mną, ale nie biorę odpowiedzialności za wasze wyczynyâ€?

Po czym Próbuje otworzyć drzwi ale okazuję się iz są one zamknięte..


Trang Oul PW
24 czerwca 2005, 15:14
Mor, wyglądasz na silnego. Wyważ drzwi.

Kathrin PW
24 czerwca 2005, 16:49
Mor próbuje wyważyć drzwi, ale ani drgną.
Jeszcze nie było takich drzwi, które by mi się oparły. Coś tu nie gra.
I raczej nie jest to brak piwa we krwi, tylko diabelskie sztuczki magików.


Alamar PW
24 czerwca 2005, 18:08
Mor, ponownie dzielnie rusza do ataku. Rozpędza się i gdy jest tuż przy drzwiach, otwierają się one, a krasnolud wpada na ścianę na korytarzu.
- Auu, to musiało boleć. - odzywa się kelnerka, która otworzyła drzwi - Czemu chcieliście wyważyć te drzwi? Nie łatwiej je otworzyć ciągnąć za klamkę?

----------------------------------------------------------------------------------

Altaxus:
Budzisz się w dziwnej jaskini. Rozglądasz się po jaskini. Jest ona nieduża, trochę stalaktytów i stalagmitów oraz niewielki otwór służący za wejście. Co dziwne, za otworem widać jakąś równinę, ale cała ona jest pozbawiona życia. Same nagie skały. Pogoda na zewnątrz jest nienajlepsza. Nie widzisz nieba, bo jest całe zakryte chmurami, grzmią pioruny, ale jednocześnie ze zdziwieniem zauważasz, że nie ma deszczu ani wiatru. Nie bardzo wiesz, co sądzić o swojej sytuacji. Ostatnie co pamiętasz, to swoją matkę i jej dziwny uśmiech. Potem było już światło i ten dziwny cień. Skąd więc się tu wziąłeś? No cóż chyba czas dokładnie zbadać teren, a nie rozmyślać o niczym.

Trang Oul PW
24 czerwca 2005, 18:53
Przed chwilą drzwi były zamknięte.
Który z mieszkańców jest najbogatszy?
strona: 1 - 2 - 3 - 4 - 5 - 6 - 7 - 8 - 9 - 10 - 11
temat: [Archiwum] 'zerowa' sesja rpg

powered by phpQui
beware of the two-headed weasel