Kwasowa Grota Heroes VIIMight & Magic XDark MessiahHorn of the AbyssHistoria Światów MMSkarbiecCzat
Cmentarz jest opustoszały
jesteś zalogowany jako Nieznajomy
zaloguj się    załóż konto
Podziemna Tawernatemat: [Przyspawany] Konwenty, zloty i spotkania
komnata: Podziemna Tawerna
strona: 1 - 2 - 3 ... 22 - 23 - 24

Acid Dragon PW
31 października 2015, 18:02
Oficjalnie nie, gdyż nic mi nie wiadomo, aby na tej imprezie choćby swoje 5 minut miało coś związanego z Might & Magic. Niemniej jednak jeśli cokolwiek się pojawi, to bardzo proszę o "sprawozdanie" ;).

Matheo PW
20 stycznia 2016, 22:18
Wczoraj kwasowa delegacja w składzie ja i Bychu podziwiała na żywo mecz piłki ręcznej Polska - Francja. Mam nadzieję, że uda Nam się kiedyś zebrać w większej grupie na jakiejś sportowej imprezie, bo wrażenia są niesamowite. Oczywiście Polska wygrała różnicą 6 bramek :)

Drwal PW
20 stycznia 2016, 22:40
Zazdroszczę spotkania, niestety nadmiar zajęć, sesja i nagły pogrzeb w rodzinie, uniemożliwiły mi spotkanie się z wami. Mecz widziałem w tv, emocje na żywo były pewnie niezapomniane.

Hobbicus PW
3 sierpnia 2016, 20:29
W sobotę prawdopodobnie spotykam się ze Smokiem w centrum Gdańska (po południu jakoś, koło 17). Jeśli ktoś jest zainteresowany dołączyć do nas, niech da znać.

Tarnoob PW
19 marca 2017, 15:16
Ostatni warszawski zlot był bardzo udany. :‑) Polecam taką formę integrowania się. Dzięki Acid, Andruids, Bychu i inni za obecność.

Xelacient PW
3 sierpnia 2017, 00:53
Tak gwoli ścisłości: chce przekazać, że w tym roku wyjątkowo mnie na konwencie nie będzie. Siedzę w Połczynie nad morzem na stażu studenckim i nie będę miał jak się urwać na konwent.

Alwaysharmony PW
1 stycznia, 20:27
Cześć, chciałabym się dowiedzieć czegoś na temat tych spotkań. Czemu w tym temacie nic od dawna nie było pisane?

Drwal PW
1 stycznia, 20:34
Podejrzewam, że 99% szczegółów przechodzi przez wiadomości prywatne. Spotkania fanów na pewno trwają w najlepsze. Najlepiej śledzić facebooka i tak łapać kontakty.

Xelacient PW
19 sierpnia, 00:37
Drwal ma 100% racji, ludzie zrobili się leniwi i wszystko załatwiają przez failbooka (tudzież inne komunikatory). Ja sam zrobiłem w tym roku.

Jednak, by przełamać tą tendencję piszę relację z konwentu. Robię to od razu po powrocie, bo raz już zostawiłem relację w połowie... i już jej nie dokończyłem.

Kawa jest, soundtrack z HoMM3 odpalony jedziemy z relacją zjazdu gejów, którzy poznali się na stronie internetowej założonej przez geja, zaś wszystko zostało zorganizowane przez jeszcze innego geja. Czyli "Konwent miłośników HoMM i Fantasy" anno domini 2019!

Wtorek 13.08.2019

Jako osoba pracująca postanowiłem prosto po pracy wyjechać na konwent, udało mi się wyjść wcześniej (bo miałem bliżej niż z domu) i pomimo zmęczenia (oczywiście pakowanie musiałem dokończyć tuż przed wyjściem do roboty czyli 6:00) gładko dojechałem do internatu w dwie godziny. Jedyne co mnie zaskoczyło to nowo wybudowane Dino na zakręcie między Byczyną, a Polanowicami. No i tradycyjnie musiałem zapomnieć zapakować jednej rzeczy, tym razem padło na ręcznik.

Niemniej wszystkie moje troski zeszły na bok gdy znalazłem się nie miejscu, od razu zacząłem się witać ze wszystkimi jak ze swoimi (w końcu wszyscy już jesteśmy swoi, po czym częściowo się rozpakowałem w pokoju 24 ze starym Grotowym składem Psychopatów (czyli ja, Alamar, MCaleb oraz Qui. W sumie części rzeczy przez cały konwent nie wyciągnąłem z bagażnika, ale to jest zaleta przyjazdu samochodem. Możesz pakować wszystko co tylko "ma szansę" się przydać.

Tak, czy siak, Grotowicze tradycyjnie w ramach konwentowej rozgrzewki rżnęli w Magic: The Gathering, ja im towarzyszyłem jako wolny obserwator. W międzyczasie "wdrażając się w atmosferę konwentu", poprzez drina (wóda i sok pomarańczowy) pitego z nowego kubka (heroes online). Punkt zwrotny nastąpił koło drugiej, miałem iść spać, ale postanowił się pointegrować z jaskiniowcami stojącymi przed internatem. Skończyło się na jeszcze większym chlaniu wódy z sokiem i próbami przepchnięcia walca. Niespecjalnie nam to szło, ale można było się na nim fajnie pobujać. Po tej próbie siłowej towarzystwo zaczęło się zwijać. Jako ciekawostkę mogę podać, iż Bychu ogarniał Andruidds (ja pomgałem). I jeszcze jedna rzecz, jak idziecie pić w terenie to nie bierzcie porcelanowego kubka.

Środa 14.08.2019

Obudziłem się późno i półżywy, jednak przegiąłem z "nadrabianiem" konwentu. Jednak jestem niereformowalny i winę za ten stan rzeczy zwalam na to po pijaku wypaliłem darowanego papierosa (normalnie nie palę) i tym, że nad ranem nie miałem już soku pomarańczowego (picie wody mineralnej bardziej mi zaszkodziło niż pomogło. Jednak magia konwentu działa, więc po medytacji i prysznicu w łazience, przechadzce do Byczyny i zupie z białych warzyw w Hetmańskiej czułem się już dobrze. Później było robienie zakupów w Dino (oraz kurs samochodem Qui do Polo po więcej towaru).

Wieczór spędziliśmy w swojej Grocie 24, trochę już byłem zmęczony i nie chciało mi się staczać z łóżka. Jednak magia działa, i jak ja nie przyszedłem do reszty konwentu to reszta konwentu przyszła do mojego pokoju. W pewnym momencie w naszym pokoju było prawie 20 osób i jakieś trzy kręgi dyskusyjne (tematy wahały się od polityki po obrzeżanie penisów po sztuczną inteligencję. W końcu gdy zrobiło się zbyt duszno to zaczęliśmy się wychodzić na korytarz. Ja skończyłem w sali od ping-ponga (bez stołu do ping-ponga), gdzie Sandro udowodnił zgromadzonym, że rzeczywistość jest symulacją, on jest graczem, reszta jest botami, zaś konwent to wielki spęd graczy w jedno miejsce, by updatować resztę świata.

Na pozytywne zakończenie dnia były drzwi, które się zacięły. MCaleb próbował otworzyć zamek scyzorykiem, ale tylko ostrze mu się wyszczerbiło. Zmęczony poszedłem spać. Później się dowiedziłem, że gdy wszystko inne zawiodło to niezawodny Bychu je zniszczył.

Czwartek 15.08.2019

Jak przystało na porządną parę religijnych fundamentalistów razem z Belegorem z okazji święta ruszyliśmy do kościoła w Byczynie. Standardowo było łączenie zwycięstwa z Bożą (czy właściwie Maryjną) interwencją. Oczywiście przy okazji klęsk nikt nie dopatruje się Bożych znaków. Następnie ruszyliśmy do exposeum gdzie poczekaliśmy na resztę konwentowiczów. Odbyła się całkiem przyjemna prelekcja o Byczynie i o bitwie, która stoczyła się nieopodal tej miejscowości. Następnie przeliśmy się do wieży w ratuszu miejskim gdzie mogliśmy podziwiać panoramę miasta, było przyjemnie, choć jak na mój gust trochę zbyt szybko. W końcu ruszyliśmy do Spichlerza, zgodnie z powszechną opinią jedzenie tam było średnie, ale najważniejsze było to, że miło spędziłem czas z jaskiniowcami.

Po powrocie do internatu razem z Grotowiczami zarzyliśmy aktywności na świeżym powietrzu w postaci strzelania z pistoletu gazowego (Vala) oraz łuku (mój), obyło się bez rannych. Gdy się ściemniło wróciliśmy do swojego pokoju, którego już nie opuszczaliśmy, bo ukrywaliśmy się przed jaskinowcami zbierającymi ludzi do mafii. Gdy zagrożenie minęło opuściliśmy swój schron w celu dalszych dyskusji. Dzień zakończył się dyskusją na kanapie w holu, gzie Sandro kończył dywagacje o rzeczywistości. Ja ze zmęczenia zdążyłem przysnąć, oburzony Sandro mnie obudził, ja wzbudziłem dyskusję na nowo wrzutką o religii. Po czym czując, że nie wytrzymam do końca dyskusji udałem się na spoczynek.

Piątek 16.08.2019

Dzień zaczął się standardowo, pobudka wczesnym rankiem (tak koło 11), ogarnięcie się w łazience, wyprawa na obiad (padło na Grodzką), drobne zakupy w Dino po drodze (jego powstanie niesłychanie ułatwiło koncertowiczom życie) i leniwe oczekiwanie na oficjalne rozpoczęcie konwentu wraz z ogniskiem i grillem. Pomimo, że od samego rana rozpoczęły się przelotne opady deszczu to na szczęście wieczorem już opadów nie było. Tym razem żywności było w sam, za co należą się brawa dla Tarnuma. Ukłon nalezy się również McGregorowi za ogarnianie grilla. Gdy ten już miał dość (upiekł tak z 90% jedzenia) ja zająłem się obracaniem pozostałych szaszłyków oraz plasterków bakłażana, szło mi to niemrawo. Jednak było fajnie, bo przysłuchiwałem się dyskusji Sandro i Ae (przy okazji dokarmiałem Ae plasterkami cukinii). Gdy oni się zwinęli ja również porzuciłem grill (bo i tak już prawie zgasł). Dzień zakończył partią w grę planszową "Abyss" razem z Acidem, Ae, Andruidsem oraz Qui. Którą wygrałem, dzięki sporemu fartowi w ostatniej turze. Należy przy okazji nadmienić, że w międzyczasie zrobiliśmy sobie przerwę, bo dzięki wysokiej wilgoci oraz księżycowej pełni powstał niezwykle malowniczy krajobraz na boiksu przed internatem, po którym nas oprowadzał niezawodny przewodnik Dagon. Była okazja do chwilowej dyskusji (To wygląda jak kiepski render w grze, więc rzeczywistoś jest symulacją!). Później wszyscy się rozeszli, ja się udałem na spoczynek. Do snu ukosały mnie okrzyki konwentowiczów na schodach, którzy szli zrobić wizerunek "dupy Andruidsa" w stogu siana.

No i zostały zamontowane nowe drzwi na miejsce rozwalonych.

W ciągu dnia używałem również swojego laptopa przez 15 minut, by sprawdzić czy w H1 bitwy same się kończą po 10 turach. Nie, nie kończą się.

Sobota 17.08.2019

Standardowa pobudka, standardowe pzygotowania, wypad do Hetmańskiej, Grotowicze byli wczesną grupą, Jaskiniowczy byli późniejsi. Po powrocie dałem się namówić Acidowi na "finał w spichlerzu". Finał był, ale tylko na laptopie, bo tym razem rzutnika nie było. Toteż finał był kiepski, ale mimo spędziłem przyjemnie czas, powkurzałem Acida, siłowałem się na rękę z Bychem i Andruidsem. W międzyczasie naszła mnie refleksja, że konwent to taka magiczna czasoprzestrzeń, że dobro zawsze wraca do konwentowicza. Bychu rozwalił Tarnumowi drzwi, Tarnum postawił mi shota przy barze, ja postawiłem Bychowi frytki. I tak to się kręci w harmonijnej równowadze. W końcu też wziąłem udział w zakładach kto wygra finały. Obejrzałem końcówkę finału H5, po czym sie zwinąłem do internatu. Tam w sali komputerowej (bez komputerów) odbył się finał H3. Jednak ja za bardziej interesujące uznałem dyskusje przy ognisku. Ja przy okazji pokazałem, że jestem najlepszy w rąbaniu drewna, zaś Belegor w trigerowaniu rozmówców. Po wyczerpaniu swoich zapasów alkoholu udałem się na spoczynek.

W ciągu dnia używałem również swojego laptopa przez 15 minut, by sprawdzić czy w H5 ścieżka dźwiękowa ekranu miasta po wejsciu i wyjściu z niego uleganie zresetowaniu. Tak, odpala się od nowa.


Niedziela 18.08.2019

Zakończenie konwentu trochę mnie ominęło, bo udałem się na praktyki religijne, ale zdążyłem na najważniejszy moment, czyli wręczenie Tarnumowi Księgi Pamiątkowej. Później zacząłem się pakować i układać swoje rzeczy w bagażniku. Tak, zeby mogły się zmieścić rzeczy Kameliasza i jego dziewczyny (Julii). Przy okazji zabrał się z nami Acid. Tam w radosnej, ale i nostalgicznej atmosferze odbył się "ostatni obiad" w Grodzkiej, gdzie po licznych pożegnaniach ruszyliśmy w drogę. Alamara podrzuciłem do Polanowic, Kameliasza i Julię do ich mieszkania w Łodzi. Po czym udałem się do swojego rodzinnego domu, gdzie zostałem powitany stosem brudnych naczyń po obiedzie. Wzruszony tym rodzinnym powitaniem od razu je pozmywałem.

Następnie jadąc na resztach konwentowej magii wziąłem się za tą relację. I tak dla mnie zakończył się ostatni dzień konwentu. Teraz idę spać, bo zaczynam robotę od 6, więc mam 4 godziny snu.

Bonusy:
Karny Kucyk: Belegor za wyjątkowy talent w nieświadomym trigerowaniu ludzi.
Złota Chałwa: Sienka, bo pamięła o moim "konkursie rysunkowym" i zrobiła na niego rysunek, mimo, iż sam niespecjalnie rozkręciłem całe wydarzenie.
Złote Laury Dyskusji: Belegor i Irydus, za dyskucję, w której jeden cisnął archeologię, a drugi paleontologię
strona: 1 - 2 - 3 - 4 - 5 - 6 - 7 - 8 - 9 - 10 - 11 - 12 - 13 - 14 - 15 - 16 - 17 - 18 - 19 - 20
21 - 22 - 23 - 24
temat: [Przyspawany] Konwenty, zloty i spotkania

powered by phpQui
beware of the two-headed weasel