Kwasowa Grota Heroes VIIMight & Magic XDark MessiahHorn of the AbyssHistoria Światów MMSkarbiecCzat
Cmentarz jest opustoszały
jesteś zalogowany jako Nieznajomy
zaloguj się    załóż konto
Nieznane Opowieścitemat: [RPG] Śladami Starożytnych!
komnata: Nieznane Opowieści
strona: 1 - 2 - 3 - 4 ... 40 - 41 - 42

Irhak PW
26 lipca 2010, 20:58
... Po chwili "zwłoki" zniknęły. Zanim Ningress zdołał zrobić cokolwiek poczuł śmiertelny cios. Ostatnim wysiłkiem odwrócił głowę. Jego przerażenie nie mało granic, gdyż w napastniku zobaczył "siebie" sprzed chwili.

Każdy normalny by już się obudził, ale Ningress nie potrafił. Czy to sprawka tej Eothiańskiej gorączki, czy może to rzeczywiście były wizje, które nie chciały go opuścić i powodowały bardzo głęboki sen?

Tak czy owak śnił dalej... tym razem nie był sam tylko z Zagharem i Trufaksem. Mikrus, jak nazwał go Ningress, rozglądał się badawczym wzrokiem, ale oczy minotaurów zwrócone były na wielki, złoty, wysadzany drogimi kamieniami kielich stojący na srebrno-jadeitowym postumencie pośrodku bursztynowej komnaty, gdzie Trufaks chciał zbadać wszystko tylko nie ten kielich. Kiedy Mikrus nieopatrznie zbliżył się do postumentu, z kielicha błysnęło światło i wyłoniła się postać elfki, która wypowiedziała słowa w niezrozumiałym dla Ningressa dialekcie:
- Elen sila lumenn omentilmo! Uuma dela! Lle anta est, Mellonamin! Detholalle, Val'istar elear! Kela ri' gurth? Asca!
Wymawiając je, podchodziła coraz bliżej i gdy była o krok od niego nastąpił rozbłysk światła. Ostatni dzisiejszej nocy. Ningress zamknął oczy...

... po chwili mógł je znowu otworzyć. Widok diametralnie się zmienił - z pełnej przepychu komnaty w jaskiniach na starą, zatęchłą budę, która dziwnie znajomo mu wyglądała. Podniósł głowę i po chwili się zorientował, że znajduje się w karczmnie, a raczej w jednym z jej pokoi "gościnnych", wyjrzał przez okno i zauważył, że już świta. Próbował stać, ale był dziwnie osłabiony... ostanie co pamiętał przed tymi dziwnymi wizjami to to, że kogoś lub coś zaatakował. Ale co to było? I dlaczego to zrobił? Jak długo tu leżał? I gdzie są te wszystkie potrawy, które zamówił? Sakiewki przynajmniej powinny być bezpieczne tam, gdzie je schował...

Qui PW
27 lipca 2010, 21:20
-Spokojnie, ja to tylko badam, pić nie planuję - niziołek odparł wampirowi. - A whisky to wiem, jak działa... chociaż szklaneczka nie zaszkodzi.

Tymczasem wylał ukradkiem odrobinę podejrzanego płynu na blat. Starał się, by ciemnicowe elfy tego nie zauważyły. Miał niejasne wrażenie, że zaliczają się one do istot, które bardziej cenią brak płynów na stole od postępu. Jak zresztą większość istot, niestety.

Trufaks zabrał się do badania. Sprawdził zapach, konsystencję, reakcję na kontakt z blatem... Nie był pewien, czego szuka, ale był przekonany, że będzie wiedział, jeśli to znajdzie.

Altair PW
31 lipca 2010, 12:46
Widzę przeszłość splątaną i przenikającą się z przyszłością. - postać odezwała się do Kastratore.
Nieznane krainy, potworne bestie...Śmierć... - stara elfa najwyraźniej dopiero zaczynała.
Dwunastu wyruszy lecz tylko jedenastu powróci...Śmierć... - kontynuowała.

Szybciej "babciu" streszczaj się nie mamy całej nocy. - pomyślał złodziej po czym tym razem na głos zwrócił się do "wiedźmy":

...ale co ze mną co z moim przeznaczeniem?

Strzeż się, strzeż się... To czego szukasz, twoje pragnienia Jaskinia Trzynastu wykorzysta je... Strzeż s... - usłyszał od postaci.

A co z kobietami? - Kastratore nie ustępował.

Kobiety... o tak wiele ich tu widzę na twej drodze... Jedną z nich w najbliżej przyszłości, blisko Ciebie, o tak... bardzo blisko...Strzeż się!

Czy to już wszystko? - "łotrzyk" był najwyraźniej nie do końca zadowolony z odpowiedzi.

Jest...jest coś jeszcze... stary goblin on ma klucz, on jest... - kontynuowała elfka.

W tym momencie Kastratore obudził się z dużym bólem głowy. Był ranek. Leżał na pustym placu tuż za miastem. W dłoni trzymał złamany kawałek kryształu. Po "chatce" nie było nawet śladu. Stał na nim Bowl i jakiś mroczny elf.

Szukaliśmy ciebie - zaczął Bowl.

Mroczny elf spojrzał na kryształ dzierżony przez złodzieja i rzekł:
Najwyraźniej czcigodny Panie miałeś bliższe spotkanie z naszą "Wyrocznią", ale dość "gadania" mam Was zaprowadzić do zbrojowni. - zaśmiał się mroczny.

______________________________________________________________________________

Tymczasem Trufaks nie zwracając uwagi na wampira, przeglądał "specyfiki" ze zbioru karczmarza. Przez wiele godzin szukał czegoś niezwykłego. Jednak po za rożnymi napojami "wzmacniającymi" nie znalazł niczego ciekawego. Z początku pobierał próbki do dalszych badań jednak potem napoje zaczęły się powtarzać. Dlatego dalsze katalogowanie straciło sens. Gdy zrezygnowany zamierzał się już poddać znalazł małą ukrytą szufladkę. Odtworzył ją w środku było pełno kurzu i maleńka buteleczka z czerwonym płynem. Na sfatygowanej etykiecie widniał napis "LEK NA WAMPIRYZM" z jakąś zamazaną datą przydatności. Najprawdopodobniej przeterminowany. Czytał dalej... "Dawkowanie... Trzymać z dala od światła... Chronić przed niziołkami". Tak zdecydowanie czegoś takiego szukał. Może lepiej nie wspominać na razie o znalezisku wampirowi?

Zbierać się. Mam was zaprowadzić do zbrojowni. Crimson już na Was czeka. - Zgromadzeni usłyszeli głos jednego z "mrocznych".

Dało się też słyszeć łomotanie do drzwi "apartamentów" na pietrze.

Byczek jeden z drugim, jaszczur i reszta koniec spania! - Najwyraźniej ich "uprzejmość" opłacona z góry przez Nagerka już się skończyła.





Irhak PW
31 lipca 2010, 15:10
Byczek jeden z drugim, jaszczur i reszta koniec spania! - usłyszał nawoływania elfów Ningress. Od kilkunastu minut już nie spał, ale nadal czuł się dziwnie osłabiony, jakby sny wysysały z niego siły witalne. Nastał nowy dzień, a to oznacza, że czas wybrać się do zbrojowni, a potem do tej cholernej jaskini, jak o niej zaczął myśleć minotaur. Zanim wyszedł z pokoju sprawdził czy nadal jego sakiewka jest tam, gdzie ją schował. Wyglądało na to, że albo nie ma tu złodziei, albo nikt nie pomyślał, aby tam patrzeć.
Wyszedł na podwórzec i podszedł do machinerii pełnej kryształów. Kiedy mijał mroczne elfy, spytał się ich gdzie jest zbrojownia i o której wyruszają. Otrzymał bardzo opryskliwą odpowiedź. No cóż, przynajmniej wiadomo jacy są - pomyślał Ningress.

Eniphoenix PW
31 lipca 2010, 15:47
Zaghar jeszcze leżał na łóżku, pogrążony w głębokim śnie, gdy został wybudzony przez głośne walenie w drzwi i okrzyk "Byczek jeden z drugim, jaszczur i reszta koniec spania!" Minotaur otworzył oczy, przeciągnął się i wstał z łóżka. A więc tak się tu traktuje gości karczmy, a przy okazji swoich najemników... dosyć interesujące. - myślał przy tym. Po wyjściu z łóżka rogaty stwór ziewnął, po czym gwałtownie otworzył drzwi i powiedział do długouchego, który stał obok:
-Uważaj, bo "byczki" mogą cię nadziać na rogi. A teraz, gdzie jest ta wasza zbrojownia?

Vatras PW
11 sierpnia 2010, 15:31
Psst, ty zielony podejdź no na chwilę. No co się gapisz, przecież wyraźnie mówię, musimy pogadać. Tak wiem, byleś pijany, nie wiesz skąd te ciuszki się wzięły i w ogóle to jesteś niewinny. Ale ja, mój drogi, wiem więcej o tobie niż ci się zdaje. Bo widzisz, ja wiem że masz klucz. A może jesteś kluczem? Nie rób takiej miny, i bez niej jesteś wyjątkowo paskudny. No więc jak to będzie z tym kluczem? Bo mnie się wydaje, że przydał by ci się przyjaciel. To nie jest bezpieczne miejsce, a ci tak zwani towarzysze coś krzywo na ciebie patrzą. Weźmy tego tam wampira, to chyba jakiś kapłan jest. Wiesz chyba co kapłani w świątyniach wygadują o takich co to się w damskie ciuszki przebierają. Dwa minotaury? W moich stronach pieczony goblin należy do ich ulubionych przysmaków. A ten ciekawski hobbit? Jestem pewny, że sporo by zapłacił któremuś z nas za możliwość zrobienia tobie sekcji zwłok. Chyba dobrze by było gdyby reszta miała świadomość, że za zrobienie tobie krzywdy mogą dostać we śnie sztyletem po gardle, co? W zamian skorzystam sobie z twojego klucza, czy czegoś tam, jak nadejdzie czas.

To co, umowa stoi?

Altair PW
12 sierpnia 2010, 02:59
Pod zbrojownią zebrała się spora gromadka. Crimsom nie pojawił się jeszcze dlatego co poniektórzy zaczynali się już niecierpliwić.
Kastratore próbował "wyciągnąć" trochę informacji od starego goblina.

- Nie mam pojęcia o czym mówisz. Jaki klucz...? - Goblin zawahał się najwyraźniej coś wiedział. Jednak zaraz odzyskał pewność siebie.

- Panie Kastratore czy jak ci tam... Tylko nieliczne gobliny dożywają sędziwego wieku. Umiem o siebie zadbać, zapewniam. Co do reszty to nie wydaje mi się aby ktoś połakomił na starego żylastego goblina. Nasze byczki bardziej wolą zieleninę, wampir z pewnością woli "pożywniejsze" trunki, niziołka zapewne bardziej zainsterusują osobliwe rzeczy które posiadam. Na przykład takie "cudowne" klucze - Goblin wyjął z kieszeni dwa tuziny różnej wielkości starych, pordzewiałych kluczy.

Jednak zgadzam się na twoje warunki. Te cudeńka są twoje. - najwyraźniej Lepiszcz wcale nie był tak do końca przekonany o swoim bezpieczeństwie. Z drugiej strony kto wie ile jeszcze podobnego "żelastwa" mógł nosić przy sobie.

"Damskie ciuszki" tak?, jeszcze zobaczymy kto tu będzie... ty... - wymamrotał złowrogo pod nosem. Dalszej części nie dało się dosłyszeć bo pojawił się dowódca "mrocznych".
___________________________________________________________________________

Witajcie poszukiwacze! - zaczął.

Zgodnie z rozkazem Nagerka udostępniam Wam zbrojownie. Znajdziecie tu wszelkiego rodzaju broń - raczej dobrej jakości. Od sztyletów i mieczy, przez łuki do toporów i włóczni, zbroje skórzane, kolczugi oraz płytowe. Zapewne co zaradniejsi lepsze uzbrojenie znajdą po drodze. - Crimsom był najwyraźniej w doskonałym humorze.
A co z jaskinią trzynastu klątw dowiemy się czegoś więcej? Co stało się w nocy w karczmie? - dopytywał się Bowl.

Jak zapewne zauważyliście, jest Was tu tylko dwunastu. Jeden z waszych współtowarzyszy najemnik imieniem... - kontynuował elf.

Jak mu tam było? - wyszeptał do stojącego obok mrocznego elfa. Po otrzymaniu odpowiedzi dodał na głos:

Clot... tak właśnie Clot... miał bliskie spotkanie z BNOKNP

Z Czym? - dopytywał się niespokojny Bowl.

BNOKNP - Bliżej Nieokreśloną Ognistą Kulą Nieznanego Pochodzenia. Ostatnimi czasy pojawiają częściej niż zwykle. Co do "Jaskini Trzynastu" to powiem tylko tyle, że nie lubi ona "ułamków". Dlatego ktoś z Was na pewno dostanie "bonusową" klątwę. - Zaśmiał się Crimson.

Jak tam się dostać? - zapytał jeden z najemników.

Jaskinia znajduje się trzy godziny drogi stąd, pójdziecie tą "brązową dróżką" na pewno traficie. To chyba wszystko. Życzę Wam powodzenia Parsz.. em... Dzielna Dwunastko! - Po tych słowach jeden z "mrocznych" otworzył zbrojownie pełną nadrdzewiałych mieczy i zbroi.

Ten sztylet jest mój! - krzyknął Lepiszcz wbiegając do środka zbrojowni.



Irhak PW
12 sierpnia 2010, 11:31
Ningress przechadzał się po zbrojowni. Widział broń wszelakiej maści. Jednak żadna (nawet ta wielka, misternie zdobiona laska) go nie przekonała. Wziął jednak mały sztylet i lekki łuk.
- Macie tu jeszcze jakieś bronie? - spytał się ich "strażników". - Mam na myśli specjalne bronie - dodał podkreślając słowo "specjalne".

Eniphoenix PW
12 sierpnia 2010, 13:20
Zaghar wszedł do zbrojowni tuż po goblinie i drugim minotaurze. Przeszedł się chwilę po jej wnętrzu. Coś niezbyt porządna ta broń... ten typ ma rację, pewnie po drodze znajdziemy coś lepszego. - myślał, oglądając nieco "napoczęte" przez rdzę miecze, topory, zbroje i inne żelastwa. Mimo tego, że niestety większość broni dobrego wrażenia nie sprawiała, udało mu się znaleźć coś odpowiedniego dla niego. Wziął jedną z mniej pordzewiałych kolczug oraz jedną z porządniej wyglądających maczug. W tym sprzęcie się specjalizował i wiedział, że powinien wziąć coś, czym umie już walczyć, żeby mieć szanse w tej całej jaskini.

Altair PW
14 sierpnia 2010, 12:53
Dziennik Altanara Dzień 19, 63 Cyklu

[..] Nasi nowo przybyli goście NARESZCIE opuszczają moją Karczmę.
W ciągu jednej nocy spowodowali zniszczenia większe niż stado behemotów. Oczywiście Nagerk pokrył już znaczną część tych szkód, ale wątpię, aby Crimson lub któryś z jego kompanów "palił się" do sprzątania niektórych apartamentów.
"My tylko wykonujemy rozkazy Wysłannika" - zawsze używają tej formuły, gdy chcą się od czegoś wymigać. Oczywiście za odpowiednią sumkę z pewnością wszystkim by się zajęli, ale muszę jeszcze odbudować stajnie, a kto za marne 200 szt. złota zechce dla mnie pracować? Przydałby się jakiś pomocnik, tylko gdzie teraz takiego znajdę? Ilekroć pojawią się tu jacyś nowi "goście" Nagerka, wtenczas czas zawsze coś ginie. Po ostatniej nocy zginęło sporo z wyposażenia mojego pokoju. Na szczęście nie znaleźli mojej tajnej komnaty z artefaktami. Tego małego goblina "mroczni" przeszukali dokładnie i nic nie znaleźli. Jednak tylko on był tam na tyle długo by móc cokolwiek ukraść. Co prawda nie mogę znaleźć moich okularów, magicznego zwoju i kolekcji kluczy, ale z pewnością gdzieś je zapodziałem. Tradycyjnie zginęło trochę z wyposażenia apartamentów, ale najbardziej "rozbawił" mnie brak przeterminowanego lekarstwa na wampiryzm. Cóż... trzeba będzie Nagerkowi wystawić uaktualniony rachunek.[..]
-
Fragment z dzienników Altanara
_________________________________________________________________________

Nocne pojawienie się ognistych kul, było tylko preludium do tego co miało stać kilka godzin się później. "Coś" obudziło się w jaskini trzynastu. Z magicznego snu powstały istoty o których każde rozsądne stworzenie woli nie pamiętać. Przeciągłe wycie odbiło się echem po całej Dolinie Ostatecznego Smrodu. Tuż nad ranem gdy większość poszukiwaczy już spała, kryształy z układanki Nagerka zabłysły ponownie, tym razem upiornym zielonkawym światłem. Pojawiły się dwie świetliste kule. Jedna z nich przybrała kształt małej chatki na skraju miasta, z drugiej na Placu Portali wypadł człowiek imieniem Dalerius. Rozejrzał się niespokojnie po czym ruszył w kierunku osady. Po kilku godzinach dotarł na miejsce. Ujrzał Mroczne elfy krzątające się przy zbrojowni. Na niego nich nie zwracał szczególnej uwagi. Wszyscy byli zajęci słuchaniem niejakiego Crimsona. Mały goblin dyskutował o czymś z jegomościem, którego raczej nikt chciałbym spotkać przechadzając się nocą po zaułkach miasta. Bystry Elf dopytywał się o szczegóły jakieś misji i "nocne wydarzenia". Czy wiedzieli o jego przybyciu? Co to za kraina? I dlaczego do jasnej łasicy w dachu tej karczmy zieje ogromna dziura?

Dalerius PW
14 sierpnia 2010, 22:42
Dalerius pomyślał sobie co tu do cholery się stało? Nie tego się spodziewał co tu robi ta dziura? Popatrzył na goblina i elfy ciekawe co oni tu robią. Gdzie jest ten Nagerek? Ale wiedział że stojąc tutaj niczego się nie dowie więc skierował się do jego ulubionego miejsca, czyli karczmy.

Vatras PW
15 sierpnia 2010, 23:21
Bogowie nie karzcie mi więcej tam wracać. Tak zapuszczonej zbrojowni nawet mój nieboszczyk (zakładam, że modły zostały wysłuchane) ojciec nie miał. Dobrze, że ja to niewymagający człek jestem - ten sztylecik, com go sobie wygrzebał, oparł się rdzy na tyle sprawnie, że powinien poradzić sobie z gardłem tego goblina. Ja wiem, że większość z was morderstwa nie popiera, ale przyznać musicie, że kłamstwo równie paskudne jest. A ten zielony diabeł chyba coś kręci, co oznacza, że jeśli mam rację, to pozbywając się go dobry zrobię uczynek? Ech, wy bogowie jesteście za skomplikowani jak dla mnie. Może powinienem się spytać tego wampirzastego kapłana o radę? Swoją drogą, jak to jest, że pozwalacie wampirowi kapłanem być. Sam przecież słyszałem jednego kaznodzieja jak mówił, że umarlactwo to grzech ciężki albo może nawet śmiertelny. Eee, za dużo myślenia jak na jeden dzień. Idę spać, dobranoc!

Solmyr PW
16 sierpnia 2010, 16:27
Po dotarciu na miejsce, elf rozejrzał się po zbrojowni. To, co zobaczył raczej nie było tym, czego oczekiwał, ale darowanemu koniowi druid nie miał zamiaru zagląda w zęby. Hmm, co my tu mamy? Właściwie wszystko, mieczyki, sztyleciki, toporki... O, są i łuczki. Zaraz coś sobie wypatrzę. Elf przyglądał się kolejnym łukom, oceniając ich wygląd i naciąg. Postanowił, że weźmie coś ładnego, długiego i elfickiego. Nie zapomniał też o strzałach. Poszukał dla siebie także jakiegoś lekkiego hełmu, rękawic i płaszcza. No to do jaskini... ciekawe, co tam znajdę. Wychodząc ze zbrojowni, przyjrzał się obecnym i nagle szeroki uśmiech zawitał na jego twarzy. Hihihi, ciekawie jak tymi racicami minotarł będzie naciągał to łuczątko, które wziął. Śmiejąc się wesoło, elf opuścił to miejsce.

Altair PW
20 sierpnia 2010, 10:42
- Oczywiście, że posiadamy jeszcze inne bronie - odpowiedzieli strażnicy pokazując Ningressowi swoje pięknie wykończone halabardy.

Koniec spania bierzcie się za misję! - Krzyknął Crimson tuż na głową Kastratore, który najwyraźniej nie wyspał się z powodu nocnej "wycieczki".

Po czym cała dwunastka "powlokła się" w brązową drogą w kierunku Jaskini Trzynastu Klątw. Nawet uważny obserwator nie zauważył by w nich dziś, nic co mogłoby wskazywać, że są jakimiś "poszukiwaczami". Pochód rozpoczynał Bowl, który chyba jako jeden z nielicznych wyspał się tej nocy. Tuż zanim w milczeniu szli Indrid Cold i Trufaks Krętouch. Za nimi zasnuło się dwóch najemników, "jaszczur" oraz drugi niziołek. Nieco dalej dwa minotaury i Elf Salix - nadal zastanawiający się na aspektami użycia łuku przez "byczki". Grupę zamykał Goblin i Kastratore, który co chwile ziewał, zerkając jednocześnie w stronę Lepiszcza i obmyślając najprawdopodobniej jakiś krwawy plan jego eksterminacji.

Po godzinie dotarli do małej doliny i zatrzymali się przy niewielkiej tablice z jakimś napisem.
- D-o-l-i-n-a O-s-t-a-t-e-c-z-n-e-g-o S-m-r-o-d-u - wydukał jeden z najemników.

- Świetnie umieją czytać! - pomyślał Bowl pamiętając jednocześnie, że kiedyś musiał "pracować" z takimi, którzy nie posiadali tej umiejętności.

Ciekawe dlaczego ta dolina tak się nazywa? - Drugi najemnik najwyraźniej nie był także zbyt bystry.

Nie wiecie? Dawno temu "zło" wylało się z Jaskini Trzynastu wypełniając całą dolinę i zatruwając ją na wieki. Kiedy podróżnicy wchodzą do niej... - Lepiszcz zaczął nagle się wymądrzać.

Zaraz, zaraz skąd tyle o tym wiesz? Przecież Crimson, ani nikt inny nie udzielił nam żadnych wskazówek na ten temat. - dopytywał się Bowl

Ja tego... przeczytałem to w przewodniku... - Goblin coś najwyraźniej kręcił.

PRZEWODNIKU? Jakim przewodniku? - krzyknęli chóralnie wszyscy.

W przewodniku Eotii. Kupiłem go w sklepie z pamiątkami. - odpowiedział goblin.

Tym samym w którym zdobyłeś te pordzewiałe kluczę? Hę? - Drążył temat Bowl.

Tą jakże "miłą" konwersację przerwał "jaszczur":
Chodźcie tutaj musicie to zobaczyć!

Postanowiono odłożyć rozprawę z goblinem na później. Mijając tabliczkę cała drużyna znalazła się na ścieżce prowadzącej w dół doliny. Oczom ich ukazała się olbrzymia łąka porośnięta upiornymi kwiatuszkami w kolorze śniętych ryb. Na drugim końcu było widać wejście do jaskini.
Dlaczego nic nie czuć, no wiedzie żadnego odoru czy coś? - zapytał jeden z najemników pociągając przy tym nosem.
Jacy oni są wkurzający! - pomyślał Bowl

Szybciej nie mamy czasu, musimy dotrzeć tam przez zmrokiem! - rzekł Lepiszcz któremu nie wiedzieć czemu nagle zaczęło się spieszyć.

__________________________________________________________________________

Tymczasem Dalerius zwiedzając miasto trafił w końcu do karczmy.
Rozejrzał się. Było pusto, nie licząc karczmarza, który próbował doprowadzić ten przybytek do ładu.

Czy Pan kogoś szuka? Mistrza nie będzie przez najbliższych kilka dni. Czy mam mu coś przekazać? A może szuka PAN pracy? Kim Pan w ogóle jest? Bo raczej nie przybyłeś z tamtymi? - Altanar zarzucił gradem pytań przybysza.

Najwyraźniej nikt go się tutaj nie spodziewał. Przynajmniej nie o tej porze. Dobrze było się przedstawić i zaprezentować jak najlepiej. Szczególnie gdy nie ma się przy sobie złamanego grosza.

Dalerius PW
20 sierpnia 2010, 12:59
Dalerius pomyślał sobie że jeśli chcę się w ogóle przespać musi odpowiedzieć na jego pytania po czym zaczął mówić
-Witam nazywam się Dalerius i zostałem tutaj wezwany przez Nagerka by pomóc mu wykonać jakieś zadanie czy wiesz gdzie mógłbym go znaleźć? I czy mógłbym tu przenocować? Dalerius zaczął się zastanawiać kim są tamci. No i czy karczmarz odpowie na jego pytanie i pozwoli mu przenocować.

Altair PW
20 sierpnia 2010, 17:38
Dalerius, Dalerius, Dalerius... - Karczmarz intensywnie przeglądał zwój.

Niestety nikogo takiego tu nie mam. Nagerka nie będzie przez najbliższych kilka dni dlatego póki co nie mogę sprawdzić czy mówisz prawdę. Jeśli chcesz tu przenocować to musisz zapłacić. Wyglądasz mi na spokojnego osobnika dlatego wezmę za nocleg tylko 100 szt. złota. Po uiszczeniu opłaty pokaże ci twój apartament. - zakończył Altanar.

Dalerius odruchowo sięgnął po sakiewkę. Niestety w chwili obecnej nie znajdowało się tam nic oprócz kilku małych kamyków oraz kawałka wysuszonego listka.

Jeśli nie chce spać pod gołym niebem muszę wymyślić coś innego. - pomyślał.

Qui PW
21 sierpnia 2010, 01:05
Trufaks czuł się trochę nieswojo. Przyczyną mógł być noszony przez niego aktualnie strój ochronny marki "kiedyś byłem zwierzęciem, teraz jestem skórzaną kamizelką". Niziołek nie był przyzwyczajony do takich strojów, ale cóż. Bezpieczeństwo przede wszystkim. Miał przy sobie też jakiś szpikulec, marny bo marny, ale nic lepszego w tej "zbrojowni" nie było. Będzie czym szturchać znaleziska.

W okolicy nic szczególnie ciekawego nie było akurat. No, poza cuchnącą doliną, ale jakoś nie było czasu zainteresować się jej cuchnięciem, gdyż wszystkim spieszyło się do jaskini. Trufaks w sumie się nie dziwił, też był ciekaw tych wszystkich klątw.

Zastanowił się przez chwilę nad znaleziskiem z karczmy. Lek dla wampirów... Ciekawe, jak działa. Trzeba będzie zaczekać, aż wampir zachoruje, wtedy się mu to da i zobaczymy. Na zdrowym nie warto eksperymentować z lekami, bez sensu zupełnie.

Dalerius PW
21 sierpnia 2010, 07:03
Dalerius musiał szybko myśleć i nagle zaczął mówić
-Hmm a nie mógłbym wykonać dla ciebie jakąś pracę by dostać pokój za darmo?
Musiał jakoś dostać ten pokój w końcu w sakiewce nie miał nic.

Irhak PW
24 sierpnia 2010, 15:47
Ningress zanim wyszedł ze zbrojowni złapał jeszcze jakąs misternie zdobioną szatę/togę i laskę, która jako jedyna przykuła jego wzrok. Postanowił nie wychylać się jeszcze w tej całej jaskini.

Vatras PW
26 sierpnia 2010, 21:48
- Szybko coś idziemy, dobry goblinie. Ale to dobrze, ja się wlec nie lubię. Zresztą może przyspieszymy jeszcze troszkę? Pójdziemy przodem, rozejrzę się za jakimiś pułapkami, czy innym paskudztwem. Nie dobrze by było, żeby naszą wspaniałą wyprawę zakończył jakiś zardzewiały kawałek metalu wystrzelony z podłogi, albo jakieś inne paskudztwo...

...dobrze, trochę już resztę odstawiliśmy, nie ma to jak odrobina prywatności...

...Ty cuchnąca, zdradziecka, przebrzydła kupo zielonego, goblińskiego łajna! Myślałem, że mamy umowę, że jesteśmy "przyjaciółmi"! Ale ktoś tu nie traktuje mnie poważnie! Myśli, że może sobie mieć jakieś sekreciki! Otóż mój drogi, nasza umowa czegoś takiego nie przewiduje! Gadaj mi wszystko, coś wyczytał w tym swoim przewodniku, albo czeka cię nieszczęśliwy wypadek w podróży. I raczej nikt nie uroni łzy nad starym, cuchnącym i do tego zielonym... czymś!
strona: 1 - 2 - 3 - 4 - 5 - 6 - 7 - 8 - 9 - 10 - 11 - 12 - 13 - 14 - 15 - 16 - 17 - 18 - 19 - 20
21 - 22 - 23 - 24 - 25 - 26 - 27 - 28 - 29 - 30 - 31 - 32 - 33 - 34 - 35 - 36 - 37 - 38 - 39 - 40
41 - 42
temat: [RPG] Śladami Starożytnych!

powered by phpQui
beware of the two-headed weasel