Kwasowa Grota Heroes VIIMight & Magic XDark MessiahHorn of the AbyssHistoria Światów MMSkarbiecCzat
Cmentarz jest opustoszały
jesteś zalogowany jako Nieznajomy
zaloguj się    załóż konto
Nieznane Opowieścitemat: [RPG] Śladami Starożytnych!
komnata: Nieznane Opowieści
strona: 1 - 2 - 3 ... 40 - 41 - 42

Field PW
10 lipca 2010, 07:38
Wampir nadstawił kufel, poczekał aż trochę ścieknie i wypił łyk. Jeszcze nie krzepnie, 0Rh+... nieźle, jak na tyle czasu.

Ledwo powstrzymując się od haustów, kulturalnie dopił małymi łyczkami czerwony płyn i uśmiechnął się do karczmarza.
- Merce ben. - i dodał, patrząc na Ningressa - Drobna wymiana zdań.

A teraz ciekawe, co dostanie niziołek. Mały, pocieszny stworek. Aż Indrid sam się zdziwił, że tak reaguje na niego.

Irhak PW
10 lipca 2010, 23:15
- To na pewno nie była "drobna" i na pewno nie była to "wymiana zdań" - rzekł Ningress, po czym obrócił się do karczmarza, spoglądając z lekką dozą wściekłości. - Dobra, skoro nie mogę spać tam, gdzie chcę, to przynajmniej oczekuję należytej rekompensaty za taką pobudkę... powiedzmy jakiś najlepszy pokój jaki macie...

Altair PW
11 lipca 2010, 18:47
Minęło trochę czasu zanim "mroczni" opanowali sytuacje na tyle, by można obejrzeć pokój w którym nastąpiło całe zdarzenie. W ścianie zamiast okna ziała ogromna dziura. Przez drugą nieco mniejszą do pomieszczenia wpadało światło gwiazd. Cała izba oblepiona była czerwoną mazią, a po "lokatorze" nie zostało nawet śladu. Całość sprawiała iście upiorne wrażenie. Wśród zgromadzonych przy czyś co kiedyś było drzwiami brakowało jednego z najemników.
Chyba tylko Ningressowi nie przyszło do głowy, by dłużej zastanowić się nad całą sytuacją. Karczmarz machnął tylko na niego ręką, dając mu klucz do najlepszego "apartamentu".
Minotaur wszedł na górę mijając, całe zbiegowisko i "czerwony" pokój. Chwile potem zniknął w środku.

- Niestety łosia nie mamy. Za to jelenia być może dałoby się załatwić. - odrzekł niziołkowi Altanar.

- Ja chciałbym zamówić wołowinę - za plecami niziołka zjawił się nie wiadomo skąd stary goblin.

Chwileczkę zobaczę co da się zrobić - odpowiedział karczmarz.
Międzyczasie wampir poczuł olbrzymi przypływ sił. Indrid czuł, że teraz mogłyby sam roznieść całą armię.

To jak z moim zamówieniem - dopytywał się zniecierpliwiony goblin.

W tym momencie z "apartamentu" z hukiem wyleciały drzwi, a tuż za nimi Ningress z mocno osmaloną dolną częścią pleców. Przekoziołkował kilka razy na schodach, zatrzymując się dopiero przy niziołku. Minotaur z ostatnich kilku chwil zapamiętał tylko czerwoną smugę światła.

Niestety będzie Pan musiał trochę dłużej poczekać - odszedł karczmarz do zasmuconego goblina.

Vatras PW
11 lipca 2010, 20:26
To zdecydowanie nie jest normalna karczma. W normalnej karczmie na ścianach nie pojawia się ni stąd ni zowąd jakaś czerwona maź, stajnie nie eksplodują ot tak sobie, a na zapleczu znajdziesz elfki, a nie starego goblina w damskich gatkach.

A może w tych stronach tak właśnie wyglądają normalne karczmy? Cholerka, wyjdę lepiej rozejrzę się po okolicy, może mnie te mroczne typki nie zauważą. A jak mnie zauważą to im powiem, że za potrzebą musiałem iść. Wszakże to niekulturalnie załatwiać się wewnątrz. No chyba, że to też jest w tej okolicy zwyczajem...

Irhak PW
11 lipca 2010, 20:38
- Karczmarz! - zawołał Ningress, wstając. - To miał być NAJLEPSZY pokój... Ale w takim razie chyba coś przekąszę - dokończył rozglądając się po całej tawernie i podchodząc do karczmarza. - Przez to, co tu się dzieję naprawdę zgłodniałem, więc poproszę tak: goblina w sosie z krwi wampira, pieczonego hobbita w potrawce z ludzi i może jako ukoronowanie posiłku deser z elfów w sosie jaszczurowym - zakończył z uśmiechem, a każdy, kto się temu przysłuchiwał spojrzał na niego albo z niesmakiem, albo ze zdziwieniem, albo z przestrachem...

Eniphoenix PW
11 lipca 2010, 21:03
-Graarghhh! To ma być karczma do jasnej cholery?! Wybuchy, jakaś czerwona maź, głupawe gobliny... co jeszcze się tutaj stanie?! I do tego ta eksplozja na górze... to tawerna, czy jakaś pieprzona gildia magów nieudaczników, którzy wywołują bez przerwy wybuchy?! - darł się wkurzony Zaghar. Najpierw prowadzą go na spoczynek niezupełnie zgodnie z jego wolą, potem wybuch na dole go wybudza, później chlew i rozgardiasz dookoła, a na koniec jeszcze jeden wybuch, tylko, że na górze. W takiej sytuacji nawet bardzo spokojni ludzie mogliby się wnerwić. Coś jest z tym miejscem BARDZO nie tak... tylko co? - myślał łowca. Miał nadzieję, że problemy z karczmą zostaną opanowane i będzie mógł odpocząć przed całą wyprawą.

Irhak PW
11 lipca 2010, 21:08
- Mój kochany pobratymcu - zwrócił się do Zaghara. - Jeżeli mam rację, to już wkrótce będziemy sami... i proszę cię, nie zamawiaj wtedy wołowiny - dokończył ze smutkiem. Następnie Ningress usiadł w jakimś kącie i przez moment wydawało mu się, że po podłodze przeleciał jakiś niebieski szczur olbrzym.

Solmyr PW
11 lipca 2010, 22:12
Deser z elfów? Pana minotarła chyba coś uderzyło w łepek... Biedny, lecz mam pewne lekarstwo. Hi hi hi hi... - elf zaśmiał się w duchu, po czym wezwał mentalnie jedną ze swych jadowitych podopiecznych.
- Wleć temu bykoczłekowi do ucha, możesz zastosować nieco zwiększoną dawkę. - szepnął Salix i obserwował mknącego owada wprost do ucha Ningressa. Gdy insekt osiągnął cel, druid ze szczerym uśmiechem na twarzy zwrócił się do karczmarza z prośbą o potrawkę z królika.

Qui PW
12 lipca 2010, 01:51
Biedny bykoczłek, chyba go wybuchnęło nieco za mocno i się uderzył. Niebezpiecznie tutaj, ale nauka musi iść do przodu!

-To ja poproszę tego jelenia - niziołek rzekł do karczmarza i począł rozglądać się za jakimś schronieniem. Eksperyment eksperymentem, ale warto pozostać w jednym kawałku, żeby zobaczyć rezultaty.

Radek PW
12 lipca 2010, 16:47
W końcu Regeth wszedł do budynku. Zdziwił się tym co się działo, jednak tylko uderzył ręką czoła(tzw.facepalm), i rzekł pod nosem:
-Co za hołota..
Po czym udał się do swojego pokoju, aby iść spać.

Irhak PW
12 lipca 2010, 19:23
Ningress poczuł jak coś wlatuje mu do ucha. Po kilkunastu próbach w końcu udało mu się wytrząsnąć jakiegoś marnego robaczka.
- Ktoś ty? Dlaczegoś mi wleciał do ucha? - spytał "mikrusa". Dostał pewną odpowiedź, po czym z całej siły rzucił owadem w Salixa i podbiegł do tego ostatniego. W ciągu kilku sekund powiększył uśmiech elfa, rozdzierając mu twarz rogiem od ucha do ucha (dosłownie).
- Karczmarz! Jak żarcie będzie gotowe, zawołać mnie! Będę na zewnątrz - zawołał Ningress, po czym wyszedł na dziedziniec przyjrzeć się kryształom w nikłym świetle lampy.
Oczywiście drzwi zostawił "otwarte"... Jakoś nikt nie kwapił się do ich naprawy, więc spokojnie mógł przyjrzeć temu cudowi, dzięki któremu się tu dostał i jednocześnie podsłuchiwać co się działo w karczmie.

Altair PW
12 lipca 2010, 20:56
Zebrani ujrzeli jak Minotaur wstaje i zaczyna bełkotać coś o posiłkach z jaszczuroludzi. Chwiejnym krokiem podszedł do pobliskiej ściany. Następnie wygrażając jakiemuś "niewidzialnemu" elfowi, rozdarł rogiem "prześliczny" obrazek (przestawiający wiejską chatkę), który miał nieszczęście tam wisieć. Po czym stracił przytomność i upadł bezwładnie na podłogę.

- To typowy przypadek Eotiańskiej gorączki. Do rana powinien wydobrzeć o ile oczywiście przeżyje. Trzeba go zanieść do jego "apartamentu" - rzekł karczmarz.

Tylko nie zapomnijcie o sianie - zaśmiał się Lepiszcz.

Najwyraźniej "byczek" lubi takie klimaty - dodał

Do świtu zostało kilka godzin, a ja już skończyłem pracę na dziś. - po tych słowach karczmarz zniknął za drzwiami zaplecza, zamykając je ośrodka i chyba barykadując czymś cięższym.

Ostrożności nigdy za wiele - zaśmiał się w duchu Altanar.

Zrobiło cicho, wokół krzątały Mroczne Elfy do których obowiązku najwyraźniej należało posprzątanie całej tej "Stajni Augiasza".
Smutny niziołek nie doczekał się swojego jelenia.

Kastratore natomiast postanowił pokręcić się trochę po okolicy. Rozejrzał się dokładnie czy aby nikt go nie obserwuje i ruszył na mały rekonesans.
Miasto sprawiało wrażenie opuszczonego. Większość domostw wyglądała tak jakby dawno nikt w nich nie mieszkał. Złodziej przez kwadrans błąkał się o opuszczonych ulicach. Zaglądał do wielu chat. Jednak poza pająkami i spleśniałą żywnością nie znalazł nic ciekawego.
Gdy zrezygnowany zamierzał już wracać dojrzał tlące się światło w małej chatce na skraju miasta. "Ktoś" tam najwyraźniej jeszcze nie spał. Kastratore pomyślał chwile i stwierdził, że warto byłoby to zbadać. Nie miał przecież nic lepszego do roboty.

Vatras PW
12 lipca 2010, 21:25
Myślę już przez chwilę i dochodzę do wniosku, że warto będzie zobaczyć co się dzieje w tym domku. I tak nie mam nic lepszego do roboty.

Najlepiej będzie jak podejdę ukradkiem, bogowie wiedzą, kto siedzi w tym domu (swoją drogą, bogowie mogli by od czasu do czasu podzielić się swoimi informacjami). Tak, chyba zrezygnuje też z frontowych drzwi. Nie to żebym się bał, ależ skąd, w życiu, w ogóle się nie boję, ani krztyny strachu we mnie nie ma. Ale jako szanujący się złodziej, nie zwykłem wchodzić frontowymi drzwiami gdy składam komuś wizytę. Tak, poszukam lepiej innego wejścia...


Qui PW
12 lipca 2010, 22:48
No i nici z eksperymentu! To pewnie przez tego szalejącego bykoczłeka. Niziołek jednak nie poddał się zniechęceniu. Mógł co prawda iść spać, ale kto by spał będąc w tak dziwnym miejscu! Rozejrzał się dookoła. Może została gdzieś jakaś resztka któregoś z tych napojów? Zamierzał je przebadać zanim zapanowało szaleństwo, więc równie dobrze mógłby zrobić to teraz.

Irhak PW
14 lipca 2010, 23:02
Jak Ningressa położono w jego "apartamencie", tak leżał przez całą noc. Sprawiał jednak wrażenie, że bardzo cierpi. Kulał się po cały "wyrku", bo to na czym leżał ciężko byłoby nazwać łóżkiem.
Przez całą noc śnił jeden sen...
Wchodził do wielkiej jaskini sam... wokół niego krążyły szkieletory, a ponad głową zagubione duchy. Nie zwracał uwagi na nie... patrzył przed siebie, gdzie w głębi widział połyskującą złotą skrzynkę... coś go do niej ciągnęło, ale jednocześnie odpychało...
- Dołącz do nas - słyszał szept zjaw.
- Uciekaj, żyj - niemal krzyczał głos w jego głowie.
Ningress zbliżał się powoli do skrzynki. Już miał chwycić, gdy przeleciała mu przed oczyma głowa jakiegoś truposza. Rozejrzał się, ale nikogo nie zauważył. Nikogo, chociaż jeszcze przed chwilą jaskinia była pełna kościotrupów i latających prześcieradeł.
Ningress chwycił za skrzynkę i poczuł, że jego ciało rozszczepia się. Mięśnie i skóra osobno, kości osobno, dusza osobno. Widział to wszystko jednak nie z perspektywy uczestnika, lecz obserwatora.
- Uważaj, co zrobisz jutro - znowu głos w jego głowie. - Klątwy tej jaskini są niczym w porównaniu z Jaskinią 13 Klątw! Uważaj!
Poczuł jak coś go wyciąga z tej wizji i obraz się zamazuje. Wizja. A cóż to mogło być?

Eniphoenix PW
16 lipca 2010, 13:07
Zaghar w tym czasie pomyślał, że trzeba już iść. Karczmarz już poszedł, więcej trunków i jedzenia nie będzie, łowca robił się senny, a przed wyprawą trzeba w końcu wypocząć, no i minotaurowi nie chciało mu się już gapić na mroczne elfy, które sprzątały bajzel w karczmie, więc zapytał się jednego z nich:
-Hej, ty. Mogę wejść tam na górę i się położyć bez obawy, że coś wybuchnie?

Altair PW
23 lipca 2010, 02:53
Kastratore ostrożnie podszedł do okna, następnie zajrzał do środka. Dojrzał tylko zarysy postaci siedzącej przy czymś co przypominało błękitny kryształ.

Wejdź - usłyszał.

Kim ty jesteś? - wyszeptał złodziej, nie mogąc zrozumieć w jaki sposób zastał zauważony.

Czy to takie ważne? Ważniejsze jest to kim ty jesteś, lub też kim zamierzasz być. - odpowiedziała mu postać.

Kastratore wszedł do środka. Ujrzał bardzo starą elfkę parzącą w migoczący się kryształ.

Czy chcesz spojrzeć w przyszłość, znaleźć odpowiedzi, poznać swoje przeznaczenie? - Zaczęła elfka.

Tymczasem Trufaks Krętouch prowadził "inspekcję" napojów. Wiedział, że jeśli się nie pośpieszy "mroczni" wszystko sprzątną i być może nigdy nie pozna natury tych "cudownych" specyfików.

Zaghar natomiast prowadził rozmowę z jednym z mrocznych elfów.
To zależy drogi Panie, wydaje się jednak, że wyczerpaliście już swój limit "szczęścia". - usłyszał w odpowiedzi.

Ningressowi wciąż dokuczała eotiańska gorączka. Śnił o wyprawie do jaskini 13 klątw. Było ciemno i był sam. Ostrożnie szedł starając się by nikt go nie zauważył. Wtem dojrzał "przeciwnika", który na szczęście był odwrócony do niego plecami. Niecąc dać mu żadnych szans, rozpędził i jednym celnym ciosem powalił go na ziemie. Wróg zanim skonał zdążył odwrócić głowę. Serce zaczęło mu bić szybciej. Ten ktoś wyglądał dokładnie jak on, jakby był jego klonem!
Po chwili "zwłoki" zniknęły. Zanim Ningress zdołał zrobić cokolwiek poczuł śmiertelny cios. Ostatnim wysiłkiem odwrócił głowę. Jego przerażenie nie mało granic, gdyż w napastniku zobaczył "siebie" sprzed chwili.


Field PW
23 lipca 2010, 09:03
- Tego bym raczej nie pił. - stwierdził przychylnie Indrid do hobbita trzymającego w tym momencie butelkę fioletowego płynu o ostrym zapachu. Wampir miał przyjazny nastrój. Właściwie to nawet nieźle się bawił i, co najważniejsze, był najedzony. - Oczy ci wypali, młody. Ale zerknij na tę butelkę whisky. - uśmiechnął się. Ciekawe, czy jest tam, na etykiecie, rocznik, może przynajmniej się dowie, ile lat stracił - Whisky Pijany Smok zaczęto produkować dopiero na 2 lata przed zamknięciem go w trumnie.

A tak w ogóle to miał ochotę wziąć się do roboty. Byle co, ale patrzenie na tych pajaców w większości doprowadzało go do piany.

Vatras PW
23 lipca 2010, 10:18
Najlepsze lata to ma już chyba za sobą, ale na bezrybiu...
Wróć! Opanuj się! To babsko to jakaś wiedźma, na dodatek mogła by być twoją babką! Albo i prababką. Co ci dziadek o starych wiedźmach mówił? Nie zbliżaj się i bądź grzeczny.
Ekhm, wybacz mi proszę Pani to najście. Z chęcią wysłucham o swoim przeznaczeniu, ostatecznie miło będzie wiedzieć czy mój pobyt w tym pozbawionym bogów ( kobiet - oczywiście za Pani wyjątkiem. Przy okazji tych wróżb proszę sprawdzić, czy przypadkiem nie pisane mi jest zostanie kalifem gdzieś w południowych krainach. Takim z dużym haremem. Po mi kiedyś cyganka powiedziała... Ale co ja będę zanudzać. Zaczynajmy już te wróżby

Eniphoenix PW
23 lipca 2010, 17:06
-Ech... trudno, zaryzykuję i pójdę na górę. Z dwojga złego wolę chyba jednak wybuch niż spanie na sianie w stodole z kimś, kto ma gorączkę. - odpowiedział mrocznemu elfowi łowca. Następnie zrobił jak powiedział - poszedł schodami na górę i znalazł jakiś pokój. Wlazł do środka i położył się na łóżku. Ułożył się w miarę wygodnie i z nadzieją, że jednak nic nie wybuchnie pogrążył się w krainie snów.
strona: 1 - 2 - 3 - 4 - 5 - 6 - 7 - 8 - 9 - 10 - 11 - 12 - 13 - 14 - 15 - 16 - 17 - 18 - 19 - 20
21 - 22 - 23 - 24 - 25 - 26 - 27 - 28 - 29 - 30 - 31 - 32 - 33 - 34 - 35 - 36 - 37 - 38 - 39 - 40
41 - 42
temat: [RPG] Śladami Starożytnych!

powered by phpQui
beware of the two-headed weasel