Kwasowa Grota Heroes VIIMight & Magic XDark MessiahHorn of the AbyssHistoria Światów MMSkarbiecCzat
Cmentarz jest opustoszały
jesteś zalogowany jako Nieznajomy
zaloguj się    załóż konto
Nieznane Opowieścitemat: [RPG] Śladami Starożytnych!
komnata: Nieznane Opowieści
strona: 1 - 2 - 3 ... 40 - 41 - 42

Altair PW
7 lipca 2010, 02:16
Dziennik Altanara Dzień 18, 63 Cyklu

[..]Tamtego dnia rano obudził mnie hałas dobiegający z zewnątrz. Nagerk znowu "przestawia" kryształy - pomyślałem.
Charakterystyczne świszczenie wskazywało jednak, że prawdopodobnie dzisiaj także nie uda mu się uruchomić portali. Po dokończeniu obfitego śniadania udałem się na mały spacer by przy okazji przyjrzeć się bliżej postępom Nagerka czy też raczej "Wysłannika" jak go zwaliśmy.
Wewnątrz minęła niecała godzina, na zewnątrz było już południe. Zawsze się tak działo ilekroć kryształy były w użyciu. Chociaż niektóre fenomeny nie dało się tak łatwo wytłumaczyć. Po pewnym czasie "czas" wszędzie się stabilizował i można było liczyć na względny "spokój".
Na środku rynku Nagerk nadal bawił się swoją krystaliczną układanką.
Podszedłem bliżej i powiedziałem:
- Wydaje mi się, że ten biały szpiczasty kryształ będzie pasował to tamtego rogu na dole.
- Chcesz żebym mniejszy kryształ gwiazd wstawił w miejsce 15345b? - zapytał i zaraz dodał z niepewnością w głosie:
- Czy ty aby na pewno znasz się na tym?
- Ależ oczywiście! - odpowiedziałem kłamiąc przy tym paskudnie, przecież kompletnie się nic o tym nie wiedziałem.
Wysłannik zastawiał się przez dłuższą chwilę po czym ustawił ów fragment zgodnie z moją sugestią. W takich nietypowych sytuacjach był bezradny jak dziecko, najwyraźniej Starożytni nie przygotowali mu instrukcji na tą okazję.
Z rozmyślań wyrwało mnie miarowe buczenie. Mimo, że "układanka" nie była ukończona kryształy zaświeciły różnobarwnym światłem, a cały "krąg" na którym się znajdowały zaczął opadać i "chować" się pod ziemią. Gdy znikł całkowicie, niebo przeszyły błyskawice, a na pustym placu znajdującym się kawałek za miastem pojawiać się zaczęły świetliste kule, przyjmując w końcu owalny kształt portali.
- Altanar przygotuj "ucztę", będziemy mieli gości - zwrócił się do mnie Nagerk po czym ruszył w kierunku placu.[..]
- Fragment z dzienników Altanara



Na placu za miastem z portali zaczęły wychodzić różnego rodzaju istoty: minotaury, trolle, elfy, gobliny nie zabrakło też oczywiście ludzi i niziołków, a i zbłąkany wampir czy jaszczuroczłek też się trafił.
Nim cała ta zgraja wyszła z osłupienia (i nim rzuciła się sobie do gardeł) naszedł Nagerk i wytłumaczył wszystkim szczegóły „misji”. Nie podał przy tym bliższych szczegół i nie zaoferował nikomu złota, dlatego też większość stworzeń rozczarowana wróciła tam skąd przyszła.
Z pięćdziesięciu stworzeń została tylko 13-stka. Niezwykła zbieranina różnych indywiduów nie mających nic do stracenia, myślących w większości chyba tylko o obiecanej „karczmie”.
Wśród nich dwa minotaury: Ningress i Zaghar. Pierwszy magiczny drugi „trochę” mniej.
Trzech ludzkich najemników i czwarty najbardziej wyróżniający się Kastratore zajmujący się „pozyskiwaniem” zasobów innych istot. Dwa niziołki z których jeden imieniem Trufaks Krętouch bardziej interesował się specyfiką samej krainy niż jakąś tam mglistą misją. Nie zabrakło także elfów jednym z nich był doświadczony łucznik - Bowl, drugi imieniem Salix także miał łuk jednak był druidem. Grupę zamykali budzący grozę wampir - Indrid Cold, bystrooki jaszczuroczłek - Regeth oraz stary Goblin Lepiszcz.
Wszyscy udali się do karczmy za Nagerkiem.
Chociaż do Eotii przybyli w południe, a droga wcale nie była długa, do karczmy dotarli gdy już zaczynało się ściemniać. Najwyraźniej kryształy postanowiły sprawić nowoprzybyłym „mały prezent”.
Gdy podróżnicy weszli do karczmy ujrzeli dwóch mrocznych elfów (pijących w milczeniu) oraz starca Altanara który najwyraźniej prowadził cały ten „przybytek”. Żadnych innych mieszkańców nie zauważyli.
„Wysłannik” – ruchem dłoni uciszył zgromadzonych:

-Jutro wyruszacie na pierwszą misję, która ma Was sprawdzić. Udacie się na południe do Jaskini Trzynastu (13!) Klątw i przyniesiecie mi najcenniejszą rzecz jaką znajdziecie. Rano Crimson Blade (tu Nagerk wskazał jednego z mrocznych elfów) zaprowadzi Was do zbrojowni, gdzie wybierzecie sobie broń i zbroje. Każdy dostaje ode mnie na start 500 sztuk złota. - w tym momencie wysłannik rzucił na stół 13 sakiewek ze złotem.

Częstujcie się, wszystko na mój koszt. A teraz wybaczcie, ale muszę Was opuścić. – po tych słowach Nagerk wyszedł.

Vatras PW
7 lipca 2010, 11:22
A więc podsumujmy: najpierw wyrzucili mnie przez jakiś portal. Szczypie mnie trochę skóra, ale wszystkie członki są na miejscu, dziękować bogom. Razem ze mną wylazło całe stado różnych istot, z czego tylko ułamek to ludzie. Ale to nic, nie jestem przecież rasistą. "Wolność, Równość i Braterstwo" - Muniek zawsze to powtarzał, jak piliśmy po udanym dniu. Ech, jaka szkoda, że rodzony brat (swoją drogą jak sobie przypomnę jaki wielgachny był, to aż mnie skręca) wsadził go do paki, dobrze by było mieć jakąś znajomą gębę przy sobie. Albo elfkę. Koniecznie młodą i chętną. A właśnie - gdzie to gorących piekieł podziały się kobity. Jak to możliwe, że na szesnaście osób w karczmie przypada dokładnie zero kobiet?!

Spokojnie, spokojnie, nie pozwólmy by gniew przeszkodził w myśleniu. Jesteśmy w karczmie, kobiet nie widać, ale kto wie co jest na zapleczu? Właśnie na zapleczu! Połowa karczm w królestwie prowadzi mały biznesik na zapleczu. Dzięki Ci Panie za to światło mądrości, które spłynęło na Twego pokornego sługę! Mój następny łup złoże w Tobie w ofierze. Oczywiście o ile nie będzie za duży. Babka zawsze mi mówiła, że z bogami jak z dziećmi - nie wolno ich rozpieszczać. Taaaak, skończę jeść i poszukam zaplecza...

Eniphoenix PW
7 lipca 2010, 12:45
Jaskinia trzynastu klątw... nie brzmi to zbyt zachęcająco, ale cóż... pożyjemy, zobaczymy... to miejsce jest w ogóle jakieś dziwne... czas szybko płynie... - myślał minotaur. Zgarnął ze stołu jedną z sakiewek ze złotem. Ha, najważniejsza część tej całej kabały, złoto... no i obżarstwo! - pomyślał Zaghar. Skoro wszystko jest na koszt tego dziwnego kogoś, to łowca uznał, że nie może tego przepuścić. Szybko napełnił kufel piwem i wziął do jedzenia jakieś mięso. Następnie zaczął jeść i pić. Robił to niezbyt kulturalnie, jako, że sporą część życia spędził w dziczy. Mlaskając i siorbając spojrzał uważnie na pozostałych. Drugi minotaur, jednak przypominający raczej maga, nie wojownika. Do tego czterech ludzi, zdaje się, silnych. Dwa niziołki, w tym jeden, który wygląda raczej dziwnie. Są jeszcze dwa elfy, chyba łucznik i druid. No i nieciekawie wyglądający wampir, jakiś jaszczuroczłek i stary goblin. Co za zbieranina... normalnie drużyna marzeń... checheche... mam nadzieję, że chociaż część z nich będzie się dała lubić... - przemknęło przez myśl Zagharowi.

AltairAltairNie siedmiu klątw, a trzynastu :)

Irhak PW
7 lipca 2010, 14:20
 Co za zbieranina: stary goblin, jakiś jaszczur, wampir, 2 mikrusy, czterech ludzi, którzy wyglądają jakby zostali tu zesłania za karę, 2 elfy i jeszcze jeden minotaur, którego nie poznaję... I to ma być drużyna? Toż to sama hołota... jednak będę miał tu dużo roboty...
 Lepiej zabrać swoje złoto i schować gdzieś...
 "Częstujcie się, wszystko na mój koszt", tak? Też mi jedzenie... nadgniłe owoce, czerstwe pieczywo, kwaśne napoje... kto może na czymś takim przeżyć? Chyba dobrze zrobiłem, że najadłem się ZANIM tu przybyłem... a może to tylko moje zmysły już szaleją?
 Nieważne... zobaczę kim są te elfy i minotaur...
- rozważał Ningress w myślach, siedząc tak, że mógł obserwować jego pobratymca i elfy, które najwyraźniej o czymś rozmawiały. Jego wzrok był bardzo wyostrzony, a że umie czytać z ruchu warg...

Qui PW
7 lipca 2010, 20:25
Trufaks był w siódmym niebie. Albo i w trzynastym. Bykoludź! Jaszczuroludź! Kolejny bykoludź! Elfy, zwykłe i ciemnicowe! Globulin! Coś, co wygląda na nieżywe, a jednak się rusza! Reszta osobników nie była aż tak interesująca w tym momencie. Ludzi już kilku widział w życiu, a niziołków aż za wielu. Na ich obserwację czas przyjdzie później. Chwilowo wpatrywał się w niezwykłe stworzenia jak urzeczony. Miał minę małego, tłustego dziecka, które zostało zamknięte na noc w sklepie ze słodyczami i teraz nie wie, co zeżreć najpierw.

Wobec takich niezwykłości perspektywa jadła i napitku zeszła na dalszy plan. Złoto również, mechanicznie wepchnął swoją sakiewkę w kieszeń i byłby o niej zupełnie zapomniał, gdyby nie masa. Pięćset złociszy swoje waży.

Słowa człeka w wieku zaawansowanym conieco go zdumiały, lecz zrozumienie nadeszło szybko. Co kraj to obyczaj, tu mówią zbroja i broń, a u mnie mówią odzienie ochronne i narzędzie do stymulacji napotkanych niezwykłości. To znaczy, ja tak mówię. Inni mówią "czemuś się ubrał w to prześcieradło?" i "odłóż ten kij!". Tak czy inaczej, to może się przydać w tej jaskini. W końcu trzeba odnaleźć i udokumentować wszystkie trzynaście klątw! Ta sprawa została wystarczająco przemyślana i można było powrócić do obserwacji. Od stymulacji na razie się powstrzymał. Im większy obiekt, tym stymulacja bardziej ryzykowna, jak się pewnego razu przekonał na przykładzie olbrzymiej ropuchy bagiennej.

Field PW
7 lipca 2010, 21:23
Indrid otworzył swoje zmęczone oczy. Patrzył bez większego zainteresowania na bandę zgromadzonych tu ludzi.
No, może niziołek z zespołem nadpobudliwości ruchowej był całkiem interesujący. Właściwie zabawny. Jak szczeniaczek. Wampir westchnął cicho do siebie.
Jaszczur... kiedy to one się niby ucywilizowały?

Zapomniany bóg, po chwili względnego zainteresowania salą, stracił je i zerknął na stół. O, puchar z czymś czerwonym. Wypił łyk napoju i skrzywił się. Sok pomidorowy... Cóż, na razie tyle musi wystarczyć.

Pijąc próbował sobie przypomnieć, co wiedział na temat jaskini. Po chwili stwierdził, że nic. Nie brzmiało to zbyt ciekawie - pakować się z deszczu po rynnę, a właściwie 13 rynien, ale... Te pieniądze też go nie interesowały. No, może o tyle, o ile da się je spożytkować na jakichś najemników albo aparaturę magiczną. W końcu postanowił machnąć ręką. Zobaczymy, ile to wszystko będzie warte.

Radek PW
7 lipca 2010, 22:14
Regeth był zdziwiony tym, z kim przyjdzie mu współpracować. Wampir, 2 minotaury - synowie człowieka i krowy, reszta zespołu była przeciętna, niczym się nie wyróżniająca. No może oprócz starego goblina, ale i tak jaszczur uważał, że powinien on sobie w spokoju kojtnąć, a nie na wojaczkę iść. Choć skutek chyba będzie identyczny. Jego rozmyślenia przerwały słowa Nagerka. Nie był zadowolony, Jaskinia 13 klątw, to nie brzmi miło. Jednak nie ucieknie, pozostanie i będzie walczyć. Tymczasem zaczął przygotowywać ochronne fetysze przeciwko złu, a także w odosobnieniu plemienny taniec zwycięstwa.

Solmyr PW
7 lipca 2010, 22:34
- Panie karczmarzu, mogę prosić wodę?
Hmm, kiedy Baba Gaga mówiła, że smażone niziołki są smakowite, myślałem, że to jakieś grzybki.. a tu proszę - takie małe człowieczki - myślał Salix, wpatrując się w niziołka, a gdy ten spojrzał w jego oczy, elf uśmiechnął się szeroko. Co my tu jeszcze mamy? Te byczki to chyba te całe minotarły, trochę dziwne, ale chyba milutkie. A to ci dopiero! Chodząca jaszczurka! Baba Gaga chyba nigdy mi nie uwierzy... ale historia! Hmm, elfik, człowieczek, goblinek - takich już widziałem. - elf przenosił wzrok na kolejnych członków drużyny i posyłał im uśmiechy, aż natrafił na Indrida... Nie może być! Głowę dam, że to trup. Ale przecież chodzi... Brr, będę się trzymał z dala od niego. Później wzrok druida spoczął na sakiewkach. Wezmę sobie jedną. - jak pomyślał, tak zrobił, następnie zastanowił się nad tym, co powiedział Nagerk.

Altair PW
8 lipca 2010, 00:13
Uczta trwała w najlepsze. Najemnicy zdążyli wypić zdecydowanie za dużo "czerwonego napoju" i już zaczynali się awanturować. Crimson dojrzawszy co się święci skinął na swojego milczącego towarzysza po czym ruszyli w kierunki awanturników.
- Czcigodny goście - zaczął Mroczny elf

Jutro czeka Was ciężka przeprawa. Dlaczegóż by trochę nie odpocząć.
Na górze czekają pokoje. Chętnie zaprowadzimy.
- Zakończył.

Po czym cała trójka grzecznie "pomaszerowała" za elfami na górę. Chociaż trudno odmówić Crimsonowi i jego kompanowi solidnych argumentów w postaci solidnych ostrzy jakich nie powstydziłby się żaden wojownik to każdy obserwator miał prawo odnieść wrażenie, że zadziała tu jakaś dodatkowa magiczna siła.
Jednak całe to zdarzenie nie zwróciło chyba specjalnie niczyjej uwagi.

Altanar usłyszawszy pytanie Elfa zmarszczył brwi.

Niestety drogi Panie, wody nie prowadzimy. Zbyt szybko się psuje. - zaczął zwój wywód karczmarz.

Co innego bardziej szlachetne trunki. Na nie, fluktuacje czasu działają doskonale. Posiadamy je w kilku kolorach m.in. czerwonym, żółtym i zielonym. Tego ostatniego, nie polecam. - Tu staruszek krzywiąc się spojrzał w stronę Ningressa sączącego z niewyraźną miną napój.

Co mam więc podać? - zapytał.

Co do owego Minotaura - maga to udało mu się wyczytać z ruchu warg tylko kilka słów elfa - Bowla:
- Gdy mam dobry dzień to trafiam z łuku w ciemności z odległości [Tu słowa nie udało się rozpoznać] metrów!

Jeszcze mniej zrozumiał z rozmowy karczmarza z drugim elfem. Jedyne czego był pewien to fakt, że rozmawiali o nim.

Natomiast Kastratore z sobie chyba tylko znanych powodów szukał sposobu aby dostać się na zaplecze. A okazja właśnie nadarzała się doskonała. Mroczni zajęci byli najemnikami, a "życzliwy" elf właśnie zagadał staruszka.
Droga była wolna. Niepostrzeżenie przemknął się przez lekko uchylone drzwi i wszedł do środka. Oczom jego ukazał się długi pusty korytarz oraz drzwi z wyłamanym zamkiem przy którym najwyraźniej ktoś już majstrował. Z wnętrza pokoju słychać było dziwne odgłosy. Kastratore ostrożnie zajrzał do środka. Dojrzał łóżko, szafę i kilka starych skrzyń, poza tym było pusto. Będzie musiał dokładnie przetrząsnąć pomieszczenie aby dowiedzieć się czegoś więcej.


Qui PW
8 lipca 2010, 01:00
Trunki, co pomagają... na... niefluktuację czasu?! Trufaks nie był pewien, czy dobrze słyszy. W sumie, nie było powodów, żeby miał źle słyszeć. Takiej okazji przepuścić nie mógł.

-Mości karczmarzu, po troszkę każdego z tych trunków bym poprosił, na spróbowanie, jeśli łaska.

Bynajmniej pić tego nie zamierzał, a przynajmniej jeszcze nie teraz. Popatrzeć, powąchać, konsystencję sprawdzić... Może jakieś ciekawe wnioski wyciągnie...

Field PW
8 lipca 2010, 08:43
Indrid działał na kilku falach.
- Macie... krew? - spytał od niechcenia, po czym złapał swojego pupilka za ramię, szepcząc - myślę, że tam jest coś ciekawszego. Poszedł za Kastratorem i zerknął, co ten ludź robi, nie czekając na niziołka. Przymknął na chwilę oczy. Wokół niego temperatura nagle spadła, a sam wampir jakby urósł i zaczął wyglądać niczym Nemezis prosto z Deyja.
- WIDZISZ COŚ CIEKAWEGO? - zapytał głucho.
Cóż, chyba przynajmniej wciąż umiał wywierać odpowiednie wrażenie.

Solmyr PW
8 lipca 2010, 11:25
- Hmm, wobec tego poproszę trochę czerwonego soczku i, jeśli macie oczywiście, odrobinkę niebieskiego. - powiedział elf, podchodząc do kontuaru, po czym zapytał jeszcze:
- A wiesz coś, panie karczmarzu, o tej Jaskini Trzynastu Klątw?

Irhak PW
8 lipca 2010, 14:06
 Ningress wstał... Gdy mam dobry dzień to trafiam z łuku w ciemności z odległości... Elfy jak zwykle przynudzają, a on sam nie lubi być obgadywany... Ludzie już byli wyproszeni... Może to i lepiej - pomyślał Ningress.
 Podszedł do Salixa. Akurat usłyszał pytanie skierowane do barmana, a wampir, do których Ningress miał uprzedzenia zaczął się popisywać. Ningress podszedł więc do niego i trzepnął "delikatnie" przez łeb wampira.
- Nie lubię jak ktoś się popisuje. Zwłaszcza wampir - rzekł, po czym wyszedł z karczmy. Prześpię się w stajni na sianie - postanowił w myślach.

Field PW
8 lipca 2010, 15:13
Wampir obrócił się. Ningress raczej nie zauważył, że Indrid właśnie postanowił trochę bardziej zamanifestować swoje ubóstwienie i...
...zobaczył widok skrajnie przerażający, mrożący krew w żyłach zwykłym ludziom. Trochę przypominało to spoglądanie w czeluście królestwa śmierci. Własnej śmierci.
- NIE POPISUJĘ SIĘ. KAŻDY Z NAS SIĘ ŻYWI.

Eniphoenix PW
8 lipca 2010, 17:33
Zaghar wśród lekkiego zamętu, jaki powstał w karczmie cały czas robił to samo - jadł i pił. Gdy usłyszał o oferowanych trunkach, powiedział:
-Hej, karczmarzu. Napiłbym się chętnie czerwonego napoju.
Następnie opróżnił do końca kufel piwa, które aktualnie pił. W momencie, gdy wampir gadał swoim wstrętnym głosem, usiłując kogoś chyba wystraszyć, łowca myślał: Ech, te wampiry... zachowują się, jakby były cholernie przerażające.... Podchmielony minotaur ledwo powstrzymał śmiech, gdy ten drugi zdzielił krwiopijcę w łeb. Potem postanowił robić to, co dotychczas - czyli nie wychylając się obserwować wszystko, odurzając się przy tym alkoholem.

Qui PW
8 lipca 2010, 20:08
Cóż się tu dzieje?! O co im chodzi? Dziwne zachowania truposzczaka i bykoludzia wprawiły niziołka w konfuzję, jednak szybko się zorientował, o co tu chodzi. To z pewnością walka o pozycję w stadzie! A imć umarlak najwyraźniej chce się zaprzyjaźnić. Ładnie z jego strony, będzie okazja poobserwować z bliska. A na zapleczu też może być coś ciekawego, osobliwe trunki nie uciekną...

-Prowadź waść, może znajdziem coś! - rzekł, i podążył za Zwłokiem. Zaobserwował, że im do niego bliżej tym... zimniej? I tak jakoś... niepokojąco...? Fascynujące!

Vatras PW
8 lipca 2010, 21:31
Czy widzę coś ciekawego? Cóż ciekawość to pojęcie wielce wzglednie. I tak dla miłośnika skrzyń ta stojąca w rogu wydała by się pewnie dosyć interesującą, za to zmęczony podróżnik większą uwagę zwróci na to łóżko. Ja natomiast kobiety nie widzę tu żadnej, a więc mogę stwierdzić, że nie ma tu zupełnie nic ciekawego.

Ale skoro już tu jestem wypadałoby sobie przypomnieć swój fach. Jak to Muniek zawsze mówił "gdy praca na pierwszym miejscu, to wszystko inne na swoim". Ja tam zawsze na pierwszym miejscu wolałem widzieć dziewczyny, może dlatego on teraz gnije w lochu, a ja wciąż na wolności? Strażnicy przecież w koło powtarzają, że miejsce złodzieje jest w więzieniu.

Hmm, zobaczmy co jest w tej skrzyni... Tak, całkiem interesujące. No na pewno nie tak jak biust Marleen, ale zawsze. Zawołam chyba tego truposza.

-Ekhm, czcigodny panie wampirze, może zostawiłby pan tego tam z rogami i przyszedł do mnie. Chyba znalazłem coś interesującego.

Altair PW
9 lipca 2010, 01:46
Karczmarz cieszył się ze wzmożonego zainteresowania trunkami.
Na pytanie mnicha odpowiedział natychmiast:

- Ależ oczywiście, że pomogą. Jeśli następnego dnia będziesz źle się czuć to powiesz, że pewnie za dużo wypiłeś. Do głowy ci nie przyjdzie zwalać tego na fluktuacje, których zresztą i tak w takim stanie nie będziesz pamiętać. A na pewno dłużej pozostaniesz przy zdrowych zmysłach, niźli traktując całą sprawę na trzeźwo.

Następnie gdy już chciał odpowiedzieć wampirowi, padło pytanie Salixa.
Altanar zbladł nieco i wykrztusił tylko:
- Crimson Wam jutro wszystko wyjaśni - Następnie zamilkł i w milczeniu nalewał kolejne czerwone napoje, które cieszyły się niezwykłą popularną chociaż nikt nie wiedział tak naprawdę jaki jest ich skład.

Natomiast Kastratore w jednej ze skrzyń, oprócz sporej ilości kurzu znalazł fragmenty damskiej garderoby wykazujące na niegdysiejszą obecność damy w tym pokoju. Najwyraźniej trop był dobry, niestety spóźnił się o dobrych kilka(naście) lat.
Gdy zawołał wampira w pobliskiej szafie coś zaszeleściło. Drzwiczki nagle się otworzyły i wypadł z nich zdezorientowany Lepiszcz.
Goblin miał na głowie cudzą bieliznę, przez co chyba nic nie widział. Wchodzący do pokoju Indrid Cold usłyszał jego rozpaczliwe zawodzenie:

- Ja... ja naprawdę nie chcia... Ja... ja... trafiłem tu przez przypadek, szukałem tylko toale... i...i

W izbie zrobiło już się zbiegowisko. Wkrótce pojawili się minotaur, niziołki, jaszczur, elfy...
Komizmu całej sytuacji nie popsuło nawet pojawienie się "mrocznych", którzy najwyraźniej już wrócili od najemników.
Crimson Blade wyglądał na wściekłego. Do pomieszczenia wparowało jeszcze dwóch jego kompanów z bronią przypominającą halabardy. Chwycili szamocącego się goblina i wynieśli go na górę.
- Reszta także ma udać się na spoczynek - W tym momencie również stało się coś niezwykłego. Prawie cała gromadka w eskorcie mrocznych i wbrew swojej woli została zaprowadzona tam gdzie "odpoczywali" już najemnicy.

W pokoju pozostały trzy osoby Kastratore, Indrid Cold i Trufaks Krętouch którzy najwyraźniej "oparli" się magicznym i niemagicznym argumentom Crimsona. Coś wisiało w powietrzu. Trudno, ocenić co dokładnie było tego przyczyną, ale nawet wampir sprawiał wrażenie ożywionego.

Tymczasem Ningress nieświadomy tego, że ominęła go cała zabawa spał sobie smacznie na sianie w stajni koło karczmy.
Nagle potężna eksplozja wstrząsnęła całym tym przybytkiem.
Minotaur wyrwany ze snu ujrzał czerwoną smugę przelatująca tuż nad jego głową. Po stajni nie było nawet śladu, a w dachu karczmy ziała potężna dziura. Miał sporo szczęścia tylko kudły na głowie lekko mu się przypaliły. Wszyscy wybiegli z pokojów. Panował totalny chaos. Na dole Altanar i trzech "opornych", którzy właśnie wyszli z zaplecza ujrzeli jak z sufitu ścieka czerwonawy płyn. Karczmarz szybko podbiegł, napełnił kufel i podał wampirowi ze spokojem mówiąc:

- Pańska zamówiona krew, Sir.

Irhak PW
9 lipca 2010, 15:19
Ningress wstał i zdziwiony rozejrzał się. Wyszedł ze stajni (właściwie z tego, co po niej zostało), wszedł do karczmy (właściwie to wpadł tak, że drzwi wylądowały na przeciwległej ścianie) i z głośnym rykiem wściekle wyglądając wyrzekł kilka słów:
- CO TU SIĘ, DO ELUNIANA, WYPRAWIA?! JUŻ NAWET NIE MOŻNA SOBIE SPOKOJNIE ZASNĄĆ!
Wszyscy obecni (no może poza wampirem i karczmarzem) w pobliżu spojrzeli na minotaura przerażeni.
- A tak poza tym, co to było? - spytał Ningress już spokojniejszym głosem.

Qui PW
10 lipca 2010, 01:56
Niziołek miał coraz więcej pytań odnośnie tego miejsca, ale odpowiedzi wcale nie przybywało... Co robił globulin w szafie? Co wbiło się w sufit? Czemu to krwawi? Jeżeli wampir zamówił krew, a krew wbiła się w sufit... To trzeba przeprowadzić eksperyment! Trufaks obojętnie spojrzał na drącego ryja bykoludzia. Jego umysł był w tym momencie zbyt pochłonięty obmyślaniem szczegółów eksperymentu żeby zainteresować się okrzykami godowymi półbydła.

-Mości karczmarzu, poprosiłbym pieczonego łosia. W całości.
strona: 1 - 2 - 3 - 4 - 5 - 6 - 7 - 8 - 9 - 10 - 11 - 12 - 13 - 14 - 15 - 16 - 17 - 18 - 19 - 20
21 - 22 - 23 - 24 - 25 - 26 - 27 - 28 - 29 - 30 - 31 - 32 - 33 - 34 - 35 - 36 - 37 - 38 - 39 - 40
41 - 42
temat: [RPG] Śladami Starożytnych!

powered by phpQui
beware of the two-headed weasel