Kwasowa Grota Heroes VIIMight & Magic XDark MessiahHorn of the AbyssHistoria Światów MMSkarbiecCzat
Po cmentarzu włóczą się:
   Andruids
   Kastore
jesteś zalogowany jako Nieznajomy
zaloguj się    załóż konto
Nieznane Opowieścitemat: [OGÓLNY] Wojna Żywiołów
komnata: Nieznane Opowieści
strona: 1 - 2

Xelacient PW
24 czerwca 2010, 13:30
FEEL THE KICZ!!!

Większość już uciekła? Świetnie, to kontynuując:

mini słowniczek:

Scorpinory – rasa inteligentnych skorpionów, o wielkości przeciętnego humanoida, z chwytnym ogonem
gnój -gnoll
płytowiec- prototyp VARN-u, niewielkie planetoidy przystosowane do transportu i osiadania na powierzchni planet
kosmoskowiec – kosmiczna wersja lotniskowca
centaury –wiadomo
lamie –pół ludzie, pół lwy(podobne do centaurów)
Żemniak –żywiołak ziemi


-Witam naszych radiosłuchaczy, dzisiaj w naszym studium goszczę pana Kokerola przyszłego gubernatora planety Wenga
-Dobrej pogody.
-Oraz naczelnego admirała floty kolonizacyjnej pana Bar-geja
-BER-GAJA!!! Gnoju jeden!
-Ber… przywitałbyś się
-JAK JA CIĘ…
-Ber…
-…OCHRONIĘ PRZED ŻYWIOŁAKAMI.
-A także pana… Sca-tera-hola ambasadora ludów zamieszkujących Wengę
-*HROM* *KRAK* Myłły Poweew.
-Proszę państwa, kilkunastoletnie przygotowania powoli dobiegają końca, z planety Grauhan wyrusza flota liczącą ponad 8 płytowców, 11 kosmoskowców oraz 7 bombowców orbitalnych nie wspominając mniejszych jednostek, czy zarządzanie nimi nie jest kłopotliwe?
-To prawda, że rzadko zdarzają się kolonizacje o takiej skali, jednak dzięki rozbudowanemu zapleczu komunikacyjnemu przepływ informacji jest bardzo sprawny.
-JAK DLA EKSPERYMENTU KAZAŁEM PUŚCIĆ W ETER, ŻE NA PŁYTOWCU BACKTOWN ROZDAJĄ DARMOWE PIWO, TO PO CHWILI LĄDOWISKO BYŁO TAK ZAPCHANE, ŻE DOSZŁO DO 34 KOLIZJI.
-A sam cel? Planeta zdominowana przez Żywiołaki, nie brzmi to zbyt zachęcająco.
-Wbrew obiegowej opinii obszar aktywności Obcowymiarawców nie przekracza 70 procent powierzchni planety.
- WSZYSTKIE LĄDY ZAJMUJĄ 60...
-Ber…
-*KRAK* Ponadto należy wspomneec o goscynnosc móóój lut, dzeeki temu zbudowac wy kylka baz.
-A pozostała ludność tubylcza którą pan reprezentuje? Lamie i centaury?
- *KAK* Zzrypana banda: palyc, garbyc y zapyjac! Szesc nogy dobre, cztery to zuo!
-Ekhm… a jak państwo skomentują decyzję Rady Starożytnych o wysłaniu razem z wami swojego przedstawiciela?
-Byliśmy zaskoczeni jak każdy obywatel naszej planety, jednak to dla nas zaszczyt, że Tulonder będzie nam towarzyszył.
- Jest znany z kontrowersyjnych wypowiedzi, ostatnia zdarzyła się na „Międzyplanetarnym Zjeździe Feministek” gdzie został wygwizdany po słowach ”Wasza postawa to idealny przykład negatywnego wpływu industrializacji, przez brak ciężkiej pracy w domu i w polu, macie nadmiar czasu który poświęcacie na degenerowanie społeczeństwa”
-A PO ZEJŚĆIU Z MÓWNICY STWERDZIŁ, ŻE TAK NAPRAWDĘ TO BRAKUJE IM PORZĄDNEGO ZERŻNIĘCIA.
-Ber… Pan Tulonder jest młody i niedoświadczony, oczywiście jak na Starożytnego, ale jestem przekonany, że jego pomoc będzie nieoceniona. Co prawda bywa bezpośredni, jednak w naszej misji będzie to przydatna cecha.
- TO PRAWDA, JAKO JEDYNY STAROŻYTNY PO PYTANIU „CZY LUBI PIWO?” NIE ZACZYNA ROZPRAWIAĆ O JEGO POSZCZEGÓLNYCH SKŁADNIKACH CHEMICZNYCH, WPŁYWU NA SPOŁECZEŃSTWO LUB TECHNOLOGII PRODUKCJI .
-Wiem, że to cię irytuje, w końcu słuchanie tego zmusza do myślenia, prawda Ber?
-KOKER…
- *Sythk* Ja krótko znac Staroczytny ale ja weedzec… ony ogóólnyy móówyc .
-Według danych Centralnego Biura Statystycznego, nastąpił znaczny wzrost zaufania co do całej operacji, czy to przełożyło się na większą liczbę chętnych?
-Oczywiście, nawet wśród załóg statków popularne stało się hasło „Skoro Starożytny leci z nami to znaczy, że nic nam nie grozi.”
-Ale czy wymagania stawiane przed nowymi chętnymi nie będą bardziej wyśrubowane?
-Wręcz przeciwnie, nasz rząd postanowił wprowadzić nowy program resocjalizacji więźniów, sfinansował kilkadziesiąt transportowców, którymi polecą wraz z flotą główną.
Oczywiście niekarani obywatele też mogą starać o uczestnictwo.

-W porównaniu z kolonizacją choćby tej planety są to zmiany wręcz rewolucyjne.
-Bo sam jej przebieg ma być rewolucyjny, zamierzamy zabezpieczyć planetę w ciągu kilku lat, a nie jak to zwykle bywa kilkudziesięciu.
-Czy uczestnictwo więźniów ma w tym pomóc?
-OCZYWIŚCIE, BIERZEMY ICH PO TO DO STANDARODOWYCH CZYNNOŚCI: PRZYJEB, ZAJEB, POWYBIJAJ. I NIE BĘDZIEMY SIĘ BAWIĆ W PODCHODY, OD RAZU ICH ZRZUCIMY NA ŁBY ŻYWIOŁAKOM!!!
-Nie spowoduje to poważnych strat osobowych?
-OCZYWIŚCIE, ŻE TAK! POSTAWIŁEM BECZKĘ PIWA, ŻE BĘDĄ WYŻSZE NIŻ 50 %
-Nie przesadziłeś?
-NIE, JAK SIĘ POSTARAM TO WSZYSCY ZGINĄ.
-Bo ja postawiłem skrzynkę wina bulwowego na to, że będą mniejsze niż 40%.
-TEGO SIKACZA?! TRZEBA BYŁO POSTAWIĆ SWOJĄ ŻONĘ, PO SPOJRZENIU NA NIĄ OD RAZU SIĘ CHCE SIĘ RZYGAĆ.
-Przesadzasz…
-JA PRZESADZAM?! TO TY PRZESADZIŁEŚ ŻENIĄC SIĘ Z NIĄ! MÓWIŁEM: „WIEM, ŻE DZIĘKI JEJ KONEKSJOM ZYSKASZ SPORE WPŁYWY, ALE TA GNOLKA MA RYJ JAK ŻEMNIAK PO TRAFIENIU Z DZIAŁA PRZECIWPANCERNEGO! NIE WYTRZYMASZ Z NIĄ!”.
-Ale wytrzymałem i mam nawet z nią córkę….
-DODAJ CZYM SIĘ PRZED TYM „WSPOMOGŁEŚ”, A OBAJ STRACIMY STANOWISKA.
-Możemy zejść z tematu pod tytułem „uroda mojej żony”?
-BIORĄC POD UWAGĘ, ŻE W ZESZŁYM TYGODNIU WŁAZIŁEM NA NIĄ 3 RAZY TO NIE BARDZO.
-Ber…
-KOKER… CIĘŻKO UKRYĆ FAKT, ŻE NIE MA TYGODNIA, ŻEBYŚ DO MNIE NIE ZADZWONIŁ Z KRZYKIEM „RATUJ! ZNOWU JĄ WZIĘŁO!”.
PO CZYM JA JAKO DOBRY PRZYJACIEL, JADĘ DO CIEBIE WYPIJAJĄC PO DRODZE 6 „SETEK”, ŻEBY NIE UCIEC NA JEJ WIDOK. OSTATNIO TO NAWET JEDEN GNÓJ Z „BAGIENNEGO PATROLU” ZATRZYMAŁ MNIE Z KIEROWNICĄ W JEDNEJ DŁONI A Z FLACHĄ W DRUGIEJ, SPOJRZAŁ SIĘ NA MNIE TYMI SWOIMI MAŁYMI CWANYMI CZARNYMI OCZKAMI NA I STWIERDZIŁ:
„A TO PAN! PROSZĘ JECHAĆ PANI MAFIRA NIE LUBI CZEKAĆ.”
-Naglwe zebrało ci się na marudzenie…
-TO GŁOS SUMIENIA PRZEMAWIAJĄCEGO W IMIENIU MOJEJ WĄTROBY.
-Ech, z tego nagrania już nic nie będzie, może zaczniemy od nowa?
-Cały czas idziemy na żywo.
-?
-!
-W ostatniej chwili udało nam się zmienić ramówkę. :)
- 9,, 9
-O_o
- -_-
-*Chomp* To może ja teraz wymeenyc 13 powodów dlaczego należy wykestrementowac laame y centaury. Zatem drodzy obywatele planety Grauhan…
-*DU DU DUU DU ZAORAĆ ZIEMIĘ!!!*
-Przepraszam, to pan Tulonder…. tak wasza Starożytność?
-PRZEZ CHWILĘ MYŚLAŁEM, ŻE TO MAFIRA.
-*Krak* Ja myśleć, że ona być całkiem ładna.
-POWIEDZIAŁ GOŚĆ CO MA RYJ SZERSZY OD MOJEJ KLATY.
-Co! Eee.. To znaczy oczywiście Wasza Starożytność… Proszę państwa ALARM! Stwierdzono aktywność Żywiołaków w naszym układzie słonecznym! Ogłosić stan zagrożenia! ALARM!

Mam nadzieję, że po takim wprowadzeniu nikt nie ma wątpliwości, że to nie będzie "poważna sesja", ani tym bardziej taka w której zostaną zachowane zasady dobrego smaku. xD

Generalnie idea jest taka, że sesja będzie się działa w uniwersum M&M, za czasów Wojen Żywiołów. Jednak ilość kitu którą wcisnąłem w tą historię powoduje, że podpada raczej pod radosną twórczość fanfuckowatą, niż "oficjalną przeszłość", ale co tam, grunt, żeby fajna zadyma była. xD


Na dobry początek tekst źródłowy Podziękowania dla Alamara. ;D

POWERS OF THE DOME? Chyba FUCKERS OF THE DOOM!
-Ostatnie słowa istoty, która zaginęła w bardzo tajemniczych okolicznościach.

Moja interpretacja jest taka: Starożytni pochodzą z innej części Wszechświata, dotarli do galaktyki nękanej przez wojny między Władcami Żywiołów i odkryli w niej zasobne planety zamieszkane przez inteligentne istoty.
Z jakichś powodów część z nich postanowiła ucywilizować te wszystkie rasy i z ich pomocą stworzyć cywilizację zdolna stawić opór Żywiołakom, jednak reszta (w tym FORCES OF THE DOME) postanowiła rozsądnie czekać na rozwój wypadków.

Tak powstało Imperium, zmagania trwają kilkaset lat.
W końcu WŻ zauważają zagrożenie i postanawiają zjednoczyć siły, ich największa siła jest olbrzymi potencjał rekrutacyjny (dla nich „słaby oddział” oznacza olbrzymią armię zdolną zapewnić sobie odpowiednie zaplecze.)
Imperium jest bez szans dlatego POWERS OF THE DOME ruszają na ratunek. Następuje znany nam rozejm na najbliższe 10 000 lat.
Sesja ma się właśnie dziać podczas tej „kilkusetletniej wojny” i będzie opowiadać o kolonizacji kolejnej planety przez Imperium. Generalnie „historia jakich wiele”, no prawie. ;P

Po ogólnym opisie kontekstu historycznego, powinien być opis grywalnych ras, jednak go nie będzie. Dlaczego? Ano dlatego, że gracze otrzymują niemal nieograniczoną swobodę kreowania postaci.
Jednak, że wolność to nie tylko przywilej, a także obowiązek, gracze swoją rasę będą opisywać sami.

Na razie może tyle, kolejne informacje (a właściwie przemyślenia), będę podawał w miarę potrzeb.

Zaś wszelkie pytania, prośby, groźby, sugestie, bluzgi proszę kierować na moje GG, postaram się odpowiedzieć na wszytko.


Irhak PW
25 czerwca 2010, 15:55
Ningress O'Fanath
Wygląd jako mistyk
Wygląd normalny

Przeszłość Nigressa owiana jest pewną tajemnicą. Nikt nie wie kim była jego matka zanim poznała swego przyszłego męża. Jedyne co Ningress wie o swojej matce, Nerthisue Mal Dranor, to są informacje zawarte w jej skąpych wspomnieniach, z którymi się podzieliła ze swoim synem. Pochodzi z bardzo starej, praktycznie już wymarłej rasy zw. Krennes. Miała silne konekcje z magią - to wszystko, czego się dowiedział. O jego ojcu wiadomo nieco więcej... należy do długowiecznego rodu elfów (mówi się, że są oni praktycznie nieśmiertelni), także bardzo starego i wpływowego. Ten elf nazywa się Fanath O'Dorien.

Matka wróżyła Ningressowi od urodzenia, że będzie czynił wielkie rzeczy... Ostatecznie uzyskała pewność w dniu jego 20. urodzin. Nagle zemdlał, a jego ciało unosiło się w powietrzu. Od tego momentu zaczęła go traktować inaczej, jakby się go bała.

9 lat później wygłosił swoją nasłynniejszą przepowiednię (już od kilku lat je wygłaszał):
Z przeszłości moce uśpione przybędą
Co stworzone niszczyć będą
Armia powstanie ludów zjednoczona
Siła ich w krwi umoczona
Przeklęci powstaną i wspomogą
Armia przybyszów cofnie się jedną nogą
Zniszczeni nie zostaną
A świat nowy moce zastaną.

Oczywiście wszyscy uważali go dziwaka i głupka, więc mu nie uwierzyli (a nawet niektórzy z młodszych pytali go co jarał, bo też chcą mieć taki odlot), nawet gdy tym razem podczas jej wygłaszania jego oczy zaszły mglistym ogniem, a po jego twarzy przebiegł cień.
Potem, gdy zaczęła się spełniać, zaczęli jej ufać, ale potem nastapił zmasowany atak żywiołów i ludzie znowu przestali w nią wierzyć...

Kilka dni temu matka Ningressa została zamordowana. Oskarzono jej syna, ale prośby Ningressa doprowadziły do wyroku skazującego go na banicję. Ningress wiedział, że wysyłana jest ekspedycja na planetę Władców Żywiołów, więc poprosił o możliwośc udania się razem z nią i wspomożenia jej, a gdy zostanie owa planeta zdobyta, opuści tereny Unii Platen Zjednoczenia Życia na zawsze. Wysoka Rada Sądowniczna przystała na tą prośbę pod jednym warunkiem - nie pozostawi po sobie na Grauhan śladu...

"Wpomnienia Ningressa" cz. I
"Głupcy! Ludy tej planety żyli w sąsiedztwie ludu mojej matki przez tysiąclecia i jeszcze nie rozumią, że mógłbym im zniknąć w ciągu sekundy i nawet by nie wiedzieli kiedy im zniknąłem...
Matka zawsze przeczuwała, że będę kimś wyjątkowym... Kilkanaście lat temu nabrała pewności, gdy okazało się, że posiadam dar, którym władali tylko najwięksi z Krennles, w tym jeden z mich przodków... Przez wzgląd na matke nie będę uciekał... Prawda musi zwyciężyć... To nie byłem ja! TO NIE JA JĄ ZABIŁEM! Taka jest prawda...
Rozprawa... Niestety prawda nie zwyciężyła... Ciekawe czyja to sprawka? Z resztą to już nie jest ważne... Mam pomysł! A może by tak zamienić tą karę na banicję? Tylko czy się zgodzą? Dali już możliwie najcięższą karą za morderstwo... Banicja jest w ich przepisach prawnych jeszcze gorsza... Chwila... przecież wysyłają ekipę z misją samobójczą... A gdyby tak...
Zgodzili się... na wszelki wypadek zabiorę "swój" statek, który odziedziczyłem po mojej matce... Swoją drogą ciekawe jak jej się udało ukrywać go tak długo, nawet przed moim ojcem... Teraz tylko się spakować... Większość rzeczy będę musiał wysłać na statek... dobra, laska, jakiś nóż i ten cholerny piekielnik zabieram ze sobą... oczywiście jeszcze trochę żarcia...
Dobra, pora wyruszać... Pelerynka, laseczka, mieczyk, pierścionek, tobołek, ptaszek... Ptaszek? A gdzie on jest? Raven! Gdzie ty cholero jesteś? Już czas na nas! RAVEN! No nareszcie jesteś! Gdzieś ty się szwędał? Nieważne... Idziemy! Nie, banicja na własne życzenie... Najpierw im trochę pomogę... Choć tyle mogę dla nich zrobić za całą opiekę nad moją matką i udziałem w wychowaniu mnie... Idziemy! Koniec dyskusji, Raven!"

Synteza KP:
1)Badacz magii – postać podchodzi do magii jak do dziedziny nauki, specjalizuje się w wykrywaniu i analizowaniu magii oraz używaniu jej w czystej postaci.
Zaklęcia są stabilne i precyzyjne, ale długo je rzuca. Niezbyt pokaźne zasoby magiczne rekompensuje wydajnością zaklęć.
2) Poeta – postać może na poczekaniu rymować. ;P
3) Hybryda – postać jest odporniejsza na choroby zakaźne i pasożyty, jednak jest podatniejsza na nowotwory.


Wiewek PW
25 czerwca 2010, 16:17
Imię: Zdzisław
Rasa: Drakonid

Wygląd


Imię i amulet - tylko tyle ma po dawnym życiu z rodziną, przyjaciółmi i swoją rasą. Pamięta, że atak żywiołaków ognia wszystko zakończył, niszczycielska siła żywiołów zniszczyła po drodze każdą napotkaną przeszkodę, a on cudem ocalał, ale stracił pamięć i nawet nie wie, jak długo był nieprzytomny.

Obudził się… Gdzieś. Elfy wyleczyły go, dobrze, lecz potem traktowały go jak najzwyklejszy obiekt badawczy. Nie tak świetnie, niestety nawet nie wiedział, co to za miejsce i nie rozumiał ich mowy, do tego zabrali amulet. Pozostało mu czekać na odpowiedni moment na ucieczkę. W tym czasie uczył się obcego języka, poznawał dziwne, elektroniczne narzędzia, komputery, telefony i inne technologiczne cuda. Raz wpadł mu w łapy blaster. Zobaczył w tym swoją szansę. Zwinął po drodze pamiątkę rodzinną i już prawie dotarł do wyjścia, ale pech chciał, iż potknął się o kosz na śmieci. Po tym incydencie zamknęli go pod kluczem w piwnicy.

Spędził tam ze dwa lata, gdy znów zaatakowały żywiołaki, tym razem wody. Wielka fala nadchodziła. Ewakuowano wszystkich na statki kosmiczne. Wszystkich, oprócz Zdzicha. Wzięli każdego, a o nim zapomnieli. Wydawało się, że już po nim. Nagle amulet zaczął świecić. Drakonid poczuł wewnętrzną moc. Bał się jej, chciał jak najszybciej się jej pozbyć. Z jego ciała energia przeszła na drzwi i rozsadziła je. Stał osłupiały przez parę chwil, jednak ogarnął się i wybiegł z budynku. Fala zbliżała się w szybkim tempie, jej huk było słychać aż za dobrze, lecz wciąż miał szansę na ucieczkę. Dawno nie robił użytku ze swoich skrzydeł, kiedy więc wzbił się w powietrze i ruszył w tę samą co tłum elfów, z początku nie szło mu najlepiej, jednak po kilku minutach przypomniał sobie większość umiejętności zdobytych za czasów młodości. Po około piętnastu minutach dotarł do promów. Woda dotrze lada chwila. Prawie wszyscy znajdują się na pokładzie, razem z nimi Zdzich. Wejście zamyka się, ale na statek nie weszły jeszcze dwie spóźnione osoby. Na pewno by je zalało, gdyby nie to, że drakonid zmęczony po locie zdobył się na jeszcze jeden wysiłek. Wyleciał ze środka, złapał elfy i wpadł do promu przed falą. Elfy wiwatowały na jego cześć.

Długi lot, więc można dowiedzieć się więcej o swoim amulecie. Dużo ludu na pokładzie, któraś na pewno coś powie ciekawego. Zdzich nie mylił się. Szczęśliwie już drugiego dnia lotu znalazł odpowiednią osobę. Artefakt pozwalał właścicielowi używać magii, wystarczy go opanować, a po dłuższym czasie staną się możliwe czary również bez niego. Drakonid dostał zajęcie na cały, trzymiesięczny lot w stronę planety przyjmującej wszystkich po stracie własnej przez atak żywiołków.

Nowa planeta to nowe możliwości. Trafił do mieszanej społeczności. Tutaj obok siebie żyją ludzie, elfy, gremliny, krasnoludy, niziołki, a nawet orki i gnolle. Każdy się tu odnajdzie, ale nie Zdzich. Nie znajdziesz mieszanki człowieka i smoka. Choć do normy można zaliczyć dużo rzeczy, ras i zdarzeń, to nie zrobisz tego z drakonidem. Musiał nauczyć się żyć w tym społeczeństwie, znaleźć dom oraz pracę. Udało mu się w końcu trafić na statek jako strażnik więzienny. Zabrał ze sobą małą beczkę piwa, flaszkę wódki, sztylet, trochę pieniędzy i książkę do poczytania w wolnym czasie.

Zdzich jest niesamowitym szczęściarzem, lecz czasem nie gorszym pechowcem. Dwie rzeczy, które naprawdę potrafi dobrze robić to: latanie i czarowanie. Pozytywnie nastawiony do życia nie potrafi zachować powagi nawet w najgorszych chwilach. Ciężko wyprowadzić go z równowagi, za to on potrafi zdenerwować każdego. Walczy do końca niezależnie od sytuacji, zwykle liczy tylko na siebie, nie słucha rad, wskazówek i rozkazów innych, ale potrafi współpracować. Ma słabość do alkoholu, szczególnie do piwa, zawsze trzyma przy sobie tyle, ile może. Nie przepada za elektroniką, wciąż nie do końca jej ufa. Nigdy nie opuści przyjaciół w potrzebie.

Synteza KP:
1) Magiczny przedmiot – amulet ognia, ułatwia czarowanie i zwiększa moc zaklęć opartych na tym żywiole.
2) Czarownik specjalizacja: ogień – postać rzuca zaklęcia szybko, ale są energochłonne i niezbyt precyzyjne, ponadto jej talent ogranicza się jednej dziedziny:
Zaklęcia bazowe:
*ogniste uderzenie – postać wywołuje falę o krótkim zasięgu, która uderza w cel ze znaczną siła i podpala go (idealne do wyważania drzwi)
*moc ognia – postać może poświęcić energię magiczną na krótkotrwałe zwiększenie swojej siły
* samozapłon – postać może zwiększyć energie wewnętrzną danego przedmiotu powodując jego samozapłon, efekt zależy od właściwości przedmiotu.
3) Skrzydła – postać potrafi przelecieć taki dystans jaki potrafi przebiec sprintem
4) Naturalny bimbrownik – organizm postaci wytwarza łatwopalną mieszaninę na bazie alkoholu, którą może pluć (zionąć) tempo jej wytwarzania zależy od rodzaju spożywanego posiłku.

Tarnoob PW
26 czerwca 2010, 21:14
Imre Saikonnen (Imre'a Saikonnena itd.)
Rasa: ludź
Wiek: odpowiednik ziemskich 22 lat
Zawód: fizol (elektromechanik), dorywczo nikczemnik
Wygląd: całkiem wysoki, włosy do połowy szyi, kilka ćwieków w uszach, antysystemowy tatuaż na łopatce. Twarz w miejscach publicznych zazwyczaj kryje pod kapturem albo kominiarką.
Religia: brak



Imre mógłby posłużyć za encyklopedyczny przykład trudnej młodzieży. Pochodzi z niezamożnej i niewykształconej rodziny. Wojna odebrała mu ojca, gdy miał 10 lat. Ukończył średnią szkołę techniczną. Będąc pod wpływem zdemoralizowanych rówieśników szybko zapoznał się z drobną przestępczością. Za uczestniczenie w anarchokomunistycznych bojówkach, napadanie na żandarmów oraz nielegalne posiadanie spluwy stracił etat w fabryce krążowników, po czym został wysłany na front.

Cechy szczególne:
- absolutne zero wychowania oraz ogłady
- agresywny, pozbawiony dystansu do siebie
- pracowity i profesjonalny w wykonywanej pracy
- nie znosi żandarmerii (JŻ), nie darzy szacunkiem czarodziei, duchownych ani naukowców

Zdolności(bo nie ma co syntetetyzować z KP ;P):
1) Miara w oczach - zdolność oszacowania odległości, ciężaru lub temperatury
2) Zabijaka - umiejętność przeprowadzania bójek i prostych napadów, znajomość kilku ciosów
3) Złotoręki - możliwość usuwania prostych usterek w niemagicznych urządzeniach, jak również diagnozowania niedziałającego sprzętu
4) Pogarda magii – postać potrafi wywrzeć negatywny wpływ na zaklęcia rzucane w jej pobliżu.

Hobbicus PW
27 czerwca 2010, 16:17
PLACEK Z GALARETKĄ




Placek z Galaretką pamięta więcej niż jakiekolwiek inne, nawet niemartwe stworzenie. Gdyby spisać całą jego historię od narodzin aż do czasów dzisiejszych, to nie starczyłoby miejsca - nawet jakby zapisano wszystkie planety wszystkich układów, kreśląc przy tym czcionką o wielkości 1 na 1 nanometr.

Sęk w tym, że potrafi wymówić tylko i wyłącznie jedno słowo, a brzmi ono: Siorb.

Nikt nie ma pojęcia, kim jest, skąd pochodzi, czemu wszyscy zwracają się do niego z niesamowitym wręcz szacunkiem, jakim cudem znalazł się wśród tej całej zgrai na pewną śmierć wyruszającej i jak on k**wa mać przez te miliardy lat w ogóle się nie zestarzał. Prawda jest bardziej skomplikowana niż by się wydawała. I nie jest ona dana zwykłym śmiertelnikom.

Nie wiadomo, czy Placek od zawsze był z Galaretką. Nie wiadomo, czy Placek od zawsze był Plackiem. On sam nawet tego nie wie. Jedyne, co wie, to to, że musi to zmienić. Za wszelką cenę. Może dlatego tam leci? Żeby szukać kogoś lub czegoś, co mu pomoże? A może chce się na kimś zemścić? Któż to wie...

Placek jest niebezpieczniejszy niżby się wydawał. Co prawda nie potrafi się w żaden sposób komunikować z otoczeniem, a brak oczu sprawia sporo problemów, jednak posiada umiejętności, które rekompensują te wady.

Po pierwsze - nie posiada żadnych rozwiniętych zmysłów. Niby to nie jest powód do radości, ale jednak dzięki temu jest odporny na trucizny i zaklęcia umysłu, a w dodatku nie jest tak wrażliwy na ból jak "zwykłe" stworzenia. Na dodatek wyczuwa wibracje otoczenia - im bardziej się skupi, tym niższe częstotliwości odbiera. W taki sposób potrafi określić, jak wygląda istota przed nim się znajdująca - często nawet dokładniej niż przeciętne humanoidy!

Po drugie - jest żywiołakiem jedynym w swoim rodzaju. Placek przy odrobinie chęci potrafi manipulować ciastami, biszkoptami oraz wieloma innymi rzeczami, które zawierają węglowodany i są określane jako "jedzenie". Magia jest u niego wrodzona, zatem rzuca zaklęcia instynktownie - może i z gorszym efektem, ale za to szybciej. Jest też mistrzem perswazji i między innymi dlatego nikt go nie zjadł.

Poza tym brak jakichkolwiek śladów pleśni czy nawet wysuszenia sugeruje, że Placek będzie żył wiecznie, aż do czasu, kiedy nie uda mu się obronić przed łakomymi humanoidami...

...czyli prawdopodobnie już niedługo...

Synteza KP:
1) Istota unikalna – postać gdziekolwiek się pojawi będzie budziła zdumienie i sensację, z pewnością ściągnie to na nią niezdrowe zainteresowanie różnej maści badaczy.
2) Żywiołak –postać jest istotą magiczną związaną z konkretnym rodzajem materii (węglowodorami), w ich obecności jej moc rośnie, a ponadto potrafi na nie oddziaływać. Bez trudu może rzucać zaklęcia.

Wiwern PW
29 czerwca 2010, 21:55

Imię: Gregory
Nazwisko: Shred
Pseudonimy: Butter, Greg
Rasa: Człowiek
Wiek: 39 lat Cerreskich (w przeliczeniu 30 ziemskich)
Hobby: "Zabawy" z magicznymi, kolekcjonowanie broni
Wygląd: Łysy, wysoki, muskularny, skórzana kurtka i czarne spodnie

Gregory urodził się na Cerresie. Był to księżyc karłowatej planety Iksjon zasiedlony przez ludzkich emigrantów z innych planet. Jego powierzchnie zajmowały głównie skaliste wąwozy, kaniony, pustynie i nieliczne strefy mieszkalne. Ludność zajmowała się głównie wydobywaniem surowców z kopalń, rzadziej innymi pracami (nie zawsze legalnymi). Młody Greg miał to szczęście i zajmował się łatwiejszymi pracami. Pasł Chulaki*, zajmował się stolarką, hodował konie. Żył w dostatku, często był stawiany za wzór. Cieszył się powszechnym szacunkiem, miał sporo adoratorek i co najważniejsze - sporą sumkę pieniędzy na koncie.

Wszystko to zmieniło się równo tydzień przed jego dwudziestymi urodzinami. Jaszczurołgowie (rdzenna ludność Cerresa) postanowiła polepszyć sobie życie i przywłaszczyć sobie siłą dobra materialne przybyszów. Mimo, że dysponowali bardzo prymitywną technologią to znali dobrze magię ofensywną. Ludzie zdali sobie sprawę, że ich atak jest od początku skazany na porażkę. Mieli racje ale nie mogli przewidzieć, że ich magia wystarczy na wyrządzenie poważnych szkód. Grabieże, napady, podpalenia czy frontalne ataki na strefy mieszkalne były na porządku dziennym. W jednym z takich ataków Shred utracił cały dobytek i omal nie stracił całej rodziny w wybuchu ogromnej kuli ognia. Wtedy pierwszy raz zakosztował walki. Dołączył do jednostki wojskowej i zwalczał agresora. Wymierzanie sprawiedliwości bardzo mu się spodobało. Zapoznał się z działaniem broni. Jego ulubionymi zostały rewolwery i pistolety skałkowe. Mimo to jego ulubieńcem został "Max". Był to bardzo dobry rewolwer przekazywany z pokolenia na pokolenie. Gdy wrogowie zostali pokonani a ich rasa prawie całkiem unicestwiona, wszyscy wrócili do codziennych obowiązków. Greg wolał jednak dokończyć dzieło i zabijać niedobitki Jaszczurołgów. Dołączył do gangu, który zwalczał te prymitywy. Mimo, że był to w jego życiu okres krótki, przejściowy to wiele zmienił. Greg przejął ideologię gangu i pseudonim - Butter. Uświadomił sobie, że prymitywne i niehumanoidalne rasy oraz wszystkie istoty używające magię lub ją propagujące musiały być zabite do budowania lepszej przyszłości. Przyszłości bez takiej absurdalnej, zacofanej rzeczy jak magia. Najważniejszą rzeczą dla Grega był postęp. O niego walczył.

Gdy Jaszczurołgów było tyle, że na znalezienie jednego przedstawiciela tej rasy Gregory spędzał wiele tygodni stwierdził, że swoją misję na tej planecie zakończył. Zajął się szerzeniem postępu na innych planetach. Wybierał te które były w stanie przejściowym między "magicznym zadupiem" a "nowoczesnym światem" i handlował tam bronią. Lubił swoją pracę. Zarobki były olbrzymie a i robił coś w jego mniemaniu pożytecznego. W wolnych chwilach zajmował się swoim nowym hobby. Szukał magiczne rasy, użytkowników magii i inne niegodne istoty. Gdy już je znalazł - zabijał w brutalny, specyficzny ale zawsze oryginalny sposób.

Lata mijały. Butter sumienne wykonywał swoją pracę. Mimo, że Max był w opłakanym stanie to służył mu jako amulet w jego robocie. Z czasem nauczył się perfekcyjnej obsługi broni, jej składania i budowania. Wszystko szło idealnie ale raz zabijanie magicznej istoty się nie udało. Spróbował z za dużą rybką w akwarium. Jego celem była bogata magnatka która finansowała działania ortodoksyjnej grupy Kapłanów Czerwonego Zmierzchu która operowała starożytną magią runiczną. Greg stracił poczucie czasu i za dużo zabawiał się z ofiarą na torturach. Został złapany. Na szczęście nie zdążył z punktem kulminacyjnym czyli zabójstwem, więc poszedł siedzieć tylko na 9 lat za brutalne pobicie i znęcanie się.

W więzieniu szło mu nie najgorzej. Poznał osoby o podobnych zainteresowaniach, miał dobre stosunki z klawiszami a kierownik więzienia pozwolił mu zachować Maxa w specjalnej skrytce. Nudził się ale nie narzekał. Stwierdził, że jak wyjdzie z więzienia to wróci do standardowych zajęć.

Pewnego dnia dostał ofertę na zwalczanie magicznych. Tym razem były to żywiołaki. Shred natychmiastowo się zgodził. Z takim gównem jeszcze nie walczył i może mu się uda uciec...

*Zwierzę podobne do bydła importowane z Iksjonu od tamtejszej ludności

Synteza KP:
1) Wróg magii – postać potrafi zakłócić działanie zaklęć rzucanych w jej pobliżu, a ponadto wykazuje znacząca odporność na zaklęcia ofensywne skierowane przeciwko niej.
2) rewolwerowiec – postać dobrze się zna na użytkowaniu i konserwacji prostych broni palnych
3) Handlarz(specjalizacja: broń palna) – dzięki wieloletniemu doświadczeniu postać potrafi wytargować dobre ceny na dany towar.
4) Nieczuły – postać przeżyła niejedną sytuację stresową, jeszcze więcej takich sytuacji sama wytworzyła, dzięki czemu dobrze się orientuje w chaosie walki.

Trith PW
9 lipca 2010, 00:07
Imię użytkowe (skrócone): Eclectica
Pełne imię: Eclectica Psiva Alice Mistine Insamja Magya Epeferatta Telene Orreura Solema Optivis Yęga
Rasa: Żywiołak, symbioza umysłu (3/4) i magii (1/4)

Eclectica o wyglądzie użytkowym, nie wzbudzającym zbytnich podejrzeń: Patrzaj
Eclectica o "surowym" wyglądzie (tak wygląda, kiedy jest osłabiona, nie dba o kamuflaż, używa silniejszych mocy psionicznych lub komuś udało się zignorować jej manipulacje): I tu też patrzaj

"Biografia":
- Co ci Pierwsi sobie myśleli, wysyłając właśnie JĄ jako zwiadowcę, by zbadała konflikt między humanoidami, a Władcami Żywiołów - fragment odpowiednika ludzkiej rozmowy między dwoma żyw. umysłu.

Żywiołaki umysłu... Te dość powszechnie znane (lecz mniej niż żyw. powietrza, wody, ognia i ziemi) wyniosłe istoty na ogół formują się z filozoficznych przemyśleń, z marzeń o ideałach oraz innych silnych myśli, których moc przenika do wymiaru magii i myśli. Lecz Eclectica powstała z gorszego jakościowo rozmyślania o rzeczach drobnych, mało ważnych, z niewłaściwej interpretacji, z błędnych twierdzeń. Chyba nawet samo jej powstawanie było przypadkowe, bez żadnego planu.

A wojnę między Władcami Żywiołów trzeba było dokładniej zbadać. Co prawda Pierwsi mogliby wysłać jakiegoś potężniejszego i lepiej ułożonego żywiołaka umysłu, lecz te nawet odpowiednio się maskując nigdy nie sprawiały by wrażenia "naturalnych" w ludzkim odczuciu.
A Eclectica była inna. Nie była tak przewidywalna. Nie zawsze jej wybory były takie, jak innych żyw. umysłu. Czasami popełniała nawet błędy, co było niedopuszczalne w wymiarze magii i myśli. Jednocześnie jej zachowania były bardziej ludzkie, na czym najbardziej zależało Pierwszym.

Tylko dla tego wybrano właśnie ją na "zwiadowcę". Wzbogacono jej formę o odrobinę czystej magii, gdyż same moce umysłu, choć bardzo potężne, to wszystkich problemów nie rozwiązują.

Nauczono ją odnawiać energię magiczną i psychiczną przez medytację, jak i również czerpać ją z otoczenia w dwóch formach:
Pierwotna - wyciągać energię psychiczną jak i magiczną prosto z umysłów. Jest to sposób bardzo wydajny, ale też i niebezpieczny, gdyż ta energia często bywa zanieczyszczona emocjami oraz myślami ofiar. Niewygodne jest również to, że żywiołak nie może dokładnie wiedzieć, co dokładnie "pobiera", aż do momentu, gdy zacznie to na niego wywierać wpływ. A może to wywołać różne "schorzenia", od huśtawek nastroju, przez wypaczenie formy żywiołaka, aż do "prania mózgu", które obejmuje zmianę światopoglądu, zachowania, wyczyszczenie pamięci oraz wielu innych. Należy również nadmienić, iż nadmiernie "eksploatowane" umysły mogą zamienić swych właścicieli znane i lubiane "roślinki".
Jest również drugi sposób...
Wsteczny - Polegający na:
- w przypadku mocy magicznej magii - wchłonięciu energii z niedawno rzuconego zaklęcia. Jak wszyscy wiedzą, gdy ktoś rzuci zaklęcie, najpierw musi zebrać w sobie energię magiczną. Dalej wyjaśnimy na przykładzie klasycznego czaru "Kula ognia". Więc, jak już energia zostanie zgromadzona, to jej część jest wykorzystana na wywołanie odpowiedniego efektu, w tym przypadku wytworzenia ognia, inna zaś część na jego podtrzymanie oraz kierowanie nim. W momencie uderzenia zaklęcia o cel energia odpowiedzialna za kierowanie i podtrzymywanie czaru jest "uwalniana". Magia już nie musi tym ogniem kierować, ani go podtrzymywać, więc się "ulatnia". Wtedy żywiołak magii (lub żyw. częściowo-magii) może tę energię "zebrać", lecz musi się znajdować bardzo blisko miejsca "uwolnienia", co jak wiemy często bywa niebezpieczne, choć przynajmniej wtedy ta energia jest już czysta i nie wywołuje żadnych skutków ubocznych.
Co do wstecznego pozyskiwania energii psychicznej sprawa jest jeszcze prostsza. Sztuka oraz filozofia to ogromne pokłady energii psychicznej. Może nie jest to najwydajniejszy sposób, ale przynajmniej jest bezpieczny, gdyż np. taki obraz - już z daleka widać jakie przemyślenia i emocje przedstawia, więc wiadomo, jakie będą konsekwencje jego "wchłonięcia"... Tak, wchłonięcia. No największa wada tej metody. Pochłaniając sens danego dzieła traci ono swój urok, a czasami nawet ulega uszkodzeniu. A tu trochę farby z obrazu odpadnie, posąg nieco się zniekształci lub tak nieestetycznie pęknie, litery w księgach ułożą się w trudne do odczytania bohomazy. Sprawa tyczy się również przedstawień teatralnych, których po skończeniu nikt później nie pamięta, nawet aktorzy nie potrafią ich na nowo odegrać. Nieco lepiej jest z rzeczami o wartości sentymentalnej. Nie tracą one swojej funkcjonalności, ale przestają być one czymś szczególnym, stają się na powrót prostymi, zwykłymi, niewiele znaczącymi przedmiotami.

Wracając do rzeczy.
Eclectica oprócz intuicyjnych zdolności znikomego manipulowania żywiołami za pomocą magii (kilka mniej ważnych zaklęć z każdej magii żywiołów) ma spory asortyment mocy, a raczej cech psionicznych.
Aura:
Czyli wygląd. Jest niematerialna, więc np. zwykłe kamery jej nie zarejestrują. Za to zobaczą ją wszystkie myślące istoty... Choć zobaczą to nie jest zbyt dobre określenie, gdyż wszyscy "widzą" żyw. umysłu dzięki wpływowi aury danego żywiołaka. Polega to na tym, że widzi się tego żywiołaka na prawdę "oczami wyobraźni", lecz w realnym świecie, a wygląd danego żywiołaka jest określany właśnie przez tę aurę. "Wyłączenie" tej aury, czyli stanie się praktycznie niewidzialnym wymaga sporego wysiłku od żywiołaka i nie jest rzeczą łatwą. Ale w miarę łatwe jest manipulowanie własną aurą, by wyglądać w określony sposób. Eclectica nie miała większych trudności ze sprawieniem, żeby wyglądać jak człowiek, lecz oczywste jest, że da się dotrzeć do pierwotnego "wyglądu" aury, lecz potrzeba do tego większych zdolności, wszak nie łatwo jest wykiwać żyw. umysłu. Żywiołak umysłu może również za pomocą swojej aury zmieniać sposób postrzegania rzeczy wokół żywiołaka. Czyli prościej mówiąc potrafi on kreować różnego rodzaju iluzje.
Telekineza
Interakcja fizyczna z otoczeniem wymaga wytworzenia odpowiedniego telekinetycznego pola, głównie jego kształt pokrywa się z tym, co dyktuje aura, a wytwarzanie pola telekinetycznego poza tym "cielesnym" zużywa więcej energii. W dodatku zbytnie wychodzenie swoimi możliwościami poza jako-tako swoją formę jest łatwiejsze do wykrycia.
Telepatia
Druga rzecz, to interakcja werbalna. "Mówienie" to w tym przypadku wysyłanie słabszych lub silniejszych fal telepatycznych (siła owej fali to w tym przypadku odpowiednik głośności głosu, w tym zasięgu danej fali). Do ciekawszych rzeczy, które można wykonać za pomocą telepatii jest tworzenie muzyki. To już może budzić większe podejrzenia, lecz nie tak jak telepatia skierowana tylko w jedną istotę. Oczywistą i dość łatwą do wykrycia przez doświadczoną osobę są działania takie jak robienie komuś "głosów w głowie", czytanie w myślach, wymazywanie, lub kreacja fałszywych wspomnień. Na szczególną uwagę zasługuje pewna dość ważna specyficzna dziedzina telepatii, czyli...
Placebo
Wmawianie ludziom różnych rzeczy. Przeważnie przyjaciołom tego, że będzie dobrze, a wrogom tego, że boli, bardzo boli, tak boli, że aż się chce tylko zdychać. I nie tylko się chce zdychać, ale i również się zdycha. Placebo na równi z telepatią niszczącą umysł to najlepszy sposób na unieszkodliwienie wrogów. Dla tych, którzy nie rozumieją jeszcze różnicy: Placebo koncentruje się przede wszystkim na odczuciach (co boli, co nie boli, czy czuję się bezpiecznie, czy chcę coś zrobić, czy coś/kogoś lubię), kiedy reszta telepatii to komunikacja oraz badanie i manipulacja samej struktury umysłu.


Zanim Eclectica została wysłana została jeszcze ostrzeżona przez Pierwszych, by unikać sytuacji, w których jej moc byłaby na wyczerpaniu, bo wtedy mogłaby się po prostu rozpaść na niepowiązane ze sobą myśli, a nawet wybuchnąć, zdmuchując przy okazji umysły wszystkich, którzy byliby wtedy w pobliżu (wtedy też zostałyby z nich "roślinki", albo wariaci, jeśli w ich umysłach zostały jakieś chaotyczne strzępki myśli). Również przekazali jej wiedzę, jak mogłaby "wysyłać" im raporty. Sprawa jest w miarę prosta, bezpieczna, lecz wymaga przygotowań. Ogólnie rzecz biorąc, wystarczy, że Eclectica wytworzy coś o odpowiedniej mocy, by symbolika tego dzieła przeniknęła z czasem do wymiaru myśli i magii, z resztą w sumie jak każdego dzieła sztuki. Każde prędzej czy później uwolni przemyślenia i emocje w nie włożone do tego wymiaru. Cała sztuczka z wiadomością polega na dodaniu ukrytego przekazu, dla większego bezpieczeństwa można nawet zaszyfrować przekaz. Przekazem tym jest oczywiście wiadomość dla Pierwszych. A Pierwsi będą się komunikować z Eclecticą, w celu np. ustalenia nowych dyrektyw swoimi skomplikowanymi, stabilnymi, bezpiecznymi i jednocześnie dyskretnymi sposobami, jako że dysponują odpowiednio dużą mocą i wiedzą.


Teleportacja z macierzystego wymiaru trwała dość długo. Najprostszym sposobem na dostanie się do macierzystego wymiaru humanoidów, było znalezienie kogoś, kto byłby "mostem" między oboma wymiarami. Wystarczyłby ktoś, kto po prostu się zamyślił. Czymkolwiek. Eclectica dość długo czekała, aż jakiś "most" pojawi się blisko niej. W wolnym czasie zastanowiła się, czy na pewno będzie w stanie dobrze się porozumiewać z humanoidami. Wszak nawet wśród żyw. umysłu posługiwała się, dziwną, ale na szczęście jeszcze zrozumiałą mową...

Synteza KP:
1) Żywiołak – istota czerpie energię z substancji stanowiących jej dziadzinę czyli magii i myśli. Ponadto rzucanie zaklęć przychodzi jej bez trudu. Jednak nadmierne zużycie energii magicznej ma dla postacii bardzo negatywne konsekwencje.
2) Istota rzadka – Prawdziwa tożsamość postaci na planetach Federecji (i dzikich też) budziłaby niezdrowe zainteresowanie, jednak posiada pobratymców.
3) Magiczny specjalista –ta istota dosłownie żyje magią, dlatego zaklęcia przez nią stosowane są wydajne i precyzyjne.

Xelacient PW
16 lipca 2010, 12:35
Dobra, pierwszy post "przedsesji" (bo na każdej normalnej sesji postacie zaczynają w kupie) poszedł, potraktujcie to trochę jak dopiski do waszych KP, więc jak chcecie coś dopowiedzieć, uściślić, zmienić, zaingerować, whatever, to mi spamować na GG.

EDIT: No to jeszcze kilka ogólnych uwag, żeby się dobrze pisało i jeszcze lepiej czytało. ;D
1) Narracja trzeciosobowa – to wiedzą wszyscy.
2) Nie powtarzać się, jeśli MG napisze, że np. postać coś zobaczyła, to niech gracz w swoim poście nie pisze, że postać zobaczyła to coś tylko niech od razu przejdzie do tego jak jego postać zareagowała.
Generalnie chodzi o to, żeby o tym samym nie pisać kilka razy pod rząd, bo to psuje (przynajmniej mi) odbiór.
3)Starajcie się nie pisać w czasie dokonanym (strzeliłem, a nie zastrzeliłem), ale się zgodzę, że przy opisywaniu ciągu akcji jest to nieodzowne.

Irhak PW
16 lipca 2010, 22:00
Kiedy będą custom avatars?

Kirin PW
16 lipca 2010, 22:06
… i tak ma wyglądać raport dla mas:
Dane obiektu:
Imię: Andromach
Rasa: kirinotaur
Wiek: 32 lata

Andromach narodził się tam, gdzie wszystkie kirinotaury – jak na ironię, nikt oprócz przedstawicieli tej rasy nie jest w stanie podać chociażby przybliżonej lokalizacji ich miejsca zamieszkania. Tak właściwie to w ogóle niewiele wiadomo o tej rasie. Wyglądem przypominają minotaury, mają ok. 195 cm, jednakże po przeprowadzonych sekcjach dowiedziono, że pod sierścią posiadają warstwę łusek służących za izolatory, co stanowi poważną różnicę między tymi rasami. Posiadają umiejętność panowania nad błyskawicami, i choć w pojedynkę są zdolne do wyrządzenia poważniejszych szkód (lub też uśmiercenia) tylko przy bezpośrednim kontakcie z daną istotą, to – jak mówią pogłoski – w większych grupach są w stanie wywołać poważne burze. Kirinotaury wydają się poczuwać do ochrony natury – można to wywnioskować po tym, że często atakują bez innego powodu osoby które np. wyrwały młody krzak. Pomijając te epizody wydają się być spokojnymi i rozważnymi istotami.

Skąd pochodzą te informacje? Normalnie pewnie nikt by się nie dowiedział o istnieniu tej rasy, gdyby nie to, że dość często dochodzi do aktów wydalenia jakiegoś osobnika z ich społeczeństwa i zostawienia go na łaskę innych stworzeń. Nawiasem mówiąc, to jeśli takie kirinotaury zawiążą grupę sobie podobnych, to może to skutkować dość nieprzyjemnymi następstwami dla osób krzywdzących naturę… Ale czasem uda się złapać takiego buntownika, wtedy oddajemy go magom umysłu.

Wracając do Andromacha… Jego matka była zielarką, podobnie zresztą jak ojciec. Hodowali oni zwłaszcza 3 specjalne rodzaje ziół, w tym jeden potrzebny do życia kirinotaurom. Są to:

-Apsatal niepospolity – wszystkie kirinotaury są od niego uzależnione, zwiększa ich koncentrację oraz zapobiega niekontrolowanym manifestacjom energii elektrycznej. Robi się z niego napar. Wygląd suszu.

-Ciętokrzak Paregnański – Dość rzadki, pozwala czasowo zwiększać potencjał fizyczny. Robi się z niego skręty. Wygląd plantacji.

-Carnellia - Odpręża, uspokaja, usuwa zmęczenie. Robi się z niej napar. Kwiat Carnelli.

/Powyższe efekty ziół dotyczą tylko kirinotaurów, ze względu na ich specyficzny metabolizm; u wszystkich innych stworzeń wywołują silne działanie halucynogenne, pozostałe efekty są słabsze; polecamy nie próbować w domu./

Andromach bardzo lubił przyglądać się pracy rodziców dzięki czemu posiadł wiedzę w hodowli większości ziół, z uwzględnieniem tych 3 specjalnych.
Niestety, ze względu na imię nie miał on zbytnio łatwego dzieciństwa. Podczas gdy reszta uroczych bachorów nazywało się „Jo”, „Li”, „Ra”, to on miał imię „Andromach”. Było to często powodem dokuczania i „żartów” typu „Te, Andromach, zapodaj macha”. Początkowo sam zainteresowany nie zwracał uwagi, ale wkrótce doprowadziło go to do takiej nerwowości, że reszta kirinotaurów była aż zdziwiona jak agresywny może być przedstawiciel ich rasy. Co prawda złożyło się na to parę innych czynników, ale nie warto o nich wspominać. Tak czy siak, wkrótce doprowadziło to do coraz większego upadku jego moralności, aż w końcu został wygnany.

Początkowo trafiał do wędrownych grup buntowniczych, aczkolwiek ze względu na niespotykaną wręcz agresję i ciągłe, uszczypliwe komentarze dość szybko z nich wylatywał. W końcu zaczął podróżować sam i napadać na samotnych drwali. Pewnie nie zostałby zbyt prędko złapany, gdyby nie to, że w przypływie agresji udało mu się wywołać dość sporą błyskawicę która spowodowała pożar całej wioski… Po takim numerze nasze służby dość szybko go zabrały i dały do „przesłuchania” magom umysłu. Niestety, nie udało się zebrać żadnych informacji na temat lokalizacji miejsca zamieszkania reszty przedstawicieli tej rasy… Andromach wydaje się dość skutecznie blokować takie próby. Wysyłamy go na Grauhan… Tam się nim zajmą.

Tak to MNIEJ WIĘCEJ ma wyglądać, to nie jest żaden wyznacznik, chociaż pracownik tego miesiąca, Anf…

/Fragment z ”Raport dla mas nr 42”, biuletyn dla pracowników służb –wypalone-/

Synteza KP:
1) Łuski izolacyjne – postać wykazuje nadprzeciętną odporność na elektryczność
2) Związany z naturą – postać (niczym żywiołak) potrafi czerpać energię od natury, dzięki czemu w naturalnych ekosystemach czuje się znacznie lepiej niż w np. mieście.
3)Czarownik specjalizacja: elektryczność/natura - postać rzuca zaklęcia szybko, ale są energochłonne i niezbyt precyzyjne, ponadto jej talent ogranicza się jednej dziedziny:
Zaklęcia bazowe:
*Zwarcie – postać wywołuje prąd o wysokiej częstotliwości, którym łatwo podpalić różne obiekty
*Porażenie –postać potrafi wytworzyć napięcie które przekazane dotykiem pozwalać sparaliżować żywe istoty
*Koncentracja ładunku – postać potrafi skupiać napięcie, w rezultacie przy odpowiednich warunkach, może spowodować, że w dane miejsce uderzy błyskawica.
*Wspomaganie natury – postać potrafi przyspieszać wzrost i rozwój roślin.

Hobbicus PW
16 lipca 2010, 22:06
Prawdopodobnie jak Łasicy się zachce.

Irhak PW
12 sierpnia 2010, 11:31
Hej! Dlaczego treść w moim 'poście' zniknęła i byłem zmuszony usunąć go (a nie posiadam jego kopii)?

EDIT - jeśli mam coś zrobić w tej sesji, to I WANT TXT FROM MY POST BACK!
EDIT2 - nevermind... (dla zaciekawionych - wyjaśnione poza grotą)

Xelacient PW
26 sierpnia 2010, 12:37
(Nie jeszcze nie odzyskałem stałego dostępu do neta)


A ja cię...


A tu macie ogólną mapkę jak wygląda okolica, będę musiał jeszcze machnąć sam plan wyspy. Archipelag Zębów Ziemi


Zbliżenie wyspy

Zbliżenie Gnashfolk

Xelacient PW
13 listopada 2010, 22:02
No dobrze, już mam neta, ale w związku, że niedługo zostanę obłożony klątwą o nazwie sesja(no prawie), ogłaszam, że sesja(RPG) przejdzie w stan hibernacji, jednak jeszcze jutro odpisze, więc jak ktoś chce jeszcze ruszyć się swoją postacią to najwyższa pora.

A, że uwielbiam marnować czas na necie, to znalazłem wam kilka obrazków gargulców(tak pomysł jest zerżnięty z HoMM2).

http://fc09.deviantart.net/fs8/i/2005/296/1/a/Gargoyle_by_Zapped_Idiot.jpg
http://fc09.deviantart.net/fs9/i/2006/071/0/4/Gargoyle_by_Masochi.png
http://fc00.deviantart.net/fs16/f/2007/169/2/5/gargoyle_by_unkraut.jpg
http://fc09.deviantart.net/fs5/i/2004/302/e/2/Gargoyle_by_TigerSunstar.jpg
http://www.elfwood.com/art/b/e/berthiaume/newdeid_colour_s.jpg
http://images.elfwood.com/art/b/e/beian/tags2k2.jpg
http://www.elfwood.com/art/d/u/ducky/girl_gargoyle.jpg
http://www.elfwood.com/~p0dnike/Gothic-in-the-wind%28v-2.0%29.3131768.html

A tu jest kilka ciekawych prac

Xelacient PW
4 grudnia 2010, 18:52
No to teraz zobaczę jak sprawdzi się mój pomysł stopniowej konfrontacji postaci graczy, a przy okazji macie trochę widoczków. :P

Ścieżka która Nigress doszedł do wioski.

Wodospad który widział Nigress.

Wyspa którą minął Zdzich przy wpływaniu do zatoczki (po angielsku bay.

Morskie skały gęsto rozsiane na tym archipelagu.

Wiecej skał

Widok kilku budynków w Gnashfolk.

Hobbicus PW
5 grudnia 2010, 17:37
To ja jeszcze tylko przeproszę za to, iż w moim przypadku występuje narracja 1-osobowa - stwierdziłem, że to wpłynie znacząco na klimat i na charakter Placka.

Xelacient PW
11 grudnia 2010, 17:23
Nie ma problemu (w myślach dodaje sobie "pomyślał Placek" i jest dobrze), tym bardziej, że wasze rozmówki tak fajnie mi się czyta xD.

Poza tym mam nadzieję, że Trith mi wybaczy, ale na razie pomijam jego postać, by "wyrównać czas akcji". Później znów będzie kolejna znaczna partia tekstu.

EDIT: Kreator czepiasz się :P, aż odechciewa się umieszczać krótkie notki. ;)
Ale niech będzie poprawione.

Irhak PW
11 grudnia 2010, 18:37
Czyta ci? Kto/co? JAWS?

Raven PW
11 grudnia 2010, 22:29
Cóż, przeprosić chcę z mą krótką nieobecność, spowodowaną tymczasowym brakiem Internetu. Postaram się w krótkim czasie "uaktywnić", ale jak będzie tak będzie.

Xelacient PW
11 grudnia 2010, 23:07
Aaa to wszytko wyjaśnia! A zastanawiałem się dlaczego nagle zniknąłeś.
Nie ma sprawy, sam niedawno miałem podobne nieprzyjemności, i wiem jaki to ból.
Polecam zacząć od KP, a później napisać pierwszego posta.

Zatem azaliż, więc mogę oficjalnie ogłosić, że Tarnoob zrezygnował z gry, ale za to dołączył do nas Raven!
strona: 1 - 2
temat: [OGÓLNY] Wojna Żywiołów

powered by phpQui
beware of the two-headed weasel