Kwasowa Grota Heroes VIIMight & Magic XDark MessiahHorn of the AbyssHistoria Światów MMSkarbiecCzat
Cmentarz jest opustoszały
jesteś zalogowany jako Nieznajomy
zaloguj się    załóż konto
Nieznane Opowieścitemat: [RPG] Ulv: Wiatry Północy
komnata: Nieznane Opowieści
strona: 1 - 2 - 3 ... 6 - 7 - 8

Hobbicus PW
29 listopada 2010, 15:26
Michael odwrócił się i spojrzał na wszystkich. Z całej gromadki przydatni byli tylko cyborg i tłumacz - reszta wyglądała na zamurowanych, a może i nawet zdumionych całą zaistniałą sytuacją. No i mutant się gdzieś zapodział.

Japończyk prychnął, przeciągnął ostatni kabelek...
...i wszyscy usłyszeli zgrzyt otwierających się drzwi. Tomita uśmiechnął się szeroko.

I nagle Padraig wrzasnął, podskoczył, złapał za karabin i z całej siły zdzielił nim swego ukochanego przywódcę w głowę. Ten co prawda próbował się uchylić - co nie zmienia faktu, że i tak dostał i padł jak długi w swoim przerażającym uśmiechu. Irlandczyk nagle zrozumiał, co zrobił, i cofnął się od swojej ofiary.

Polikarp spojrzał na leżącego skośnookiego i się ocknął.
- Będzie żył - westchnął głęboko.

Tymczasem do Otto powoli docierało, że Ernest żyje. Nie za dobrze.

TYLKO DLA OTTO:
Ale nie tylko to go niepokoiło. Znowu coś się zbliżało - wiedział to. A skojarzenia z laboratorium nie wzięły się znikąd.

Mimo hałasu spółka zdołała usłyszeć, iż ktoś schodzi powoli do nich. Pewnie Loyl się obudził i postanowił dołączyć do reszty, przy okazji maltretując kolejne szczeble i tak już mocno zużytej drabiny.

Field PW
29 listopada 2010, 17:22
- Szkoda. - wymruczał Padraig tak, że nikt go nie usłyszał. Co go właściwie podkusiło? Każda sytuacja stresowa kończyła się prędzej czy później jakimś głupim pomysłem. Ten jednak był kompletnie szalony. Choć z drugiej strony... właściwie to za nim nie przepadał. Ujdzie. A teraz trzeba szybko zrobić swoje i...

...potrzebował do tego ludzi. No właśnie - ludzi. Popatrzył wokół. Jaszczur człowiekiem raczej nie był, ale przynajmniej miał wbudowany jakiś sensor, który pozwolił im na objęcie sytuacji szerszym spojrzeniem. Voralberg... ostatnie, co można o nim powiedzieć, to to, że jest człowiekiem. On i jego kable oraz kilkupetabajtowy pseudomózg. No i patologicznie wręcz lojalny wobec Gardenera. Tych dwóch nowych... cóż, Irlandczyk nie zamierzał im na razie ufać. Zawsze mogą pójść przodem. Gruby mnich - zdecydowanie odpada. Niby w miarę poukładany, ale jest w nim coś, że mam ochotę się zesrać pod siebie. No i trup Ivana. Definitywnie człowiek, ale raczej już nic nie zrobi. Tomita to w ogóle inna bajka. Dość ponura, jak z braci Grimm.

- Dobra, zielony mówi, że nad nami jest banda skośnych - bez obrazy. - rzucił do Japończyka. - Tam, skąd przyszliśmy, nie powinno ich być. Moja propozycja - puszczamy kogoś na zwiady, a reszta się cofa, żeby zabarykadować jakieś miejsce. Jak dobrze pójdzie, wabik ściągnie tu to towarzystwo i się ich pozbędziemy w miarę szybko.

Otto Szaleniec PW
30 listopada 2010, 18:06
Łuskowaty stwór spojrzał na Ernesta. Doprawdy, ten dziadyga wyglądał paskudnie. Mniejsza o to, że jaszczur też. Szaleniec warknął na niego:
-Ty dziadyga dalej żyć? Szkoda, że Loyl nie kopnąć mocniej.
Po czym splunął pod nogi tłumacza. Po tym, jak Irlandczyk przedstawił plan, powiedział do starucha:
-Zostawić cię... na razie. My mieć poważniejszy problem.
Następnie zwrócił się do Padraiga:
-Ja czuć coś podobne do tego na góra. Ty nie? Znowu coś się zbliżać. To znowu chyba być jakiś mutant.

f!eldf!eldNo właśnie, Mistrzu, ja czuć czy nie czuć? ;)

HobbitHobbitJakby Ty czuć, to ja napisać. Ty oszołomiony zresztą. A tak poza tym to ramka działa. Yay! :D

Ale jak będzie trzeba, to usunę. :P

Hobbicus PW
9 grudnia 2010, 19:23
W tak zwanym międzyczasie otworzyły się już do końca wrota i całej gromadce ukazał się krótki korytarz, a tuż za nim - coś, co wyglądało na pracownię badawczą, laboratorium lub inne pomieszczenie naładowane technologią. W jego końcu można było spostrzec pokaźny panel kontrolny, za nim - bieżnię, dalej coś wystającego z podłogi kształtem przypominającego tubę (stosunkowo niskiego, z łatwością można było to przeskoczyć), a na samym końcu - obręcz, z której wystawały przeróżne kable. Cario od razu zrozumiał, że to coś wymaga sporej ilości energii, lecz nie jest dokończone. Nie miał jednak pojęcia, do czego to służy.

Zaciekawieni Ernest i Jakub zbliżyli się równocześnie do przejścia i zobaczyli nieco więcej - do tegoż urządzenia podłączone było mnóstwo komputerów i generatorów. Wszystkie z jednej strony wyglądały na nieco przestarzałe, lecz z drugiej ogrom całości oraz ilość przeróżnych kabli i anten sprawiała niesamowite wrażenie.

I naraz nagle te wszystkie urządzenia się uruchomiły. Buczały bardzo głośno - co wkurzało Otto - i wydzielały niesamowitą energię, przez co wszyscy poczuli podwyższoną temperaturę wydzielającą się z pomieszczenia. I nagle z małych głośniczków na suficie zabrzmiał damski głos, który zrozumieć mogli tylko Ernest i Cario:

- ---łłłłŁŁŁŁU-U-U-U-LV-LV- *TRZASK* lv, wersja siedemnasta A *PIK* B, sekwencja cztery A. Zasilanie: awaryjne, w normie. Procedura startowa: w normie. Sekwencja uruchomienia zaawansowanego systemu proceduralnego zakończona sukce *ZGRZYT* se- se- se- m. *piiii* Ładowanie: 10 proc- 25 procent. 50 procent. 80 procent. 95 pro- Ładowanie zakończone.

Panel kontrolny zabłysnął. Parę iskier wyleciało z nietypowej struktury na końcu sali.

- Czekam na pole-ecenia.


Nagle w szybie windy rozległy się nieartykułowane wrzaski, a następnie oddano trzy strzały. Po chwili można było zobaczyć przez moment spadającego Loyla. Następnie rozległ się z samego dołu niezwykły huk. To musiało boleć.

Z góry rozległy się krzyki. Język - chyba jakiś azjatycki. Otto zrozumiał te krzyki doskonale. Koreańczycy.

Dialog przebiegał między dwoma osobnikami płci męskiej:

- Skurwiele są na dole! Może dostali się [tu niezrozumiałe]
- Ty chuju! Usłyszą nas!
- Już o nas wiedzą. Wypierdol ich na zewnątrz, [tu niezrozumiałe] w trymiga.



Gorąco, coraz goręcej.

Otto Szaleniec PW
11 grudnia 2010, 12:39
Łuskowaty stwór już miał wydrzeć się i przekazać innym, że te maszyny są dla niego za głośne i jak się nie uciszą, to zaraz spróbuje je rozwalić, gdy usłyszał te głosy. Niedobrze. Coraz bardziej się zbliżają. Na dodatek zrzucili z góry Loyla. Chociaż to akurat Otto cieszyło, niech ten wredny mutant sobie zdycha. Jaszczur powiedział:
- Sssssss... znowu Kor-we-hań-czy-cy. Mi się wydawać, że im chodzić o nas. Sy-tu-cja ciężka.

Ernest Gardener PW
11 grudnia 2010, 15:09
Teraz nadszedł ten moment.

- Zwiady? To dobry pomysł. Postawię tylko jeden warunek. Niech idzie Padraig! Zajebał Ivana i powalił Tomitę. Niebezpiecznie byłoby go tu zostawić. Poza tym uważa się za najsilniejsze ogniwo i chyba to nie będzie dla niego żaden problem.

Tłumacz miał nadzieje, że pozbycie się Padraiga wystarczy, by przejąć dowodzenie. Potem jeszcze załatwi się sprawę Gadziny i pomyśli co dalej.

Cario Voralberg PW
11 grudnia 2010, 15:40
Cyborg z początku był zachwycony. Mogłoby się wydawać, że całe laboratorium jest sprawne. Trzeba było to sprawdzić. Cario już miał się udać w stronę panelu kontrolnego, gdy rozległy się wrzaski, strzały a Loyl z hukiem spadł. Niezbyt pocieszające.

Mimo tej zmiany sytuacji, chłopak podszedł do panelu i zaczął badać oprogramowanie urządzenia.

Polikarp PW
21 grudnia 2010, 18:10
Elektronika nie była działką rubasznego mnicha. Mężczyzna czuł się zagubiony w natłoku migających światełek, ekranów i innych niechybnych wynalazków szatana.
Nim jednak zdążył wyrazić swe zaniepokojenie, usłyszał jakieś biadolenie w dalekowschodnim języku. To tylko wzmogło zdziwienie mnicha, ale i postawiło go na baczność.
- Jeśli ktoś uczył się uważnie historii - powiedział ni to do towarzyszy, ni to do siebie - wie, że Mateczka Rosja źle wyszła z wojny ze skośnookimi. Nie podoba mi się to. Nie podobają mi się kłótnie między nami, nie podoba mi się nic w tym budynku.
Przebierając palcami paciorki modlitewnego sznura sposępniał i zaczął wpatrywać się bezmyślnie w jakiś odległy punkt. Czyżby znów wizja?

Hobbicus PW
22 grudnia 2010, 17:59
Spółka usłyszała łomot w szybie. Zupełnie tak, jakby ktoś zrzucał...

Ernest zrozumiał wiadomość od losu niemalże idealnie. Czym prędzej rzucił się za Cario, zabierając po drodze niespodziewanie Methro. Tuż za nim ruszył Polikarp, który wyglądał tak, jakby ciągnęła go jakaś niewidzialna siła. Otto cofnął się za Padraiga, do którego również dotarło to, co za chwilę miało się stać.

Lecz było za późno. Granat termiczny aktywował się dokładnie wtedy, gdy przelatywał obok przerażonej gromadki.


Wybuch był wyjątkowo głośny. I destrukcyjny. Ściana szybu lekko się wgniotła. Jakubowi pękły szkła w okularach, kalecząc mu przy tym powieki. Padraigowi siła uderzeniowa zdarła koszulę, a wpadając na pazury Szaleńca Irlandczyk został też zraniony w ramiona. Jaszczurowi natomiast osmoliły się nieco stopy i kolana wystające zza żywej tarczy. Tomita się w międzyczasie obudził i zaczął wrzeszczeć.

Poza tym dosłownie wszyscy leżeli.


Cario podniósł się jako pierwszy i jak gdyby nigdy nic podążył w stronę panelu. Kliknął dwa razy w "pierwszy lepszy" przycisk i usłyszał znajomą panią paplającą po duńsku:

- W- w- w- wprowadz- dz- dź pliki: x000.SCR. Do: x591.SCR. I: start.EXE.

Urządzenia zazgrzytały, jeszcze więcej prądu popłynęło w stronę maszynerii. Coś się zacznie dziać. I to coś wielkiego.

Tomita powoli zaczął się podnosić. Wyglądał na wkurzonego. I to - zdaje się - na Cario.


A skośnoocy chyba zaczęli się zbliżać. Tak przynajmniej stwierdził Padraig, gdy ogłuszenie minęło.

Ernest Gardener PW
22 grudnia 2010, 18:42
Sytuacja zaczęła powoli wykańczać Ernesta. Był wstanie pozbierać się po utracie przytomności i jej bolesnym odzyskaniu. Był wstanie wytrzymać psychicznie śmierć towarzysza broni i widok przerażającego stwora. Był wstanie zejść na sam dół po drabinie. Nawet atmosferę osaczenia jakoś zniósł ale wybuch granatu i upadek z impetem na ziemie to jednak było już za dużo. Ze zdwojoną siłą powrócił ból głowy, co w połączeniu z zmęczeniem i niskim morale było tragiczne w skutkach.

- Daj mu spokój! Widzę, że coś Ci nie pasuje! - ryknął do Tomity i wstał z trudem. - Zawsze masz jakiś problem! W szczególności nie lubisz mnie i Cario. Jesteśmy teraz jedynymi rozsądnymi osobami a ty wolisz kombinować po swojemu. Jestem niemal pewny, że wiesz coś więcej i chcesz nas wszystkich ZROBIĆ W CHUJA!!!

W tym momencie tłumacz stracił cały szacunek do szefa. Przy okazji zapomniał o zagrożeniu.

- Młody! Nie przejmuj się. Rób swoje, a ja zajmę się Tomitą i pamiętaj, że ufam Ci bezgranicznie.

Hobbicus PW
22 grudnia 2010, 18:50
Michael również nie wytrzymał. Skulony szybko wycelował i strzelił.

Ernest poczuł ciepło w piersi. Coś w nim się gotowało, a jednocześnie było mu zimno. Cofnął się parę kroków, po czym złapał się za tors.

Polikarp spojrzał na tłumacza. Dostał w okolice serca - niedobrze. Przy jego wieku - wręcz fatalnie. Nie za długo pociągnie.

Tomita wstał i pobiegł w stronę Cario. Po drodze przewrócił zdyszanego Gardenera. Cyborg odwrócił się i zdał sobie sprawę z tego, iż trzeba działać.

Ernest Gardener PW
22 grudnia 2010, 19:03
Gardener nie mógł w to uwierzyć, ale mogło być jeszcze gorzej. Upadł ponownie na ziemie i zaczął jęczeć z bólu.
- Młody przyjacielu! Zajeb go z mojej broni. Błagam!
Więcej już nie dał rady wykrzyczeć. W tym momencie jedyna osoba, którą szanował mogła spełnić jego największe marzenie. Miał cichą nadzieje, że nie ostatnie.

Field PW
22 grudnia 2010, 19:55
- RUSZYĆ DUPĘ?! TAM?! A PO CHOLERĘ, SKORO SIĘ DO NAS ZBLIŻAJĄ?! - rozdarł się Padraig. - Jak jesteś taki mądry, to chciałem Ci tylko przypomnieć, że co jak co, ale akurat tutaj przydałby się ktoś, kto będzie w stanie ochronić wasze zasrane dupy. - warknął, próbując się podnieść. Przyjrzał się tłumaczowi. O, dostał. Zdycha. A i niech zdycha, nikt tu raczej się nie zapłacze na śmierć z jego powodu.

Plecy bolały koszmarnie. Świetnie, po co tej jaszczurce jakakolwiek broń, skoro jest w stanie poharatać wszystko i wszystkich tymi swoimi pazurami.

Cario Voralberg PW
22 grudnia 2010, 19:58
Cario się porządnie zdenerwował. Właśnie Tomita postrzelił jedyną osobę, z którą mógłby łatwo się porozumiewać.

Postanowił więc postąpić według procedury "jeśli element stwarza realne zagrożenie lub jest szkodliwy, powinien zostać wyeliminowany", zanim jeszcze jemu stanie się krzywda.

Cyborg wycelował z pistoletu w głowę zbliżającego się Michaela i oddał trzy strzały, delikatnie wykrzywiając twarz w wyraz obrzydzenia i nienawiści.

Polikarp PW
22 grudnia 2010, 20:50
- A niech mnie!... - wymamrotał monach. Po chwili szoku oprzytomniał i podbiegł do leżącego Gardenera. Klęknął i powiedział:
- Żałuj za grzechy, synu! Bij się w piersi, chłopcze. Będzie dobrze - powiedział prawie ze łzami w oczach, bo szkoda mu było tego człowieka.

Hobbicus PW
23 grudnia 2010, 14:08
Za pierwszym strzałem Michael dostał w oko, tracąc równowagę. Wydarł się, lecz tuż po tym dostał w krtań i jego krzyk zmienił się w krwawy charkot. Za trzecim razem dostał w mózg i upadł jak długi na ziemię, upuszczając przy tym pistolet.

Koniec. Nie żyje.


Duńska pani zza głośnika powtórzyła:
- Wprowadź plikiiiii: x000.SCR. -o: x591.SCR. *zgrzyt* start.EXE.

Ernest miał mieszane odczucia. Z jednej strony czuł się tak, jakby zasypiał wbrew swej woli, jednocześnie będąc przytomnym. To nie było ani trochę fajne. Z drugiej jednak coś koiło jego nerwy i rozgrzewało ciało. Zdawało mu się, że to się dzieje za sprawką mnicha... ale czy to możliwe?


Z szybu rozległ się krzyk. Otto podniósł wzrok i próbował cokolwiek zrozumieć, lecz nic to nie dało.

Gromadka usłyszała znajome pikanie. Zdaje się, że skośnoocy nie dali za wygraną. I że mają drugi granat.

Polikarp PW
23 grudnia 2010, 14:42
Niestrudzony Polikarp starał się wyleczyć Gardenera. Od Nizioła: No już lepiej. :P

Raven PW
23 grudnia 2010, 16:04
Methro nie nadążał za tym, co się dzieje, i został wyprowadzony z równowagi pierwszy raz od... tego sam nie wie, w każdym bądź razie było to dawno. Granat, strzelający cyborg o niezwykle prostej naturze... tego było za wiele.

Nie może być, żebyśmy się zabijali wewnątrz, skoro już jesteśmy niszczeni z zewnątrz - pomyślał.

Spojrzał na Cario i poczuł dziwne mrowienie z tyłu głowy - jak zawsze, gdy wykorzystywał swe umiejętności, lecz cyborg zręcznie stawiał opór. Po chwili wewnętrznej bitwy wygrał, cyborg zdawał się uspokajać. Methro poczuł, że aura brodatego mężczyzny niespodziewanie nabiera mocy. Po chwili domyślił się, co jest grane i starał się dopomóc w jakiś sposób uleczyć rannego, lecz nie wiedział jak to zrobić, ale udało mu się trochę wspomóc mentalnie Polikarpa, ale zawsze to coś.

Otto Szaleniec PW
23 grudnia 2010, 16:58
Jaszczur jakoś trzymał się na nogach, chociaż były oparzone i osmalone. Szybko spróbował ocenić sytuację. Żółty nie żyje, dziadyga właśnie zdycha, a grubas i jeden z "tych nowych" robią coś dziwnego. Łuskowaty stwór nie zastanawiał się teraz nad tym. Zastanawiał się za to nad tym, co zrobić, ale jego prymitywny mózg nie mógł znaleźć jakiegoś dobrego wyjścia z sytuacji. Otto przemówił:
-Oni znowu rzucić to wy-bhu-cha-jom-ce coś. Nie być dobrze. Jeśli ich dużo, pen-wnie nas oni zabić. My musieć coś zrobić... ale co?
Ciekawe, czy oni coś wymyśleć... - przemknęło Szaleńcowi przez mózg.

Hobbicus PW
28 grudnia 2010, 14:26
W szybie znowu załomotało. Wszyscy - prócz Cario - spojrzeli odruchowo w stronę źródła hałasu.

Wybuchło. Tym razem jednak nieco powyżej gromadki i nikt się nawet nie przewrócił. No, może poza znajdującym się najbliżej szybu Jakubem. Ale ten i tak leżał.

Cario się kompletnie uspokoił. To było dziwne uczucie. Coś z tego nowego biło. I to bardzo - Polikarp czuł to we własnych dłoniach podczas leczenia.

A te dłonie świeciły najbardziej ze wszystkiego wokół, na moment oślepiając wszystkich wokół. Rana Ernesta zaczęła się goić niesłychanie szybko. Świetny dowód dla Padraiga i Otto, że z mnichem coś jest wybitnie nie tak.

Polikarp przyjrzał się tłumaczowi. Będzie żył. Ale leczenie trochę potrwa.

Cyborg przypomniał sobie, że komputer chce od niego plików. Skupił się więc i spróbował złamać hasło do tych najbardziej kłopotliwych. Po analizie wszystkich kombinacji udało mu się. memento - niezbyt skomplikowane. Można przenosić do komputera... albo jeszcze się pobawić.


W szybie znowu zadudniło. Tym razem ktoś schodzi.


HobbitHobbitZbliżamy się do końca, drodzy państwo. W tym okresie zwiększona aktywność jest bardzo mile widziana.
strona: 1 - 2 - 3 - 4 - 5 - 6 - 7 - 8
temat: [RPG] Ulv: Wiatry Północy

powered by phpQui
beware of the two-headed weasel