Kwasowa Grota Heroes VIIMight & Magic XDark MessiahHorn of the AbyssHistoria Światów MMSkarbiecCzat
Po cmentarzu włóczą się:
   Andruids
   Kastore
jesteś zalogowany jako Nieznajomy
zaloguj się    załóż konto
Nieznane Opowieścitemat: [RPG] Ostatni bal - zusammen do kupy
komnata: Nieznane Opowieści
strona: 1 - 2 - 3 - 4

Field PW
7 stycznia 2010, 18:58
Dwa wampiry, krasnal, kapłan i mnich popatrzyli bez przekonania na korytarz.

Korytarz popatrzył bez przekonania na nich.

Na korytarzu znajdowali się: poparzony jak nieszczęście Kiser, resztki spalonych drzwi, spalony dywan, dwie małe dziewczynki, starsza pani, służący, jakieś dwie niewiasty i jeszcze kilku chłopa.

Oraz ryczący gad z komnaty.

No dobra, nieumarli powoli odzyskiwali siły wraz ze spadającym apetytem... Ale... wciąż brakowało odpowiedzi, co się tak właściwie stało na tym piętrze, a co w sali balowej.

- Myślałem, że byliśmy sami - wrzasnął przekrzykując ryki godowe drakena Thorold.
- Najwyraźniej nie. - warknęła babcia - Co tu robicie, trupy?

Hobbicus PW
7 stycznia 2010, 19:24
Krasnolud nigdy wcześniej nie był tak zmieszany. Każdy szczegół wywoływał u niego inne uczucia...

Wampiry, u których najwyraźniej żądza krwi zaczęła zanikać - ulgę.
Nowe istoty, które nagle zobaczył - zdziwienie.
Ryki godowe jaszczura - ekscytację.
Ryki niegodowe nieznajomego - mniejszą ekscytację.
Ryki na pewno niegodowe starszej pani - znowu zdziwienie.
Spalone elementy zamku - zaniepokojenie.
Spalone elementy człowieka - duże zaniepokojenie.
Dzieci - ogromne zaniepokojenie.

W końcu: niewiasty...

Och... Na zawszone kłaki Dziadunia...

Thordamh się nieco cofnął i odwrócił, próbując ukryć rumieńce na policzkach. Szczęście, że trupem nie jest i żadnej sprawy do niego staruszka nie ma. Jak na razie.

Qui PW
7 stycznia 2010, 20:45
Erminusowi jeszcze nie zdążyło przejść poprzednie skołowanie, a tu go skołowali na nowo. Jakieś dziwaczne zbiegowisko, jakieś ślady ognia, cosiętudzieje? I w dodatku ktoś coś od niego chce? Zrób coś! wysyczał do galaretki, która była jedyną pozostałością jego mózgu. I galaretka zrobiła.

-Szanowna pani, otóż trupy robią więcej trupów - wampir zwrócił się do staruszki i zamrugał dziwacznie. -To takie kwantowe.

Następnie zaś spojrzał na wrzeszczącego osobnika i sam też wrzasnął: Czy tu jest wychodek!?

Mitabrin PW
9 stycznia 2010, 00:11
Rosa przez chwilę (która trwała dość szybko zważywszy na nadchodzące ryki) patrzyła się na grupę tych dziwadeł, i myśląc, że bestia krasnoluda zjadałaby dłużej niż czarodzieja, podeszła do Thordamha udając, że wcale nie chce się nim zasłaniać przed bestią tylko chce coś do niego powiedzieć. Rzekła zatem do niego:

-Nie idź tam, tam jest jakiś potw...- wypowiedź jej została przerwana przez bardzo głośny ryk.

Po tym Rosa na chwilę zamilkła i patrzyła na wyraz twarzy krasnoluda, która gdyby nie częściowe roztrzepanie na pewno wybuchłaby śmiechem. Pomyślała więc, że jest odpowiedni czas na wpadnięcie w rozpacz (ponoć niektórym wojom to zwiększało odwagę).

-Nie pozwól mnie skrzywdzić!- powiedziała krasnoludowi udając, że zaraz ma się rozpłakać.

Xelacient PW
10 stycznia 2010, 16:28
Drekar zajmował względnie bezpieczną pozycję pod ścianą, wodził oczami w te i wewte aż w końcu jego wzrok padł na gada i nagle olśniło go. Przypomniał sobie słowa Garreta, może sprzed dwóch kwadransów:

"Idąc na górze możemy spotkać jakiegoś potwora oraz zjawy? Tak mi się wydaje. Potwór miota się w wszystkie strony jak oszalały, nad nim coś lata, a trzecią istotę słabo wyczuwam."

Jego wizja przynajmniej w części okazała się trafna, ale co dalej?

Mnich chwilowo ignorując całe towarzystwo powoli ruszył w kierunku drakena, może zamiast zaspokajać swoją pasję badawczą powinien zając się mediacją zanim wszyscy rzucą sobie do gardeł, ale jak zwykle ciekawość była silniejsza niż rozsądek.

Powoli szedł na ugiętych nogach, z ręką wyciągnięta przed siebie, a drugą mając na widoku, miał baczenie na każdy ostrzegawczy ryk, mrugnięcie ślepiami, czy machnięcie ogonem, miał wystarczająco wiele dowodów na ogniste zdolności gada.


Eniphoenix PW
10 stycznia 2010, 17:52
Eniphoenix poczuł, że odzyskuje siły. Powoli odzyskiwał też zdolność jasnego myślenia. Cofnął się na widok gada. Stanowczo nie chciał go zdenerwować. Wtedy z pewnością zostałaby z niego kupka popiołu. Powodził wzrokiem po wszystkich obecnych w korytarzu.
"Ależ to wybuchowa mieszanka!" - pomyślał sobie, po czym odpowiedział ironicznym tonem starusze:
-Otóż, my, trupy, próbujemy utrzymać się przy ży... eee... nieżyciu. Czy to pani w czymś przeszkadza?

Alamar PW
10 stycznia 2010, 18:05
- Uff... może damy sobie spokój z tym bieganiem tu i tam? Jeszcze ktoś może się potknąć o cokolwiek i zrobić sobie krzywdę. A właściwie to czemu znów biegliśmy? I kto z was zabawiał dziewczynki odgłosami zwierząt... czy tam darkenów? Niemal ogłuchłam od tego ryku. - przemówiła Lan w stronę swych towarzyszy, a następnie przetarła ręką pot z czoła... tyle, że oprócz potu starła (a raczej roztarła na całe czoło) jeszcze jakąś lepką, ciepłą maź.
Świetnie, na dodatek jeszcze się ubrudziłam. - pomyślała i postanowiła wytrzeć rękę w odzienie... Niestety odzienie było w podobnym stanie jak czoło Lan.

- Kto z was wpadł na pomysł obrzucania się jakąś mazią? Wiecie jak długo trzeba prać te ubrania, by je wyczyścić? No więc słucham, czyja to sprawka? - po czym zwróciła się w stronę, gdzie wg niej stali jej towarzysze i skrzyżowała ręce na piersi, czekając na odpowiedź.

- Hej, a to co? - powiedziała, gdy poczuła ukłucie jakiegoś papieru o dłoń... - Zaraz, to chyba ten list, który otrzymałam... od kogo to było? I kiedy? - pomyślała na głos.

Solmyr PW
10 stycznia 2010, 20:00
- Emm, jeżeli kogoś to interesuje, to również bym się gdzieś zatrzymał. Myślę, że wtedy mógłbym pomóc niektórym z was. Niemniej to ryczące coś chyba nie stwarza tu zbyt optymalnych warunków... - powiedział w stronę wesołej, kolorowej gromadki kapłan, a słowa dziewczyny o jakimś liście przypomniały mu o tym, który zebrał z czyjegoś ciała.
Póki bestia nie szarżuje, można by mu się przyjrzeć. - pomyślał i złamał lak.

Altair PW
10 stycznia 2010, 23:07
Altarion po usłyszeniu słów Erminusa zamyślił się.
Zdecydowanie było to pierwsze głębsze przemyślenie jakiego nie miał okazji ussłyszeć od dłuższego czasu.

Od kiedy to "umarlaki" są takie elokwentne? - pomyślał.

Następnie zwrócił się do Lan:

Z bieganiem rzeczywiście można sobie dać spokój. Przynajmniej do czasu kiedy drakeny skończą już zaczęty posiłek. - mówiąc to Altairion wyjął z ramienia niewielką "drzazgę", która była kiedyś prawdopodobnie częścią Jacka, a którą "rzucić" w niego jeden ze stworów.

A i tak najpierw zainteresują się pewnie krasnoludem. Jaka szkoda, że skończyli się już nam piraci. - Dodał.


dambibi PW
19 stycznia 2010, 10:30
Sirrina w pewnym momencie zesztywniała i upadła na ziemię, zaczęła się motać jak opętana i wycierać sobą podłogę w szaleńczych ruchach . Powstała i spojrzała na to co ją otaczało : krew ogień i jaszczur oraz resztki Jacka które konsumował spowodowały rewolucje żołądkowe, za pomocą których wszystko co dziewczyna spróbowała na balu wylądowało pod nogami Drakena . Gdy tylko zrozumiała co się tu dzieje wyszła na korytarz i spytała się całej gromady :

-Jakieś propozycje na temat tego co mamy robić? - Po czym wyciągnęła kostur na wypadek walki z potworem.

Field PW
20 stycznia 2010, 22:24
Przez drzwi wyjrzał draken. Popatrzył się w prawo, popatrzył w lewo i... wycofał się z prychnięciem.

Babcia wrzasnęła:
- No, dzieci, won stąd!

Genorius popatrzył ze zdziwieniem w swój list. Okazało się, że był on jedynie połową całości i urywał się w najmniej wygodnych momentach:

Slickerze,

Ostatni raz zgadzam się na [...]
żebyś w ten sposób manipulował [...]
Lan zdecydowanie nie ma pojęcia [...]
Jeżeli chcesz wykorzystać [...]
to wiedz, że konwergencja wystę[...]
dziewczyna nie ma wpływu [...]
Zatem chciałam cię poin[...]
szansa na to, żebyś się wyc[...]
Jeżeli Ty i Twoi sługusi [...]
to obiecuję, że porozmawiam z [...]
i wtedy możesz sobie darować [...]
Cove. Wybieraj: albo wyznawcy, bo [...]
traci wiernych albo dziewczyna, [...]
robi, więc żadna z niej broń przec[...]
Zresztą: po tym, jak zabiłeś [...]
zrobiłeś, dziwię się, że jeszcze [...]
Życzę Ci wszystkiego najgorszego [...]

Manfred rozejrzał się po korytarzu.
- Dobra, sytuacja jest tragiczna. Póki tego drakena nie ma na widoku, proponuję udać się do przeciwległego skrzydła, tam sobie wszyscy porozmawiamy.

Hobbicus PW
21 stycznia 2010, 17:43
Krasnolud kompletnie nie wiedział, co ma robić...
...no, może poza tym, że ma swoją włócznią bronić Rosę i inne niewiasty.

Nieco zdekoncentrowany, ale w gotowości do walki, zerkał to na babcię, to na Erminusa, to na Drekara, to na drugiego wampira, to znowu na Erminusa, na Altariona, Genoriusa, Kisera, Drekara... przez chwilę nawet na Lan i Sirrinę, ale w obu przypadkach kończyło się to rumieńcami... znowu na Drekara, znowu Erminusa, Manfreda...

- Yhmpf - odparł. Nie zastanawiał się nad tym, czy ten dźwięk wydał z powodu swojej nieśmiałości, czy też może ze względu na niezmierzoną ilość potu znajdującego się wśród brody i wąsów. Czekał tylko na reakcję innych, gotowy pójść za nimi, byle dbać o swój - i nie tylko - zad.

Xelacient PW
24 stycznia 2010, 17:56
"...tam sobie wszyscy porozmawiamy."
Rozbrzmiało w głowie Drekara gdy rozważał "pościg" za drakenem.
Nie zmieniając pozycji spojrzał się na lewo i na prawo. Sami "szlachetnie urodzeni" i ci w których rozmowność zdążył mocno zwątpić.

Nagle możliwość zwiedzania drakena od środka przestała być groźna, stała się bardzo atrakcyjną perspektywą.

Co powinien zrobić jako członek zamkowej służby?
Z cichym westchnięciem zbliżył się do poparzonego człowieka i podniósł go zadając przy okazji retoryczne pytanie:

-Ktoś mi pomoże?

Solmyr PW
25 stycznia 2010, 19:25
- Hmm, znalazłem swego czasu list, jak się przed chwilą okazało - jedynie jego połowę. Widział ktoś może coś, co wyglądałoby na drugą część? Albo wie kim jest Slicker lub Lan? - powiedział Genorius do pozostałych.

dambibi PW
25 stycznia 2010, 19:48
-Lau... - powstrzymała się.

Już miała wskazać na Lan, jednak pomyślała że może na razie z tym poczekać, nie wiadomo co jest w tym liście i takie wydanie towarzyszki mogło by się źle skończyć.Postanowiła więc się wykręcić przed tłumaczeniami.

- A co to za list ?

Solmyr PW
25 stycznia 2010, 19:55
- Cóż... za wiele to nie wiem. Chcesz zobaczyć? - powiedział do dziewczyny i obrócił list w jej kierunku, jednak nie miał zamiaru dawać jej go do ręki.

dambibi PW
25 stycznia 2010, 20:05
-Najlepiej jeśli znaleźlibyśmy ten drugi kawałek listu, dowiedzieli się kim jest owy Slicker, no i dowiedzieli się kto ten list napisał.

Field PW
25 stycznia 2010, 21:06
Garret zamrugał oczami. Przed sobą widział płomienie, rozwalone meble i czuł swąd spalenizny. Oraz słyszał wrzaski. Przynajmniej nie był już głodny, a to i tak dużo.

Przez chwilę poczuł się dość zdezorientowany. Chciał się podrapać w głowę, ale dziabnął się tylko i zahaczył o skórę. Moment, gdzie włosy? Popatrzył na swoje ręce, czując, że z ustawieniem ciała również jest coś nie tak. Dlaczego stał na czterech nogach...
...łapach?

- JASNA CHOLERA! - wrzasnął i poczuł, że mu się odbija.


W międzyczasie bohaterowie usłyszeli najpierw "grrroarrrr", a potem zobaczyli, jak wdzięczna kula ognia osmala ścianę na korytarzu.

Mitabrin PW
25 stycznia 2010, 21:16
Rosa wrzasnęła z przerażenia, nie do końca wiedziała czy uciekać, czy może zostać z nadzieją, że odważni mężowie, którzy stoją wokół niej poradzą sobie z bestią. Jednak kiedy popatrzyła na minę krasnoluda wiedziała, że jest gotowy do walki, Altarion zdawał się także panować nad nerwami.

Chcąc być przydatna podeszła do staruszki, po czym zaczęła ją pocieszać.

Hobbicus PW
25 stycznia 2010, 21:18
Thordamh odruchowo się cofnął, lecz przypomniał sobie o towarzystwie i przyjął pozycję obronną.

- Najpierw kobiety, potem mniej sprawni umysłowo - ja na końcu, BIEGIEM! - wrzasnął, wskazując głową przy tym bliżej nieokreślony kierunek.

Niechże to wszystko smok pożre... Oni są tacy powolni! - pomyślał.
strona: 1 - 2 - 3 - 4
temat: [RPG] Ostatni bal - zusammen do kupy

powered by phpQui
beware of the two-headed weasel