Kwasowa Grota Heroes VIIMight & Magic XDark MessiahHorn of the AbyssHistoria Światów MMSkarbiecCzat
Cmentarz jest opustoszały
jesteś zalogowany jako Nieznajomy
zaloguj się    załóż konto
Podziemna Tawernatemat: Marvel - komiksy, filmy itp.
komnata: Podziemna Tawerna
strona: 1 - 2 - 3 ... 17 - 18 - 19

Alamar PW
17 maja, 19:25
Tak, Czarny Kotek nic nowego nie wnosi i jest przeciętniakiem. Ciekawe, czy gdyby była to Biała Pantera Biały Wilk, to film zdobyłby taki poklask?
Nie rozumiem też wrzucenia Heli i Killmongera do worka z "dobrymi" złoczyńcami Marvela. Poza nakreśloną przeszłością, ta dwójka nie ma nic na swoją obronę, ot kolejni przedstawiciele "chcę zawładnąć/zniszczyć świat, bo tak". O ile Hela jeszcze przejdzie w Thorze, ze względu na klimat samego filmu (i widać, że aktorka dobrze się bawiła), o tyle Killmonger porzuca swoją motywację i chyba pragnie odhaczyć wszystkie punkty na liście "wredny, podły boss - do ubicia przez bohatera".

I coś na poprawę humoru:

Alistair PW
17 maja, 20:02
Czarny Kotek jest po prostu filmem o walce o władzę i praktycznie niczym więcej. A to, że jest to film o czarnoskórych ludziach? Wielkie mi halo. Był tam jakiś rasizm? Być może, zlałem to. Obejrzałem, bo lubię filmy na podstawie komiksów, nie zapadł mi szczególnie w pamięć, bo nie miał za bardzo czym.

Alamar PW
21 maja, 19:30
Reklama: Dzisiaj Pula śmierci 1 na Polsacie o 20.

Nicolai PW
26 maja, 18:24
UWAGA, SPOJLERY I NARZEKANIE. ZOSTAŁEŚ OSTRZEŻONY.

Rozmowa z Garciem zmotywowała mnie do spisania swoich odczuć wobec Wojny Bez Końca. Przyznaję bez bicia, że szczerze nie rozumiem całego tego hajpu. Film jest dobry, ale daleko mu od bycia wybitnym. Ostatni raz taką ekscytację tak średnim filmem widziałem przy pierwszych Mścicielach. No dobra, była jeszcze Czarna Pantera, ale to był nieco inny przypadek. Tam chodziło o politykę. Tutaj bardziej rozbija się o przebycie pewnej drogi. Dziesięć lat i dwa razy tyle filmów, wszystko to prowadziło do tego jednego momentu. Jest to zaiste imponujące, ale samo nie czyni filmu wybitnym.

Nie zrozumcie mnie źle. Tak jak mówiłem, film jako taki jest dobry, ale daleko mu do renomy, którą go otoczono. Jeśli miałbym wskazać najlepszy aspekt Thanos' Quest Infinity War to byłby to z całą pewnością warsztat. Struktura była spójna i logiczna. Kolejne węzły fabularne wynikały z poprzednich. Nie było tak, że Stark spotkał się ze Strażnikami, bo tego wymagała fabuła, zostało to sensownie usprawiedliwione. Pod tym względem film był jak tryby gładko wchodzące na swoje miejsce i idealnie pasujące do reszty mechanizmu. Na tej płaszczyźnie DCEU dzieli przepaść od MCU.

Od strony wizualiów też niby dobrze. CGI dopieszczone, nie wygląda jak żywcem wyjęte z gry komputerowej. Tak, to znowu pstryczek w kierunku Justice League. Niemniej dizajny pozostawiają trochę do życzenia. Pomijam przeprojektowanie Thanosa, bo bardziej casualowy wygląd pasował do ich nowego pomysłu na niego (niemniej wygląd typowego Boba śmieszy i zrodziło się z tego kilka memów), ale spójrzcie na jego Dzieci. Wyglądały dosłownie jak skopiowane z cinematica Warcrafta. Chyba tylko Ebony Maw mi się względnie podobał. Walki? Niby widowiskowe, zwłaszcza jak Strange zakasał rękawy, to było tak bardzo shounenowe, ale szczerze? Wymęczyłem się.

Było ich po prostu za dużo. A to nawalanka na USS Asgard. A to rozróbka w Nowym Jorku. A to bójka na ORP Ebony Maw. A to ustawka na Knowhere. A to jatka w Londynie. A to awantura na Tytanie. A to mordobicie we Wakandzie. Połowa filmu to walki z różnymi bossami w różnych konfiguracjach. Normalnie jakby to była ekranizacja rajdu. I znowu porównanie do WoW-a, heh. Trochę zmarnowany potencjał, bo co z tego, że sensownie dialog Pajączka z Żywago, którym męczono w zwiastunach skoro spotkali się tylko po to by popełnić battle royale? A skoro o rzeczach namiętnie pokazywanych w trailerach to bitwa o Wakandę była po prostu meh. Ot fantasy jatka bez krztyny taktyki czy logiki. Oglądaliście Bitwę Bękartów to będziecie wiedzieć o co chodzi.

Co do bohaterów to mam mieszane odczucia. Niby dostaliśmy dużo ciekawych interakcji, na które wcześniej nie mieliśmy szansy. Niby było dużo fajnych akcji jak ninja Drax. Ale... ale czasem coś mi się tutaj gryzło. Wyraźnie widać, że za kamerą nie siedzieli Whedon czy Gunn. Oni mieli, można powiedzieć, dar prowadzenia swoich postaci z lekkością. Ekipa od Infinity War tego nie miała, ale bardzo chciała to emulować, co nie zawsze wychodziło. Może wynikało to po części z tego, że nie do końca rozumieli ich stylów. Stark ma więcej osobowości niż bycie dupkiem, GG to coś więcej niż kosmiczna trupa komediantów. A, że od reżyserii bardzo wiele zależy to czasem były zgrzyty. Co z tego, że dialogi będą pyszne jak źle poprowadzisz aktora i nie do końca zagra to tak jak powinien?

Niemniej z bohaterów najlepiej wypadli Pan Niewidzialny, krzyżówka Anioła z Gladiatorem i Loki. Pomijam to, że tamten ostatni miał minimalistyczną rólkę. Doceniam też to jak poprowadzili Groota i Bannera. Miło jak autorzy wezmą pod uwagę, że Bruce to nie tylko zielony olbrzym, ale i trochę zagubiony naukowiec. Twórcy niestety często o tym zapominają. Nie podoba mi się natomiast to co zrobili z Wizją. W Wieku Ultrona był kluczowym elementem planu pokonania Robocika, podniósł Mjolnir i ogólnie był pro-aktywny. Tutaj z kolei chował się za spódnicą mamusi, której moce, tak jak w komiksach, okazały się tak silne jak potrzebowała tego fabuła.

No i najgorsze zostawiłem sobie na koniec, Thanos. Jego motywacja nie miała żadnego sensu. Zdobądź zestaw artefaktów zapewniających wirtualną omnipotencję - wykorzystaj go do zrealizowania planu tak poronionego jak polityka zagraniczna Donalda Trumpa. Przecież nawet nawet śmieszki z 9retarda wymyśliły z tuzin lepszych pomysłów. Zamiast zabijać połowę Wszechświata lepiej poddwoić zasoby. A poza tym co z tego, że teraz zdecymował populację istot inteligentnych jak one się rozmnożą i problem wróci, a on wtedy już nic na to nie będzie mógł poradzić, bo rękawica popsuta, a wytwórnia rękawic razem z wytówrcą uszkodzona.

Może jakby ta rola była inaczej zagrana to nie miałbym z tym takiego problemu, ale ta interpretacja Thanosa nie miała za grosz charyzmy. Kreacja Josha Brolina nie licowała z Szalonym Tytanem żywnie przekonanym o świętości swojej misji. Wręcz przeciwnie, wyszło takie zaangażowanie jak typa w średnim wieku, któremu 20 lat korpo-roboty odebrało przyjemność z życia. Dosłownie, jego kampania bardziej przypominała mi kryzys wieku średniego niż próbę zbawienia na swój sposób świata przez szalonego naukowca. Zobaczcie Valentine'a z Kingsmenów. Dokładnie ten sam plan, ale dostarczony sto razy lepiej.

Nawet w poświęceniu Gamorry nie było czuć tych emocji. To wyglądało jakby drobny urzędnik w końcu odchodził na emeryturę, na którą czekał całe życie, ale trochę żal mu ulubionego fotela, którego nie może zabrać ze sobą. Do diaska, w Powrocie Jedi wątpliwości Vadera były lepiej uzewnętrznione, a on w pieprzonej masce popierzał.

Thanos ani trochę nie zasłużył na miejsce w podium villainów Marvela. To już Sęp był dużo lepszy, a to przecież złoczyńca osiedlowej wręcz skali. No, ale czego się spodziewać po topce, w której znajduje się gościu, którego motywacja sprowadziła się do średnio uzasadnionego rasizmu wobec białych. Przypominam, że u niego to czarny zabił czarnego. No, ale tak po prawdzie Marvel nie ma za bardzo dobrych schwarzcharakterów. Na dobrą sprawę jedyny dobry jest Loki, ale tylko dlatego, że nie zrezygnowano z niego po jednym filmie, a dano mu drogę do przejścia. No i dlatego też ludzie tak ekscytują się Thanosem, który jest, nie chcę nikogo urazić, złoczyńcą dla mas. Dajcie mu backstory, dajcie mu motywację i dla nich już jest dobry. To nie do końca tak działa. Joker Ledgera nie miał ani jednego, ani drugiego, a bym ze wszech miar lepszy.

A sequel będzie tylko dlatego, że Mściciele nie potrafią całować, na co zwrócił uwagę sam Thanos. Chyba scenarzysta wyszedł z założenia, że jak przyznają się do tego to ten błąd się nie liczy, ale to chyba tak nie działa ;)

Warmonger PW
26 maja, 19:29
Cytat:
No i najgorsze zostawiłem sobie na koniec, Thanos. Jego motywacja nie miała żadnego sensu. Zdobądź zestaw artefaktów zapewniających wirtualną omnipotencję - wykorzystaj go do zrealizowania planu tak poronionego jak polityka zagraniczna Donalda Trumpa.
Sam sobie odpowiedziałeś. Wystarczy poczytać i pooglądać newsy o polityce, żeby poznać wiele bezsensownych i szalonych planów snutych przez różnych osobników o wątpliwej kondycji psychicznej - codziennie.
Jednak nikt nie nazywa ich "szalonymi" i nie walczy z nimi na śmierć i życie. Pod tym względem IW ma więcej sensu, niż nasza codzienna rzeczywistość społeczna :P

Alamar PW
26 maja, 22:26
Nicolai:
No i najgorsze zostawiłem sobie na koniec, Thanos. Jego motywacja nie miała żadnego sensu. Zdobądź zestaw artefaktów zapewniających wirtualną omnipotencję - wykorzystaj go do zrealizowania planu tak poronionego jak polityka zagraniczna Donalda Trumpa. Przecież nawet nawet śmieszki z 9retarda wymyśliły z tuzin lepszych pomysłów. Zamiast zabijać połowę Wszechświata lepiej poddwoić zasoby.



A poza tym wiemy, jakby wyglądał wszechświat, gdyby Thanos pozwolił życiu na nieograniczony rozwój, dając nieskończone darmowe zasoby - Rakowersum to się zwało i nie było to to ani trochę przyjemne.

Kastore PW
27 maja, 08:30

Cytat:
A poza tym wiemy, jakby wyglądał wszechświat, gdyby Thanos pozwolił życiu na nieograniczony rozwój, dając nieskończone darmowe zasoby
To zależy jak by to zrobił.

Alistair PW
27 maja, 09:11
Przy takich możliwościach rękawicy i kamieni można stwierdzić, że wymazanie połowy istot to pójście na skróty. No ale czego się spodziewać po fanatyku? Mnie bardziej zastanawia jak to jest w komiksach, bo tam istnieje Śmierć i dla niej robi to wszystko Thanos, więc jego motywacja nie jest taka jak w filmach. Dlatego czy usunięcie postaci Śmierci z filmu nie wypacza sensu/bezsensu działań Thanosa? Chce on równowagi, ale pytanie jakiej?

Kastore PW
27 maja, 09:26
Jego równowaga nie ma sensu, a w komiksie po prostu chciał zaimponować Śmierci, która go ciągle friendzonowała (to był dosyć głupi komiks).

Alamar PW
27 maja, 10:04
W komiksach to Śmierć wskrzesiła Thanosa i kazała mu zabić połowę populacji Wszechświata. Thanos jedynie szukał kamieni, by nie stracić na to wieczności (podobnie jak w filmie):




No ale zamiast samemu poszukać, to lepiej obejrzeć filmik na YT, gdzie streszczono samą "Rękawice Nieskończoności" bez wprowadzenia do niej (Silver Surfer 34-38 oraz Thanos Quest) i potem na tej podstawie twierdzić, że komiks jest gupi. :P

Kastore PW
27 maja, 10:11
Wiedziałem o tym, ale co to niby zmienia? IMO i tak był głupi.

Garett PW
27 maja, 12:50
Cytat:
A poza tym wiemy, jakby wyglądał wszechświat, gdyby Thanos pozwolił życiu na nieograniczony rozwój, dając nieskończone darmowe zasoby - Rakowersum to się zwało i nie było to to ani trochę przyjemne.

Słabe porównanie, biorąc pod uwagę, że Rakowersum wygląda jak wygląda nie przez nieograniczony rozwój i nieskończone zasoby, a ze względu na brak śmierci oraz fakt, iż Chthoniczne Bóstwa się tam zadomowiły i wszystko wypaczyły.

Nicolai PW
27 maja, 14:38
Argumentacja z obrazka też średnio trafna, bo składa się z samych półprawd. Po pierwsze jaki jest sens powoływania się na teorię przeludnienia skoro ona nigdy nie zakładała cudownego podwojenia się zasobów? Poza tym wbrew temu co się Malthusowi wydawało dobrobyt nie jest prostą funkcją liczba ludności/liczba zasobów. Niemcy mają +/- taką sama powierzchnię jak my przy ponad dwukrotnie większej ludności, a żyje się u nich tak jakby lepiej. Do tego należy zauważyć, że cywilizacje na pewnym poziomie mają tendencje do autoregulacji. Spójrz na dzietność w schyłkowym Cesarstwie Rzymskim czy współczesnej Europie. I tak dalej, i tak dalej... krytyka maltuzjanizmu się ciągnie i ciągnie.

A co porównań z pasterzami, ogrodnikami i ogólnie produkcją rolną... tylko idiota wybija losowo połowę obory bez różnicy czy padnie na jałówkę, czy zasuszoną weterankę. Tam podejście jest czysto utylitarne. Dojna mućka jest nie do ruszenia, ale jak się ocieli i trafi się byczek to idzie on do uboju. Nie lubię używać takich porównań wobec ludzi, ale to nie ja z nimi wyszedłem.

Poza tym bieda i głód nie są problemami globalnymi. Dlaczego więc wybijać połowę Polaków? Przecież mamy nadprodukcję. Poza tym głód i bieda nie wynikają tylko z niedostatku zasobów. Udowodnił to Mugabe doprowadzając do katastrofy humanitarnej tylko zmieniając strukturę własności ziem.

No i to, że Thanos planuje regularnie wybijać ludność to już tylko fanowskie dopowiedzenie celem uczynienia jego szaleństwa rozsądnym. Bo po prawdzie jest tak jak mówiłem, Rękawica się zniszczyła i on już nie może jednocześnie używać wszystkich kamieni naraz, a jedynej osobie, która może ją odtworzyć odebrał dłonie, a kuźnię uszkodził.

Także ogólnie rzecz biorąc motywacja jest na tym samych poziomie powierzchowności jak tłumaczenia superbohaterów dlaczego nie zabijają. I może nie miałbym z tym problemów jakby fani nie upierali się, że Thanos ma rację, a Fakeseid był tak zagrany, że wyglądałoby to tak, że on wierzy w to co robi.

Nicolai PW
6 czerwca, 13:53
Grafiki koncepcyjne na A4, czyżby skład na finałowy pojedynek? I oni planują wygrać? Mając Doktora Dziwago nie dali radę to co im Hawk-Eye pomoże?

Garett PW
6 czerwca, 15:05
Może ich Miss Marvel wycarruje? :P

Ale Boże, ten Hulk wygląda okropnie.

Alamar PW
13 czerwca, 18:32
Czyżby szykował się remake Kaczora Howarda? (na razie żadnych konkretów, jedynie (ż)aluzje).

Alamar PW
28 czerwca, 19:19


Zaś "Mrówkarz i Osa" u nas miesięcznym poślizgiem (podobno przez piłkę, co jest durnotą :P).


EDIT:
Albo mi się zdaje, albo ten odcinek Hishe był wyjątkowo słaby. Na pewno można było się przyczepić do wielu rzeczy więcej.

Alamar PW
9 lipca, 18:17

Alamar PW
19 lipca, 18:55


Kontekst tutaj (1:35).

Kastore PW
21 lipca, 01:28
O kruci
strona: 1 - 2 - 3 - 4 - 5 - 6 - 7 - 8 - 9 - 10 - 11 - 12 - 13 - 14 - 15 - 16 - 17 - 18 - 19
temat: Marvel - komiksy, filmy itp.

powered by phpQui
beware of the two-headed weasel