Kwasowa Grota Heroes VIIMight & Magic XDark MessiahHorn of the AbyssHistoria Światów MMSkarbiecCzat
Cmentarz jest opustoszały
jesteś zalogowany jako Nieznajomy
zaloguj się    załóż konto
Podziemna Tawernatemat: Marvel - komiksy, filmy itp.
komnata: Podziemna Tawerna
strona: 1 - 2 - 3 ... 10 - 11 - 12 - 13 - 14

Warmonger PW
12 maja, 06:59
Byłem, widziałem. Ten film jest komedią w świecie sci-fi. Naprawdę tym razem autorzy pojechali ostro i w wielu scenach osiągnęli taki poziom groteski, że nie mogłem uwierzyć, że to jest wyświetlane publicznie.

Jeśli chodzi o bohaterów, to głównie... gadają. Niestety mało scen było z szybką akcją, zamiast tego mamy ciągły pokaz fajerwerków i wysadzanie wszystkich obiektów widocznych na ekranie. Jeśli ktoś nastawiał się na komiksowe kino akcji, to może się rozczarować. Supermoce bohaterów ograniczają się głównie do przeżywania upadków z dużych wysokości.
Mantis nie ma ani jednej sceny akcji, ale jest najlepsza :) Genialna gra aktorska i bezbłędny humor. Ayesha wypada w filmie dużo ciekawiej, niż sztywna kukła widoczna na trailerach. Z kolei teksty Draxa przynajmniej czasami wydawały się wymuszone i od czapy.

Wizualnie film powala, głównie ze względu na sceny na planecie Ego stworzonej z fraktali. Znam się na tym i znam autora grafik koncepcyjnych ;) Ogólnie jest bardzo kolorowo i spektakularnie.

Fabuła... jest. Nawet sensowna, ale schodzi na dalszy plan.

avatar PW
12 maja, 10:25
Cytat:
Z kolei teksty Draxa przynajmniej czasami wydawały się wymuszone i od czapy.
Za to Drax miał jeden z najlepszych one-linerów w filmie. 'Jak on to zrobił, turlał się po niej?' ;]

Na Strażników 2 wybrałem się z premedytacją na dubbing. Mając na uwadze, że dubbing do części pierwszej był śmieszniejszy niż wszystkie napisy, łącznie z hatakowskimi, wzięte - spodziewałem się tego samego w vol. 2. Na razie nie mam porównania, ale kilka momentów było bardzo 'wierzbiętowych' z jego najlepszeg okresu.

Warmonger PW
13 maja, 07:45
^Uważam, że kilka żartów było niestosownych i przez to nieśmiesznych.

Odnośnie grafik, tu jest komentarz autora.

Eternal PW
20 maja, 20:43
A jak dla mnie... film ssie. Oto zarzuty Eternala pod adresem Strażników Galaktyki vol.2. Spoilery!
Po pierwsze: Star-Lord dalej jest Star-Lordem. Irytującym błaznem, który myśli, że jest zabawny, choć nie jest.
Po drugie: pierwsza scena. Nie ma większego celu. Służy tylko po to, abyśmy zobaczyli tę roślinkę, na pewno była inna metoda jej wprowadzenia. A tak się zawiodłem, bo już liczyłem, że zobaczę origin Draxa.
Po trzecie: brak Thanosa i Kamieni Nieskończoności. W kosmos nie leci się po to, aby oglądać małą historię.
Po czwarte: Dalej ciągną idiotyczny i pozbawiony sensu romans Anakina i Padme Gamory i Star-Lorda. Tego nie było w komiksach, to nic nie wnosi, skończcie wreszcie.
A co gorsza, Gamora zaczęła tańczyć, obalając sensowny wywód Draxa w tym temacie.
Po piąte, promowanie Ayeshy jako złoczyńcy. Miała prawo zrobić to, co zrobiła po numerze wykręconym przez Rocketa.
Po szóste, dowcipy na tle seksualnym na czele z tym w pałacu Ayeshy.
Po siódme, Drax. W końcu ma coś do roboty i parę niezłych dowcipów. Byłoby ich więcej, gdyby łaskawie przestał się z nich śmiać. Konkretnie, 3 razy więcej, bo tak wyszedł mu co dziesiąty.
Po ósme, Ego. Z jednej strony muszę pochwalić fakt, że odwrócono moją uwagę od oczywistego faktu, że Żywa Planeta to w komiksach intergalaktyczny złoczyńca. Poza tym, zaskoczył mnie fakt, że zaraził matkę Quilla rakiem umyślnie, obstawiałem "radioaktywną spermę" rodem ze Spider-Man: Reign. Z drugiej... Do bólu przewidywalne zniszczenie walkmana, zabicie go przy użyciu bomby z trailera i siły miłości, kiepski efekt specjalny rozrastania się "nasionek", byle jak zrobiona twarz planety. I odpowiedź Star-Lorda na jego ostatnie pytanie. Tak, dużo jest złego w byciu zwyczajnym. Na przykład to, że na zwyczajnego człowieka nikt nie zwróci uwagi. Że nikt go nie będzie szanował. Że będzie on dokładnie tym, czego chce bezduszna maszyna komercji.
Po dziewiąte: Jar Jar Baby Groot. Zróbmy postać, która co i rusz będzie robić coś infantylnego, to na pewno będzie zabawne. No i zaledwie 17 (liczyłem) "I am Groot" przez cały film, włącznie ze sceną po napisach? Serio?
Po dziesiąte, za mało Starhawka i starych GotG. Swoją drogą, skoro Rocket miał do nich kontakt, czemu nie wezwał ich podczas walki z Ego? HISHE, do roboty.
Po jedenaste, dowcipy jako całokształt. Udała się zaledwie garstka: co dziesiąty Draxa, te z trailera (dzięki ich rozwinięciu), te powtórzone po raz dwunasty (Tasak-man, Groot przynoszący przypadkowe rzeczy, Arcade złotych), bo po tylu powtórzeniach każdy drętwy żart będzie nieco zabawny, cameo Howarda i Davida Hasselhoffa, no i żart filmu: Mary Poppins. Jeśli najlepszy żart w twoim filmie wypowiada postać tragiczna, czas zastanowić się nad sobą.
Po dwunaste, za mało Mantis. No i moment, gdy drugi raz dotknęła Draxa... zmarnowaliście kolejną okazję na pokazanie jego czadowego originu.
Po trzynaste, Nebula opuszczająca zespół pod koniec filmu. WHY?
Po czternaste, zrujnowanie teorii o Stanie Lee jako Watcherze. We surely wanted it.
I po piętnaste...
(bierze oddech)
JAK MOGLIŚCIE ZABIĆ YONDU? Ta postać nabrała w tym filmie głębi, nabrała czadowości, nabrała mojej sympatii. Cieszyłem się, że teraz wraz z Mantis i Nebulą będzie stanowić frakcję "moich" strażników. Ale nie, bo pan Gunn umyślił sobie go ukatrupić, żeby Quill przeżył. No i znowu jestem skazany na oglądanie w trzeciej części tej bandy loserów plus, na szczęście, Mantis. Resztę filmu spędziłem na błaganiu, aby łaskawie odzyskał przytomność, ale Gunn przezornie go skremował i rozpylił. Przecież to jest Marvel, tu żadna pozytywna postać nie ginie, chyba że jest Quicksilverem drugiej jakości. Wrrr...
Podsumowując, jestem potwornie zawiedziony. Liczyłem, że ten film podniesie moją sympatię dla pierwszej części do powszechnego poziomu hype'u Strażnikami, a zostałem zalany wszystkim, co w pierwszej części mi przeszkadzało, zwielokrotnionym. Nowe, świetne elementy (postacie, Awesome Mix v.2, Watcherzy) zamieciono pod dywan, okazje do dowcipów marnowano na prawo i lewo (powiedział, że jest jego ojcem! Jak mogliście nie rozbić patosu tej sceny?), moje nadzieje na origin Draxa i ucięcie relacji Star-Lord-Gamora rozpłynęły się. Ten film wepchnął mi do gardła, że nie jestem fanem Strażników Galaktyki. I już nim raczej nie zostanę.
PS: Patrząc na to, jak zapowiada się Spider-Man: Homecoming, i na nazwisko reżysera Thor:Ragnarok, wygląda na to, że ten rok będzie stał pod znakiem złych filmów z bohaterami Marvela.
PPS: Do listy oczekiwań dla Infinity War dopisuję wskrzeszenie Yondu i dalszy rozwój Amy Nebuli, która była jasnym punktem tego filmu.

Warmonger PW
21 maja, 08:22
Cytat:
Po trzecie: brak Thanosa i Kamieni Nieskończoności. W kosmos nie leci się po to, aby oglądać małą historię.
Od samego początku wszyscy zapowiadali, że to będzie film o Strażnikach i ich relacjach, a nie o ratowaniu wszechświata. Gunn wielokrotnie podkreślał, że Kamieni nie będzie. Już jeden film o tym był :P

Jak to dobrze, że nie jestem fanem komiksów. Mogę skupić się na oglądaniu tego, co w filmie jest, a nie tego, czego w filmie nie ma :P

avatar PW
21 maja, 10:45
Też czytając wpis Eternala odniosłem wrażenie, że film mu się nie podobał bo nie było w nim tego, co myślał że będzie...

Garett PW
21 maja, 12:00
@Eternal Widzę, że kolega z tych co to każdą zmianę względem materiału źródłowego traktują jak herezję. A skoro o tym mowa, to origin Draxa o którym ciągle wspominasz, w filmie jest inny niż w komiksach, w pierwszej części mówił o tym, że Ronan mu rodzinę wymordował.

Nicolai PW
21 maja, 12:07
Hurr durr, jak oni mogli zmienić materiał źródłowy, tak nie można! Zaraz... przecież można, co więcej, to jest wskazane. Wszak komiksy polegają na ciągłej reinterpretacji tej samej historii, ciągle opowiadane są te same perypetie tych samych postaci, ale za każdym razem są inne, raz mniej, raz bardziej, ale nigdy tak same... wiesz, na dobrą sprawę od tego też się zaczęło. Batman, jeden z pierwszych wielkobudżetowych filmów o superbohaterów, a z tych robionych na poważnie to pierwszy, zaczął się od gigantycznej zmiany... to nie Joe Chill zabił rodziców, a sam Joker, a przecież to kto i dlaczego kropnął Wayne'ów oraz relacja Gacka ze śmieszkiem była bardzo ważnym elementem narracji.

avatar PW
21 maja, 12:08
Ale to, że filmowa geneza Star-Lorda też się różni od komiksowej, to już nikt się nie czepia ;P

Nicolai PW
21 maja, 12:16
Zacznijmy od tego, ze w komiksach sam "Star-Lord" jest na Spartaksie tytułem stanowiącym odpowiednik francuskiego infanta ;)

Alamar PW
21 maja, 19:34
Widzę, że praktycznie wszystko już wyjaśniliście Eternalowi, więc tylko zostawię tutaj to zdjęcie:



Jakby ktoś miał problemy ze zidentyfikowaniem osobnika na zdjęciu, to niech go sobie "pomaluje" na niebiesko i doda płetwę na głowie. :P

Eternal PW
21 maja, 19:43
Warmonger:
Gunn wielokrotnie podkreślał, że Kamieni nie będzie.
O. Musiało mi to umknąć w tonie marketingu i teorii.
I jasne, film zawiódł moje oczekiwania, bo nie chciałem zobaczyć Strażników idących w tę stronę. Czego chciałem, nie wiem, ale nie tego. Autor miał po prostu inną wizję. Nawiązałem do Nowej Trylogii właśnie dlatego, bo jest powszechnie znienawidzona na podobnej zasadzie.
Garett:
Widzę, że kolega z tych co to każdą zmianę względem materiału źródłowego traktują jak herezję.
Hej, nie przesadzajmy. Gdyby tak było, zacząłbym od jęczenia na brak Mayora Victory albo Groota w roli imperatora Planety X, po czym przeszedłbym do wytykania zmian w oroginie Ayeshy i blackwashingu Charliego-27. Originu Draxa mi szkoda, bo to jeden z najlepszych, który dawał mu znakomite relacje z Thanosem, Moondragon czy później Cammi. Ta postać sporo bez niego traci. Zresztą wciąż da się go wprowadzić, oryginalny Drax też nie zdawał sobie z niego sprawy, dopóki Thanos nie wykrzyczał mu go w twarz.
Więc nie, purystą komiksowym nie jestem. Książkowym, to owszem, ale nie komiksowym. Zresztą zaledwie recenzję temu wychwalałem Shadow Queen, to mówi samo za siebie.

Yaaqob PW
21 maja, 21:24
Cóż, mi się,, Strażnicy vol. 2" podobali. ;) Uważam, że Disney-Marvel robi filmy dobre, na poziomie.,, Strażnicy 2" podtrzymują tę tendencję. To Warner Bros.-DC jest w defensywie. Kiedy zestawiam,, Suicide Squad" ze,, Strażnikami" to... o tym pierwszym filmie nie chce się myśleć, nie ma do czego wracać. ;) ;P Zobaczymy czy,, Wonder Woman" coś tu zmieni... ;)

@Eternal
Oj tam, Baby Groot jest super! B-) ;P ;)

Co od Yondy - też bardzo polubiłem tę postać i żal było się z nią,, żegnać"... Jednakowoż jego życie oddane za Quilla nadało końcówce filmu głębi, tworząc też świetną przeciwwagę dla relacji Ego - Quill.

P.S.
A co myślicie o dalszym losie Draxa? W scenie między napisami dostał strzałą Yondy...

Yaaqob PW
4 czerwca, 18:30
Jesienią serial o Punisherze

Alistair PW
4 czerwca, 18:51
Właśnie jestem na etapie oglądania piątego sezonu Arrowa i oglądanie serialu o kolejnym psycholu wymierzającym "sprawiedliwość" to chyba dla mnie za dużo.

Alamar PW
15 lipca, 10:51
"Krótka" recenzja Spider-Mana: Powrotu

Pomimo tego, że film wyszedł z wytwórni Sony, jest jednak częścią MCU. Na szczęście, podobnie jak Strażnicy, jest niezwiązany z głównym wątkiem filmów Marvela i stanowi osobny tytuł. Podobnie jak Strażnicy jest "odpoczynkiem" od poszukiwań Kamieni Nieskończoności... i dobrą rozrywką. Słabszą pod tym względem wg mnie od GotG2, ale nadal solidną. Nie nudziłem się ani chwili, choć w dwóch miejscach patos był dla mnie zbyt duży do przełknięcia. Chodzi o scenę z promem, która na szczęście okazała się lżejsza, niż na jaką wynikała z trailerów, oraz druga, będąca nawiązaniem do słynnej planszy z komiksu, gdy Spider walczył z Master Plannerem (Octopusem).

Fabuła do skomplikowanych nie należy. Ot, Spider chce się wykazać przed Iron-Manem (i Avengers) i wpada na trop gangu Toomesa sprzedającego egzotyczną broń lokalnym przestępcom. Fabuła dość przyziemna, ale o to chodziło w komiksowych przygodach licealisty - żadne ratowanie świata, tylko lokalni (super)przestępcy plus problemy życia codziennego. Po tych wszystkich "promieniach zagłady z niebios" jest to przyjemna odmiana.
Ogólnie film jest nastawiony na rozrywkę i na szczęście nie epatuje patosem jak filmy Raimego (scena z pociągiem ze Spider-Mana 2). Są jednak chwile, gdy film staje się poważny, zaś jeden zwrot akcji powoduje reakcję,że zacytuję widowni, "O kurwa". Końcówka z kolei zaś to chyba maraton żartów skierowanych w stronę widowni.

Jeśli chodzi o aktorów, to Tom Holland wypadł wg mnie najlepiej ze wszystkich dotychczasowych Pająków. Tobey Maguire na zawsze chyba zostanie zapamiętany jako Emo-Spider, zaś filmy z Andrew Garfieldem zwyczajnie mnie usypiały. Holland wypadł przekonywająco jako Peter i jako Pająk, zarówno pod względem emocjonalnym jak i mimiką postaci (co o Maguirem powiedzieć nie mogę).
Robert Downey Jr jako Tony Stark wypadł jak zwykle (czyli dobrze), choć w sumie nie wiem, po co w tym filmie był (poza marketingiem oczywiście. :P). Jego rolę z pewnością można by przypisać komuś innemu i film by na tym nie stracił. Choć z drugiej strony miło zobaczyć rozwój jego charakteru od czasu Wojny Domowej... i Iron Mana 1. No i próby zapobieżenia temu, by Peter popełnij te same błędy co on, też jest na plus. Dzięki temu nie musieliśmy kolejny raz oglądać moralizacji i zabójstwa wujka Bena. :P

Reszta obsady wypadła... różnie. Najbardziej podobał mi się Ned, czyli najlepszy (jedyny?) przyjaciel Petera. Liz, czyli "miłość" Parkera, za to w ogóle. Nie wiem, co on w niej widział, bo to co prezentowała na ekranie, niczym szczególnym się nie wyróżniało. Każda inna dziewczyna z powodzeniem mogła ją zastąpić. Flash wypadł tak sobie. Był takim samym dręczycielem Petera jak w komisach, ale zabrakło mu jego dobrych cech. Nie przekonał mnie jednak ani jako dręczyciel, ani jako ofiara żartów. Na plus wypadła ciotka May, która na szczęście nie cierpi na zdrowiu, nie daje co chwila ciasteczek i nie martwi się za każdym razem, gdy Peter kichnie :P. Jej wsparcie po tym, jak Stark zabrał Peterowi kostium mnie urzekło.
Z kolei Michelle, czyli kolejna "looserka", przewija się przez cały film, dokuczając (słownie) Nedowi i Peterowi (powitanie na balu XD), ale ogólnie jest sympatyczną osobą. No i na końcu filmu rzuca pewien żart w stronę widowni... choć może i nie, bo autorzy sami nie mogą się zdecydować. :P
To tyle, jeśli chodzi o warte wspomnienia osoby.
Aha, została jeszcze jedna postać - Kapitan Ameryka. Przewija się przez cały film, a jego rola i przesłania to jeden wielki gag w stronę jego postaci... jak i widowni.

Ze złoczyńców mamy oczywiście Sępa... którego pseudonim chyba ani razu nie pada na ekranie (pomijając polskie napisy, które raz go tak nazwały, choć w dialogu nie padło słowo Vulture). Micheal Keaton gra... złego Batmana. :P No dobra, nie Batmana, ale za każdym razem, gdy Sęp pojawia się w swoim kostiumie, wygląda on przerażająco. Kostium jak najbardziej to podkreśla i jeśli miałby wystąpić w swojej komiksowej "pidżamie", to takiego efektu by nie uzyskano. Jako Adrian Toomes jest miłym i łagodnym "staruszkiem", dbającym o swoich pracowników, więc tym bardziej jako Sęp wypada złowieszczo. Miło widzieć, że w końcu Marvel potrafi przedstawić nam porządnego złoczyńcę, a nie kolejną wydmuszkę, chcącą zniszczyć świat. Może dlatego, że jest on bardziej przyziemny, to i wypada lepiej?
Oprócz niego mamy jeszcze Shockera... który nie zapada w pamięci. Ot, kolejny pomocnik głównego złego. Tinkerera wstawiono chyba po to, by odpowiedzieć w końcu, skąd Batman bierze swoje zabawki. ;P Choć ta dwójka i tak wypada lepiej niż multum innych pomocników z poprzednich filmów. Ale znów, może to dlatego, że film jest "przyziemny"?

Co do efektów specjalnych, nawet nie zwróciłem na nie uwagi, co chyba dobrze o nich świadczy (w końcu to ILM). Nie było tu wtop jak np. w Wonder Woman, gdzie CGI biło po oczach (akrobacje w miasteczku za frontem). Nie podobał mi się jedynie kostium Spidera, który otrzymał od Starka. Praktycznie robił z Pająka drugiego Iron Mana, więc jego odebranie w połowie filmu, wyszło na dobre.

Ogólnie to chyba wg mnie najlepszy jak dotąd film o Spider-Manie. Może dlatego, że jest powiązany z innymi bohaterami i nie działa w pojedynkę, a może dlatego, że nie dostaliśmy kolejnej historii o pochodzeniu bohatera, tylko spojrzenie na jego pierwsze lata i ukazanie braku doświadczenia? A może dlatego, że pokazano zarówno zabawnego Spider-Mana, jak i "szczęściarza" Petera Parkera, który musi wybierać między życiem osobistym a odpowiedzialnością? Wprawdzie na ekranie nie padło ani razu to znane określenie z tym związane, ale sama fabuła filmu to odzwierciedlała.

I na koniec jeszcze o scenach po napisach: są dwie i na drugą nie warto czekać, chyba że ktoś chce się pośmiać... z samego siebie. ;)

PS
May: WTF?

Nicolai PW
15 lipca, 23:08
Zacznę od sprostowania... nie jest prawdą, że Sęp ani razu nie zostął nazwany Sępem ;) Jak Sponder-Man go złapał to zostawił go z karteczką okraszoną napisem "złapałem Sępa, latającego kolesia" czy jakoś tak :P

Co do samego Home... (nie, tego punu nie mogę użyć) ...kammering to była to dobra adaptacja, ale film średni. Jak to możliwe? Cóż, jakby Wolverine zaczął biegać ubrany jak szerszeń to byłoby to bliższe komiksowi, ale wcale nie bawiłbym się lepiej.

Niby w końcu Parker był kujonkowym nastolatkiem z upośledzeniem społecznym, ale nie do końca to działało na korzyść obrazu. Przez te skupianie się na młodzieżowym aspekcie za bardzo wyszedł nam High School Musical. Takie "muszę uratować Nowy Jork i zdążyć na bal (a na dodatek ojciec mojej laski to moje nemezis)".

Jakbym był z 10 lat młodszy to pewnie bym się bawił wyśmienicie, ale cóż... wyrosłem :( Tak w życiu bywa ;) W każdym razie było bardzo Parkerowo. Zamulanie na baletach z kujonim kumplem. Smalenie cholewek do najlepszej dziewczyny w klasie. I bycie gnębionym przez "cool kida" (który w tym wydaniu był bardzo mało "cool", ale mniejsza).

Niestety średniej było z częścią Spider-Manową (odwrotnie niż u Garfielda). Nie było luzackiego, humorystycznego nawet, podejścia do "pracy" (acz trzeba przyznać, raz pozował na tle flagi USA). Było wręcz przeciwnie. Ciężko było mu pogodzić ratowanie "świata" z obowiązkami. Zresztą, to całe ratowanie "świata" ciężko było nazwać ratowaniem czegokolwiek. Nawet to finałowe, za które Tony Stark go pochwalił. Trochę przypominało mi to polski rząd. "piękna katastrofa *klepie po plecach* jestem dumny".

Acz trzeba przyznać, że dorosła decyzja na koniec bardzo w jego stylu.

Co do nemezis to tak jak powiedział Al, zły Batman. Był to złoczyńca na zupełnie inną skalę. Niby miało to sens, ale dawało niedosyt. Niemniej Keaton to jednak Keaton :P Swoją drogą, on chyba ma jakąś latająco-komiksową fiksację :D




Supporting cast? W stylu nowych Pogromców Duchów. Zamiast Harrego azjata Genke... znaczy Ned (on akurat był dobry, lubię go). Zamiast Gwen, mulatka Liz. Zamiast MJ czarnoskóra Michelle o poglądach lewicowych. Zamiast Flasha... nie, mu akurat zostawili imię, ale tylko dlatego, by wykorzystać okazję na zahehszkowanie ze Scarlet Speedstera. Niemniej był latynosem. Ogólnie z tym to wpłynęli na wody Milesa Moralesa, czy nawet na wody DC i ich Milestone. Niemniej widzę, że odrobili lekcję i jak chcą więcej różnorodności to nie podmieniają istniejącą postać, ale tworzą nową... good.

W każdym razie Człowiek-Pająk: Zjazd Absolwentów wyszedł tak jak myślałem, że wyjdzie Wonder Woman, czyli niepotrzebny, bez poloty i na siłę poprawny politycznie. Cóż... widać, że na filmowym Sponderze ciąży jakaś klątwa, którą nawet Marvel nie może przemóc :P

Warmonger PW
16 lipca, 08:02
Cytat:
Niby w końcu Parker był kujonkowym nastolatkiem z upośledzeniem społecznym, ale nie do końca to działało na korzyść obrazu. Przez te skupianie się na młodzieżowym aspekcie za bardzo wyszedł nam High School Musical. Takie "muszę uratować Nowy Jork i zdążyć na bal (a na dodatek ojciec mojej laski to moje nemezis)".

Jakbym był z 10 lat młodszy to pewnie bym się bawił wyśmienicie, ale cóż... wyrosłem :
Właśnie dlatego nie mam zamiaru oglądać tego w kinie. Podejrzewałem, że to film nie dla mnie, i ktoś to potwierdził.

Alamar PW
23 lipca, 07:56









Thor: humor standardowo jest, Loki jest, HulkxThor są XD. Tylko że chyba znowu dostaniemy miernego schwarzcharaktera - a GotG2 i Spider pokazali, że jak się chce, to można stworzyć dobrego złego.

Inhumans: A tu z kolei chyba Szlony Maximus będzie naśladował Lokiego... bo sądząc bo Black Bolcie, to raczej dobrzy nie skradną widowni.

Obrońcy: Seriali nie oglądam, więc trudno mi cokolwiek powiedzieć poza tym, że Defenders to lokalna namiastka Mścicieli (jak w komiksach zresztą). Choć walka z ninjami/Electrką z Hand jakoś słabo mi pasuje w Nowym Jorku (tak, wiem, są obecni w serialowym Daredevilu). Na plus za to zapowiadają się relacje miedzy bohaterami, więc może coś z tego będzie.

(nie)X-Men: Fox w tym roku zaszalał z Loganem, a teraz daje coś takiego? :(



EDIT:
W sieci można znaleźć nagranie (słabej jakości) trailera Infinity War choćby nawet w komentarzach pod zwiastunem Thora: Ragnarok.

Warmonger PW
23 lipca, 10:41
Trailer Ranagrok zapowiada się wyśmienicie, sama akcja bez trzymanki :D. To, czego brakowało mi w Strażnikach Galaktyki 2.
strona: 1 - 2 - 3 - 4 - 5 - 6 - 7 - 8 - 9 - 10 - 11 - 12 - 13 - 14
temat: Marvel - komiksy, filmy itp.

powered by phpQui
beware of the two-headed weasel