Kwasowa Grota Heroes VIIMight & Magic XDark MessiahHorn of the AbyssHistoria Światów MMSkarbiecCzat
Po cmentarzu włóczy się:
   Kastore
jesteś zalogowany jako Nieznajomy
zaloguj się    załóż konto
Podziemna Tawernatemat: Marvel - komiksy, filmy itp.
komnata: Podziemna Tawerna
strona: 1 - 2 - 3 ... 9 - 10 - 11 - 12 - 13 - 14

rad19dym PW
31 marca, 13:42
A tak poza tym uważam, że miniseria Unworthy Thor jest spoko.

Eternal PW
31 marca, 19:58
Secret Wars (2015), Alamarze. Secret Wars 2 było w 1985.
Akurat ta historia się broni relacjami między postaciami i paroma niezłymi elseworldami. Reszty bronić nie będę. Civil War II i AXIS były bezdyskusyjnie złe, na DoX się dąsam za smierć Alchemy'ego, Ghost Rider... wykonanie to jedno, ale pochwalam próbę odgrzebania tej postaci przez showrunnera Agents of SHIELD. Thunderbolts nie czytałem.

I wciąż uważam, że Peter mógłby oberwać jedną kulką, jak Kamala - tylko w bok, albo w nogę. Musi do niego dotrzeć, że superbohaterowie nie są niezniszczalni ( w sumie, dzięki Straczynskiemu Spider-Man jest, ale przymknijmy na to oko).

Nicolai PW
4 kwietnia, 19:45
Wychodzi na to, że polityczna poprawność nie sprzedaje się w komiksach.

avatar PW
4 kwietnia, 20:21
...co jest oczywiście bzdurą, gdyż wyniki sprzedaży "poprawnościowych" bohaterów przeczą tezie. Marvela toczy eventoza, gdzie trzeba kupić milion zeszytów, żeby zorientować się w evencie i tak od eventu do eventu bez miejsca na rozwój (i polubienie) bohaterów.

Nicolai PW
4 kwietnia, 20:30
A z ciekawości... masz jakieś dane w tym temacie? W kazdym razie Marvel zrobił ten sam błąd co DC, za dużo zamieszali, przez co fani się obrazili, a z tego co słyszałem to planują zrobić swój odpowiednik Rebirth.

avatar PW
4 kwietnia, 20:58
Np. zobacz tu Kobita-Thorzyca jak i islamka Ms Marvel w marvelowskich liniach komiksowych od dłuższego czasu zajmuje wysokie miejsce. Ms Marvel dobiła do ponad 40 numeru co jest nie lada osiągnięciem. A tak to Marvel sprzedaje eventy, które są coraz głupsze ale coraz bardziej rozreklamowane jako 'zmieni się coś na zawsze' a po których nic nie wynika. I ludzie czują się oszukani.
Brak dobrych fabuł, nie żadna tam poprawność.

Nicolai PW
4 kwietnia, 21:11
153 miejsce to wysoko? 530 sprzedanych kopii to dużo? Szczerze? Nie powiedziałbym... zwłaszcza, że wyżej znajdują się dwa komiksy z Carol Danvers, które sprzedano kolejno w 48k i 24k egzemplarzach. To całe rzędy wielkości mniej.

avatar PW
5 kwietnia, 07:07
Nie będę tu wchodził w dyskusję, gdyż o emocjach amerykańskiego zjadacza komiksów wiem tyle co nic, ale ów artykuł odbił się szerokim echem wśród amerykańskiej branży komiksowej. Oto jeden z wielu kontr-głosów.

Nicolai PW
5 kwietnia, 08:30
Nowa Ms Marvel jest sto razy mniej popularna od starej, ale jedyne co usłyszę w tym temacie to "nie będę wchodził w poleminę"? Naprawdę? Nie chciałem żadnej dyskusji, ale damn, spadek sprzedaży o całe rzędy wielkości to coś co nie można ot tak zignorować... ale jednak ;) Co do kontrgłosów to wiceprezes Marvela David Gabriel jednak uważa, że to wina wciskania parytetów ;)

avatar PW
5 kwietnia, 08:51
Zacytowałeś sam siebie, gdyż artykuł na naekranie.pl oparty jest o ową wypowiedź Gabriela i od której cała dyskusja się zaczęła ;)

Tak, w tym temacie nie chcę dyskutować, z prostego powodu - jestem prawie 40 letnim białym facetem z kraju ze środkowej Europy, który (kraj) jest mocno jednorodny etnicznie. Przez co wydaje mi się, że każdy inny kraj na świecie jest tak samo jednorodny etnicznie i mechanizmy światopoglądowe dziejące się w Polsce są podobne do tych w USA. W tym, że twierdzę tak na podstawie mojego widzimisię, gdyż wiedzę o Ameryce czerpię tylko i wyłącznie z filmów i seriali. A jak jest naprawdę - tu musimy się posiłkować opracowaniami kolegów zza granicy.

Cytat:
Nowa Ms Marvel jest sto razy mniej popularna od starej,(...) ale damn, spadek sprzedaży o całe rzędy wielkości to coś co nie można ot tak zignorować...
Trzeba wziąć pod uwagę, że to są dane od Diamonda i dotyczą segmentu papierowych wydań, segment cyfrowy w owych zestawieniach jest pomijany i nie uwzględnia "czytalności" na comixology czy marvel unlimited. Spadki o rzędy wielkości dotyczą całego segmentu komiksowego. O nakładach danego zeszytu rzędu 2 mln można już tylko pomarzyć. A spadki dotyczą także DC, Image i innych. Nie można tak zestawiać ze sobą rzeczy.

W DC mamy też dużo parytetów - swoją linię ma WW, Bat-Girl i parę różnych kobiecych tytułów. I to jest ok. Za to Marvelowi czkawka odbija się za dużą liczbę "shock value" czyli zmieniania status-quo na siłę, by szokować dla samego szoku. I resetowania przy tym numeracji (bo jedynki windują sprzedaż). Dodajmy do tego drożyznę (niektóre jedynki mają okładkową 5$). Chyba największy "skandal", jaki wywołał Marvel ostatnimi czasy to zrobienie z Capa agenta Hydry. Co ja widzisz, nie miało nic wspólnego z divertisity, a stanowiło doskonały przykład że Dom Pomysłów dziś to tak naprawdę Brak Pomysłów. Kamela, Riri, chiński Hulk same w sobie są dośc neutralne - boli brak dobrych fabuł. I tyle.


Nicolai PW
5 kwietnia, 09:38
avatar:
Trzeba wziąć pod uwagę, że to są dane od Diamonda i dotyczą segmentu papierowych wydań, segment cyfrowy w owych zestawieniach jest pomijany i nie uwzględnia "czytalności" na comixology czy marvel unlimited.
Sam mi takie dane udostepniłeś... Zresztą, brak uwzględnienia rynku cyfrowego dotyka wszystkie pozycje, więc można na tej podstawie szacować popularność jednego komiksu względem drugiego, bo raczej nie ma szans, by w sprzedaży elektronicznej nowa Ms Marvel odrobiła straty czy chociaż zbliżyła się do poprzedniczki.
avatar:
Tak, w tym temacie nie chcę dyskutować, z prostego powodu - jestem prawie 40 letnim białym facetem z kraju ze środkowej Europy, który (kraj) jest mocno jednorodny etnicznie.
Dlatego powołuję się na głosy innych, a chyba wiceprezes Marvela wie dobrze co i czemu się u niego dzieje. No można się upierać, że jest inaczej, ale straty są faktem i według wydawnictwa powód jest taki, a nie inny. W ogóle to sytuacja trochę śmieszna, dziennikarze tłumaczą prezesowi czemu jego firma jest na minusie ;)
avatar:
W DC mamy też dużo parytetów - swoją linię ma WW, Bat-Girl i parę różnych kobiecych tytułów. I to jest ok.
Tak, ogólnie to jeśli chodzi o postępowość to DC jest mocno przed Marvelem. Pierwszy "female lead" - oni, pierwsza postać homoseksualna - oni, pierwszy trans - oni (a Batman to już w ogóle przodownik progresji... uznał syna, który był owocem gwałtu dokonanym na nim przez Egipcjankę :P). Niemniej DC podchodziło do tego dużo bardziej rozsądnie, nie wywracają wszystkiego do góry zadem byleby był parytet, ale tworzą nowe postacie i nowe linie, by wilk był syty i owca cała. Nawet mają imprint Milestone, który powstał dlatego, że "komiksy są zbyt białe". Niemniej w New52 z niewiadomych przyczyn odeszli od tej mądrej polityki. Wally West został Mulatem, Alan Scott gejem, nowy Superman w ogóle siebie nie przypominał, Manhunter został przerzucony do Stormwatch... wymieniać można naprawdę dużo, część zmian jest progresywna, część nie, ale ogólnie fani byli wkurzeni i trzeba było uruchomić Rebirth. Z tego co słyszałem, Marvel chce też zrobić coś podobnego.

Alamar PW
5 kwietnia, 11:10
Nicolai:
a z tego co słyszałem to planują zrobić swój odpowiednik Rebirth
(...)
Z tego co słyszałem, Marvel chce też zrobić coś podobnego.

Ciekaw tylko jestem, gdzie o tym "słyszałeś"? :P

I zgadzam się z avatarem - to nie "multikulti" wychodzi Marvelowi bokiem, tylko słabe scenariusze (przez co skasowano Ghost Ridera czy przywrócono X-Men zamiast promować na siłę Inhumans), "eventoza" (czytaj: "głupawka" :P) co rok, która nic nie zmienia oraz "resetowanie" numeracji komiksów i sprawdzanie, ile kasy można od klienta wyciągnąć, nim powie "dość" (stąd ceny numerów w postaci 4$ czy 5$). No i oczywiście "nagłe zwroty akcji", w których nie ma krzty logiki, z nieszczęsnym Kapitanem "Hail Hydra!" Ameryką na czele.

Komiksy, które skupiają się na bohaterach, jak choćby Thorzyca, mają lepszy odbiór, niż te rozdmuchane numery o całych drużynach (czyli w praktyce o nikim) czy o kolejnym "ważnym" wydarzeniu, które nic nie zmienia (choćby wydana u nas niedawno "Bitwa Atomu" w przypadku X-Men). DC przerabiało to samo jakiś czas temu - kolejne "Kryzysy", kolejne Inwazje Amazonek i inne bzdury, aż z krytykowanym przez Ciebie Nicolai "New 52". Dopiero "Rebirth" postawiło DC na nogi... i wygląda na to, że Marvel też w końcu poszedł po rozum do głowy (zobaczymy :P).
Nawiasem mówiąc masz rację, że DC było we wszystkim pierwsze - w tym w "zeszmaceniu" się własnego uniwersum i własnych komiksów. :P

W linku na początku tego postu masz linki do artykułów na amerykańskim serwisie komiksowym. Polecam Ci przejrzeć tamtejsze artykuły, by choć trochę zorientować się, jak sytuacja i odbiór komiksów wygląda na tamtejszym rynku, a z polskich serwisów to jednak lepiej wierzyć tylko tym, które zajmują się tematyką "obrazków dla dzieci" - są rzetelniejsze.

Nicolai:
Dlatego powołuję się na głosy innych, a chyba wiceprezes Marvela wie dobrze co i czemu się u niego dzieje.
No niekoniecznie. Przez ostatnie lata "góra" wyznaczała kierunek rozwoju komiksów i zobacz, do czego to doprowadziło. Dopiero ostatnio przeprowadzono "burzę mózgów" i efektem tego jest powrót do korzeni. Zwalanie winy na "multikulti" wygląda mi na brak odwagi do przyznania się do własnych błędów.
Przypomnę tylko, że wywalono cały "zespół kreatywny" od Marvela z filmowego uniwersum i od tego czasu, jakoś filmów jak i relacji za kulisami się poprawia (np. A:Age of Ultron a CA: Civil War czy Chris Evans, który po tym wydarzeniu przedłużył swój kontrakt, a wcześniej chciał odejść).


PS
A'propos siły Spider-Mana - z tego co przejrzałem na różnych serwisach wynika, że obecnie jego "normalna" siła to ok. 20t. Oczywiście w sytuacjach kryzysowych może unieść dużo więcej.

Nicolai PW
5 kwietnia, 11:39
Zwalanie winy na parytety to brak odwagi? W Stanach? Przypomnieć Ci co się działo jak Oscary były zbyt białe? Oczywiście, nikt nie przeczy, że pójście w Marvelowy odpowiednik New52 jest w dużym stopniu winne obecnemu stanu rzeczy, ale nie można zaprzeczać, że zamienianie starych, dobrych postaci byle czym, byleby było różnorodniej, też miało tutaj ogromny wpływ. Zwłaszcza, że to co wiceprezes mówi to nie ichnie wymysły, a opinie fanów. Dlatego stawiałbym to co on mówi nad kontrgłosami z IGN, które są twórczością własną :P

Alamar PW
5 kwietnia, 11:55
Przeczytaj artykuły z linków (niedawno je dodałem).
Nicolai, owszem, słaba sprzedaż wynika z zamiany starych, dobrych i znanych bohaterów na nowych, często różnych kulturowo i rasowo od ich pierwowzorów. Ale co już Ci avatar udowadniał, to nie sama zamiana jest przyczyną słabej sprzedajności komiksów - to historie w tych komiksach.
Zastępując postać, której przygody czytelnik zna od... w niektórych przypadkach od 60(?) lat - kimś, kto jest jemu nieznany i dając przy tym historyjkę jakościową typu "Hail Hydra!", to się nie dziw, że taki komiks powędruje do kosza czy zostanie spalony na szczycie czwartej ściany. ;)
Taka np. X-23 w roli nowego Wolverine'a czy Jane Foster jako Thorzyca spodobała się fanom. Nawet Ms Marvel im przypadła do gustu. Dlaczego tego samego nie można powiedzieć o nowym Ghost Riderze czy Inhumans? Dlatego, że są czarni/biali/żółci/geje czy dlatego, że można się tylko złapać za głowę, czytając te bzdury udające fabułę lub zaprzeczające dziesiątkom lat rozwoju danej postaci (Iceman choćby)?

Do tego jeśli nowa postać się przyjmie, a jej historia potrafi zainteresować czytającego, ale w kolejnym "evencie" zachowuje się ona zupełnie sprzecznie z tym, o czym dotychczas czytałeś i zwyczajnie nie ma mózgu, zaś sam "event" już gdzieś widziałeś i wcale Ci się tak bardzo nie podobał, a teraz Marvel żąda od Ciebie pieniędzy jeszcze raz za to samo, to wątpię, byś dalej kupował ich komiksy (czytaj: Ms Marvel w Civil War II).

Do tego dochodzi jeszcze polityka wydawnicza: podnoszenie ceny "bo fani i tak kupią" czy rezygnacja z darmowej kopii elektronicznej (z czego szybko się wycofano). Najwidoczniej prezesi Marvela sądzili, że dzięki boomowi filmowemu wszystko im wolno. Jak widać, rzeczywistość to zweryfikowała.

Nicolai PW
5 kwietnia, 12:24
Al, Ty czytałeś co pisałem? Bo powtarzasz to co ja sam napisałem:
Ja:
Oczywiście, nikt nie przeczy, że pójście w Marvelowy odpowiednik New52 jest w dużym stopniu winne obecnemu stanu rzeczy, ale nie można zaprzeczać, że zamienianie starych, dobrych postaci byle czym, byleby było różnorodniej, też miało tutaj ogromny wpływ.
I tak, avatar mi udowadniał, ale po raz drugi zwrócę uwagę, że jest to prywatna analiza (skądinąd dużo w niej racji), ale wiceprezes Marvela powoływał się na opinie odbiorcy...

Alamar PW
5 kwietnia, 12:31
Tak, czytałem:
Alamar:
Nicolai, owszem


Nicolai:
Dlatego stawiałbym to co on mówi nad kontrgłosami z IGN, które są twórczością własną :P
Więc Ci pokazuję, że wiceprezes chce zakląć rzeczywistość, winiąc tylko zmiany, a pomijając inne problemy występujące w jego wydawnictwie. Skoro, jak sam napisałeś, "dziennikarze tłumaczą prezesowi czemu jego firma jest na minusie", to naprawdę jesteś w stanie mu uwierzyć odnośnie przyczyn słabych sprzedaży komiksów?

Eternal PW
18 kwietnia, 18:53
Do poprzedniego tematu: https://m.youtube.com/watch?v=NxUZ--Cis04
Ponadto Eternalowa recenzja serialu "Legion". Uwaga, spojlery.

Jestem zawiedziony. Serial jest właściwie bez zarzutu, oglądało się go z przyjemnością, a jednak jestem zawiedziony.
W zapowiedziach rozpływano się nad tym, jaki psychodeliczny będzie to serial. Miałem nie wiedzieć, co jest prawdą, a co fikcją, nie rozumieć, co się dzieje, zanurzyć się w szaleństwie głównego bohatera.
Figa z makiem. Od drugiego odcinka było jasne, że twórcy olali oczekiwania. Nie ma prawdy i fikcji - jest tylko i wyłącznie prawda. Co gorsza, już w pierwszym odcinku zorientowałem się, co się dzieje, i pozostałem zorientowany do końca. Ilekroć pojawiała się jakaś niejasność, serial zaraz dokładnie tłumaczył, co to takiego, aby biedny widz się przez przypadek nie zgubił. Każdy swój wielki twist anonsował 20 scen wcześniej. Grrr...
Oświadczenia Ichaboda, jakoby nie dało się obejrzeć​ tego przy obiedzie, szybko włożyłem między bajki.
Kroku atmosferze tajemniczości dotrzymały efekty specjalne, nie robiąc nic nowego, zaskakującego ani... efektownego właśnie. Szczególnie bolesne jest to, że równolegle 4. sezon "Sherlocka" pokazał mi dokładnie to, czego oczekiwałem tutaj. Argument ”w telewizji się nie da" idzie do kosza. Pod tym względem "Legion" przypomina "Doctora Strange'a" - balansuje na granicy dopuszczalności. Gdyby efekty były gorsze, byłyby do kitu.

Na szczęście na tym kończą się wady tego serialu. Fabuła jest... W sumie jej nie ma. Jest David, jego moce i postacie, które próbują ogarnąć kwestię tych mocy. Są to postacie interesujące, nierzadko sympatyczne i naprawdę wybitnie zagrane. Dan Stevens daje mi kolejny powód, aby nie iść na "Piękną i Bestię", bo zamiast Hermiony i Bestii widziałbym Hermionę i Legiona. Sidney w wykonaniu Rachel Keller skradła mi serce, pomysł na tę postać i jej moc to czysta rewelacja. "Oko" wypadał bezbłędnie, żałuję tylko, że nie powiedzieli więcej o jego motywacji, nie wydawał się być po prostu kolejnym mutofobem. Jean Smart wypadła realistycznie, Jemaine Clement świetnie uzupełnił obsadę, Cary/Carrie już może wędrować do komiksu... Mógłbym tak do wyczerpania obsady, bo każdy miał tu chwilę na zabłyśnięcie, każdy mnie obchodził. Ogółem w "Legionie" mam dwa poziomy aktorstwa. Jest poziom wysoki, reprezentowany przez 99% obsady.
I jest Aubrey Plaza.

Fakt pierwszy: Shadow King to najlepszy supervillain na ekranie - dużym czy małym - dotychczas. Marvel Studios może iść płakać w kącie.
Fakt drugi: pokaż mi dowolną rolę, a ja pokażę ci aktora, który rewelacyjnie ją zagra. Będzie nim Aubrey Plaza.
Fakt trzeci: gdyby wziąć Muir Island Sagę, wymazać z niej dr Jacoba Reisza i narysować w jego miejsce Lenny, historia zyskałaby na jakości (która nie jest znowu taka niska). Liczę, że Marvel będzie o tym pamiętał w następnych wydaniach. Choć to i tak kwestia kosmetyczna, pewnie jeszcze długo zamiast grubego Araba będę widział Lenny jako jedyną słuszną Shadow Queen.
A, pozostali aktorzy grający Shadow Kinga dobrze się spisali w roli jego innych twarzy. Potrafiłem uwierzyć, że są Aubrey Plazą. Dobra robota, was i pana montażysty.

Wracając do akcji, można ją streścić w paru zdaniach: rząd i ekipa mutantów interesuje się Legionem, rząd porywa Legiona, mutanci go przechwytują, przez cztery odcinki odkrywają fakt, że w głowie Davida jest Shadow Queen, podczas gdy rząd torturuje jego siostrę. Następnie przez dwa odcinki wszyscy tańczą, jak Lenny im gra, dopóki Oliver ich nie uwalnia mocą najlepszego Bolero w historii muzyki. Prawie uwalnia, bo Lenny go nokautuje i wszystko musi posprzątać David, po tym, jak opanował zdolność racjonalnego myślenia. Na koniec jest jeszcze odcinek o niczym: psychiatra rządowy z początku serialu się nawraca i idzie konwertować swoich, a Shadow Queen w ramach dłuższego cyrku przeskakuje z Davida do Olivera i ucieka, gubiąc po drodze buty. Spoko, szkoda by było, gdyby zginęła.

Podsumowując, polecam obejrzenie, świetne, angażujące postaci z pretekstową akcją w tle. Jeśli nie popełnicie mojego błędu z nastawianiem się na coś innego, obejrzycie go z przyjemnością. Co więcej, serial ma potencjał do stania się czymś innym, co pokazała scena po napisach. Mamy tam niezidentyfikowany pokeball latający, który porywa Davida, pozostawiając mnie z rozdziawioną paszczą i (wreszcie) niejasnością: kto to przysłał? Forge? Phalanx? Pojęcia nie mam. I bardzo dobrze, tak trzymać.
Teraz mamy więc w FCU wyśmienitego Deadpoola, X-23 i jej X-Terminators (tej nazwy Fox chyba nie użyje, więc tak ich będę nazywał), Nightcrawlera a la Ewolucja i znakomitą ekipę "Legiona" z Shadow Queen na czele. Niniejszym ekipa z First Class może iść na emeryturę. Jak Fox zdoła umieścić to wszystko w jednym filmie, to Marvel będzie go na klęczkach błagał o współpracę.

PS: Ichabod ma oczywiście przeciwne zdanie do mnie.

Alamar PW
18 kwietnia, 19:40
Eternal, to w końcu jesteś zawiedziony serialem czy zachwycony nim? Ciężko się czyta tę recenzję, szczególnie jeśli serialu się nie oglądało. Lepiej ją przeredaguj i wklej jeszcze raz, tym razem z akapitami, a nie jako ścianę tekstu.

A co do filmiku... to "pitolenie o Chopinie". I to ponad godzinne. I to opinie o komiksach, a nie podanie przyczyn, dlaczego sprzedaż w Marvelu jest mała. Coś tam od biedy jest powiedziane, ale faktów to tam ze świecą szukać. Jak na tak długi filmik (wystarczyłoby 15 minut), to za mało, za długo i za nudno.

Alistair PW
18 kwietnia, 19:43
No to wiem, co będę niedługo oglądał. Zwłaszcza, że jest temat na Filmwebie pod tym serialem o nawiązaniach do twórczości genialnej grupy Pink Floyd, co zresztą widać choćby w postaci Sydney "Syd" Barrett(a), granego przez kobietę, Rachel Keller, któy był członkiem tej grupy, cierpiącym na zaburzenia psychiczne.

Alamar PW
7 maja, 15:52


A poza tym... jak ktoś zastanawiał się, czy wybrać się na Strażników Galaktyki cz. 2, to polecam. Świetna rozrywka (i nic więcej :P) i odpoczynek między bardziej poważnymi filmami od Marvela.

Już pierwsze minuty zwiastują, czym film jest - karuzelą śmiechu. Zamiast widowiskowej bitwy Strażników z mackowatym potworem, śledzimy tańczącego Groota, gdy w tle potwór kopie tyłki reszcie. Dalej jest lepiej. Niektóre żarty mogą komuś wydać się niesmaczne (choćby pytanie Draksa do ojca Quilla), ale reszta wynagradza to wyśmienicie.

Głównym motywem filmu (a taki jest :P) jest rodzina. W sumie śledzimy losy i relacje trzech takich "rodzin": Quila i jego rodziców, Gamory i Nebuli oraz wpływu Thanosa na nie, a także Yondu, Rocketa i Łupieżców/Łowców (Ravegers). Najsłabiej ze wszystkich wypadli Drax (który jednak nadrabia jednak swoim zachowaniem) oraz Mantis (cóż, kopia Draksa jeśli chodzi o "social skills" :P).
WB musi się jeszcze wiele nauczyć na temat rodziny, zwłaszcza po pewnym samobójczym filmie. :P

Jeśli chodzi o tych złych, to złoci ludzie (tudzież "dupki" :P) są bo są. Niby mają motyw, by ścigać Strażników (wszystko przez szopa :P), zaś ich kultura służy tylko do dalszych żartów, ale jak ci źli wypadają blado... a to przez to, że są bardziej niuansem, niż jakimkolwiek zagrożeniem. Prawdziwym antagonistą jest ojciec Quilla - Ego. I tu Kurt Russell wypadł dobrze. Nie jest to może ktoś, kogo będziemy pamiętać jak Lokiego czy Jokera, ale też nie jest "nikim" jak Malekith, Ronan czy Kaecilius. Niestety, jego plan to kolejne "zniszczenie świata/wszechświata". To już dawno stało się nudne.
Ostatnim złym jest Taserface (Tasak-Man *facepalm*). I wypada w tej roli idealnie! Już samo imię wiele o nim mówi i dostajemy dokładnie taką postać: głupią, nie stanowiącą zagrożenia i nadającą się tylko do wyśmiewania. ;)


Jeśli chodzi o samą fabułę... ot, rozpoczyna się od zlecenia, które Strażnicy wykonują, ale z powodu pewnego szopa, pakują się w kłopoty. Niestety, całość jest do bólu przewidywalna i nawet wyśmiana w dialogu miedzy Quillem a Gamorą (jeśli ojciec Quilla okaże się zły, to go zabiją :P).
Po pierwszym akcie mamy rozbicie Strażników na dwie grupy... i akcje z obydwoma frakcjami nie nudzą, a co więcej, pozwalają na skupieniu się na poszczególnych postaciach. No i na kolejne żarty.

W filmie jest mnóstwo, mnóstwo nawiązań: od Kaczora Howarda, poprzez Stana Lee, oryginalnych Strażników Galaktyki (którzy w Polsce poznaliśmy w komiksie "Avengers: Saga o Korvacu"), Sylvestra Stallone'a wspominającym o złamaniu kodeksu (tak, niemal słowo słowo i tym samym tonem), aż do żartów, które sięgają poprzedniego filmu (Drax i Groot na początku czy mechaniczne oko jednego z Ravagerów).

Aha, podczas napisów końcowych mamy aż 5 wstawek, więc nie wychodźcie z kina przed ich zakończeniem. Choć w sumie tak naprawdę tylko jedna jest istotna, reszta stanowi kolejne żarty (ta, w której Ayesha prezentuje kokon z Adamem Warlockiem).

I na koniec pamiętajcie: zawsze noście ze sobą taśmę klejącą. ;)


PS
To jak dotąd jedyny film, na który chyba wybiorę się ponownie.
strona: 1 - 2 - 3 - 4 - 5 - 6 - 7 - 8 - 9 - 10 - 11 - 12 - 13 - 14
temat: Marvel - komiksy, filmy itp.

powered by phpQui
beware of the two-headed weasel