Kwasowa Grota Heroes VIIMight & Magic XDark MessiahHorn of the AbyssHistoria Światów MMSkarbiecCzat
Cmentarz jest opustoszały
jesteś zalogowany jako Nieznajomy
zaloguj się    załóż konto
Podziemna Tawernatemat: Prawa autorskie, licencje i inne prawnicze dyrdymały
komnata: Podziemna Tawerna
strona: 1 - 2 - 3 ... 6 - 7 - 8

avatar PW
1 maja, 16:48
Mapy nie są modyfikacją, gdyż to efekt końcowy oficjalnego narzędzia dostarczonego przez producenta :)

Acid Dragon PW
1 maja, 17:57
Mapy są rzeczą jasną i oczywistą - twórcy na takie "modyfikowanie" gry w postaci tworzenia nowych poziomów pozwalają.

Co do innych elementów - technicznie tak, jest to naruszenie prawa. Ani ja, ani nikt w Grocie, ani żaden z twórców modów nie zawarł z Ubisoftem żadnej umowy licencyjnej, ani nie ma żadnego dokumentu, który pozwalałby na rozpowszechnianie ich własności intelektualnej.

Technicznie więc w każdej chwili Ubisoft ma prawa zażądać zaprzestania rozpowszechniania nie tylko utworów w Skarbcu, ale również grafik z gier na podstronach, filmów intro/outro, plików mp3 czy innych utworów.

W praktyce wygląda to inaczej.

Ubisoft przy kilku okazjach w osobie Erwana Le Bretona mówił, że pozwala stronom fanowskim na zamieszczanie grafik czy opisów chronionych prawami autorskimi (m.in. w osobistej rozmowie ze mną w Warszawie).
Gdy jeszcze byłem w WoG Teamie zarówno twórcy WoGa, jak i Equilibris dostali także zapewnienie od ówczesnego kierownika produkcji gier MM, że Ubisoft docenia ich pracę i nigdy złego słowa nie powiedział o rozpowszechnianiu tych modów. WoG i HotA były też wspomniane przez Juliena Pirou w kontekście modowania gier ze słowami w rodzaju, że autorzy będą dążyć do tego, aby Heroes VII było możliwe do modowania. Autorzy H7 nawet pisali artykuły na oficjalnej stronie gry dotyczące jak modyfikować grę, a niektóre mody zostały przez twórców publicznie zaakceptowane.

Mimo iż osobiście odpowiadam za rozpowszechnianie w Grocie gier MM1-5 (do których prawa wcale nie wygasły), to jednocześnie wiem, że właściciele praw autorskich znają Grotę, zapraszali nas na eventy związane z Might & Magic, a mnie samego ujęli w creditsach trzech gier i dopuścili do procesu ich tworzenia. Więc nie sądzę, by uważali mnie za przestępcę naruszającego ich prawa.

Dodatkowo, jeśli właściciel praw autorskich wie o naruszaniu jego praw, to powinien zareagować. Przede wszystkim zażądać zaprzestania naruszania ich praw od osoby, która to robi. W innym przypadku - jeśli autor przez wiele lat wie o naruszaniu swoich praw, ale nic z tym nie robi - można w sądzie udowodnić, że jest to pewien rodzaj przyzwolenia. I takie wyroki istnieją, choć nie wiem czy w polskim prawie.

Na tej właśnie zasadzie, tak zwanego "cichego przyzwolenia" rozpowszechniamy w Grocie niektóre materiały chronione prawami autorskimi. Naruszamy prawo. Ubisoft o tym wie. Jednocześnie swoją postawą pozwala nam na to.

Jeśli jednak jutro ktoś w Ubisofcie zmieniłby zdanie i napisałby do mnie maila z żądaniem usunięcia gier / modów / grafik, to musiałbym to zrobić. Mógłbym, co prawda, wybrać drogę sądową i udowadniać, że Ubisoft nam na to dał przyzwolenie, ale bądźmy szczerzy - nie mam pieniędzy na tak dobrego prawnika :P.

Dla właściciela praw autorskich ma też duże znaczenie, czy osoba rozpowszechniająca jego utwory czerpie z tego korzyść majątkową. Dlatego też z reguły nikt się nie czepia modów do gier, o ile są rozpowszechniane bezpłatnie. Gdy autorzy zaczynają takie mody sprzedawać, to prędzej czy później ktoś będzie miał coś przeciwko. Dlatego Slava Salnikov, twórca WoGa często powtarzał zasadę "no profit, no penalty", czyli jeśli nie czerpiemy z modowania korzyści, to też nie dostaniemy kary. Jest to duże uproszczenie, ale z reguły w przypadku modów rzeczywiście tak jest.



Podsumowując, wszelkie zapisy prawa autorskiego zależą od tego, czy coś jest "bez zezwolenia twórcy" czy "za zezwoleniem". W mojej ocenie Ubisoft zezwolił Grocie na wieloletnią działalność bez zmian. Nie mam na to jednak żadnego prawnego dokumentu.

Darth Ponda PW
2 maja, 11:59
I dlatego Ubi jest jednak lepsze od EA.

Kastore PW
2 maja, 15:12
A czego EA nie pozwala robić?

Hobbit PW
2 maja, 15:16
A ja mam pytanie do Smoka lub kogoś innego znającego się na prawie autorskim: jak się do prawa autorskiego ma projekt Black Mesa? To de facto jest oddzielna gra na silniku Source - wszystko jest stworzone od podstaw poza fabułą i silnikiem, do których prawo ma Valve. Pytam o to dlatego, bo Valve w 2013 pozwoliło na sprzedawanie tej fanowskiej gry. Czy to jest jakiś ekstremalny przykład "cichego przyzwolenia" (choć w tym wypadku akurat głośnego :P), czy może tworzenie remake'ów gier nie jest łamaniem prawa autorskiego?

Acid Dragon PW
2 maja, 15:53
To akurat bardzo proste. Jak mówiłem na końcu mojego poprzedniego posta, wszystko zależy od tego czy coś jest za zezwoleniem twórcy. Zgoda właściciela praw autorskich automatycznie rozwiązuje zdecydowaną większość problemów.

W artykule do którego linkowałeś nie ma szczegółów, ale domyślam się, że istnieje jakikolwiek dokument, który wyszedł oficjalnie od Valve, który mówi "tak, zgadzamy się, możecie sprzedawać tę grę". Jeśli tak jest i taki dokument można w razie czego pokazać w sądzie (czyli np. nie wyszedł od jakiegoś szeregowego pracownika Valve, który nie miał prawa podejmować takich decyzji), to wszystko jest w pełni w zgodzie z przepisami.

Jest to na dobrą sprawę oczywiste - jeśli autor się zgadza, to prawo chroniące jego interesy jest po prostu niepotrzebne i nie będzie chronić autora "na siłę".

Więc tak naprawdę każdy zakaz dotyczący praw autorskich - np. zakaz rozpowszechniania, zakaz modyfikowania, zakaz czerpania korzyści, zakaz kopiowania, etc. - ma dołączoną taką "gwiazdkę" z przypisem mówiącym "... o ile autor nie wyrazi na to zgody".

Jednocześnie zaznaczam, że zgoda nie oznacza jakiegokolwiek przeniesienia praw autorskich. Valve ciągle ma prawa autorskie do stworzonych przez siebie elementów i taka gra nigdy nie będzie w pełni własnością twórców "Black Mesa" (nawet do samego tytułu nie mają praw autorskich). Zgoda oznacza po prostu "to jest wciąż moje, ale pozwalam Ci z tego korzystać".

Darth Ponda PW
2 maja, 20:08
@Kastore
Poszli z płaczem do Lucasfilm bo ktoś planował wskrzesić Battlefronta 3 przed premierą ich "działa" i udostępnić wyniki prac za darmo. Więc teraz zmienili kilka grafik i dalej pracują, ale już bez wyraźnych nawiązań do SW.

Nicolai PW
3 maja, 00:30
Acid Dragon:
Jednocześnie w tym samym wyroku jest też wspomniane, że istnieją też inne interpretacje czym w takim przypadku jest "korzyść majątkowa". Uważam jednak, że ponieważ wyrok jest taki, a nie inny i przychyla się do interpretacji wspomnianej przeze mnie wyżej, toteż przepis ten jest stosowany w praktyce również w przypadku uzyskania programu "dla siebie" i ludzie są na podstawie tego przepisu skazywani na karę.

Nie do końca, bo w Polsce nie ma prawa precedensu, a po drugie nawet nawet jeśli to trzeba mieć świadomość, że występuje coś takiego jak czyn przepołowiony. Kradzież poniżej 250 złotych jest wykroczeniem, a nie przestępstwem. To tyle w kwestii skazywania na karę. A co do samego wyroku i uzasadnienia to nie kupuję go. Tak zdefiniowana "korzyść majątkowa" w zasadzie neguje zapis o "własnym użytku" w stosunku do innych mediów. No, bo ściągając film z warezów wiesz, że jest to "źródło drugiego obiegu", a więc świadomie wybrałeś drogę "korzyści majątkowej" w postaci braku opłaty za legalny zakup.

Ogólnie niestety, ale w polskim systemie prawnym dużo, za dużo, zależy od tego kogo pytamy i w czyjej sprawie. Przez to też wiceprezydent Krakowa został uniewinniony z posiadania pirackiej nawigacji, ale studenci z Koszalina muszą naprawić wyrządzoną szkodę... nawet jeśli kwoty kar były symboliczne. Niemniej patrząc z ogólnej perspektywy na Twoje i moje przykłady, nikt nie pójdzie siedzieć za incydentalne przypadki piracenia.

Niemniej tak jak mówiłem u nas jest taki problem, że jest za dużo ius w stosunku do lex. No, ale to temat na osobną dyskusję, którą lepiej uciąć w tym miejscu, bo jeszcze Tarnoob się stawi i wejdziemy w filozofię, a tego nikt nie chce :D

Acid Dragon PW
3 maja, 01:20
Zdaję sobie sprawę z kwestii braku precedensów w naszym prawie. Niemniej jednak jako "nie-prawnik" i kompletny amator wpisałem w google "kradzież program komputerowy" i wyskoczyły mi właśnie takie wyniki. Uznałem, że są wiarygodne i oznaczają, że to co mówiłeś jest nieprawdą przynajmniej według jakiejś części prawników i jakiejś części wyroków sądowych. Możesz się ze mną nie zgodzić, ale uważam to za bardziej wiarygodne źródła niż Twoja opinia.

Być może istnieją też inne wyroki, w których sędzia stwierdza, że pobranie programu "dla siebie" nie jest korzyścią majątkową. Nie widziałem takich w ciągu mojego 10-sekundowego poszukiwania wiedzy w google, ale może istnieją. Ja jedynie stwierdzam, że ten przepis w praktyce jest stosowany i ludzie za pobranie programu "dla siebie" są skazywani na karę. Jacyś ludzie. Nie wszyscy ludzie. Całe szczęście. Inaczej rozmawialibyśmy teraz pewnie przez ścianę w celi :P.

Odnośnie korzyści majątkowych w przypadku muzyki czy filmu - technicznie tak, technicznie każde pobranie muzyki czy filmu oznacza korzyść majątkową. Tylko, że w przypadku filmów i muzyki mamy prawo które wprost nam na takie działanie pozwala i nie ma w prawie karnym przepisu, który nam tego zabrania. Zupełnie inaczej niż w przypadku programów komputerowych.

Nawet jeśli pobieramy muzykę / filmy z nielegalnych źródeł (co na logikę mogłoby podchodzić pod paserstwo, bo uzyskujemy korzyść majątkową pośrednio w wyniku przestępstwa) ku mojemu zdziwieniu (zdziwieniu sprzed 5 lat, ale zawsze) mieści się to w granicach prawa, przynajmniej według prawnika, którego pytałem. Natomiast nielegalne jest już kupienie pirackiej płyty z filmem czy muzyką. Nieważne, że na własny użytek. Bo tu dochodzi kwestia nośnika. Wtedy faktycznie działa przepis o paserstwie i odnoszeniu korzyści majątkowej z czynu zabronionego. (Art. 118 ustawy)

Co do wartości programu, to nigdy nie wspominałem o karze więzienia.
Mówiłem, że pobranie programu "dla siebie" narusza ten artykuł i podlega karze. Ale ten sam artykuł mówi też o "zwykłej" kradzieży. Więc oczywistym jest, że za pobranie programu wartości 50 zł nie pójdziemy do więzienia tak samo, jak nie zamkną nas za kradzież ze sklepu czegoś wartości 50 zł. Ale ukarani zostać możemy. Już samo zarekwirowanie twardego dysku czy laptopa może być bardzo dotkliwe (nawet jeśli nie jest to kara sensu stricto).


PS. Odnośnie do podanego przez Ciebie przypadku wiceprezydenta Krakowa, to o ile uzasadnienia sądów są rzetelne, to podzielam zdanie o uniewinnieniu w tej sprawie (uniewinnieniu, nie umorzeniu - nie rozumiem dlaczego sprawa była wznowiona). Na mój chłopski rozum widzę to tak - jeśli zapłaciłem za program, mam go legalnie i jednocześnie pobrałem jakiś fragment tego samego programu w postaci pirackiej, to argument o tym, że korzyść majątkowa polega na zaoszczędzeniu pieniędzy na legalne oprogramowanie jest po prostu nieistniejący. Nic nie zaoszczędziłem. Nie odniosłem też żadnej korzyści w innym sensie, jeśli program nie był nawet zainstalowany i pobrany w całości. Toteż w tym konkretnym przypadku wg mnie nie można mówić o przekroczeniu granicy prawa w myśl artykułu 278 kodeksu karnego. Ta sytuacja to trochę tak, jakby kupić samochód, a następnie próbować się do niego włamać :P.

Alistair PW
3 maja, 12:33
Z tego co czytam, zauważam, że po prostu prawo jest niedostosowane. Np. jeśli ktoś ściąga stertę muzyki z netu, to bez problemu przekracza to ustawowe 250 zł. To w sumie raptem 5 płyt CD z muzyką. A wystarczy wejść na chomikuj.pl, żeby się przekonać jakie kolekcje mają użytkownicy tego portalu. I nikt mi nie wmówi, że wszystko to jest przerobione z uczciwie zakupionych płyt. To jest, a przynajmniej naprawdę powinno być za takową uznane, kradzież na masową skalę. No niestety, ale czasy się zmieniają i teraz mamy wszystko dostępne w internecie. Kiedyś potrzebny był konkretny nośnik, kaseta lub wypalona płyta. I to sprzedawano nawet na bazarach. Teraz nośnikiem w pewnym sensie jest internet.
Dlatego jeśli nawet przyjmie się, że nie zostaniemy ukarani za ściągnięcie muzyki czy filmu z chomikuj.pl, to jestem ciekaw, kiedy ktoś się weźmie za chomiki i warezy. Tu mi też nikt nie wmówi, że twórcy nie ponoszą strat z tego tytułu. Przecież skoro nikt nie broni ściągania z chomika, który sobie normalnie działa, to ludzie będą z tego korzystać. Co prawda w wielu przypadkach (pewnie w znacznej większości) nie przełożyłoby się to na kupienie oryginalnej płyty, to jednak część by tak zrobiła.
Skoro można było działaniami prawnymi spowodować zamknięcie kilku znanych serwisów torrentowych, to można może nie tyle pozamykać chomiki i warezy, co spowodować usunięcie nielegalnych treści. Sama platforma służy do dzielenia się choćby stworzoną przez siebie muzyką, ale w praktyce nie to jest siłą napędową chomika. Skoro programy torrentowe udostępniają pliki, przez co można zostać ukaranym, to chomiki są równie nielegalne, przynajmniej jeśli są na nich treści w większości normalnie płatne.
Dla mnie to po prostu zwyczajna prawna bzdura i nic poza tym.

Warmonger PW
3 maja, 18:59
Cytat:
Dlatego jeśli nawet przyjmie się, że nie zostaniemy ukarani za ściągnięcie muzyki czy filmu z chomikuj.pl, to jestem ciekaw, kiedy ktoś się weźmie za chomiki i warezy. Tu mi też nikt nie wmówi, że twórcy nie ponoszą strat z tego tytułu. Przecież skoro nikt nie broni ściągania z chomika, który sobie normalnie działa, to ludzie będą z tego korzystać. Co prawda w wielu przypadkach (pewnie w znacznej większości) nie przełożyłoby się to na kupienie oryginalnej płyty, to jednak część by tak zrobiła.
Cały warez stoi w Rosji, gdzie nie sięga ręka cywilizacji.

To raz. Dwa, że z właśnie wymienionych powodów biznes muzyczny przechodzi na streaming. Przychód ze streamingu gwałtownie rośnie, a ze sprzedaży singli - spada. Szczególnie, jeśli mowa o mp3. Płyty fizyczne może i się sprzedają, ale raczej z tego powodu, że ludzie chcą kolekcjonować przedmioty.

Pomijając to wszystko - "twórcy" nigdy nie dostawali zbyt wiele w branży muzycznej. Wszystko zgarniają labele i podwykonawcy, tj. dźwiękowy i inżynierowie, których specjalizacji nie będę wymieniał.

Konkluzja - ludzie nie chcą kupować muzyki.

Lord Hawk PW
3 maja, 19:39
Alistair:
Skoro można było działaniami prawnymi spowodować zamknięcie kilku znanych serwisów torrentowych, to można może nie tyle pozamykać chomiki i warezy, co spowodować usunięcie nielegalnych treści. Sama platforma służy do dzielenia się choćby stworzoną przez siebie muzyką, ale w praktyce nie to jest siłą napędową chomika. Skoro programy torrentowe udostępniają pliki, przez co można zostać ukaranym, to chomiki są równie nielegalne, przynajmniej jeśli są na nich treści w większości normalnie płatne.
Dla mnie to po prostu zwyczajna prawna bzdura i nic poza tym.

O ile zgadzam się z większością, to same usuwanie serwisów i stron tego typu jest nieuczciwe, tu potrzebna jest inna polityka ściągania, sprzedaży i udostępniania prawna.
Na samym chomiku od dłuższego czasu obowiązuje coś takiego, że bez praw nie można udostępniać pewnych treści, właśnie muzycznych i filmowych, oczywiście póki ktoś wrzuca i nikt o tym nie wie to pewnie i może bez zezwolenia, ale jak już jest to zgłoszone itp. to albo blokują udostępnianie treści albo kasują i upominają, ale czasem jest 3 opcja, przynajmniej jeśli chodzi o muzykę, że jeśli wydawca wyrazi zgodę to możesz udostępniać jego muzykę.
Pojawia się tak jakby ich "odtwarzacz", czyli każdy może słuchać i ściągać od Ciebie dany utwór, ale wtedy konieczna jest opłata dla producenta, ale także dla Ciebie część idzie na punkty chomika czyli ichniejsza waluta np. na lepsze konto, w ten sposób robi się reklamę dla producenta, a Ty jeszcze masz z tego korzyść i obojętnie jakby się prawo nie zmieniło, nikt wtedy nie może mieć pretensji i niczego się domagać, ale oczywiście nie wszyscy na to pozwalają i wtedy właśnie albo musisz mieć ukryte albo usunąć taką treść i jest to oczywiście słuszne, bo tak jak tu piszecie jest to nie fair co do wydawcy itp.
Wiem o tym bo sam mam parę takich utworów z tym "odtwarzaczem", z informacją, że mam pełne prawo to udostępniać, jednak dla świętego spokoju mam to poukrywane dla własnego użytku i wielu ludzi też używa chomika dla własnych dokumentów itd. dlatego czepianie się samego portalu, strony czy serwisu to nie pomysł, bo idąc tym tokiem powinno się też czepiać allegro i innych tego typu, choćby dlatego że parę lat temu były osoby co nawet WoGa próbowało tam sprzedawać, a jak wiemy jest to darmowy dodatko-mod, co nawet sam twórca nie mógł pobierać opłaty, a co dopiero ktoś kto ściągnął i próbował na tym zarabiać, co chyba nawet gorsze od piracenia czegoś co jest płatne, bo tak chociaż niektórzy mimo opcji "za free" wolą kupić tym samym wesprzeć autora, a tu to nie działało, bo nawet po zrobieniu "reklamy" nikt by nie zarobił kto się przy WoGu napracował, a jeszcze przez takie osoby mogły być jakieś konsekwencje prawne dla twórców, ale poza allegro jest wiele serwisów, stron itd. które mogą udostępniać.
Więc jedyne wyjście to zmienić prawo tak, żeby były jakieś ograniczenia co do udostępniania, żeby teoretycznie było można, ale tak żeby to autor miał z tego korzyści.

Co do samych kar to również prawda, ale nie tylko jeśli chodzi o "internetowe akcje" ale ogólnie, bo tak jak jakiś czas temu była sytuacja jak to złodziej oskarżył sklep o uszczerbek na zdrowiu, po tym jak przeszedł stres ponieważ aresztowano go za to że "za dużo ukradł" w sklepie, tylko temu że ktoś pomylił się i złą cenę przylepił na towarze, a koleś od dawna okradał tylko że za sumę "dopuszczoną", za którą uważany był że dopuszcza się wykroczenia i w sądzie twierdził że jakby wiedział że to zła cena to by nie ukradł bo on ma zasady i kradnie za mniejszą cenę :D, wiec tu też powinna być zmiana, np. żeby wszelkie "przewinienia" i inne "wykroczenia" się sumowały i nawet jakby coś było niby traktowane że to "nic takiego", to po kolejnej takiej akcji wtedy by było już przestępstwem i tylko takie coś mogło by im dać do myślenia czy warto.

Alistair PW
3 maja, 21:01
Dlatego właśnie napisałem, że "to można może nie tyle pozamykać chomiki i warezy, co spowodować usunięcie nielegalnych treści", bo zdaję sobie sprawę z tego, że same portale nie są nielegalne, bo taki "chomik" służy do przechowywania plików. To jakby zlikwidować wszystkie skrytki bankowe itp., bo można w nich przechowywać skradzione przedmioty, przynajmniej jeśli nikt tego widzi.

Kastore PW
3 maja, 23:01
Dyskusja bardzo fajna, ale chciałbym wtrącić, że Lord_Hawk napisał najdłuższe zdanie jakie w życiu widziałem. Szanuję.

Alistair PW
3 maja, 23:12
No fakt. To chyba rekord.

Lord Hawk PW
4 maja, 05:44
No to miło wiedzieć, szkoda że jakiś nagród za to nie dają :D

Alistair:
"to można może nie tyle pozamykać chomiki i warezy, co spowodować usunięcie nielegalnych treści", bo zdaję sobie sprawę z tego, że same portale nie są nielegalne, bo taki "chomik" służy do przechowywania plików. To jakby zlikwidować wszystkie skrytki bankowe itp., bo można w nich przechowywać skradzione przedmioty, przynajmniej jeśli nikt tego widzi.

Tutaj pełna zgoda, bo właśnie tak to może wyglądać, ale niestety przez niektórych potem cierpią wszyscy w takich sytuacjach.

Hobbit PW
6 września, 16:15
Taka ciekawostka w kontekście praw autorskich: Strata Kazika. Ludzie tworzą tyle kopii płyty Kazika na własny użytek, żeby w czystej teorii stać się multimiliarderami, i informują o swoich osiągnięciach w internecie.
strona: 1 - 2 - 3 - 4 - 5 - 6 - 7 - 8
temat: Prawa autorskie, licencje i inne prawnicze dyrdymały

powered by phpQui
beware of the two-headed weasel