Kwasowa Grota Heroes VIIMight & Magic XDark MessiahHorn of the AbyssHistoria Światów MMSkarbiecCzat
Cmentarz jest opustoszały
jesteś zalogowany jako Nieznajomy
zaloguj się    załóż konto
Nieznane Opowieścitemat: [RPG] Kroniki Jacoba - Szmaragdowa Wyspa
komnata: Nieznane Opowieści
strona: 1 - 2 - 3

MG (Mierzeja Gdańska) PW
1 kwietnia 2010, 15:30
Nasza opowieść zaczyna się na Szmaragdowej Wyspie, a dokładniej w Gospodzie „Pod Palmami”. Było lato, słońce świeciło, niebo było błękitne, trawa soczyście zielona, a krzewy i drzewa wydawały już owoce. Morze było spokojne w przeiciweństwie do wyspy na której panował gwar i zamieszanie, a zwłaszcza w dwóch miejscach: porcie oraz na bagnach gdzie Oślizgi miały swój okres lęgowy i były agresywniejsze niż zwykle.
Owego dnia na wyspie było inaczej… Całe życie wyspiarzy było skupione wokół karczmy i porcie gdyż tego dnia na wyspę zaczęli przybywać dziwni goście z dalekich krajów. Nie brakowało długouchych elfów, podchmielonych krasnoludów, ludzi (w tym barbarzyńców z Krewlod), przebiegłych goblinów, nieokrzesanych orków, tajemniczych jegomości z Barcady czy Nighonu… Wszyscy Ci poszukiwacze przygód przybyli do tego zapomnianego miejsca na wezwanie jednej osoby – Tajemniczego Pana Jacoba o którym prawie nikt nic nie widział, a co najdziwniejsze nikt nic nie słyszał mimo… No może po za tym, że jest bogaty… Obrzydliwie bogaty…

Wróćmy jednak do karczmy… do której wstęp mieli tylko zaproszeni przez Jacoba goście… Z racji tego, że tawerna nie była ogromna był problem z miejscem, ale ostatecznie poradzono sobie z tym.

Karczmarz początkowo szczęśliwy teraz przeklinał ten dzień gdyż szybkie obsłużenie takiej liczby osób było wprost niemożliwe do osiągnięcia… Wszystko to widział siedzący za kontuarem Orland, który spokojnie sączył drugi kufel piwa. Zaraz obok niego siedział inny poszukiwacz przygód – Gris Neverglott. Który bawił się swoim sztyletem. Kolejny z naszych bohaterów – niejaki Ygares Silsher siedział w rogu karczmy wraz z kilkoma swoimi pobratymcami, którzy raczej nie byli zachwyceni tym, że zaraz przy nim stolik zajmowały elfy wśród, których znajdowała się Nessa…

Mimo, iż wszyscy byli raczej zajęci swoimi sprawami i było w miarę spokojnie to harmonię tą zniszczyło wejście pewnej niewiasty, która zwała się Maya Gloss.

Ygares Silsher PW
1 kwietnia 2010, 17:26
Ygares splunął. W tej karczmie nieszczególnie mu się podobało. Tłok w środku, gwar na zewnątrz, banda elfów-drzewolubów pod bokiem... i te spojrzenia gapiów. Mroczny elf spodziewał się, że będą się na niego gapić, bowiem pochodzi z innego regionu, ale żeby tak nachalnie świdrować wzrokiem? Ygares miał ochotę wydłubać im te gały. Powstrzymywał się jednak od jakiejkolwiek agresji wobec nich, ponieważ wiedział, że nie byłoby to dla niego korzystne.

Gdy do karczmy weszła Maya, mroczny elf spojrzał się na nią, po czym skrzywił się i powiedział cicho do siebie:
-Cholera... następna... niedługo ta karczma nas tu nie pomieści.
Po chwili zwrócił się do karczmarza:
-Hej, karczmarzu! Podajcie wina! Zaschło mi w gardle!

Czekając na karczmarza, elf zastanawiał się nad tym, ile czasu spędzi w tej karczmie, nim zdarzy się coś ciekawego. Miał nadzieję, że niezbyt długo, ponieważ liczył na w miarę szybki zarobek.

Orland Salvea PW
1 kwietnia 2010, 17:44
Piwo smakowało jak but...

Orland zastanawiał się, czemu tutaj siedzi, czemu pozwala na takie tłumy w jego otoczeniu i czemu pije tak obrzydliwy trunek po raz drugi. Wszystko zdawało się układać w logiczną całość, pytanie tylko: gdzie tu logika? Prawdopodobnie bardziej pasujące pytanie brzmiałoby: Gdzie na tym świecie jest logika?, lecz na cóż tu komu filozoficzne rozważania...

Wpada ona.

- Cicho, Robak - rzekł do warczącego psa Kruczobrwi. Robak zamilkł, wpatrując swoje ślepia w przybysza. Orland zdawał się nie brać przykładu ze swojego pupila - wręcz przeciwnie, był zajęty tylko i wyłącznie sobą. Oraz swoimi problemami.

Piwo smakowało jak but... skórzany but...

Gris Neverglott PW
1 kwietnia 2010, 18:16
Tak, spokoju mi się zachciało. - Pomyślał Gris. Myślał, że na wyspach jest nieco spokojniej niż na kontynencie, a tu jak ledwo stanął na ziemi, to znalazł się w środku tłumu ludzi, który zgniótł go, sprasował i na dodatek wepchnął do jakiejś ciasnej karczmy. Niestety ciągłe przybywanie ludzi przez ciasne drzwi uniemożliwiało mu wydostanie się. Postanowił więc znaleźć jakieś miejsce siedzące i je znalazł.

Było wolne krzesło obok kogoś, kto z daleka wyglądał jak wyciągnięty z błota i ubrany w worek po ziemniakach. Cóż... Przynajmniej mógł usiąść. Zajął swoje miejsce i wyciągnął swój sztylet. Czasami używał go jako lusterka i zdawał sobie sprawę z tego, że jest to oznaką próżności. Poprawił włosy i właśnie miał schować sztylet, gdy w ostrzu mignęło mu czyjeś oblicze, które w dodatku wyglądało interesująco jego zdaniem. I zaczął manewrować sztyletem, żeby znowu "złapać obraz".

Wtedy do karczmy wpadła jakaś baba, lecz chłopak nie przejmował się tym zbytnio, tylko dalej wywijał sztyletem.

Nessa Imal PW
1 kwietnia 2010, 18:36
Co ja tu jeszcze robię? - zaduch panujący wewnątrz niemalże prowokował wymioty u półelfki przywykłej do świeżego powietrza lasów AvLee. Miny jej pobratymców też były nietęgie. Trochę zadziwił ją fakt obecności tu mrocznego elfa. Sądziła bowiem, że ci dalecy krewni żyją wyłącznie na Jadame. Rozmyślania na temat pochodzenia mężczyzny przerwało wejście jakiejś niewiasty. Odstawała nieco wyglądem od reszty, mimo kuśtykania biło od niej swego rodzaju dostojeństwo. Czego, w takim miejscu może szukać ta paniusia? - w momencie gdy jeden z elfów zzieleniał bardziej niż norma przewiduje, Nessa odwróciła od niej swój wzrok i podała mu ziarno, które nieco otępia zmysły, by mógł lepiej znieść panującą tu atmosferę.

Field PW
1 kwietnia 2010, 19:04
Maya nie chciała otworzyć drzwi z takim hukiem. Było to zdecydowanie wbrew zasadom dobrego wychowania, więc na samym początku trochę się zmieszała i spłoniła... ale jak tylko spojrzała na zbieraninę wokół i poczuła to powietrze, skonfudnowanie jej przeszło.
- Uch. - zamachała ręką przed twarzą. Co za smród... Cóż, jaka wyspa, taka karczma. Westchnęła cicho i popatrzyła na bandę przed sobą. Prawie sami faceci. Dziewczyna skrzywiła się i przyjrzała się im dokładniej. Pierwsze pod ogień poszły mroczne elfy, głównie dlatego, że nigdy ich wcześniej nie widziała. Z zainteresowaniem gapiła się na jednego z nich i nagle...
- Cholera, co się krzywo patrzysz? - dopadła do jednego z nich. - I wino faktycznie się przyda, tylko coś bardziej znośnego, niż ten palmowy syf, którym raczyli nas na statku. - po czym skupiła swoją uwagę już tylko na owym jegomościu. - Masz coś przeciwko kobietom, paniczyku? - warknęła.

Ygares Silsher PW
1 kwietnia 2010, 20:55
Ygares zmierzył wzrokiem kobietę, która do niego dopadła, po czym jej odpowiedział nie do końca szczerze, nie chcąc robić sobie od razu kłopotów:
-Czy mam coś przeciwko kobietom? Nie, ależ skąd... ale mam coś przeciwko przebywaniu kobiet w takich miejscach jak to. Chętnie wyrzuciłbym stąd połowę tej hołoty, od razu zrobiłoby się przyjemniej.

MG (Mierzeja Gdańska) PW
2 kwietnia 2010, 12:48
Zadyszany karczmarz podszedł do Ygaresa i nalał mu wina do pucharku.
- Niech mości Jacob się już zjawia bo oszaleje… Ehh Ci magowie czy jak im tam... Oni zawsze się spóźniają... - mówił do siebie nie zważając czy ktoś go słyszy.


Robak po chwili zmienił obiekt swego zainteresowania i cały czas spoglądał swymi psimi oczyma w stronę wejścia do małej sali z której biła jakaś poteżna energia, którą każdy kto miał styczność z magią mógł poczuć, również Orland który był zajęty sobą nie mógł tego odebrać obojętnie...


Również Nessa to poczuła... Ta dziwna energia sprawiła, że nagle wszyscy byli jakby bardziej pobudzeni... Nie wiedząc czemu elfa zamknęła oczy, a do jej uszu dochodziły dziwne dźwięki, jakby ktoś głosił jakieś proroctwo:

„W ciemności i mroku czai się zło
Zamknięte tam przed wiekami
Dzisiejszej nocy się ono zbudziło
I rozpacz zapanuje znów między nami”
Po wysłuchaniu tej dziwnej wiadomości elfka znów otworzyła oczy i... Nic się nie zmieniło, nadal była w cuchnącej karczmie wokół swoich ziomków.


- Może byście się tak uciszyli! – rzekł elf siedzący obok, a widać było, że nie przyjechał tu, żeby urządzać sobie pogaduszki tylko, żeby wykonać zadanie. Był to wysoki i umięśniony przedstawiciel rasy mrocznych elfów z Jadame. Twarz jego posępna, pokryta wieloma bliznami... Nie miał jednego oka, które zastąpiono kamieniem przypominającym smocze oko... Tak był to Jarund Jednooki, zabójca smoków z wąwozu Garoty, najlepszy w swoim fachu, a świadczą o tym liczne trofea np. naramienniki z smoczej skóry, czy jego karwasze. Zdecydowanie górował nad swoim krewniakiem Ygaresem.
- A ty? Nie dość, że przyszłaś ostatnia to jeszcze narobiłaś wokół siebie tyle namieszania... Za kogo ty się masz? – powiedział stanowczo elf to Mayi.

f!eldf!eldWybacz, musiałem.


Orland Salvea PW
2 kwietnia 2010, 14:01
Orland spojrzał na krzyczącego Jarunda.

- Ostatnia... - powiedział do siebie. Chwilę się zastanowił, potem spojrzał w stronę źródła tej dziwnej energii. Zmarszczył delikatnie brwi, znowu chwilę pomyślał, a następnie wstał.

- Zostań - rzekł do psa i zaczął powoli zmierzać w kierunku małej sali.

Field PW
2 kwietnia 2010, 14:16
Maya przekręciła głowę w stronę tego elfa.
Skądś go kojarzyła. W głowie katalog nagle się przewertował i otworzył na książce: "Bohaterowie innych ziem" przy rozdziale "Zabójcy smoków".
- Maya Gloss, prawdopodobnie mniej doświadczenia i blizn niż ty, ale przynajmniej gorliwości mi starczy. - odparła hardo. - Nie wiesz, że wypadałoby ustąpić miejsca damie, a potem dopiero pytać? A co do spóźnienia - to jasne, że miałam jeszcze pewne interesy do załatwienia. - cóż, Maya wolała najpierw wybadać teren. Przynajmniej tak określiła zgubienie się na prostej w poszukiwaniu karczmy.

Po czym odwróciła głowę w inną stronę.
- Nieważne. Ktoś już wie, jak wygląda program tej wycieczki krajoznawczej? - dodała drwiącym głosem.

Gris Neverglott PW
2 kwietnia 2010, 14:22
Gris niemal upuścił swój sztylet. Nie spodziewał się, że cokolwiek zakłóci jego spokój, a tu nagle jakaś dziwna energia. Nieprzyjemna energia. Często dawał się wystraszyć, kiedy skupiał się na jednej rzeczy. Świata wtedy nie widział i jak nagle coś go ściągnęło na ziemię, to reagował niemal panicznie. Raz zdarzyło mu się nawet wrzasnąć ze strachu, kiedy czytał jakąś książkę, a matka go zawołała.

Ale mniejsza o to. Młodzieniec udawał, że nic się nie stało, choć czuł narastający niepokój i ręce mu się trzęsły. To pewnie przez tą dziwną energię. Postanowił schować swój sztylet zanim się skaleczy.

Rozejrzał się po sali i dostrzegł tę samą kobiecinę, która tak wparowała do karczmy, że prawie zwróciła jego uwagę. A teraz wywoływała jakieś zamieszanie. Pomyślał, że dobrym pomysłem byłoby w końcu opuścić to miejsce, więc wstał i skierował się do wyjścia...

Nessa Imal PW
2 kwietnia 2010, 15:05
- Słyszeliście to? - Nessa niemal wykrzyczała te słowa do siedzących obok niej.
- Jakiś głos szeptał o obudzonym dzisiaj złu i rozpaczy, którą przyniesie. - głos jej drżał, sama nie wiedziała, czy bardziej ze strachu, czy podekscytowania. Gdy uświadomiła sobie za sprawą czego owe słowa do niej dotarły, skierowała wzrok na wejście do małej sali. Ujrzała wtedy, że kieruje się tam już jakiś młodzieniec. Wstała, i zachowując pewną odległość, poszła za nim.

Ygares Silsher PW
2 kwietnia 2010, 18:34
Ygares bez słowa podniósł puchar z winem, przystawił do ust i pociągnął łyk. Posmakowało mu. Spojrzał na Orlanda kierującego się do niewielkiej salki. Następnie na Grisa, wychodzącego z karczmy.
-O... tamten się chyba niecierpliwi... - powiedział niby do siebie, ale jednak na głos.

Mroczny elf wypił kolejny łyk wina i się zamyślił. Z zadumy wyrwał go krzyk półelfki. Usłyszał bełkotanie o jakimś złu i rozpaczy... a potem spostrzegł, że idzie do tej samej sali, co wcześniej tamten człowiek.
-Hmmm... tam po prostu musi być coś ciekawego... - rzekł, a następnie skierował się tam, gdzie szli Nessa i Orland.

Gris Neverglott PW
3 kwietnia 2010, 00:50
Gdy młody Neverglott znalazł się na zewnątrz, postanowił znowu przejrzeć się w swoim "lusterku". Ale coś mu nie pasowało. Mianowicie sztyletu z nim nie było. Wtedy pomyślał sobie - ten sztylet naprawdę jest pechowy - i wrócił do karczmy w celu odnalezienia zguby.

Gdy był już w środku zobaczył jakiegoś mrocznego elfa przechodzącego przez drzwi na drugim końcu pomieszczenia. Teraz, gdy zwrócił uwagę na to miejsce, zdał sobie sprawę, że stamtąd dochodzi tamta dziwna energia. Pomyślał, że może lepiej będzie sprawdzić, co tam jest... Ale najpierw sztylet.

Dostrzegł poszukiwany obiekt pod miejscem, w którym siedział. Najwidoczniej przez te nerwy, jakie wywołała cała zaistniała sytuacja nie zauważył, że zamiast schować swój sztylet za pasem, chłopak upuścił przedmiot na podłogę. Szybkim krokiem przemierzył odległość między wejściem do karczmy, a swoją zgubą, po czym schował ją na swoje miejsce i upewnił się, że tam zostanie. Teraz pozostało mu tylko zbadać, co było w tym tajemniczym pokoju.

Zbliżył się ostrożnym krokiem do drzwi i nagle dopadła go myśl, która wywołała chwilowy uśmiech na jego twarzy. - A może by nastraszyć to, co tam jest, czymkolwiek to jest... - Po czym wszedł po cichu do pokoju przygotowując się mentalnie do wrzaśnięcia: - A co ja tu za czarostwa czuję!? Tłok jest w sali obok, nie tutaj, więc proszę stąd wyjść. - z trudem powstrzymywał się od chichotania...

MG (Mierzeja Gdańska) PW
3 kwietnia 2010, 10:05
Nikt nie wiedział jakież to ziele palił Neverglott, że wydawało mu się, iż może opuścić karczmę... Na zaproszeniu wyraźnie było napisane... Ten kto raz stawi się, deklaruje swój udział w turnieju, aż do wykluczenia go przez sędziów lub jego śmierci tak więc w chwili gdy człowiek próbował wyjść jakiś wielki ogr- strażnik chwycił go, podniósł do góry, tak, że obaj prawie stykali się nosami i przemówił:
- Nikt, nie opuścić tej karczmy, póki młody Pan Jacob nie przemówi...A teraz siadać…

[ wiesz w zasadzie to powinienem spuścić Ci łomot, ale że system MG, Gracz 1, Gracz 2... Gracz N, MG, Gracz 1, Gracz… - jest Ci obcy to mogę Ci wybaczyć...]


Wszyscy patrzeli się na Nessę, Orlanda oraz Ygaresa jak na idiotów… A szczególnie magowie z Barcady oraz czarnoksiężnicy z Nighonu (dziwne że się jeszcze nie pozabijali). Kiedy nasi bohaterowie byli już przy drzwiach nagle z nich wyszli dwaj strażnicy:
- A wy tu czego? – a zdziwienie na twarzy było bowiem wielkie gdyż każdy z zaproszonych umiał siedzieć spokojnie na miejscu i spokojnie wyczekiwać organizatora turnieju, który...

Który wychylił się zza drzwi, spojrzał na wszystkich zebranych i zdał sobie sprawę, że to on jak zwykle się spóźnił... Jacob powrotem wszedł do małej sali, wymienił kilka zdań z jakaś tajemnicza osobą i...

W głównej izbie zapanował mrok... i nagle błysk! Nie wiadomo w jaki sposób, ale wszyscy i wszystko znalazło się powrotem na swoich miejscach. Było, tak jak przedtem... tylko po środku sali stał młody chłopak, który bez ustanku spoglądał się to w tę stronę, to w drugą… Jego ubiór nie wskazywał wcale na to, że jest niebotycznie bogaty... Ot skórzane buty, czarne spodnie, również koszula była biała, a na to wszystko miał narzuconą... zgadnijcie… czarną pelerynę z czerwonymi zakończeniami. Na rękach miał dziwne karwasze z jakimiś znakami... nie było to runy, raczej bardzo stare znaki... podobne można zobaczyć przy... Mniejsza, wszystko w swoim czasie. Na ramieniu nosił dziwną torbę, a raczej skrzynkę, na plecach miał miecz, a w ręku trzymał kostur.
- Przepraszam za to, że się spóźniłem moi drodzy... Widzicie, my już tak mamy, zjawiamy się w najmniej oczekiwanej chwili... Mam nadzieję, że miło spędziliście czas i zapoznaliście się z sobą... Widzę, że niektórzy już się niecierpliwią – tutaj Jacob spojrzał się po kolei na naszych bohaterów – Czy wszyscy wiedzą po co tu są? – zapytał łagodnym głosem.


[F!eld jakby co to używam Microfosf Office więc nie powinno być błędów]

Field PW
3 kwietnia 2010, 11:31
Maya parsknęła cicho. Pytanie, czy ten człowiek wie, po co tu jest. Jak na organizatora chyba za bardzo traktował wszystkich jak idiotów. Postanowiła się wziąć sprawy w swoje ręce.
- O ile dobrze wiem, wasza łaskawość, przybyliśmy tutaj, żeby wziąć udział w turnieju organizowanym przez ciebie. Mnie bardziej jednak interesuje, co jest takiego w tym turnieju, że aż tyle osób się zebrało. Ja osobiście zasłyszałam plotkę o górach skarbów i, co ważniejsze, licznych wyzwaniach, podczas których dowiedziemy, że jesteśmy warci najwyższej nagrody... Pytanie, jakie to wyzwania, jaka to nagroda i czy są jeszcze jakieś zasady.

Po czym zamrugała oczami i zadała sobie w myślach dodatkowe pytanie: "Co ja, do jasnej cholery, wygaduję? Dzieciak w moim wieku stoi, rządzi się, burdel nieziemski... Co ja tu robię?" Pokręciła głową i spojrzała hardo na Jacoba.

Ygares Silsher PW
3 kwietnia 2010, 12:01
Ygares spojrzał na Jacoba i wysłuchał co ma do powiedzenia, po czym westchnął pod nosem:
-Ech, ci magicy...

Następnie powiedział już głośno do czarodzieja:
-W tej zatłoczonej karczmie trudno miło spędzić czas... chociaż trzeba przyznać, wino było niezłe. Teraz chciałbym usłyszeć coś więcej o turnieju na tej wyspie... a zwłaszcza o wyzwaniach i nagrodach. - mroczny elf zakończył wypowiedź i lekko się uśmiechnął. Był zadowolony, że Jacob się zjawił i że niedługo zacznie się ten cały turniej, dla którego się tu zjawił.

Orland Salvea PW
3 kwietnia 2010, 12:24
Magowie. Jak zwykle aroganccy, zadufani w umiejętnościach, które nazywają "potęgą".

Orland spojrzał najpierw na swój kostur, potem na psa. Wszystko na swoim miejscu. Z jednej strony - fascynujące, z drugiej - jego pupil wyraźnie dawał znak, że coś jest nie w porządku. Może to przez to dziwne zaklęcie... a może coś nieprzyjemnego się tu kroi...?

Czy wszyscy wiedzą po co tu są?

Kruczobrwi się ocknął. Zerknął na kończącego paplać elfa, następnie spojrzał na sufit i zabrał głos.

- To piwo było obrzydliwe, a odór stosu pocących się ciał wcale nie dodał smaku. Następnym razem zastanów się kilka razy, zanim wybierzesz miejsce spotkania - w jego mowie można było wyczuć zarówno gorycz, jak i ironię. - Jeżeli już jednak mówimy o tej błazenadzie, to wiedz, mój drogi, że mnie gówno obchodzą zasady. Nagroda też nie gra większej roli - liczy się czysta satysfakcja. Wolałbym jednak dowiedzieć się, o co tak naprawdę tutaj chodzi.

Orland odwrócił głowę w stronę organizatora, po czym uśmiechnął się. Ten uśmiech równie dobrze można było nazwać grymasem cierpienia szaleńca tuż przed wyzionięciem ducha.

Gris Neverglott PW
3 kwietnia 2010, 14:42
Chłopak poczuł się dziwnie. Wszystko wróciło do stanu sprzed kilku chwil. Pomyślał sobie - O! Też chcę tak umieć! Nie musiałbym się martwić o wiele rzeczy... Ale o czym ja myślę? O bzdurach! Muszę się dowiedzieć, o co tu chodzi... - i z zamyślenia wyrwały go słowa: "Czy wszyscy wiedzą po co tu są?". On nie wiedział po co tu jest. I chciał się dowiedzieć, po co mógłby tu być.

Na środku sali był jakiś młody mężczyzna. Chyba przez niego było to całe zamieszanie, bo kilka osób jedna po drugiej zwracały się do niego. Najpierw ta sama kobieta, co bardzo zwracała na siebie uwagę, mówiła coś o jakimś konkursie, skarbach i wyzwaniach. Więc pewnie stąd ten tłok i zamęt. Po chwili jakiś egzotycznie wyglądający elf również powiedział coś o tym konkursie i nagrodzie, po czym ktoś obok niego dorzucił co myśli o tym miejscu i wyraził swoją opinię o tych zawodach. Wtedy znowu nieco ucichło.

Gris postanowił więc wygłosić swój monolog. Wstał ze swojego miejsca i zaczął: - "Czy wszyscy wiedzą, po co tutaj są?"... Nie, nie wszyscy wiedzą. JA nie wiem. Nie wiem, czemu na tej małej wysepce na końcu świata jest taki tłok, nie wiem czemu zostałem na siłę wepchnięty do tej ciasnej, śmierdzącej karczmy i nie mogę z niej wyjść, bo jakiś ogr stoi w drzwiach i każe czekać. Nie wiem po jakie cuda ktoś się tu bawi czasoprzestrzenią. Nie wiem, co za cyrk się tu wyprawia... Ale chętnie się tego dowiem. Usłyszałem, że wyprawia się tu jakiś konkurs i jest za to nagroda. Nie żeby mnie to szczególnie interesowało, bo szczerze mówiąc, gdybym trafił na inną wyspę, to pewnie nawet bym o tym nie usłyszał, bo na TĘ wyspę sprowadził mnie czysty przypadek. Ale cóż, trafiłem tutaj. Wygląda na to, że pan to wszystko rozpętał, więc czekam na wyjaśnienia. - po czym usiadł. I zastanowił się, czy dał upust swojej złości na właściwej osobie... I coś mu mówiło, że nie...


[ Przepraszam Quba, wiedziałem, że prędzej czy później coś zrobię źle. Dziękuję za potraktowanie mnie ulgowo. Usunąć tamen zbędny post? A co do tego posta... Powiedzmy, że Gris nie ma zwyczaju ułatwiania życia nikomu, a w szczególności MG. :P ]

Field PW
3 kwietnia 2010, 16:34
Maya spojrzała na pana "nie wiem, co się wokół mnie dzieje" i wybuchnęła szyderczym śmiechem.
- To jakżeś tu trafił?
strona: 1 - 2 - 3
temat: [RPG] Kroniki Jacoba - Szmaragdowa Wyspa

powered by phpQui
beware of the two-headed weasel